„Gaza. Rzecz o kulturze eksterminacji” Pawła Mościckiego

| 1 listopada 2025
Okładka ksiązki

W książce „Gaza. Rzecz o kulturze eksterminacji” Paweł Mościcki przygląda się dyskusji wokół ludobójstwa w Strefie Gazy.

Jak słusznie zauważa, o 7 października 2023 r. nie da się opowiadać w oderwaniu – jak chcieliby proizraelscy propagandyści – od historycznego tła, jakim jest trwająca od dekad okupacja Palestyny – a zwłaszcza koszmarne skutki nałożonej w 2007 r. przez Izrael całkowitej wojskowej blokady Strefy Gazy oraz dokonywanych od tamtego czasu na masową skalę masakr ludności.

Jednak autor powstrzymuje się od obszernych opisów historycznych, a jedynie wplata niezbędne odwołania, co powoduje, że czytelnik niezaznajomiony z historią regionu może chcieć sięgnąć do innych źródeł. Jednak dzięki temu książka jest zwięzła i treściwa.

Mościcki stawia słuszną tezę, że ludobójstwo to ma swoje źródła w ideologii, a może nawet bardziej – w praktyce syjonizmu. Wskazuje na ciągłość między najnowszymi wydarzeniami a tzw. Nakbą z 1948 r., czyli serią masakr i czystek etnicznych, jakich dopuściło się nowo powstałe państwo Izrael przeciwko palestyńskim mieszkańcom zajętych przez siebie zbrojnie terenów. Jak przekonuje autor, ludobójstwo to nie jest przypadkowym ekscesem zdegenerowanych przywódców izraelskiego państwa, lecz naturalnym skutkiem współistnienia ideologii syjonizmu oraz materialnych uwarunkowań, w których Palestyńczycy wytrwale odmawiają „zniknięcia” z terenu historycznej Palestyny.

Mościcki przekonująco dowodzi, że sama idea żydowskiego państwa narodowego ma swoje korzenie nie w judaizmie, jak chcieliby propagandyści, lecz w tradycji europejskiego kolonializmu. Tej samej zresztą „tradycji”, której najstraszniejszym epizodem była sama Zagłada:

„W południowo-zachodniej Afryce niekiedy dosłowni przodkowie nazistowskich zbrodniarzy wykorzystywali te same metody, których naziści użyli do przeprowadzenia „ostatecznego rozwiązania kwestii żydowskiej”: systematyczna eksterminacja ludzi uznawanych za gorszych rasowo, ustawy rasowe, pojęcie Lebensraum, transportowanie ludności w wagonach bydlęcych do obozów koncentracyjnych”.

W tym kontekście autor przygląda się procesowi instrumentalizacji Zagłady, w ramach którego pamięć o milionach ofiar nazistowskich zbrodni zostaje zaprzęgnięta w służbie ludobójczej propagandy.

Sporo miejsca Mościcki poświęca mitom narosłym wokół samych wydarzeń z 7 października. Na podstawie powszechnie dostępnych źródeł, takich jak izraelska prasa czy raporty ONZ, wykazuje, jak wiele relacji o zbrodniach, jakich mieli dopuścić się palestyńscy rebelianci, a które utrwaliły się w świadomości wielu ludzi, było po prostu wyssanych z palca. Mościcki dowodzi między innymi, że izraelski wywiad doskonale wiedział o planowanej ofensywie Hamasu już wiele miesięcy wcześniej, ale z jakiegoś powodu postanowił to zagrożenie zignorować. Pisarz nie posuwa się jednak do formułowania w związku z tym teorii spiskowych i chwała mu za to. Jednym z możliwych wyjaśnień może być przecież założenie, że Izrael zgubiła pycha związana z przekonaniem o własnej potędze.

Przyglądając się tytułowej kulturze eksterminacji, Mościcki analizuje propagandową ofensywę państwa Izrael – z oficjalnym przekazem, który praktycznie w całości i właściwie bezkrytycznie powielały największe zachodnie instytucje medialne i publiczne oraz zachodni politycy.

A to wszystko pomimo porażającej wprost liczby nagrań i dowodów, pochodzących od samych sprawców, z wypowiedzi czołowych izraelskich polityków, a także z oświadczeń wielu międzynarodowych organizacji, niepozostawiających wątpliwości, że w Gazie mamy do czynienia z ludobójstwem. Na tej podstawie autor formułuje przeciwko Zachodowi zarzut współudziału polegającego nie tylko na dostarczaniu narzędzi zabijania, ale również na bezceremonialnym fałszowaniu rzeczywistości w obiegu informacyjnym i medialnym.

Mościcki przytacza przykłady bezpośredniej cenzury mediów, jak w przypadku stacji CNN, gdzie wszystkie materiały dotyczące Izraela i Gazy musiały uzyskać zatwierdzenie oddziału w Jerozolimie, co w praktyce oznaczało wymóg uzyskania aprobaty izraelskiej armii. Wspomina także o daleko idącej cenzurze w mediach społecznościowych, w których ograniczano lub blokowano treści sprzyjające stronie palestyńskiej.

Jak pisze: „media korporacyjne – a innych dziś w głównym nurcie nie ma – robią wokół Gazy to, co robią zawsze: „fabrykują przyzwolenie”, jak głosi słynna formuła Noama Chomskiego i Edwarda S. Hermana. Tyle że w tym wypadku consent, to podprogowe współodczuwanie z potrzebami i optyką klas panujących, oznacza ni mniej, ni więcej tylko zgodę na dokonywanie ludobójstwa.

Operacja ta zawsze dokonuje się według podobnego klucza: chodzi o zasianie wątpliwości tam, gdzie nieuprzedzeni mielibyśmy absolutnie wyrobione przekonania, oraz wytworzenie w nas poczucia pewności albo uspokojenia tam, gdzie normalnie zapaliłyby się czerwone lampki alarmowe naszego zdrowego rozsądku albo sumienia”.

Mocną stroną książki Mościckiego jest fakt, że nie stawia on w niej naiwnych pytań, na przykład o wolność mediów, ale jasno formułuje jednoznaczne, choć zwykle niepopularne w głównym nurcie wnioski, na przykład ten o nierozerwalnym systemowym zblatowaniu mediów z władzą i korporacjami.

Równie trzeźwo patrzy on na przyczyny służalczej postawy zachodnich mediów i polityków wobec Izraela – bynajmniej nie skupiając się, jak to często bywa wśród krytyków Izraela, na rzekomej wszechwładzy izraelskiego lobby, zwłaszcza w Stanach Zjednoczonych, ale sytuując to zjawisko w kontekście szerszego imperialistycznego porządku ze Stanami Zjednoczonymi na czele i z Izraelem zajmującym w nim szczególne miejsce.

Szkoda, że autor nie poświęca temu zagadnieniu więcej uwagi – choć o znaczeniu Izraela z punktu widzenia amerykańskiego imperializmu wspomina w kilku miejscach. Jednak gdy już rozwija ten wątek, ogranicza się jedynie do uwag na temat wagi Izraela jako miejsca, w którym testowana jest w praktyce przydatność broni i technologii militarnych.

Tym „laboratorium” jest oczywiście Palestyna. Jednak dla zrozumienia praktycznie całkowitej bezkarności Izraela, a także gigantycznego wsparcia militarnego i propagandowego, jakie otrzymuje on od wielu krajów zachodnich – przede wszystkim od USA – ważniejsze byłoby spojrzenie na to państwo jako na kluczowego strażnika amerykańskich interesów w regionie Bliskiego Wschodu – coś w rodzaju nieformalnego 51. stanu USA.

Jak ujął to Alexander Haig, sekretarz stanu za prezydentury Reagana: „Izrael to największy amerykański lotniskowiec, który nie może zostać zatopiony, nie ma amerykańskiej załogi i znajduje się w regionie kluczowym dla amerykańskiego bezpieczeństwa narodowego”.

Ciekawym wątkiem książki jest spojrzenie na psychologiczną stronę udziału i współudziału w ludobójstwie. Nie chodzi tylko o samą podatność na propagandę, ale również o oddziaływanie czynników technicznych i kulturowych, takich jak zatarcie realności ataków przeprowadzanych przy użyciu dronów i sztucznej inteligencji czy presja na konformizm związana z obecnością w mediach społecznościowych.

Autor omawia również stricte psychologiczne mechanizmy zaprzeczenia, które pozwalają jednostkom radzić sobie z dysonansem poznawczym w sytuacji, gdy rzeczywistość nie przystaje do ich wyobrażeń na jej temat. Z tych rozważań wyłania się przytłaczający obraz polityczno-medialno- kulturowej machiny skon- centrowanej wyłącznie na utrwalaniu i reprodukcji dozwolonych schematów myślowych.

Atutem książki jest fakt, że jest ona napisana z perspektywy lewicowej i antykapitalistycznej, ale przede wszystkim z perspektywy samych uciskanych! Wyłania się z niej jednak dość statyczny obraz, co nie do końca jest winą samego autora – w momencie, w którym książka powstawała, wydawało się, że sprawa palestyńska, jako temat zainteresowania zachodnich społeczeństw, utknęła w martwym punkcie.

Jednak w czasie dwóch lat zaszła ogromna zmiana: bezprecedensowe wzmożenie w mediach społecznościowych, masowe protesty, strajki solidarnościowe, okupacje uniwersytetów, flotylle humanitarne i niezliczone kampanie informacyjne na całym świecie spowodowały wyraźną zmianę nastrojów społecznych, w tym także – co szczególnie ważne – w Stanach Zjednoczonych.

Sprawa palestyńska powoli przedostaje się też do mediów i debaty politycznej głównego nurtu. Poparcie dla ludobójstwa skompromitowało w oczach wielu ludzi całą zachodnią klasę polityczną.

Choć wciąż trudno o optymizm w odniesieniu do przyszłości Palestyny, to jednak zachodzące zmiany ujawniają potencjał rewolucyjny, jaki drzemie w ruchach masowych, w tym ruchach pracowniczych i związkowych.

Właśnie takiego kontrapunktu zabrakło w książce – podkreślenia dyna- miki sytuacji, wyrastających z niej sprzeczności, znaczenia walki samych Palestyńczyków oraz roli, jaką może mieć do odegrania klasa pracownicza jako kluczowy podmiot historii.

Wprawdzie słowo rewolucja pada gdzieś na ostatnich stronicach książki, ale raczej bez przekonania, jako mglista perspektywa dalekiej przyszłości. Tymczasem piętrzące się gwałtownie problemy kapitalizmu czynią wizję masowych zrywów coraz bardziej realną.

Łukasz Wiewiór

Tags:

Category: Gazeta - listopad 2025, Gazeta - listopad 2025 - cd.

Comments are closed.