baner.pracdem.stary

Bruksela kontra Warszawa – Rasizm, hipokryzja i morze krwi

| 1 lipca 2017
17.06 17. Madryt. 8 tys. osób żąda wypełnienia przez rząd obietnic przyjęcia 17 tys. uchodźców. W pełni zgadzamy się z hasłem na zdjęciu: "Otworzyć granice!".

17.06 17. Madryt. 8 tys. osób żąda wypełnienia przez rząd obietnic przyjęcia 17 tys. uchodźców. W pełni zgadzamy się z hasłem na zdjęciu: „Otworzyć granice!”.

14 czerwca Komisja Europejska wszczęła formalną procedurę przeciwko Polsce, Czechom i Węgrom w związku “z niewywiązywaniem się tych państw” ze zobowiązań dotyczących relokacji uchodźców.

Polska dostała miesiąc na ustosunkowanie się do kwestii “naruszenia unijnego prawa”. Cała sprawa obnaża pokłady rasizmu i hipokryzji przykrywającego wielki dramat rozgrywający dziś, na oczach rządzących, na Morzu Śródziemnym.

W przypadku obecnego rządu polskiego kłuje to w oczy, bo śmiało można rzec, że rasizm stał się jego oficjalną polityką. Pisowski przekaz dnia niemal zawsze zawiera dawkę szczucia na “rzekomych uchodźców” i “imigrantów ekonomicznych” – i oczywiście nie chodzi tu o miliony imigrantów ekonomicznych z Polski przebywających w Europie Zachodniej.

Codziennie słyszymy o “imigrantach islamskich” mających rzekomo “zalewać” (by użyć jednego z wielu hydraulicznych określeń mających odczłowieczać ludzi) chrześcijańską – a jakże – Europę.

Przekaz Wiadomości TVP nie różni się pod tym względem od propagandy różnej maści skrajnej prawicy, zarówno polskiej, jak i zachodnioeuropejskiej. Z tą tylko różnicą, że ta druga nienawidzi nie tylko muzułmanów, ale i imigrantów z Europy Wschodniej, w tym z Polski.

Urzędowy rasizm

Reakcja rządu polskiego na działania Brukseli nie była wiec zaskakująca. “Mamy nadzieję, że Komisja Europejska przestanie kierować się jakąś niezrozumiałą dla wielu obywateli państw członkowskich Unii Europejskiej ideologią, a zacznie realnie rozwiązywać problem migrantów” – stwierdził rzecznik rządu Rafał Bochenek. I oczywiście dla nieściśle wypowiadającego się Bochenka “problem migrantów” to nie problem, który mają migranci – czyli rasizm w stylu reprezentowanego przez jego rząd (faktycznie będący “ideologią niezrozumiałą dla wielu obywateli”).

Symbolem urzędowego rasizmu w Polsce stała się postać Mariusza Błaszczaka, szefa MSWiA, czyli ministerstwa odpowiedzialnego także za policję. Błaszczak to typ idealny tępego rasistowskiego biurokraty wyposażonego w policyjną władzę. Jego postać przypomina podrzędnego urzędnika kolonialnego z końca XIX wieku – miernego, wiernego, zadowolonego z siebie i przekonanego o powołaniu do rasistowskiej misji.

Ten rodzaj człowieka, którego miała na myśli znana XX-wieczna filozofka polityki Hannah Arendt pisząc, że “gdy angielski zdobywca stał się w Indiach administratorem” przekonanym “o własnej zdolności do rządzenia i dominowania” jako “biały człowiek” o “wyższym pochodzeniu”, “wydawało się, że scena jest już przygotowana dla wszelkich możliwych okropności”. Patrząc na Błaszczaka trudno także nie zgodzić się z Arendt, że zło może przybierać banalną postać…

Nie zmienia to faktu, że działania Komisji Europejskiej prowadzone pod etykietą obrony uchodźców zakrawają na ponury żart – rodzaj alibi dla własnej rasistowskiej polityki murów i drutów kolczastych. To Unia Europejska porozumiała się z władzami Turcji, by trzymała uchodźców “u siebie” i to ona współpracuje z okrętami wojennymi NATO, by łapano tych, którzy wciąż próbują płynąć. Wszystko pod obrzydliwym w swej hipokryzji hasłem “walki z przemytnikami ludzi”.

Nawet przywódca NRD Walter Ulbricht stawiając w 1961 r. mur berliński nie wymyślił tak żenującego usprawiedliwienia. W ogóle mur berliński jawi się w kontekście polityki UE jako dziecinna igraszka – mur europejski zabija co miesiąc tyle ludzi, ile ten berliński zabił przez prawie 30 lat swego istnienia. Tylko w tym roku, do 29 czerwca, mur europejski kosztował życie 2169 osób, które utonęły w Morzu Śródziemnym (w dodatku do 5079 w 2016 r. i 3771 w 2015 r., nie licząc lat poprzednich). Przez dwa i pół roku rasistowska, antyuchodźcza polityka UE kosztowała życie ponad jedenastu tysięcy osób, dokładnie 11019.

Wschodnio-unio-europejskie rządy Błaszczaków, śniących o “(białej) chrześcijańskiej Europie”, średniowiecznych rycerzach Karola Młota i skrzydłach husarii w nowej bitwie pod Wiedniem, tak naprawdę są znakomitymi spadkobiercami “wartości europejskich” rasizmu i kolonializmu – i ostatecznie w sprawie uchodźców chcą dokładnie tego samego, co Komisja Europejska.

Przy tym stają się sposobem na przeniesienie ram dyskusji od dramatu “uszczelniania” (kolejne hydrauliczne określenie, na które nie wpadł Ulbricht) granic UE skutkującego tysiącami trupów w Morzu Śródziemnym ku administracyjnym szczegółom “solidarności europejskiej” w ramach “programu relokacji”.

Oczywiście farsa wybielania się przez przywódców UE wskazujących, że to tylko “kilka zgniłych jabłek” jest problemem na radosnym ciele tej cudownej instytucji wypełnianej “europejskimi wartościami” i dziewiątą symfonią Beethovena jest możliwa tylko dlatego, że władze niektórych państw dawnego bloku wschodniego są w swym rasizmie tak otwarte.

Walcząc z rządowym rasizmem w Polsce nie malujmy jednak Komisji Europejskiej w kolorach, na jakie nie zasługuje, bo instytucja te nie jest żadnym sojusznikiem w tej walce.

Gdy opadają maski, pozostaje tylko ocean hipokryzji i morze krwi.

Filip Ilkowski

Tags:

Category: Gazeta - lipiec-sierpień 2017

Comments are closed.