Dość toksycznego systemu – walczmy o zmianę!

| 1 października 2022
14.09.22. Macierewicz oklaskiwany przez Kaczyńskiego i jego świtę. Rząd nie wie co robić, więc wraca do bzdur o Smoleńsku.
14.09.22. Macierewicz oklaskiwany przez Kaczyńskiego i jego świtę. Rząd nie wie co robić, więc wraca do bzdur o Smoleńsku.

Bolesna drożyzna i nadchodząca recesja, eskalacja wojny w Ukrainie, stale postępująca katastrofa klimatyczna – to wszystko pokazuje, że system kapitalistyczny nie działa.

Zarówno według rządzących, jak i opozycji parlamentarnej, kryzysy te są pojedynczymi problemami do załatwienia, a nie aspektami normalnego funkcjonowania kapitalizmu. Nie przychodzi im na myśl, że trzeba położyć kres temu zabójczemu dla ludzi i przyrody systemowi.

Wyjaśnijmy, o co chodzi, biorąc te kryzysy po kolei.

Drożyzna/inflacja i nadchodząca recesja

Rząd jest w popłochu. Poziom inflacji na wrzesień według wstępnych danych Głównego Urzędu Statystycznego wynosi 17,2% – najwyższy poziom od 1997 r. Najbardziej drożały artykuły żywnościowe i nośniki energii. W rok cena chleba wzrosła o 67%. Prąd, gaz i węgiel są tak drogie, że wzrost liczby zgonów tej zimy jest niemal pewny.

Rząd traci na popularności, opozycja się cieszy. Jednak żadna z jej części nie ma realnej odpowiedzi na drożyznę, ponieważ szukają rozwiązań w budowaniu konkurencyjności gospodarki – czyli w tym, co jest jedną z podstawowych przyczyn kryzysów.

W nieskutecznej próbie obniżenia poziomu inflacji obecnie trwa międzynarodowa walka na konkurencyjne podwyżki stóp procentowych. Jak wyjaśnia Joseph Choonara w nadchodzącym numerze kwartalnika International Socialism: „To z kolei grozi odcięciem dopływu taniego kredytu, który podtrzymywał dysfunkcyjną gospodarkę światową w ciągu ostatnich kilku dekad. Grozi to recesją, będącą następstwem kryzysu inflacyjnego.”

Według Choonary bezpośrednim czynnikiem obecnej inflacji jest „zderzenie zakłócenia dostaw i gwałtownie rosnącego popytu w związku ze zniesieniem restrykcji Covid-19, a następnie wojna w Ukrainie i zachodnie sankcje wobec Rosji, które wpłynęły na ceny energii i żywności. Do tego doszły spekulacje finansowe oraz wysiłki producentów ropy i gazu służące utrzymaniu cen na wysokim poziomie.”

Katastrofa klimatyczna

Wzrost cen wynikający z zakłócenia dostaw może również wynikać ze skutków postępującej katastrofy klimatycznej. Intensywne powodzie, susze, czy pożary już dziś powodują zamykanie zakładów – i zjawisk tych będzie o wiele więcej.

Przypomnijmy, że od czerwca do końca września tego roku w Pakistanie w wyniku powodzi zginęło niemal 1700 osób. Jedna trzecia kraju znajduje się pod wodą. 33 miliony ludzi – jedna na siedem osób w tym państwie – zostało dotkniętych powodzią. Z kolei Nigeria doświadcza powodzi najgorszej od dziesięcioleci. Przez Kubę przeszedł Huragan Ian, powodując upadek linii energetycznych i pogrążenie kraju w ciemnościach. Potem Ian uderzył we Florydę. Należy do najpotężniejszych w historii USA – porywy wiatru osiągały prędkość 250 km/h. W Polsce hydrolodzy mówią o permanentnej suszy. Drastycznie spada poziom wody w rzekach i jeziorach.

Już dziś zmiany klimatyczne przyczyniają się do drożyzny. W dłuższej perspektywie trwająca katastrofa klimatyczna zagraża życiu ludzkości na Ziemi.

Jasne jest, że pracownicy powinni włączyć się w zorganizowany sposób w protesty klimatyczne. Z kolei pracownicze strajki przeciw skutkom drożyzny powinny być uznane przez aktywistów klimatycznych za część walki o klimat.

Zagrożenie faszystowskie

Zwycięstwo faszystów we włoskich wyborach (s. 4) jest ostrzeżeniem dla nas wszystkich. Skrajna prawica próbuje wykorzystać gniew zwykłych ludzi wywołany przez pogrążony w kryzysach kapitalizm.

W Polsce rząd znajdujący się w obliczu kryzysu, z którym nie może sobie poradzić, zapewne będzie nadal finansował skrajną prawicę milionami złotych. Tak jak ma to miejsce w przypadku faszysty Roberta Bąkiewicza, głównego organizatora corocznego Marszu Niepodległości. Tym samym PiS chce zdobyć elektorat skrajnej prawicy i zapobiec buntowi społecznemu, zwiększając przy tym nienawiść do mniejszości i utrzymując kobiety jako obywatelki drugiej kategorii.

Tu także strajki pracownicze i protesty uliczne kierują gniew spo- łeczny przeciwko tym, którzy są naprawdę odpowiedzialni za kryzysy – szefom wielkiego biznesu i państwa. Ta walka jest jedynym sposobem, aby zapobiegać wzrostowi poparcia dla skrajnej prawicy.

Wojna w Ukrainie: eskalacja grozi stosowaniem broni nuklearnej

21.09.22. Protest antywojenny w Moskwie.
21.09.22. Protest antywojenny w Moskwie.

30 września Władimir Putin ogłosił aneksję czterech obwodów wschodniej Ukrainy do Rosji. Ponowił groźbę, że może użyć broni jądrowej – teraz w obronie “terytorium rosyjskiego”. Wcześniej, 21 września, Putin ogłosił mobilizację 300 tys. rezerwistów, co spowodowało odważne protesty uliczne i ich represję oraz ucieczkę z kraju tysięcy młodych mężczyzn.

Jednocześnie państwa NATO, pod kierownictwem USA, nadal wysyłają broń do Ukrainy, dolewając paliwa do ognia. Od lat, a szczególnie dziś, NATO traktuje wojsko ukraińskie jako armię zastępczą – i robi to na życzenie ukraińskiego rządu.

To prawda, że 24 lutego to Putin rozpoczął pełnowymiarową wojnę. Jednak NATO nie było nigdy niewinnym obserwatorem biegu wydarzeń. USA i sojusznicy walczą o wyciągnięcie Ukrainy z orbity Rosji, a Rosja o wyrwanie państwa sąsiedniego z rąk Zachodu. Imperialistyczne interesy Rosji są jasne. Jak lata temu stwierdził czołowy amerykański strateg Zbigniew Brzeziński: „Bez Ukrainy Rosja przestaje być imperium”.

Jednak imperialistyczne interesy Zachodu – bo istnieje imperializm zachodni, wbrew naiwnym iluzjom polityków i dziennikarzy w Polsce – są równie jasne. Mamy tu do czynienia z podporządkowaniem walki z inwazją Putina strategicznej dominacji Zachodu w tej części Europy. Z chęcią osłabienia rosyjskiego rywala i wzmocnieniem się także w stosunku do głównego rywala – Chin.

Niemal cały Sejm stoi po stronie zachodniego imperializmu. Od lewicy po prawicy posłanki i posłowie godzą się na to, by Polska wydawała miliardy na broń od Stanów Zjednoczonych i Korei Południowej – docelowo wydatki na cele wojskowe mają wynieść prawie 5% PKB.

Pracownicy nie mają żadnego interesu, by uczestniczyć w tym hurra-militaryzmie. Możemy być pewni, że w momencie, kiedy nastąpią masowe strajki, władza powie: „Jak można strajkować, kiedy w Ukrainie toczy się wojna. To zdrada stanu.”

Putin nie jest naszym sojusznikiem, jest naszym wrogiem. Jednak nie obwiniajmy wszystkich Rosjan za inwazję na Ukrainę, jak robi to rząd. Solidaryzujemy się z osobami na antywojennych protestach w Rosji. Nie zgadzajmy się z blokowaniem granic dla kogokolwiek chcącego uciec od wojny, czy to z Ukrainy, czy Rosji, czy z innych częściach świata (s. 2).

Sprzeciwiajmy się wojnie i wszystkim imperializmom – wschodnim i zachodnim.

Nie zapomnijmy jednak, że żyjemy po jednej ze stron imperialistycznego podziału. Musimy więc przede wszystkim walczyć z imperializmem tu, gdzie jesteśmy. Oznacza to przeciwstawianie się rosnącemu militaryzmowi i walczenie o swój pracowniczy byt.

Lewica

Kapitalizm jest kryzysogenny. Kryzysy – wojenne, ekonomiczne, klimatyczne – są w niego wbudowane. Chcąc być skuteczną, lewica powinna oprzeć swoją politykę na realnej walce klasowej – nie na sojuszu z antypracowniczymi liberałami i parlamentarnych gierkach.

Pracownicy, którzy obecnie walczą ze skutkami inflacji, pokazują nam wszystkim, że najskuteczniejszą walką jest strajkowanie (s. 10). Dzisiejsza zdecydowana walka pozwoli nam jutro zastąpić kapitalizm i jego kryzysy systemem opartym na pracowniczej samoorganizacji.

Andrzej Żebrowski

Tags:

Category: Gazeta - październik 2022

Comments are closed.