Robert Bąkiewicz – pożyteczny faszysta PiS-u

| 1 listopada 2025
11.10.25 Warszawa. Kontra przeciwko pisowskiemu wiecowi.
11.10.25 Warszawa. Kontra przeciwko pisowskiemu wiecowi.

Na fali narastających nastrojów antyimigranckich, skutecznie podsycanych zarówno przez koalicję rządzącą, jak i skrajną prawicę, w sobotę 11 października na placu Zamkowym odbył się wiec organizowany przez PiS pod nazwą „STOP nielegalnej imigracji”.

Jednym z kluczowych mówców, obok ścisłej partyjnej wierchuszki, był Robert Bąkiewicz – były „prezes” Stowarzyszenia Marsz Niepodległości i od lat centralna postać na polskiej skrajnej prawicy. Od niedawna również niestrudzony „obrońca” polskich granic przed, w jego mniemaniu, masową migracją, którą na wiecu Kaczyńskiego porównał do „neobolszewickiej zarazy próbującej zniszczyć polski naród”.

Z inicjatywy Bąkiewicza powstał Ruch Obrony Granic, tworzony przez grupki tzw. „obrońców”, które bez żadnych uprawnień blokowały przejścia graniczne, prowadząc nielegalne „kontrole” oraz wznosząc rasistowskie okrzyki. Oczywiście cała akcja była jedynie żenującym spektaklem mającym zbić kapitał polityczny kosztem najsłabszych i jeszcze bardziej podsycić ksenofobiczne nastroje. W rzeczywistości na granicy zachodniej nie ma żadnego „najazdu migrantów”. Statystyki mówią o zaledwie kilkuset osobach miesięcznie zawracanych przez niemieckie służby graniczne na terytorium Polski.

O tym, jak duże nadzieje w Bąkiewiczu pokłada PiS, świadczą słowa Kaczyńskiego, który na sobotniej demonstracji nazwał go „naprawdę wybitnym działaczem społecznym”. Rosnące słupki poparcia dla rasistów i faszystów Konfederacji Mentzena i Bosaka oraz Konfederacji Korony Polskiej Brauna pokazują jednak, że plan Kaczyńskiego, według którego „na prawo od PiS-u ma być tylko ściana”, legł w gruzach. Łączne poparcie obu ugrupowań przekracza 20 proc. i zbliża się do poparcia dla jego partii. Sam wiec również okazał się porażką – zgromadził zaledwie 10-15 tys. uczestników, znacznie mniej niż przewidywana frekwencja na nadchodzącym Marszu Niepodległości, który Konfederacja intensywnie promuje. Ten marsz jest organizowany co roku przez faszystów tego czy innego rodzaju.

Od biznesmena do faszysty

Współpraca Bąkiewicza z PiS-em sięga jeszcze okresu sprzed 2020 roku i z czasem uległa coraz większemu zacieśnieniu. Na organizowanym przez siebie Marszu Niepodległości wyrażał on pochwały dla rządów Morawieckiego, co z czasem doprowadziło do konfliktu z działaczami Konfederacji i Ruchu Narodowego. Zanim jednak Bąkiewicz stał się prominentną postacią na skrajnej prawicy, próbował swoich sił w biznesie. W 1998 r. założył firmę Sir-Bud, specjalizującą się w budowie dróg i autostrad. W 2011 r. przedsiębiorstwo zbankrutowało, a jego właściciel pogrążył się w wielomilionowych długach. Doprowadziło go to przed sąd upadłościowy.

Po upadku firmy budowlanej Bąkiewicz stopniowo radykalizował się i stał się katolickim fundamentalistą. Zaczął uczestniczyć w mszach skrajnych fundamentalistów katolickich (lefebrystów), odprawianych po łacinie, tyłem do wiernych. W 2016 roku, po wyroku sądu upadłościowego, rozpoczął działalność w strukturach skrajnej prawicy. Najpierw dołączył do nieformalnej lokalnej grupy pod nazwą Narodowy Pruszków, a następnie do mazowieckiej brygady Obozu Narodowo-Radykalnego. Dawni oenerowcy wspominają, że jego fanatyczna religijność nie jest na pokaz. W ONR szybko wspinał się po szczeblach organizacji i dał się poznać nie tylko jako człowiek fanatycznie oddany sprawie, ale także jako sprawny organizator. W 2018 roku doszło do rozłamu w ONR, Bąkiewicz odszedł z organizacji i skupił się na działalności w Stowarzyszeniu Marsz Niepodległości.

Na wojnie przeciwko kobietom

Po niesławnym wyroku Trybunału Julii Przyłębskiej z 22 października 2020 r., wprowadzającym niemal całkowity zakaz aborcji, przez ulice polskich miast przetoczyły się ogromne demonstracje. Środowiska feministyczne zapowiedziały w mediach społecznościowych akcję „Słowo na niedzielę” – protesty przed i w budynkach kościołów. W odpowiedzi na to Bąkiewicz, wówczas szef Stowarzyszenia Marsz Niepodległości, wraz z bojówkarzami ze Straży Marszu zapowiedzieli obronę świątyń przed „aborcjonistkami”. Zgromadzeni na schodach Kościoła Św. Krzyża w Warszawie szarpali i popychali protestujące kobiety. ”Strzeżcie się tchórze, bo miecz sprawiedliwości nad Wami już wisi!” – pisał tego dnia na Twitterze Bąkiewicz.

Miliony na budowę faszystowskich struktur

O tym, że współpraca Bąkiewicza z PiS-em rozpoczęła się jeszcze przed 2020 rokiem, wiemy z wyciekłych maili ze skrzynki Michała Dworczyka, szefa Kancelarii Prezesa Rady Ministrów. Zostały one upublicznione na kanale „Poufna Rozmowa” w komunikatorze Telegram 4 czerwca 2021 roku. W jednym z maili do premiera Morawieckiego z lipca 2020 r. Dworczyk narzekał, że minister kultury Piotr Gliński przejął kontakty ze środowiskami „narodowców” (czyli faszystów) skupionymi wokół Bąkiewicza, pisząc: „Trochę szkoda, że oddaliśmy te kontakty z narodowcami, bo choć Piotr jest naszym 100 proc. sojusznikiem, to takie kontakty warto mieć bezpośrednie. Jak wiemy, czasem są one bardzo cenne. Od kilku lat budowałem z nimi relacje, a po organizacji Marszu Niepodległości w 2018 roku te relacje naprawdę były już niezłe i mogliśmy to nadal rozwijać”. Przypomnijmy, że w 2018 r. cały rząd i prezydent – w asyście żołnierzy i pojazdów wojskowych – stali na czele Marszu Niepodległości.

Kontrolowany przez Ministerstwo Kultury Fundusz Patriotyczny od początku pomyślany był jako źródło finansowego wsparcia dla środowisk nacjonalistycznych.

W 2021 roku dwie najwyższe dotacje otrzymał właśnie Bąkiewicz i kierowane przez niego organizacje: 1,7 mln trafiło do Stowarzyszenia Straż Narodowa, a 1,3 mln przyznano Stowarzyszeniu Marsz Niepodległości na realizację projektu „Marsz Niepodległości – nowoczesność i tradycja”.

Ponadto kolejne niemal 700 tys. złotych zasiliło konto Stowarzyszenia Roty Marszu Niepodległości, również założonego przez tego pupila Kaczyńskiego.

Przychylność PiS-u nie ograniczała się wyłącznie do hojnych dotacji. W 2022 roku Bąkiewicz został prawomocnie skazany za naruszenie nietykalności osobistej Katarzyny Augustynek, znanej jako Babcia Kasia, w trakcie niesławnej „obrony” kościoła św. Krzyża przez związane z Marszem Niepodległości bojówki. Bąkiewicz wyrwał jej wówczas tęczową chustę, a jego ludzie ściągnęli ją ze schodów i rzucili na ziemię, czemu biernie przyglądała się policja.

Sąd skazał Bąkiewicza na rok ograniczenia wolności polegający na wykonywaniu prac społecznych. Skazany zwrócił się do prezydenta Dudy z wnioskiem o ułaskawienie, co zawiesiło wykonanie kary. Gdy Prokurator Generalny Adam Bodnar uchylił decyzję o wstrzymaniu wykonania wyroku, Pałac Prezydencki niemal natychmiast ogłosił decyzję o ułaskawieniu.

Solidarność pracownicza przeciw faszyzmowi

Obserwując narrację w mediach głównego nurtu, można by dojść do wniosku, że rywalizacja PiS-u z coraz odważniej podnoszącymi głowę partiami na prawo od niego to po prostu kolejna wojenka o wpływy w polskiej polityce. Nic bardziej mylnego. Rosnący w siłę faszyzm i uosabiający go Bąkiewicz nie są wyjątkiem, lecz produktem systemu kapitalistycznego, który potrzebuje takich postaci, by kanalizować gniew społeczny w stronę najsłabszych.

Gdy inflacja, nierówności i niepewność jutra uderzają w pracowników, prawica sięga niezmiennie po stare chwyty: straszenie uchodźcami, szczucie na kobiety i mniejszości, odwracanie uwagi od tych, którzy naprawdę odpowiadają za kryzys – klasy rządzącej i kapitalistów.

PiS i jego sojusznicy wiedzą, że to nie imigrant na granicy czy demonstrantka z błyskawicą zagrażają ich władzy, ale solidarność ludzi pracy ponad podziałami. Właśnie dlatego Bąkiewicz jest im tak potrzebny – jako narzędzie, które w imię „patriotyzmu” ma bronić porządku opartego na wyzysku. Ale historia uczy, że wszędzie tam, gdzie prawica próbuje budować swój ruch na strachu i kłamstwie, może narodzić się inna siła – ruch oporu oparty na jedności klasy pracującej.

Naszą odpowiedzią na faszyzm nie może być apel do instytucji państwa, które go współtworzy, ale masowa, oddolna mobilizacja: w miejscach pracy, na uczelniach, na ulicach.

Tylko wspólna walka pracowników, migrantów, kobiet i osób queerowych może położyć kres nienawiści, na której pasożytują Bąkiewicz i jego sponsorzy. Bo prawdziwa obrona społeczeństwa nie polega na „ochronie granic”, lecz na walce o świat bez granic – świat oparty na równości, solidarności i socjalizmie.

Tomasz Wiewiór

Tags:

Category: Gazeta - listopad 2025

Comments are closed.