Pracownicza odpowiedź na drożyznę

| 1 stycznia 2023
07.12.22 Warszawa. Protest pracowników MPO przed ratuszem.

Z każdej strony płyną fatalne prognozy dla światowej gospodarki na rok 2023.

Międzynarodowy Fundusz Walutowy szacuje, że w 2023 roku globalny wzrost realnego PKB wyniesie zaledwie 2,7%. To oficjalnie nie oznacza recesji w 2023 roku – jednak, jak twierdzi MFW, „będzie można tak to odczuć”.

Prognoza Światowej Organizacji Handlu (WTO) jest jeszcze gorsza. Przewiduje się, że w przyszłym roku światowy handel towarami gwałtownie zwolni pod ciężarem wysokich cen energii, rosnących stóp procentowych i zakłóceń związanych z wojną, podnosząc ryzyko globalnej recesji. WTO przewiduje 2,3% wzrostu globalnej gospodarki, przy czym ostrzega przed jeszcze gwałtowniejszym spowolnieniem, jeśli banki centralne zbyt gwałtownie podnosić będą stopy procentowe, próbując poskromić wysoką inflację.

Według brytyjskiego marksisty Michaela Robertsa: „Słabe gospodarki o niskiej wydajności, blokady globalnego łańcucha dostaw spowodowane przez COVID i kryzys energetyczny, wzmocniony konfliktem rosyjsko-ukraińskim, były czynnikami napędzającymi inflację – nie “nadmierny popyt”, jak twierdzili keynesiści, czy zbyt duża ilość “taniego pieniądza”, jak twierdzili monetaryści. W rezultacie banki centralne nie są w stanie powstrzymać inflacji, chyba że poprzez niszczenie dochodów, pod- noszenie kosztów zadłużenia i zwiększanie prawdopodobieństwa całkowitego załamania głównych gospodarek w 2023 roku.”

Nawet dziennik światowego biznesu Financial Times obala bzdurę, że istnieje spirala płacowo-cenowa odpowiedzialna za wysoki poziom inflacji, donosząc: „Płace nie nadążają za rosnącymi cenami. W rezultacie, według Międzynarodowej Organizacji Pracy, globalne płace spadły w tym roku w ujęciu realnym po raz pierwszy od początku istnienia rejestrów porów- nawczych. Według obliczeń MOP, udział pracy w globalnym dochodzie również się zmniejszył, ponieważ wzrost wydajności przewyższył wzrost płac o największy margines od 1999 roku.”

Financial Times tego nie mówi, jednak my możemy postawić kropkę nad „i”.

Pracownicy wszędzie powinni odrzucić kłamstwa rządzących o jedności narodowej – czyli o jedności wszystkich klas społecznych w “narodzie” – i strajkami tworzyć podstawę dla rozszerzania solidarności pracowniczej. To jedyna nadzieja na przeciwdziałanie niszczącemu wyzyskowi organizowanemu w każdym kraju i na skalę światową przez największych biznesmenów i przywódców państwowych.

Polska

A może inaczej jest w Polsce, gdzie gospodarka niby sterowana jest przez głównego decydenta w rządzie – czyli Jarosława Kaczyńskiego – i jego wieloletniego kumpla i szefa NBP, Adama Glapińskiego? Nic z tego. Nawet według grudniowej wypowiedzi wiceministra finansów Piotra Patkowskiego PKB ma wzrosnąć w 2023 r. tylko o 1% w ujęciu rocznym. Oznacza to ostre spowolnienie – w trzecim kwartale 2022 roku wzrost PKB rok do roku wyniósł 3,6%. Rząd nie chce mówić o recesji – jednak z tych danych wynika, że jest ona całkiem możliwa.

Pamiętajmy, że według Europejskiego Banku Centralnego strefa euro już znajduje się w recesji – co również wpływa negatywnie na polską gospodarkę.

Wszystkie powyższe dane prowadzą do jednego. Rządy, w tym polski, będą starały się jeszcze bardziej niż zwykle zniweczyć każdy przejaw walki pracowniczej. Z naszej strony musimy zrozumieć, że żadna władza nie jest w stanie wygrać, jeśli walka pracownicza będzie wystarczająco masowa, solidarna i zdeterminowana.

Opozycja

W roku wyborczym media będą jeszcze bardziej intensywnie niż dotąd wskazywać na sondażowe poparcie dla różnych partii, na szanse sukcesu tej czy innej koalicji wyborczej, tak jakby nic innego nie mogło mieć wpływu na warunki życia mieszkańców i mieszkanek Polski.

Dużo się mówiło w mediach o grudniowym sondażu, w którym zadano pytanie: „Czy chciał(a)by Pan(i), żeby Donald Tusk został premierem, jeśli opozycja wygra wybory parlamentarne i przejmie władzę od PiS?”. Aż 63 procent ankietowanych odpowiedziało, że nie chce premierostwa Tuska, a tylko 34 procent było „za”. Sondaż przeprowadził IPSOS na zlecenie OKO.press i TOK FM, czyli mediów, które wspierają opozycję.

Wynik ten nie wydaje się być tak zaskakujący, jeśli pamiętamy, co Platforma zrobiła, gdy rządziła. Tusk podniósł wiek emerytalny (o 2 lata dla mężczyzn i 7 lat dla kobiet), i stawki VAT (z 7 i 22 procent do 8 i 23 procent – co zresztą będzie kontynuowane przez PiS w 2023 roku). W 2015 r. za rządów następczyni Tuska, nominowanej przez niego Ewy Kopacz, policja użyła broni gładkolufowej i gazu łzawiącego przeciwko protestującym górnikom Jastrzębskiej Spółki Węglowej.

Zdecydowanie największy odsetek osób popierających Tuska-premiera to zwolennicy Koalicji Obywatelskiej (81%). Oczywiście wyborcy innych partii nie czują tej samej lojalności wobec szefa Platformy i poparcie było znacznie słabsze (w przypadku Polski 2050 Szymona Hołowni odsetek osób, które nie chcą widzieć Tuska w roli szefa przyszłego rządu wynosi 58 procent).

Co może niektórych zaskakiwać, liberał ekonomiczny Tusk, oprócz wyborców KO, otrzymał najwięcej poparcia od zwolenników Lewicy (57% – taki sam wynik, jak w przypadku PSL). Jednak moment refleksji podpowie nam, że to też nie jest aż takim zaskoczeniem. Znaczna część polityków Lewicy z Czarzastym i Biedroniem na czele to żadni przeciwnicy neoliberalizmu – Czarzasty to były lider liberałów z SLD, a Biedroń niegdyś ogłosił się “polskim Macronem”, nawiązując do prezydenta Francji, podczas którego rządów doszło i dochodzi do bardzo brutalnych ataków na protestujących pracowników.

Prezentująca się jako lewicowa alternatywa – ale wciąż będąca częścią Lewicy – partia Razem już dziś została w znacznym stopniu obłożona kagańcem, i to na własne życzenie. Oczywiście, wszystko w interesie jedności koalicyjnej. W miarę zbliżania się terminu wyborów to ukrywanie lewej twarzy będzie niemal na pewno narastać.

Znaczenie wyborów

Wybory mają swoją wagę, ponieważ skupiają uwagę milionów osób na politykę. Ważność wyborów staje się jeszcze większa, gdy startuje partia opierająca się na walce pracowników w słowach i czynach. Jeśli Razem zgodzi się na bycie zepchniętym do roli sojusznika Czarzastego, tego gorącego zwolennika koalicyjnego rządu z Tuskiem na czele, to nawet cieniem takiej partii nie będzie.

Niestety wygląda na to, że za mocne będą naciski na rzecz polityki pod znaku: „Podporządkujemy się liberałom, byle tylko PiS nie stworzył kolejnego rządu”.

Najbardziej lewicowe osoby sympatyzujące z partią Razem, które chcą zwalczać antypracowniczy liberalizm ekonomiczny, powinni wybrać opcję antykapitalistyczną. W Pracowniczej Demokracji staramy się ją budować.

Andrzej Żebrowski

Tags:

Category: Gazeta - styczeń 2023

Comments are closed.