Konferencja klimatyczna COP26 w Glasgow. Klapa26 – coraz bliżej otchłani

| 19 listopada 2021
05.11.21 Łódź
05.11.21 Łódź

W sobotę, 13 listopada, zakończyła się konferencja klimatyczna COP26 w Glasgow. Zamiast planu gwarantującego przetrwanie gatunku ludzkiego otrzymaliśmy gwarancję utrzymania istniejącego toksycznego systemu.

Jak powiedziała aktywistka na rzecz klimatu Greta Thunberg: „Strzeżmy się tsunami greenwashingu [pozorowanych działań na rzecz klimatu – przyp. tłum.] i medialnej kampanii wizerunkowej prezentującej wynik negocjacji jako »sukces«, »postęp«, »nadzieję« czy »krok we właściwym kierunku«. Oto krótkie podsumowanie: bla, bla, bla. Prawdziwe działania mają miejsce poza salami obrad. I nigdy się nie poddamy, przenigdy”.

Media głównego nurtu pokazały przewodniczącego szczytu COP26 Aloka Sharmę roniącego łzy podczas pokornego przemówienia, w którym przeprosił za zawarcie tak mało znaczącego porozumienia.

Przewodniczący kajał się podczas konferencji: „Przepraszam za przebieg tego procesu. Rozumiem również głębokie rozczarowanie, ale zgadzam się z tymi, którzy uważają za ważną obronę tego pakietu”.

Jednak prawdziwe obawy Sharmy budzi fakt, że zbyt widoczna stała się jawna bezużyteczność szczytu COP26.

Symboliczne znaczenie miała wprowadzona pod naciskiem rządów Chin i Indii zmiana w ostatecznej wersji deklaracji z „wycofania się z wykorzystywania węgla” na „stopniowe ograniczanie”.

Choć jest to przerażające, to jeszcze gorszy jest jednak brak wzmianki o potrzebie ograniczenia, nie mówiąc już o zatrzymaniu, wykorzystania ropy i gazu. Tego rodzaju deklaracja uraziłaby Stany Zjednoczone, Wielką Brytanię, Arabię Saudyjską i wiele innych krajów – w tym także wielkie międzynarodowe koncerny naftowe.

Zamiast tego pojawiło się jedynie wezwanie do podjęciu działań wymierzonych przeciwko „nieefektywnym dotacjom do wydobycia paliw kopalnych”. Kto zdecyduje, które z nich są nieefektywne? Będą to kapitalistyczni politycy opłacani i naciskani przez ludzi w garniturach.

Tak czy inaczej zmiana języka dotyczącego węgla została wymuszona przez przedstawicieli USA, Unii Europejskiej, Chin i Indii, którzy dopiero na ostatnim etapie konferencji zasiedli do obrad, aby uzgodnić sformułowania. Nie skonsultowano tego nawet z rządami reprezentującymi miliardy innych ludzi.

Użyte wyrażenia zostały zatwierdzone przez amerykańskiego wysłannika ds. klimatu Johna Kerry’ego, który powiedział: „Należy ograniczyć wykorzystanie węgla, zanim będzie można z nim skończyć”.

Celem konferencji miało być „utrzymanie przy życiu progu 1,5 procenta” – zatrzymanie wzrostu temperatury na poziomie maks. 1,5 stopnia Celsjusza względem poziomu sprzed epoki przemysłowej. Tymczasem jeśli wszystkie rządy zrealizują obowiązujące obecnie cele do 2030 r., wzrost wyniesie 2,4 stopnia Celsjusza, a w razie utrzymania obecnej polityki – 2,7 stopnia.

„Jeśli celem szczytu COP26 było utrzymanie przy życiu progu 1,5 stopnia Celsjusza, to doszło do zgonu” – powiedział Dieter Helm, profesor polityki energetycznej na Uniwersytecie Oksfordzkim.

Podczas szczytu COP26 złożono obietnice podwojenia pieniędzy, które bogate kraje mają przekazywać biedniejszym na adaptację do zmian klimatu.

Jednak aktywiści z krajów globalnego Południa, które już ucierpiały z powodu katastrofalnych zmian klimatu, twierdzą, że uzgodnione sumy to maleńki ułamek kwot, które są potrzebne. I – całkiem słusznie – nie ufają, że bogate kraje spełnią swoje obietnice.

Bogate kraje nie zrealizowały swoich zobowiązań finansowych wobec biedniejszych krajów z tytułu adaptacji do zmian klimatu w 2020 r.

Brytyjscy politycy z Partii Konserwatywnej, którym powierzono przewodnictwo nad szczytem COP26, to ci sami ludzie, którzy budują nowe drogi, wspierają producentów ropy i gazu oraz przekazują środki z budżetu na wspieranie sektora lotów krótkodystansowych. Są oni wrogami klasy pracującej w każdym aspekcie.

Zwycięstwo w sprawie klimatu wymaga nieustannej konfrontacji z obecnym kapitalistycznym systemem, a nie zawierania sojuszy z jego obrońcami.

Pozostawieni samym sobie zarządcy kapitalistycznej akumulacji nie zapewnią nawet najbardziej podstawowych środków, których potrzebujemy.

Prawdziwym osiągnięciem szczytu w Glasgow było odrodzenie się ruchu na ulicach: zarówno lokalnie, jak i globalnie.

Niestety to nadal za mało – w sytuacji, w której się znajdujemy, potrzebujemy bojowo nastawionego rewolucyjnego ruchu masowego, opartego na potędze klasy pracującej.

Sophie Squire
Tłumaczył Łukasz Wiewiór

Tags:

Category: Gazeta - grudzień 2021

Comments are closed.