Kubański kryzys rakietowy w 1962 r. – kiedy prawie doszło do wybuchu wojny nuklearnej

| 1 listopada 2022
Dzisiaj również może grozić nam wojna nuklearna.
Dzisiaj również może grozić nam wojna nuklearna.

Starcie nuklearnych sił zbrojnych USA i Rosji może doprowadzić do tego, że groźba globalnego wyginięcia stanie się rzeczywistością.

Rosyjski prezydent Władimir Putin zaklina się że użyje „całej władzy i wszystkich środków”, którymi dysponuje. Amerykański prezydent uzupełnia, że „od czasu Kennedy’ego i kubańskiego kryzysu rakietowego nie staliśmy w obliczu widma takiego Armagedonu”.

Siły NATO i Rosji od dziesiątek lat rozbudowywały potęgę swych arsenałów nuklearnych. 60 lat temu groźba związana z kubańskim kryzysem rakietowym położyła się cieniem na każdym zakątku globu. W czasie trwającego 13 dni impasu pomiędzy USA a ZSRR uzbrojone głowice nuklearne były gotowe do odpalenia.

ZSRR zareagował na dwa posunięcia amerykańskiego imperializmu, które zwiększyły napięcie międzynarodowe. Pierwszym z nich była nieudana inwazja na Kubę w Zatoce Świń w 1961 r. Drugim było rozmieszczenie amerykańskich rakiet we Włoszech i Turcji, w zasięgu których znalazła się duża część terytorium Rosji.

W odpowiedzi radziecki przywódca Nikita Chruszczow nakazał rozmieszczenie głowic nuklearnych na Kubie, oddalonej od brzegu amerykańskiej Florydy o zaledwie 160 km. Amerykańskie okręty wojenne otoczyły Kubę i zaczęły się przygotowywać do wpro- wadzenia blokady tej wyspy – lub też używając słów prezydenta Johna Kennedy’ego: „kwarantanny” – by uniemożliwić radzieckim statkom cumowanie w jej portach.

Amerykańskie międzykontynentalne pociski balistyczne na lądzie i na okrętach podwodnych zostały postawione w stan gotowości, zaś 1400 bombowców było gotowych do startu. Kilka samolotów bombowych, uzbrojonych w broń jądrową, krążyło stale nad Karaibami.

Na Florydzie zgromadzono 100 tys. żołnierzy do obsługi ogromnej ilości okrętów, samolotów i innej śmiercionośnej infrastruktury. Duża część świata wpadła w panikę. Dzieci w amerykańskich szkołach uczono w czasie ćwiczeń, jak chronić się przed wybuchem atomowym. Budowano też schrony bombowe.

Kryzys nie ograniczał się do terytorium USA. Kwarantanna mocno dotknęła Kubę, która próbowała otrząsnąć się z negatywnych skutków inwazji w Zatoce Świń. Rząd Fidela Castro zwiększonymi represjami próbował zmusić ludzi, by zjednoczyli się w poparciu dla działań państwa. W innych częściach świata, takich jak Jordania, wybuchła panika w związku z brakiem żywności – z dnia na dzień ceny poszły w górę o 30%.

Kennedy nie ulegał panice. Dla niego najważniejszą kwestią była obrona hegemonii USA. Obecność rakiet na Kubie niosła ze sobą ryzyko, że ZSRR zyska równą pozycję względem USA, gdyż Amerykanie już wcześniej mieli możliwość uderzenia na Rosję z terenu Europy Zachodniej.

Brat prezydenta, Robert Kennedy, ujawnił później że „wszyscy zgadzaliśmy się, że jeśli Rosjanie są gotowi pójść na wojnę nuklearną w kwestii Kuby, to oznacza to, iż w ogóle są gotowi na wojnę nuklearną, i że równie dobrze może dojść do starcia teraz, jak i 6 miesięcy później”. Kuba znalazła się na celowniku administracji Kennedy’ego po zwycięstwie rewolucji kubańskiej pod wodzą Castro w 1959 r. Zakłopotanie USA pogłębiła klęska inwazji w Zatoce Świń.

Jednak konflikt wokół kubańskich baz rakietowych był oznaką znacznie głębszego problemu, a mianowicie obawy o utratę amerykańskiej dominacji na arenie międzynarodowej. Kryzys nuklearny przede wszystkim dotyczył tego, kto ma największe wpływy – w szczególności w Europie i w Niemczech. Rewolucyjny socjalista Chris Harman pisał wtedy, że USA „rozważają scenariusz, w którym rosyjskie siły konwencjonalne odcinają Berlin Zachodni od amery- kańskiego bloku”. Dodał on że „w przeszłości Amerykanie mogli zareagować na taką ewentualność groźbą nuklearnego ataku na rosyjskie siły w Europie. Teraz jednak nie ośmieliliby się tego zrobić z obawy przed rosyjskimi rakietami na Kubie. W ten sposób amerykańskim wpływom na świecie zadano by druzgocący cios.”

Amerykańscy imperialiści byli podzieleni w kwestii odpowiedzi na kryzys kubański. Jedni wzywali do bombardowania Kuby, a następnie do przeprowadzenia potężnej inwazji. Inni argu- mentowali za naciskiem militarnym, który miał zmusić przywódców ZSRR do podjęcia negocjacji. Kennedy najpierw rozważał inwazję, potem jednak postanowił z nią zaczekać.

Tymczasem kubańska armia dała pokaz swych zdolności zestrzeliwując samoloty szpiegowskie. Miejsca rozmieszczenia nowo zainstalowanych rakiet nuklearnych były ukryte, więc ich zniszczenie wymagałoby bombardowań dywanowych całej wyspy, co nieuchronnie wywołałoby radziecki odwet. Ta groźba została zażegnana – nie dlatego jednak że amerykańskich przywódców ruszyło sumienie. Stało się tak, gdyż Chruszczow się wycofał.

Ta decyzja została podjęta z częściowym pominięciem radzieckiego Biura Politycznego, co rozgniewało Castro. Jak wyjaśniał Harman: „Większość rosyjskich przywódców zdecydowała, że nie mogą oni rzucić wyzwania dla istniejącego podziału świata pomiędzy amerykański i radziecki imperializm”.

Kennedy obiecał że nie dokona inwazji Kuby, i że wycofa amerykańską broń jądrową z Włoch i Turcji. Tę drugą obietnicę zachowano w tajemnicy gdyż zbliżał się termin częściowych wyborów do Kongresu. Polityczna analiza, która ma za zadanie zrozumieć i zmierzyć się z horrorem, który rozgrywał się 60 lat temu, musi wyraźnie podkreślić że oba imperialistyczne reżimy – amerykański i radziecki – nie miały względu na losu zwykłych ludzi.

Polityka tradycji Międzynarodowych Socjalistów, wyrażona w haśle: „Ani Moskwa ani Waszyngton”, miała wtedy tak samo decydujące znaczenie, jak i dzisiaj. USA wyszły z tamtego kryzysu jako „zwycięzcy”, ale Chruszczowowi zaoferowano więcej niż to, na co gotów był przystać.

Jednak zagrożenie wojną nuklearną nie ustało. W szczycie kryzysu kubańskiego USA posiadały około 3500 głowic atomowych, podczas gdy ZSRR miał ich od 300 do 500. Do roku 1967 USA zgromadziły 31 255 głowic nuklearnych. Do dziś dnia broń masowego rażenia pozostaje głównym narzędziem do obrony imperialistycznych interesów.

Amerykański imperializm, prowadząc kolejne wojny z „zagrożeniem komunistycznym” w Kambodży, Grenadzie czy Wietnamie, nadal rósł w siłę. Wspierane przez USA zamachy stanu przeciwko lewicowym rządom w Ameryce Południowej ociekały krwią. Wiele się zmieniło w ciągu 60 lat, jakie upłynęły od kryzysu. ZSRR się rozpadł, zaś amerykański imperializm poniósł wiele zawstydzających porażek.

Mimo to doświadczenie kubańskiego kryzysu rakietowego pozostaje dziś aktualne. Wojna w Ukrainie jest świadectwem poważnego konfliktu pomiędzy dwoma imperialistycznymi potęgami, z których każda rozpaczliwie próbuje umocnić swoją dominację. To kolejna potwornie niebezpieczna sytuacja. Dopóki Rosja i USA dysponują masami głowic nuklearnych, imperialny konflikt zawsze będzie nam wszystkim zagrażał unicestwieniem.

Jak USA używały nuklearnego szantażu

Zachodni przywódcy chcieliby nas przekonać, że grożenie wojną nuklearną jest wyłączną domeną nieobliczalnych dyktatorów i otoczonych kultem przywódców. Jednak USA – z pomocą swych brytyjskich sojuszników – posuwały się na sam skraj wybuchu nuklearnego konfliktu. Wypadki które tylko włos dzielił od tragedii, krążące w powietrzu i nafaszerowane bombami samoloty, palce które już za kilka minut nacisną czerwony guzik – to wszystko są techniki, które mają zmusić przeciwników do kapitulacji.

W latach 50-tych jednym z głównych celów Amerykanów były Chiny. Podczas Wojny Koreańskiej „aktywnie rozważano” użycie broni nuklearnej przeciwko chińskim celom. Przez cały jej trzyletni okres trwania prezydent Eisenhower konty- nuował radioaktywną manię, grożąc unicestwieniem setek tysięcy ludzi, jeśli Chiny odmówią negocjacji. Brytyjska armia również miała w tym udział, grożąc Chinom wojną atomową jeśli te spróbują zająć będący kolonią brytyjską Hong Kong.

W 1969 r. USA eskalowały napięcie w stosunkach z ZSRR i Wietnamem Północnym, rozpoczynając patrole uzbrojonej w broń jądrową flotylli powietrznej nad Arktyką. Prezydent Nixon zapoczątkował politykę znaną jako „doktryna szaleńca” – pozorowanie irracjonalnych działań, mających zapoczątkować nuklearną wojnę bez przygotowania i bez liczenia się z jakimikolwiek względami.

Następnie Henry Kissinger, krwawy wspólnik Nixona, powtarzał prezydentowi, że USA muszą być gotowe na użycie broni jądrowej, by wygrać wojnę wietnamską. George Bush nakazał budowę małych ładunków nuklearnych, z których najmniejsze miały 140-metrową średnicę wybuchu. Z kolei w 2017 r. Amerykanie „przetestowali” w Afganistanie ważącą prawie 10 ton lotniczą bombę konwencjonalną o potężnym ładunku (MOAB). Donald Trump kontynuował politykę zastraszania w konflikcie z północnokoreańskim przywódcą Kim Dżong Unem. Trump przechwalał się, że USA mają potężniejszą broń niż Korea Północna.

Szantaż nuklearny to podstawa amerykańskiej strategii, ale USA wykorzystują również broń radioaktywną na znacznie mniejszą skalę.

W wojnie w Zatoce Perskiej w 1991 r. zużyto od 315 do 350 ton zubożonego uranu, który dodano do nabojów i pocisków. Ludność cywilna Iraku zapłaciła za to potworną cenę. Również wielu zachodnich żołnierzy zapadło na wyniszczające choroby, wywołane kontaktem z materiałem radioaktywnym. USA użyły zubożonego uranu także w 1995 r. w czasie bombardowania Instytutu Ramont w miejscowości Bratunac podczas wojny w Jugosławii i w czasie drugiej wojny w Iraku.

Sam Ord
Tłumaczył Jacek Szymański

Tags:

Category: Gazeta - listopad 2022, Gazeta - listopad 2022 - cd.

Comments are closed.