Sabrina Mukarker Zeidan: być mostem między Palestyną a resztą świata

| 1 listopada 2025
Męczennik Muhammad Szahada umieszczony z powrotem w swojej klasie.
Męczennik Muhammad Szahada umieszczony z powrotem w swojej klasie.

„Jeśli spojrzysz na moje prace, to zawsze są one przesłaniem nadziei. Pomimo wszystkiego, co się dzieje, wciąż żyjemy swoim życiem i wciąż staramy się wyciągnąć coś dobrego z tego, co złe”

Sabrina Mukarker Zeidan jest palestyńską fotografką z Betlejem. Opowiedziała o swojej pracy pod okupacją izraelską.

Możesz opowiedzieć o historiach przedstawionych na zdjęciach, które Twoim zdaniem najlepiej uchwycają życie w Palestynie?

Większość moich fotografii przedstawia to, czego doświadczyłam jako dziecko, a także jako palestyńska matka.

Jednym z moich najbardziej intymnych obrazów jest “Free Soul”. Poruszam w nim kwestię szukania znaczenia wolności w sobie samej, gdyż na zewnątrz nie udało mi się tego znaleźć.

Życie w Palestynie jest bardzo trudne – cały czas czujesz się jak w pułapce. Znalazłam głębsze znaczenie ideowe w tym, co się dzieje obecnie: niezależnie od tego, jak Izrael próbuje zgasić w nas ducha, czy próbuje kontrolować nasze ciała, jesteśmy wolni, póki nasze dusze są wolne. To jest coś, czego nie mogą nam zabrać.

To jest mój autoportret, na którym trzymam swojego syna na kolanach. On jest w swoim bezpiecznym miejscu, a ja trzymam dla niego cały świat. Ten obraz opowiada o sile ducha, o sile wiary w sprawiedliwość. Chodzi o to, aby wiedzieć w głębi duszy, że nic nie może tego w nas złamać.

Na innym obrazie widzimy palestyńskiego męczennika, Muhammada Szahada z wioski al-Chadr. Kiedy miał 14 lat, został zabity przez Izraelczyków. Postrzelili go w kręgosłup I patrzyli, jak się wykrwawiał. Następnie weszli na mur i zrzucili jego ciało z wysokości ponad ośmiu metrów. W tak przerażającym stanie ciało zwrócono rodzinie.

Poszłam do klasy szkolnej chłopca i zrobiłam zdjęcie sali i uczniów. Następnie za pomocą Photoshopa wkleiłam Muhammada. Znów był wśród kolegów. Odwiedziłam jego rodzinę. Opowiedzieli mi o tym, jak zmieniło się ich życie od śmierci chłopca. Wciąż zostawiali dla niego puste miejsce przy stole. To mnie zdruzgotało.

Jest jeszcze jeden obraz, ale tym razem to obraz nadziei. Dziecko z Betlejem zostało porwane przez izraelskich żołnierzy. Zmuszali tego chłopca do podpisania dokumentów po hebrajsku, którego nie znał, gdzie przyznawał się do rzucania kamieniami w żołnierzy. Nie zrobił tego.

Grał w zespole muzycznym tworzonym przez mieszkańców obozu dla uchodźców. Gdy był więziony, zespół przyszedł do więzienia i grał pod jego celą, aby dodać mu otuchy. Izraelczycy próbowali go zastraszyć: mówili, że uwiężą jego ojca albo że zgwałcą matkę, jeśli nie podpisze dokumentów. Ale nie zrobił tego i został zwolniony z więzienia.

Uważasz, że Twoje zdjęcia stanowią zapis kultury i historii Palestyny?

Czuję się, jak żywa kamera Palestyny. Wierzę, że urodziłam się właśnie po to, aby właśnie tworzyć księgę pamięci tej ziemi.

Urodziłam się podczas pierwszej intifady. Byłam świadkiem porozumień z Oslo i nastolatką podczas drugiej intifady. Widziałam bombar- dowanie i strzelanie. Obok mnie zabijano ludzi. Pokazuję życie, tak jak je widziałam. Poprzez bycie tutaj i fotografowanie, udowadniam światu, że faktycznie istniejemy. Za 20, 30 czy 100 lat, te obrazy będą śladem po tym, że faktycznie tu byliśmy i o to walczyliśmy. Patrzę na to, jak na moją własną drogę do wytrzymałości. Mój własny sposób walki z okupacją.

Co byś chciała, aby ludzie wyciągali z Twoich zdjęć?

Przed 7 października dużo podróżowałam. Ludzie nie wiedzieli, czym jest Palestyna, a ci którzy wiedzieli, zdawali sobie sprawę z naszej agonii. Teraz cały świat widzi nasz ból w mediach, ale to nie jest wszystko to, kim jesteśmy.

Naprawdę kocham naszą kulturę. To że palestyńskie kobiety są takie silne, pogodne i pełne życia. Nasze dzieci dają nam tyle nadziei. Jest w Palestyńczykach i Palestynkach tyle miłości, opiekuńczości i radości. Wierzę, że urodziłam się, aby być mostem między Palestyną a resztą świata. Po to, aby dostarczyć światu prawdę o nas.

Świat musi wiedzieć, że za tą krwią i ciałami zmarłych kryją się ludzkie istnienia, które kochały żyć, współczuły, miały bogatą kulturę i swoją moralność. To jest to, co najbardziej chciałabym przekazać światu.

Jeśli spojrzysz na moje prace, to zawsze jest to przesłanie nadziei. Pomimo wszystkiego, co się dzieje, wciąż żyjemy swoim życiem i wciąż staramy się wyciągnąć coś dobrego z tego, co złe.

Palestyńczycy walczą o wolność od dekad. W jaki sposób znajdujesz w sobie tyle nadziei i wytrwałości?

Codziennie rano pytam samej siebie, jak mam tu przetrwać kolejny dzień? Każdy kto nie przebywa w Palestynie, pyta mnie, dlaczego ja po prostu nie wyjadę? Myślę, że nikt, jeśli nie jest Palestyńczykiem, nie może tego zrozumieć.

Dlaczego mam opuścić mój kraj? Mogłabym jechać gdziekolwiek, ale póki mam ojczyznę, nie zrobię tego.

Urodziłam się w Palestynie. Chcę, aby moje dzieci dorastały, mówiąc po arabsku, znając swoją kulturę i innych Palestyńczyków. Nie chcę, aby straciły swoją tożsamość. To jest ich prawo. Prawo każdego człowieka. Rośniemy w siłę widząc demonstracje i flotylle – każde współczucie, które pokazuje nam świat, wsparcie i zrozumienie. Największą nadzieję dają mi moje dzieci. To z ich powodu, dla nich, zawsze mam nadzieję.

Jude Mckechnie
Tłumaczyła Afra Wierska

Tags:

Category: Gazeta - listopad 2025, Gazeta - listopad 2025 - cd.

Comments are closed.