Stop agresji na Wenezuelę!

Donald Trump – imperialistyczny gangster
Ręce precz od Wenezueli!
W nocy 3 stycznia Stany Zjednoczone zaatakowały Wenezuelę. W stolicy kraju, Caracas, doszło do silnych bombardowań. Widoczne były helikoptery wojskowe z USA. Ataki miały miejsce także w stanach Miranda, Aragua i La Guaira. Prezydent Wenezueli Nicolás Maduro został porwany wraz z małżonką przez agresorów.
To wojna o ropę, zyski i władzę USA w Ameryce Łacińskiej. Kolejny przykład zbrodniczej interwencji Stanów Zjednoczonych na bardzo długiej liście. Jednocześnie to pierwsza bezpośrednia interwencja zbrojna USA w tej części świata od ponad 30 lat.
Nowa Strategia Bezpieczeństwa Narodowego USA z grudnia 2025 r. otwarcie traktuje całą Półkulę Zachodnią jako własne podwórko Waszyngtonu. Można w niej przeczytać, że półkula ta ma być „wolna od wtargnięć lub własności kluczowych aktywów ze strony wrogiej [Stanom Zjednoczonym] zagranicy”, a USA chcą zapewnić sobie na niej „stały dostęp do kluczowych lokalizacji strategicznych”. W dokumencie tym pisze się o „dopełnieniu Trumpa” XIX-wiecznej Doktryny Monroe – mówiącej, że obie Ameryki są wyłącznym obszarem wpływów Stanów Zjednoczonych.
Wenezuela nie jest przypadkowym celem ataku. To miejsce największych znanych złóż ropy naftowej na świecie. Posiada także bogate złoża gazu ziemnego, rud żelaza, boksytów, jak i szereg minerałów ziem rzadkich na cele z koltanem i torem. Przy tym używający socjalistycznej retoryki murszejący reżim Maduro nie wpisywał się w amerykański ład urządzany przez Trumpa. Atak i operacja „zmiany reżimu” w Wenezueli ma być więc też ostrzeżeniem, że USA nie będą tolerować żadnego „obcego ciała” na terytorium, które widzi jako własne. Po Maduro mogą być następni.
Wcześniej waszyngtońscy zwolennicy siłowego obalenia Maduro szermowali znanymi hasłami „demokracji” uzupełnianymi przypominającym czasy zimnej wojny straszeniem „czerwonym reżimem”. Trump otwarcie jednak ogłosił, że przez nieokreślony czas Wenezuelą będą rządzić Stany Zjednoczone, a firmy z USA będą „naprawiać” tamtejszą infrastrukturę naftową. Tyle z „demokracji”.
Na czele absurdalnych haseł usprawiedliwiających agresję znalazła się „walka z narkobiznesem”. W ostatnich miesiącach ponad sto osób zostało zabitych w atakach USA na łodzie rybackie u wenezuelskiego wybrzeża, na których rzekomo miały być przemycane narkotyki. Żadnych dowodów nikt nigdy nie przedstawił, a same ataki stanowiły rażący przykład zbrodniczych egzekucji pozasądowych. Teraz Trump przeszedł do jeszcze bardziej rażącego naruszenia prawa międzynarodowego.

Oczywiście ani władze polskie, ani unijne, tej agresji nie potępiły. „Rok 2026 zaczyna się od mocnego uderzenia”, stwierdził Donald Tusk kilka godzin po rozpoczęciu ataków. „Nie będziemy w mediach oceniać, dywagować, dyskutować o ruchach naszego sojusznika” – uciął z kolei rzecznik Ministerstwa Spraw Zagranicznych Maciej Wewiór podczas konferencji prasowej. A minister Radosław Sikorski śmieszkował w mediach społecznościowych z myślą o Maduro, że „to nie mogło się przytrafić milszemu facetowi” i że Węgry, których szef MSZ odwiedził Wenezuelę w 2023 r., znowu „obstawiły niewłaściwego konia”.
Dodajmy, że Karol Nawrocki, znany przyjaciel Trumpa, najwyraźniej nie wiedział, co w tej sytuacji powiedzieć, bo ataku na Wenezuelę nie skomentował w ogóle.
Kaja Kallas, wysoka przedstawicielka UE ds. zagranicznych i obronnych Unii Europejskiej, zdobyła się natomiast na komentarz, że „UE wielokrotnie deklarowała, że pan Maduro nie ma legitymacji, oraz broniła pokojowej transformacji”. Dodała, że „w każdych okolicznościach należy przestrzegać zasad prawa międzynarodowego i Karty Narodów Zjednoczonych” i zaapelowała o „powściągliwość”. Powoływanie się na prawo międzynarodowe nie zmieniało tego, że jedynym wymienionym politykiem bez „legitymacji” był tu Maduro. Najwyraźniej w jej oczach większą „legitymację” do władzy w Wenezueli ma bombardujący ją prezydent USA.
Nie jesteśmy zaskoczeni tymi reakcjami. Nasza odpowiedź na gangsterski atak Trumpa może być tylko jedna: Stop agresji na Wenezuelę! Żadnej krwi za ropę!
Filip Ilkowski
Category: Gazeta - styczeń 2026










