Katastrofa klimatyczna – nie ma „zielonego kapitalizmu”

| 1 lipca 2021
Trzy dni z rzędu ustanawiano nowe rekordy temperatury dla Kanady. 29 czerwca, w Lytton, w Kolumbii Brytyjskiej odnotowano 49,6 stopni Celsjusza.
Trzy dni z rzędu ustanawiano nowe rekordy temperatury dla Kanady. 29 czerwca, w Lytton, w Kolumbii Brytyjskiej odnotowano 49,6 stopni Celsjusza.

Temat nadciągającej katastrofy klimatycznej w końcu na dobre zagościł w debacie publicznej i również rozmaite zjazdy kapitalistycznych zbrodniarzy, jak niedawny szczyt G7 w Kornwalii, muszą się do niego odnosić.

Propaganda negacjonistów jest w wyraźnej defensywie i stopniowo przechodzi na pozycje możliwości godzenia akumulacji kapitału ze zmianami klimatycznymi. Jednak droga do zwycięstwa przeciwko nim jest jeszcze bardzo daleka i pełna pułapek, których trzeba być świadomym, aby móc skutecznie walczyć w tej sprawie przeciw uprzywilejowanym grupom interesów.

Wspólna zagłada?

Karol Marks i Fryderyk Engels napisali w Manifeście Partii Komunistycznej: „ciemiężyciele i uciemiężeni pozostawali w stałym do siebie przeciwieństwie, prowadzili nieustanną, to ukrytą, to jawną walkę – walkę, która za każdym razem kończyła się rewolucyjnym przekształceniem całego społeczeństwa, lub też wspólną zagładą walczących klas”.

Te słowa wydają się szczególnie aktualne przy okazji pojawiania się kolejnych komunikatów o bezprecedensowych falach upałów, suszach, powo- dziach, pożarach ogromnych obszarów lasów. To wrażenie wzmacniają także nowe, coraz bardziej alarmistyczne raporty naukowców wykazujące, że nega-tywne zmiany zachodzą szybciej niż zakładano jeszcze kilka, kilkanaście lat temu.

Wzywają one do podjęcia radykalnych i natychmiastowych działań, które istotnie kwestionują zasady rządzące współczesnym modelem gospodarczym. Pokazują, że nawet kilkuprocentowe ograniczenie emisji z powodu pandemicznych lockdownów nie przekłada się na zmniejszenie stężenia CO2, gdyż w jeszcze większym stopniu niszczy się elementy przyrody (przede wszystkim lasy) zdolne pochłaniać gazy cieplarniane.

Jedyną alternatywą wobec tej szeroko rozumianej, rewolucyjnej zmiany systemu, jest zamienienie w niezdatne do życia wielkich obszarów zamieszkałych obecnie przez miliardy ludzi, a w dalszej perspektywie także zagłada ludzkości przed końcem bieżącego stulecia.

Nie tylko instytucje naukowe, takie jak IPCC, zbierały dane na temat wpływu spalania paliw kopalnych na klimat. Analizy na zlecenie koncernu naftowego Exxon, jednego z największych światowych trucicieli, już 40 lat temu trafnie oszacowały dzisiejszy poziom stężenia CO2 przy założeniu zwiększania intensywności wydobycia i spalania węgla, ropy naftowej, gazu i innych kopalin. Bynajmniej nie skłoniło to zarządu do zmiany strategii firmy.

Wręcz przeciwnie, wnioski z raportu skutecznie zatajono na wiele lat i podjęto decyzję o przeznaczeniu setek milionów dolarów na lobbing i propagandę podważającą wyniki badań naukowych. Zasiewanie wątpliwości okazało się skuteczne i dopiero od niedawna stanowisku naukowemu udaje się przebić do powszechnej świadomości. Stanowisku, wobec którego ludzie nauki są zgodni, jak rzadko kiedy.

Ten przykład jaskrawo pokazuje, jak bardzo kapitalistyczny system jest nastawiony na jak największe i jak najszybsze profity garstki bogaczy zamiast na zaspokojenie ludzkich potrzeb, nawet jeśli długoterminowo dana strategia zagraża również ich zyskom.

Nie należy tego widzieć w kategorii złych i chciwych prezesów, których można zastąpić dobrymi i wrażliwymi społecznie. To systemowa patologia wynikająca z konieczności akumulacji kapitału i przetrwania w konkurencji za wszelką cenę. Wielkie koncerny zdolne do zalewania głównych mediów kłamstwami, korumpowania i wpływania w ten sposób na regulacje państwowe nie są żadnym wynaturzeniem kapitalizmu, lecz jego produktami jako zwycięzcy poprzednich cykli konkurencji, które pochłonęły słabsze, mniej wydajne podmioty.

Koncentracja kapitału

Przy tak daleko idącej koncentracji kapitału w rękach nielicznych oraz spadającej stopie zysku z kapitału, ani zarządy korporacji nie mogą ot tak spisać na straty kontrolowanych przez siebie zasobów węgla i ropy znacznie przekraczających limity określone przez naukowców, ani wielcy właściciele ziemscy nie mogą powstrzymać się przed karczowaniem i wypalaniem lasów równikowych pod pola uprawne. Ich straty w wyniku efektu domina pociągną za sobą cały sektor finansowy, który kredytuje i ubezpiecza ich toksyczne inwestycje. Stąd bierze się ich zachowawcza postawa i opóźnianie postępowych zmian.

Dlatego nie ma możliwości skutecznej walki o zapobiegnięcie katastrofie klimatycznej bez naruszenia interesów kapitalistycznych molochów oraz państw roztaczających nad nimi parasol ochronny, czyniąc ich intensywną dewastację środowiska bezkarną. Oczeki- wanie, że system wymagający nieskończonego wzrostu przy ograniczonych zasobach sam ograniczy to, co napędza pomnażanie kapitału, jest co najmniej naiwne.

Niszczycielski wpływ kapitalizmu na naturę nie ogranicza się jedynie energetyki, rolnictwa i innych branż bezpośrednio ingerujących w środowisko. To także nastawiona na zysk i tym samym marnotrawcza produkcja żywności, celowo „postarzanych” albo nawet nowych, niesprzedanych na czas przedmiotów, budowa mieszkań przeznaczonych pod spekulacje, które w znacznej części stają się pustostanami.

Swoje dokłada także transport towarów w skomplikowanych łańcuchach dostaw, czy samych pracowników dojeżdżających po kilkadziesiąt km do miejsca pracy, szczególnie w sytuacji, gdy nie mogą liczyć na transport publiczny (1/3 mieszkańców Polski), pracujących tylko o kilka godzin krócej niż 100 lat temu, mimo ogromnego wzrostu wydajności.

Nie da się tego wszystkiego naprawić bez obalenia globalnego kapitalizmu i przejścia do systemu rzeczywistej demokracji w miejscach pracy (socjalizmu), który umożliwi ogólnoświatową koordynację działań (zamiast konkurencji) i racjonalne wykorzystanie zasobów. Państwa narodowe ani nie mają wystarczającej siły, ani woli, by radzić sobie z globalnymi problemami.

Obecnie podejmowane działania skupiają się na zapewnieniu najbardziej trującym koncernom miękkiego lądowania w „zielonym kapitalizmie”, starając się opóźnić niezbędne na już reformy do momentu, gdy będą w stanie efektywnie konkurować na polu odnawialnych źródeł energii.

Koszty transformacji

Pozorowane działania w ramach systemu, jak handel limitami emisji, czy dodatkowe opłaty za emisje, nie powodują ich ograniczenia. Kosztami transformacji obciążani są zwykli ludzie nieposiadający wpływu na decyzje korporacji, przede wszystkim z krajów zacofanych gospodarczo, emitujących w skali globalnej niewiele zanieczyszczeń, ale w pierwszym rzędzie zagrożonych wyludnieniem.

Nie możemy dać sobie wmówić, że nadchodząca katastrofa wynika z konsumpcji jednostek i rzekomego przeludnienia w krajach globalnego Południa, skoro wg raportu Oxfamu z 2020 roku 1% najbogatszych na świecie emituje dwukrotnie więcej zanieczyszczeń niż biedniejsza połowa ludzkości. Tymczasem prawicowa propaganda nigdy nie obserwuje tak gorliwie zwyczajów konsumpcyjnych bogaczy, ich fanaberii lotów prywatnymi odrzutowcami, jak tropi aktywistów korzystających z plastikowych opakowań.

Nie możemy także ulegać złudzeniom, że opóźnienie transformacji energetycznej zawdzięczamy związkom zawodowym broniącym, na przekór wszystkim, miejsc pracy w szkodliwych dla klimatu branżach, zwłaszcza w górnictwie. Pogląd ten podziela niestety część naukowców zasłużonych w walce z klimatycznym denializmem.

Po stronie pracowników

Tymczasem musimy stać mocno po stronie pracowników, bo to nie oni decydują o strategii zakładu pracy, lecz prezesi, dla których ekologia może być co najwyżej wygodnym pretekstem do uderzenia w ruch pracowniczy. Niedawnym przykładem na to jest koncern hutniczy ArcelorMittal, który w 2019 zamknął hutę w Krakowie. Nie uczynił tego jednak z chęci dbania o środowisko, lecz przeniesienia produkcji na Ukrainę, gdzie nie obowiązują takie opłaty za emisję CO2, jak w krajach UE.

Jedyną nadzieją na pozytywne zmiany, dające nadzieje na uratowanie ludzkości, jest zwycięstwo oddolnych ruchów, takich jak Extinction Rebellion czy Młodzieżowy Strajk Klimatyczny, wzmocnionych ruchem strajkowym w miejscach pracy wymierzonym w ekonomiczne serce kapitalizmu. Tylko tak można pokonać rządzących tego świata w najlepszym wypadku pozorujących działania, a w najgorszym agresywnie atakujących postępowe ruchy społeczne, jak zbrodniarze klimatyczni pokroju prezydenta Brazylii Bolsonaro mówiącego o ratowaniu klimatu poprzez „robienie kupy co drugi dzień”.

Zmiana klimatu prowadząca do katastrofy jest naprawdę poważnym problemem, już obserwowalnym gołym okiem także w Polsce. Niemal coroczne susze powodujące ograniczenia dostępu do wody nawet w 300 miastach, importowanie prądu wynikającego z powodu kurczowego trzymania się przestarzałej i niewydajnej energetyki opartej na węglu, to tylko preludium do tego, co nastąpi w najbliższych latach.

Kapitalizm mimo całej swojej brutalności, jawiący się jako nienaruszalny system, nigdy nie będzie maszynką służącą spełnianiu wszystkich zachcianek elit, a prognozowane setki milionów uchodźców klimatycznych zmierzających w zdatne do zamieszkania rejony, sprawi, że kwestia rewolucji społecznej stanie się znów aktualna. Bogacze będą mogli kupić co najwyżej trochę późniejszą śmierć. Nie warto im ustępować bez walki w sytuacji, gdy nie jest jeszcze za późno. Kapitalizm można i trzeba obalić jak najszybciej. Z siłami natury żadnych dyskusji nie będzie.

Piotr Trzpil

Tags:

Category: Gazeta - lipiec-sierpień 2021

Comments are closed.