Drożyzna szaleje – czas na strajki!

| 1 stycznia 2022
20.12.21. Pikieta przed siedzibą firmy Koltar.
20.12.21. Pikieta przed siedzibą firmy Koltar.

Drożyzna szaleje. Ceny prądu, gazu i żywności horrendalnie podskoczyły.

Rząd broni się mówiąc, że gwałtowny wzrost cen ma charakter międzynarodowy. Dodaje, że głównymi winowajcami są polityka klimatyczna Unii Europejskiej i manipulowanie dostawą gazu przez Putina.

To prawda, że wysoka inflacja jest zjawiskiem globalnym. Nie zwalnia to jednak rządu z odpowiedzialności. Rząd nadzoruje gospodarkę, może uwolnić środki na ten lub inny cel, w zależności od swoich priorytetów.

A jeśli wysoka inflacja jest zjawiskiem globalnym, to wybiórcze wskazywanie na dwa jej europejskie aspekty nie może niczego wyjaśnić. Dodajmy, że wyjaśnienia rządu “przypadkowo” wpisują się w dwa z jego priorytetów politycznych: ignorowanie konieczności redukcji emisji dwutlenku węgla i zaostrzenie wrogiej retoryki wobec Rosji.

Liberałowie

Liberalni komentatorzy wskazują na dwa powody większej inflacji i groźby jej eskalacji: na brak wystarczającego zacieśnienia polityki pieniężnej, czyli podwyższenia stóp procentowych przez szefa Narodowego Banku Polskiego Adama Glapińskiego oraz na wysoki „socjał” i za duże podwyżki pracowników.

Wiadomo, że Glapiński geniuszem nie jest. W styczniu 2021 r. powiedział: „Nie rozumiem, skąd ogromne zaniepokojenie obserwatorów rzekomą groźbą wybuchu inflacji”, dodając, że grozi raczej inflacja zbyt niska. (Przypomnijmy, stopa inflacji w listopadzie 2021 r. wyniosła 7,8% w porównaniu z analogicznym miesiącem ub. roku).

Na początku października ogłosił on „cud polskiej gospodarki”, tłumacząc, że „to do nas przychodzi cały świat i chce od nas pożyczać”. Ten stary kumpel Kaczyńskiego absurdalnie chwalił się, że „od czasów rozbiorów nie mieliśmy takich sukcesów”.

Jednak w sprawie inflacji to nie czyny Glapińskiego są najistotniejsze. I przypomnijmy, że przez pięć lat pisowskie wydatki socjalne – bynajmniej nie za duże – nie doprowadziły do gwałtownego wzrostu cen.

Podkreślmy również, że od czasu wybuchu kryzysu światowego ponad dekadę temu dokonano potężnych zastrzyków pieniędzy w globalną gospodarkę – co także nie spowodowało gwałtownego wzrostu inflacji.

Płaca cena i zysk

Skąd więc się bierze inflacja i jak z nią walczyć?

Jak ostatnio pisał brytyjski marksista Michael Roberts: „Inflacja cen produkcji zależy ostatecznie od tego, co dzieje się z wytwarzaniem nowej wartości w gospodarce – a to zależy od tempa akumulacji kapitału i rentowności tego kapitału”.

Czyli inflacja jest jednym z aspektów chaotyczności i krzysyogenności kapitalizmu.

Wzrost cen nie wynika z wyższych płac pracowniczych. Jest odwrotnie – pracownicy muszą walczyć o wzrost pensji, aby nadążyć za inflacją. Podkreślmy, że to nie pracownicy podnoszą ceny. Czynią to kapitaliści, którzy chcą ratować swoje zyski.

Już w 1865 roku Karol Marks wyjaśnił tę sprawę na dwóch posiedzeniach Rady Generalnej Między- narodowego Stowarzyszenia Robotników (I Międzynarodówki).

Marks tłumaczył, że kiedy płace rosną, nie prowadzi to do wzrostu cen, ale do spadku zysków. Jego argumenty z tej okazji zostały opublikowane w 1898 roku, w broszurze zatytułowanej: “Płaca, cena i zysk”. Można ją przeczytać tu:

https://www.marxists.org/polski/marks-engels/1865/placa-cena-i-zysk.htm

Nic dziwnego, że biznesmeni i ich politycy podkreślają szkodliwe dla nich skutki wzrostu płac. Jednak pracownicy nie są winni żadnej lojalności wobec wyzyskującego ich systemu kapitalistycznego – ani w Polsce, ani w żadnym innym kraju.

Dla pracowników lekarstwo na inflację to wzmożenie akcji strajkowych, by wywalczyć wzrost pensji – a w dłuższej perspektywie pozbycie się kapitalizmu, czyli systemu inflacji i wyzysku, i zastąpienie go globalnym systemem prawdziwie demokratycznego planowania.

Andrzej Żebrowski

Tags:

Category: Gazeta - styczeń 2022

Comments are closed.