baner.pracdem.stary

Kolejny neoliberalny ruch PiS-u – Antypracownicze plany kapitałowe

| 1 kwietnia 2018
27.02.18 Poznań. Bankster-premier udaje przyjaciela  robotników w zakładach Cegielskiego.

27.02.18 Poznań. Bankster-premier udaje przyjaciela
robotników w zakładach Cegielskiego.

Rząd PiS ciągle uwielbia się przedstawiać jako prosocjalna władza, dzięki której obywatele wreszcie odczuwają poprawę swojej sytuacji materialnej.

Nie ma dnia, aby prorządowe media nie wspomniały o programie 500+ czy obniżeniu wieku emerytalnego. Nie ma tygodnia, w którym biurokraci „Solidarności” nie mówiliby o tym, że „nie ma potrzeby wychodzić na ulicę”.

Tymczasem na każdą pozytywną reformę przypada co najmniej kilka antyspołecznych posunięć pokazujących, że obecnej władzy chodzi o to samo co poprzednikom – o tworzenie jak najkorzystniejszych warunków dla kapitalistów do bogacenia się kosztem pracow- ników. Nie odbiega od tej logiki kolejny pomysł forsowany przez bankiera-premiera Morawieckiego, jakim są tzw. „Pracownicze Plany Kapitałowe”, który przedstawia się jako lekarstwo na problemy polskiego systemu emerytalnego, a rzeczywistości jest kolejnym pokazem uległości wobec lobby kapitalistów.

 

Mutacja OFE

Według rządowych założeń część środków na przyszłe emerytury ma pochodzić z zysków z odpowiednio zainwestowanych pieniędzy na rynkach finansowych przez specjalne fundusze, aby odciążyć ZUS. Dodatkowe składki będą pobierane z pensji pracowników, do których będzie dorzucać się również państwo. Każdy pracujący będzie domyślnie zapisany do systemu, a ewentualną rezygnację trzeba będzie odna- wiać co 2 lata. Zakłada się możliwość dziedziczenia zgromadzonych środków, a także możliwość ich wypłaty w dowolnym momencie, lecz na niekorzystnych warunkach. Takie rozwiązania pokazują, że pod płaszczykiem gromadzenia „narodowego kapitału” kryje się kolejna mutacja szkodliwego i marnotrawczego systemu Otwartych Funduszów Emerytalnych wprowadzonego w 1999 roku przez rząd AWS-UW (czyli koalicję prawicowych partii tworzonych przez biurokrację NSZZ „Solidarność” i partii Leszka Balcerowicza), gdy obiecywano, że powszechne staną się emerytury „pod palmami”.

Z pewnością widziało je wielu prezesów i menadżerów OFE, ponieważ ich firmy mogły pobierać aż 10% zarządzanych środków (później stopniowo ograniczono ich prowizję do obecnych 3,5%). To wyraźnie więcej niż „niewydolny moloch” ZUS wydający na własne utrzymanie ok. 2%, mimo realizacji znacznie większej liczby zadań niż tylko spekulacja na giełdzie, jak w przypadku OFE.

System generował tak duże zadłużenie publiczne, że nawet rząd Tuska, słynący z rozdawnictwa na rzecz biznesu, w 2013 r. zdecydował się na jego poważne ograniczenie poprzez przejęcie większości zgromadzonych składek i umożliwienie rezygnacji z niego. Nie przywrócono jednak systemu solidarnościowego, jaki obowiązywał przed 1999 r. Rolę księgowego po prostu przejął ZUS. W rezultacie zaledwie 15% pracujących zadeklarowało pozostanie w OFE, mimo że do ostatniego dnia główne media mocno do tego nakłaniały.

To pokazuje, że przez lata wpajany mit: „prywatny sektor jest zawsze bardziej efektywny niż państwowy” nie jest aż tak silny w polskim społeczeństwie, jak chcieliby jego propagandziści. Z pewnością do spadku zaufania do rynków finansowych przyczyniły się znaczne straty funduszów OFE podczas kryzysu globalnego kapitalizmu w latach 2008-09 oraz pierwsze wypłaty świadczeń na głodowym poziomie – w skrajnych przypadkach 45 groszy/miesiąc! W lutym br. 167 tys. seniorom płacono mniej niż minimalna emerytura. Liczba takich osób będzie wzrastać, a wraz z nią niezadowolenie społeczne.

Dlatego coraz częściej pojawiają się słuszne głosy, że „coś trzeba z tym zrobić”. W tym sensie racje mają neoliberalne elity finansowe i polityczne mówiące, że obecny system jest nie do utrzymania na dłuższą metę. Jednak rozwiązania, które podsuwają nigdy nie dotyczą poprawy bytu wyeksploatowanych dekadami ciężkiej pracy emerytów, lecz obrony lub zwiększenia własnych przywilejów w ramach obecnego systemu, które społeczeństwo znosi z coraz większym trudem.

 

Fałsz propagandy

Problemy sektora ubezpieczeń społecznych jednocześnie obnażają szkodliwe sprzeczności całego kapitalizmu i fałsz jego propagandy. Co chwilę jesteśmy bombardowani komunikatami, jak wspaniale gospodarka rozwija, dokonuje się postęp technologiczny. Jednocześnie pomiędzy tym pojawiają się zapowiedzi, że trzeba ograniczyć „przywileje” pracowników, a zwłaszcza związkowców.

Gdy weźmiemy to pod uwagę, to stanie się jasne, czemu tak bardzo sprzeciwiali się obniżeniu wieku emerytalnego przez PiS, co tylko mogło przysporzyć sympatyków partii rządzącej. Dla wielu osób w podeszłym wieku nawet głodowa emerytura jest bardziej kusząca niż „samorealizacja” na stanowisku ochroniarza, kasjerki, sprzątaczki i innych żenująco niskopłatnych zawodów.

Tzw. „niezależni eksperci”, którzy niemal zawsze „dziwnym trafem” pochodzą z prawicowych think-tanków, straszą od wielu lat w głównych mediach, że w wyniku procesu starzenia się społeczeństwa w przyszłości zabraknie pracujących na emerytury, więc trzeba liczyć się z głodowymi świadczeniami otrzymywanymi możliwie jak najpóźniej. Co bardziej bezczelni przy- znają, że należy powrócić do XIX-wiecznych zasad, gdy mało kto emerytury dożywał.

Nie dostrzegają, że zachęcając do pogodzenia się z rzekomo nieuchronną wegetacją na starość jednocześnie piłują gałąź, na której siedzą, gdyż zmniejszają w ten sposób zaufanie do systemu. To m.in. dlatego tak wielu Polaków wyemigrowało od 2004 roku do krajów z szerszymi osłonami socjalnymi. W przyszłości może to powodować wzrost protestów społecznych.

W swej narracji nigdy nie wspomną, że wydajność pracy stale rośnie, więc niezbędna średnia liczba pracowników przypadających na jednego seniora stale zmniejsza się i należy spodziewać się kontynuacji tego trendu. Dlaczego mimo tego przyszli i obecni emeryci mają szykować się na najgorsze?

To nie struktura demograficzna jest najważniejszym czynnikiem, lecz kapitalistyczny wyzysk prowadzący do zwiększania się i tak gigantycznych fortun niepracujących i wiecznie roszczeniowych elit kosztem spełniania ludzkich potrzeb. W samym 2017 roku aż 82% wartości wytworzonych dóbr na całym świecie trafiło do 1% najbogatszych. Można śmiało założyć, że polskie państwo nie odbiega od tej normy i również pomaga w intensyfikacji grabieży pracowników – wg danych GUS i OECD przeciętne realne wynagrodzenie w latach 2001-16 wzrosło o 47% podczas, gdy wydajność pracy o ok. 60%.

Mimo, że te dane jasno pokazują, kto jest największym beneficjentem wzrostu efektywności pracujących, nie należy oczekiwać, iż obrońcy obecnego systemu kiedykolwiek zaproponują wyraźnie wyższe opodatkowanie boga- czy, bądź oszczędzanie na pań- stwowym aparacie przemocy i wydatkach na zbrojenia, które służą jedynie elitom do obrony i powiększania ich niezasłużonej własności. Emerytury i inne świadczenia socjalne są dla nich jedynie przeszkodą do dalszej akumulacji kapitału.

Dlatego właśnie lewica i związki zawodowe powinny stanowczo sprzeciwić się planom rządu, gdyż atakują jedną z kluczowych zdobyczy ruchu robotniczego i jednocześnie pozwalają zdemaskować antyspołeczną twarz PiS-u. To także kolejna dobra okazja do wykazania, by pokazać jak bardzo wszystkie parlamentarne partie są oderwane od społeczeństwa swoim przywiązaniem do wolnorynkowej dema- gogii, różniącej się jedynie stężeniem nacjonalistycznego sosu.

Nie warto mieć jakichkolwiek iluzji, że Pracownicze Plany Kapitałowe zwiększą stabilność systemu emerytalnego jako rynkowa alternatywa dla państwowego systemu mogącego znaleźć się w tarapatach. Te pieniądze i tak w znacznej części poprzez drogie pośrednictwo instytucji finansowych wrócą do państwowej kasy, gdyż posłużą do wykupienia obligacji oraz akcji spółek skarbu państwa. W chwili, gdy wypłacalność III RP stanie się zagrożona, również cena tzw. „papierów wartościowych” poleci na łeb i na szyje, jak przy okazji poprzednich kryzysów.

Najlepszym „systemem” emerytalnym jest obalenie globalnego kapitalizmu, a póki nie widać tego na horyzoncie – walka pracownicza o jak najlepsze warunki zatrudnienia i świadczenia socjalne kosztem rozdawnictwa dla elit.

Piotr Trzpil

Tags:

Category: Gazeta - kwiecień 2018

Comments are closed.