Kabaret KPO

| 1 stycznia 2023
Mateusz Morawiecki i Zbigniew Ziobro

Trwa telenowela pod tytułem „środki z Krajowego Planu Odbudowy”. Konflikt ma miejsce nie tylko między władzami Polski i Unii Europejskiej. W ostatnich tygodniach na dobre trwa okładanie się w ramach rządu „Zjednoczonej Prawicy” – z Morawieckim i Ziobro w dwóch przeciwstawnych narożnikach.

Cały spór pokazuje głownie, jak żałosna jest polska polityka. Ziobro i jego Solidarna Polska próbują udowodnić sens swego istnienia, pokazując, że są jeszcze bardziej „prawdziwie polscy” od PiS. Z tej strony dużo jest gadaniny o „suwerenności”, której praktycznym wymiarem jest chęć kontroli nad ”wymiarem sprawiedliwości” i wciskania do niego ziobrowskich nominatów. Z kolei Morawiecki najwyraźniej zrozumiał, że w konflikcie z Brukselą nie uratuje go nawet wojna w Ukrainie – i polskie w nią zaangażowanie. Jego gotowość do „kompromisu”, na unijnych warunkach, wynika głównie z obawy o utratę wiarygodności w oczach wielkiego biznesu. Szczególnie, że Polska zbroi się na potęgę, co potęguje przy okazji problemy ze spinaniem się budżetu państwa.

14 grudnia premier-bankier oznajmił: „[S]zczegółowe, drobiazgowe rozważanie tego, czy sędzia może być sądzony w tej izbie, czy w tym sądzie, mają drugorzędne, żeby nie powiedzieć trzeciorzędne znaczenie. Dużo ważniejsze jest to, żeby zabezpieczyć reakcje rynków finansowych, aby te pieniądze, które z KPO poszłyby na drogi, na energetykę, na cyfryzację i inne cele, mogły być przeznaczone z budżetu na obronność. Dzisiaj nie ma czasu, aby w kunktatorski sposób do tego podchodzić. To są podstawowe nasze priorytety.” Aby nie było żadnych wątpliwości, 29 grudnia Morawiecki wprost zakomunikował na Twitterze, że „środki z KPO oznaczają więcej pieniędzy na polską armię”.

Dodajmy do tego jeszcze prezydenta Dudę, który po pierwsze chce przypomnieć o swoim istnieniu, a po drugie nie chce oddawać własnego fragmentu kontroli nad sądownictwem. Dodajmy też Pana Prezesa Kaczyńskiego – politycznego zwierzchnika ich wszystkich – który zdaje się składać parasol ochronny nad Morawieckim i wyraża wątpliwości co do treści wynegocjowanego „kompromisu z Brukselą”. No, i dodajmy przebierającą nogami liberalną opozycję, od lat entuzjastyczną wobec unijnego neoliberalizmu, której główną obietnicą wyborczą wydaje się być uzyskanie unijnych środków. Nie trzeba dodawać, że kapitalistyczna „normalność” Unii Europejskiej traktowana jest przez nią jako lek na wszystkie choroby. Na czele z drożyzną, która akurat innych państw UE także nie omija.

W starciu z machającymi narodowymi szabelkami Kaczyńskim czy Ziobro zimny walec neoliberalnej technokracji Unii Europejskiej wydaje się być w dużo silniejszej pozycji. Nie cieszcie się jednak zbyt wcześnie. Ten sam walec nawet szybciej przejedzie każdy rząd, który będzie chciał przeprowadzić rzeczywiste reformy społeczne poza ramami wyznaczonymi przez Komisję Europejską i Europejski Bank Centralny. I który nie będzie widział unijnej pomocy jako zabezpieczenia dla możliwości wydania 140 mld na zbrojenia.

Filip Ilkowski

Tags:

Category: Gazeta - styczeń 2023

Comments are closed.