Strategia starcia mocarstw

| 1 listopada 2022
Biden, Putin, Xi Jinping

12 października opublikowana została nowa Strategia Bezpieczeństwa Narodowego Stanów Zjednoczonych, pierwszy taki dokument w czasie prezydentury Joe Bidena.

Jak zawsze specyficzna pewność siebie władców USA powoduje, że w Strategii znajdują się tezy, które trudno sobie wyobrazić w podobnych dokumentach jakiegokolwiek innego mocarstwa. Jak zawsze też autorom nie można odmówić szczerości.

Niezależnie od zmieniających się prezydentów od lat zasadniczym przekazem jest bezpośrednie wiązanie „bezpieczeństwa narodowego” USA z utrzymaniem światowej hegemonii tego państwa.

W nowo opublikowanym dokumencie wątek ten pojawia się już w drugim akapicie wstępu autorstwa Bidena, gdzie można przeczytać, że „na całym świecie potrzeba amerykańskiego przywództwa jest tak wielka, jak nigdy dotąd”.

Niewiele dalej dowiadujemy się natomiast, że „nigdy nie warto obstawiać przeciwko Stanom Zjednoczonym Ameryki” (it’s never a good bet to bet against the United States of America).

Język, jak z gangsterskiego filmu, nie przesłania jednak obaw przekuwanych w mobilizację do stawienia czoła wyzwaniom.

W Strategii wyraźnie zaakcentowane jest przekonane o znajdowaniu się w kluczowym momencie dla kształtowana się porządku międzynarodowego – i konieczności działań na rzecz utrzymania kierowniczej roli Stanów Zjednoczonych w tymże porządku.

W dokumencie kilka razy pojawia się pojęcie „punktu zwrotnego” (inflection point), w kontekście tego, że, cytując, „jesteśmy w trakcie strategicznej rywalizacji o kształtowanie przyszłości ładu międzynarodowego”.

Zimnowojenna oś ideologii

W tej rywalizacji jasno zarysowany jest zimnowojenny obraz starcia „demokracji” i „autorytaryzmu”. Podział ten można uznać za główną oś ideologiczną Strategii, nawet jeśli delikatnie uzupełnia się go wspomnieniem, że „wiele krajów niedemokratycznych przyłącza się do światowych demokracji”.

Ten nieśmiały dodatek, będący oczywistym nawiązaniem do tych amerykańskich sojuszników, których trudno podciągnąć pod „demokrację”, nie przeszkadza jednak w mobilizacji do obrony przed autorytaryzmem.

Jak nietrudno się domyślić, autorytarnie rywale to to Rosja i Chiny. „Wygranie konkurencji z Chinami i powstrzymanie Rosji”, jak głosi jeden z podrozdziałów, to z pewnością główny konkretny przekaz całej Strategii i postawione zadanie do wykonania. Przy czym wyzwania ze strony tych państw mają mieć różny charakter. Jak można przeczytać: „Rosja stanowi bezpośrednie zagrożenie dla wolnego i otwartego systemu międzynarodowego, lekkomyślnie łamiąc dziś podstawowe prawa porządku międzynarodowego, jak pokazała brutalna agresywna wojna przeciwko Ukrainie. Natomiast ChRL jest jedynym konkurentem, który zarówno ma zamiar przekształcenia porządku międzynarodowego, jak i, w coraz większym stopniu, potęgą gospodarczą, dyplomatyczną, militarną i technologiczną, aby osiągnąć ten cel.”

Interesujące jest powoływanie się na ”prawa porządku międzynarodowego” przez państwo mało się przejmujące się w ostatnich dekadach i nimi samymi, i protestami rywali w tym względzie. Z drugiej strony na „otwarty i wolny system międzynarodowy”, o którego naruszanie – szczególnie w obszarze gospodarczym – USA są regularnie oskarżane przez Chiny.

Tak czy inaczej wyzwana mają być nagłe:

„Świat znajduje się teraz w punkcie zwrotnym. Ta dekada będzie decydująca dla ustalenia warunków naszej rywalizacji z ChRL, zarządzania poważnym zagrożeniem ze strony Rosji oraz w naszych wysiłkach na rzecz radzenia sobie ze wspólnymi wyzwaniami, w szczególności zmianami klimatycznymi, pandemią i zawirowaniami gospodarczymi. Jeśli nie będziemy działać z nagłością i kreatywnością, zamknie się nasze okno możliwości kształtowania przyszłości porządku międzynarodowego i stawiania czoła wspólnym wyzwaniom.”

Aby okno się nie zamknęło, szczególny nacisk położony jest na wzmacniane regionalnych sojuszy – główne militarnych, ale także gospodarczych – kierowanych przez Stany Zjednoczone lub znajdujących się pod ich patronatem. Oczywiście pojawia się „silne i zjednoczone NATO”, ale nie tylko ono. Można też przeczytać, że „pogłębimy naszą współpracę z demokracjami i innymi podobnie myślącymi państwami” – co jest ciekawą formułą dla niezbyt demokratycznych sojuszników. A dalej pojawiają się kręgi z częścią wspólną w postaci USA:

.„Od Quad regionu Indo-Pacyficznego (Australia, Indie, Japonia, Stany Zjednoczone) do Rady Handlu i Technologii USA-UE, od AUKUS (Australia, Wielka Brytania, Stany Zjednoczone) do I2-U2 (Indie, Izrael, Zjednoczone Emiraty Arabskie, Stany Zjednoczone).”

Wspomniana jest także rola organizacji o charakterze globalnym, jak Międzynarodowy Fundusz Walutowy, Bank Światowy i grupa G7. Czyli instytucji pod kontrolą mocarstw zachodnich pod amerykańskim przywództwem.

Potęga militarna i broń nuklearna jako narzędzie rywalizacji

Tradycyjne nie zabrakło także nawiązań do znaczenia siły militarnej USA w globalnym wyścigu:

„Amerykańskie wojsko jest najsilniejszą siłą bojową, jaką kiedykolwiek znał świat. Ameryka nie zawaha się użyć siły, gdy będzie to konieczne do obrony naszych interesów narodowych. Ale zrobimy to w ostateczności i tylko wtedy, gdy cele i misja będą jasne i osiągalne, zgodne z naszymi wartościami i prawami, wraz z narzędziami pozamilitarnymi, a misja jest podejmowana za świadomą zgodą narodu amerykańskiego. (…) Naszym wyjściowym założeniem jest to, że potężna armia amerykańska pomaga rozwijać i chronić żywotne interesy narodowe USA poprzez powstrzymującą dyplomację, konfrontowanie się z agresją, odstraszanie od konfliktów, ukazywanie siły oraz ochronę narodu amerykańskiego i jego interesów ekonomicznych. W obliczu narastającej konkurencji rolą jest utrzymanie i zdobycie przewagi w walce, przy jednoczesnym ograniczeniu przewagi naszych konkurentów”.

Fragment ten można uznać za krótki wykład na temat istoty imperializmu kapitalistycznego. Wykorzystywana na różne sposoby potęga militarna otwarcie traktowana jest jako atut w skutecznym konkurowaniu z rywalami, także na polu ekonomicznym.

Dodajmy, że w ramach działań „potężnej armii amerykańskiej” Strategia istotny nacisk położyła na znaczenie broni nuklearnej:

„Odstraszanie nuklearne pozostaje najwyższym priorytetem dla narodu i podstawą zintegrowanego odstraszania. Bezpieczne, pewne i skuteczne siły nuklearne wspierają nasze priorytety obronne, odstraszając ataki strategiczne, dając pewność sojusznikom i partnerom oraz pozwalając nam osiągnąć nasze cele, jeśli odstraszanie zawiedzie. (…) Do lat 30. XXI wieku Stany Zjednoczone po raz pierwszy będą musiały odstraszać dwa główne mocarstwa nuklearne, z których każde posiada nowoczesne i zróżnicowane globalne i regionalne siły nuklearne. Aby zapewnić, że nasze odstraszanie nuklearne nadal reaguje na zagrożenia, przed którymi stoimy, modernizujemy Triadę nuklearną, dowództwo nuklearne, kontrolę i komunikację oraz naszą infrastrukturę broni nuklearnej, a także wzmacniamy nasze rozszerzone zobowiązania odstraszania wobec naszych sojuszników.”

Wojna w Ukrainie w starciu mocarstw

Nie jest także zaskoczeniem, że istotnym odniesieniem w Strategii jest wojna w Ukrainie – i zaangażowanie w nią świata zachodniego pod wodzą USA. Wojna ta otwarcie wpisywana jest w globalną rywalizację mocarstw a jej cele z amerykańskiego punktu widzenia są jasno określone. Dostajemy więc wprost wyrażoną informację, że „wraz z naszymi sojusznikami i partnerami Ameryka pomaga uczynić wojnę Rosji z Ukrainą strategiczną porażką [Rosji].”

W jaki sposób pomaga? „Po pierwsze, Stany Zjednoczone będą nadal wspierać Ukrainę w walce o jej wolność, będziemy pomagać Ukrainie w odbudowie gospodarczej i będziemy zachęcać do jej integracji regionalnej z Unią Europejską.”

W kontekście wojny w Ukrainie pojawiają się także inne punkty. Choćby ten, że „Stany Zjednoczone będą odstraszać i w razie potrzeby reagować na rosyjskie działania, które zagrażają podstawowym interesom USA, w tym rosyjskie ataki na naszą infrastrukturę i naszą demokrację”.

Brzmi to dość tajemniczo i ogólnikowo, ale otwiera szeroką przestrzeń zapowiadanej reakcji. Jednocześnie postawiona zostaje teza, że „konwencjonalne wojsko rosyjskie zostanie osłabione, co prawdopodobnie zwiększy zależność Moskwy od broni atomowej w jej planowaniu wojskowym”, a w związku z tym „Stany Zjednoczone nie pozwolą Rosji ani żadnemu mocarstwu osiągnąć swoich celów poprzez użycie broni atomowej lub grożenie jej użyciem”. Nie dowiadujemy się, w jaki sposób „nie pozwolą”, ale zapewne trzeba tu wrócić do opiewania własnych „bezpiecznych, pewnych i skutecznych” sił nuklearnych.

Na koniec wypada zapytać – a co z tą Polską? Polskim władcom Stratega Bidena z pewnością bardzo przypadnie do gustu. No, być może jedno ich w niej zmartwi – Polska nie jest w Strategii wymieniona ani razu…

Filip Ilkowski

Tags:

Category: Gazeta - listopad 2022

Comments are closed.