Konserwatyści pokonani w australijskich wyborach

| 1 czerwca 2022
Lider Partii Pracy Anthony Albanese nie zwiększył poparcia dla swojej partii.
Lider Partii Pracy Anthony Albanese nie zwiększył poparcia
dla swojej partii.

Wyniki wyborów przyniosły upokarzającą porażkę australijskiego konserwatywnego rządu i premiera Scotta Morrisona.

Partia rządząca znalazła się w rozsypce po tym, jak wyborcy odrzucili seksizm prawicowej koalicji, jej uprze- dzenia wobec osób transseksualnych oraz niepowodzenia w sprawie zmian klimatu i rosnących kosztów utrzymania.

Od czasu ostatnich wyborów w 2019 r. Australia była świadkiem rekordowych pożarów lasów i powodzi, które są powodowane zmianami klimatu. W szczycie pożarów Morrison pojechał na wakacje na Hawajach. Zapytany przez dziennikarza, dlaczego nic nie zrobił w walce z żywiołem, Morrison odpowiedział: „Nie potrafię obsługiwać węża strażackiego”.

Sypał pieniądze rządowe w otwieranie nowych kopalni węgla i pól gazowych, i nie ogłosił żadnych planów co do osiągnięcia zerowej emisji gazów cieplarnianych w 2050 r., który to cel z opóźnieniem ogłosił.

Zamiast finansować energię odnawialną, płacił za budowę nowych elektrowni gazowych. Z kolei kobiety zwróciły się przeciwko konserwatystom po serii skandali z molestowaniem seksualnym w parlamencie, na które ci nie zareagowali.

Partia Pracy (laburzyści) ma wystarczająco miejsc w parlamencie, by sformować rząd, jednak rezultat wyborów nie pokazuje zdecydowanego poparcia jej programu.

Ilość pierwotnych głosów (pierwszy głos preferencyjny) oddanych na laburzystów spadła o 0,5 punktu procentowego i osiągnęła najniższy poziom w Australii od 1934 r. Partii Pracy udało się zdobyć władzę tylko dzięki głosom preferencyjnym na mniejsze partie i kandydatów niezależnych. Być może będzie musiała negocjować z nimi w sprawę utworzenia rządu mniejszościowego.

Laburzyści obiecali niewiele zmian. Przyrzekli umiarkowany wzrost finansowania opieki nad starszymi i dziećmi.

Przy rosnących kosztach utrzymania i inflacji na poziomie 5,1% przywódca Partii Pracy Anthony Albanese ogłosił, że „zdecydowanie” popiera podniesie płacy minimalnej, tak by dotrzymała ona kroku inflacji. Scott Morrison zaatakował go za to i w ten sposób wreszcie ujawniły się jasne różnice między obiema partiami. Następnie jednak laburzyści wycofali się ze swych deklaracji i odmówili podania, o ile dokładnie będą rekomendowali podniesie płacy minimalnej w sądzie pracy. Albanese mówi, że płace powinny wzrosnąć w całej gospodarce, ale nie proponuje, w jaki sposób to osiągnąć i nie ma zamiaru zmieniać praw wymierzonych w związki zawodowe.

Albanese bardzo się chwali tym ,że wychował się w domu komunalnym. Jednak jego plan wybudowania 30 tys. nowych mieszkań komunalnych w ciągu 5 lat to zaledwie kropla w morzu potrzeb.

Partia Pracy całkowicie zgadza się z prowadzoną przez rządzącą koalicję wojowniczą polityką wobec Chin. Nieznaczne różnice pojawiają się jedynie w kwestii uchodźców i stosunków pracy. Laburzyści proponują ambitniejsze cele klimatyczne niż koalicja, ale wciąż są one niższe niż te popierane przez wielki biznes.

To wszystko pomogło Zielonym zebrać największą liczbę głosów w ich historii – 12%, i zdobyć 3 miejsca w niższej izbie parlamentu.

Głosy konserwatywne również się podzieliły. Centrowi kandydaci niezależni odebrali konserwatystom co najmniej 9 miejsc w zamożnych okręgach.

Dla wielu ludzi z klasy średniej, którzy chcą działań w sprawie korupcji, klimatu, praw kobiet i mniej okrucieństwa wobec uchodźców, konserwatyści za bardzo przesunęli się na prawo. Bez tych głosów w ich własnym mateczniku konserwatyści będą mieli problem z wygraniem jakichkolwiek wyborów w Australii.

Część oburzenia przechwyciła w wyborach skrajna prawica. Partia Zjednoczonej Australii otrzymała ponad 4% głosów, zaś rasistowski Jeden Naród Pauline Hanson dostała prawie 5%. Prawica zyskała również w zdominowanych przez Partię Pracy robotniczych okręgach Melbourne, wykorzystując gniew na przeciągające się covidowe lockdowny.

Odejście konserwatystów jest jednocześnie mile widziane i spóźnione, jednak Partia Pracy nie obiecuje żadnych poważnych zmian. Potrzeba więcej walk, by wyeliminować politykę prawicowej koalicji.

Potrzebujemy głosu sprzeciwu wobec podżegania do wojny i karania uchodźców, oraz głosu poparcia dla energii odnawialnej i mieszkań komunalnych. Potrzebujemy też związków zawodowych walczących o podwyżki płac przewyższające inflację, które zaradzą kryzysowi kosztów utrzymania.

Chris Breen
Tłumaczył Jacek Szymański

Chris Breen jest członkiem Solidarity siostrzanej organizacji Pracowniczej Demokracji w Australii.

Tags:

Category: Gazeta - czerwiec 2022, Gazeta - czerwiec 2022 - cd.

Comments are closed.