KINO: „Nowy porządek”

| 1 października 2021
Kadr z filmu "Nowy porządek"

Bogata kobieta trafia w środek zawieruchy wywołanej przez brutalne zamachy stanu i rozruchy. To bolesne przypomnienie realiów panujących w Ameryce Łacińskiej, mówi Fran Yepes.

Meksykański thriller Nowy Porządek to dystopijna opowieść z dużą dozą realizmu.

Wielu ludzi żyjących w Ameryce Łacińskiej było świadkiem rozwoju wypadków przedstawionych w filmie – gdy brutalne powstanie przeradza się w wojskowy zamach stanu.

Pierwsze sceny filmu przedstawiają wystawne wesele dwojga ludzi pochodzących z bogatych rodzin, które zakłóca były pracownik błagający o pieniądze na operację serca swojej żony.

Widzimy bezduszność rodzin, gdy odmawiają udzielenia mu pomocy.

Weselnicy, z wyjątkiem panny młodej, która decyduje się pojechać z pomocą dla żony byłego pracownika, staną się ofiarami gwałtownych protestów.

Dalej kamera towarzyszy Marianne, która musi zmierzyć się z licznymi trudnościami. Przyglądamy się między innymi temu, jak poniżają ją żądni pieniędzy żołnierze.

Niesamowite jest w filmie wykorzystanie długich ujęć. Kamera prawie nigdy nie znajduje się w środku akcji, ale zamiast tego operuje w bardziej dokumentalnym stylu, z perspektywy „muchy na ścianie”.

To sprawia, że widz czuje się bezradny. Może być tylko obserwatorem. Podobnie, jak w przypadku brutalności policji, której jesteśmy świadkiem, oglądając serwisy informacyjne.

Przewodnim kolorem w filmie jest zielony. Protestujący mają twarze pomalowane zieloną farbą, a na budynkach należących do bogaczy pojawia się zielone graffiti.

Zielony to kolor pieniędzy. Użyty symbolicznie w dziele zniszczenia bogaczy nabiera już ironicznego wymiaru.

Może być także postrzegany jako symbol bezużyteczności pieniędzy w obliczu masowych powstań. W Ameryce Łacińskiej ma nawet głębsze znaczenia, gdyż związany jest z początkiem imperializmu Stanów Zjednoczonych.

W czasie kolonizacji na żołnierzy USA mówiło się „zieloni”. To był kolor ich pieniędzy i mundurów.

Plakat z filmu "Nowy porządek"

Stąd pochodzi nazwa „gringos” – rdzenni mieszkańcy wołali „green go” [„zieloni idźcie”] do Amerykanów dokonujących podbojów ich ziemi.

Takie silne użycie symbolizmu w połączeniu z szokującymi obrazami sprawia, że w filmie nakłada się na siebie wiele warstw znaczeniowych. Reżyser, Michel Franco, wykonał kawał dobrej roboty, wciągając mnie do świata filmu za pomocą symboliki, utalentowanych aktorów i reżyserii dźwięku.

Praca kamery dystansowała widza od bohaterów, ale sound design tworzył hipnotyzującą atmosferę.

W filmie przebija się sporo szumu tła, co daje wrażenie chaosu. Widz nigdy nie jest w stanie skupić się tylko na tym, co dzieje się na pierwszym planie.

Niektóre sceny filmu zawierały za dużo przemocy, co nie było niczym uzasadnione, ale zwiększało ładunek emocjonalny. Przemoc zawsze była powiązana z pogonią za pieniędzmi.

Oglądaniu filmu towarzyszy prawdziwe uczucie bezsilności. Za każdym razem, gdy pojawia się nadzieja, jest ona szybko niweczona.

To bardzo niefortunny komentarz na temat tego, jak wielu z nas może czuć się w kapitalistycznym świecie, gdzie króluje przemoc, a aktów człowieczeństwa jest jak na lekarstwo.

Tłumaczyła Agnieszka Kaleta

Nowy porządek
reżyseria i scenariusz: Michel Franco
produkcja: Francja / Meksyk
premiera: 15 października 2021 (Polska)

Tags:

Category: Gazeta - październik 2021, Gazeta - październik 2021 - 2cd.

Comments are closed.