baner.pracdem.stary

PiS niszczy środowisko – Wyciąć Szyszkę, a nie Puszczę

| 1 lipca 2017
24.06.17 Warszawa. Uczestniczki/cy Marszu dla Puszczy przed Ministerstwem (Niszczenia) Środowiska.

24.06.17 Warszawa. Uczestniczki/cy Marszu dla Puszczy przed Ministerstwem (Niszczenia) Środowiska.

13 maja 2017 w Toruniu odbyła się bardzo osobliwa konferencja, zorga-nizowana przez Wyższą Szkołę Społeczną i Medialną Tadeusza Rydzyka, Ministerstwo Środowiska, Instytut im. Jana Pawła II „Pamięć i Tożsamość”, przy współudziale Lasów Państwowych, Polskiego Związku Łowieckiego i NSZZ „Solidarność” Rolników Indywidu-alnych.

Cała ta konferencja sprowadzała się do wygłaszania absurdów o światowym lewackim spisku „zielonych nazistów”: „Oni opowiedzieli się za totalnym nie być. Nawet III Rzesza Niemiecka, która jeszcze za coś pozytywnego uznała rasę, była dla nich zbyt mało radykalna” – bredził ks. prof. Tadeusz Guz z Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego – „Ta ideologia – i mówię to z całkowitą odpowiedzialnością – jest odmianą zielonego nazizmu (…) Z tą jedną różnicą względem III Rzeszy Niemieckiej, że nawet jedna rasa ludzka – czyli germańska – już nie ma prawa do dalszego istnienia”.

Zdaniem dostojnego prelegenta, cała ta gadanina o ochronie przyrody ma jedynie na celu ukryć prawdziwy cel lewaków, którym jest – ni mniej, ni więcej – zagłada ludzkości, a także „radykalna negacja Boga jako stworzyciela Polski, Polaków i Polek, zwierząt i roślin”. Inni ludzie, poza „Polakami i Polkami” nie mieszczą się – jak widać – w horyzoncie poznawczym tego wybitnego intelektualisty.

„Ratujmy – jak czyniliśmy to w przeszłości – ludzkość przed starym, ale przebranym z czerwonej na zieloną szatę, komunizmem. Po to, byśmy byli prawdziwie spełnieni i szczęśliwi” – w tym dramatycznym apelu ks. prof. wskazał zarówno podstępnie ukrytego wroga, jak i drogę do prawdziwego szczęścia.

Kończąc już temat księdzo-profesóra, wypada wspomnieć o jego tezie z dziedziny filozofii nauki, która na pewno zrobiłby furorę w czasach Tomasza z Akwinu: „Czyli my do chwili obecnej mamy materialistyczną postać biologii czy nauk przyrodniczych, w Polsce. I my musimy się z tym rozprawić. Biologia, chemia, fizyka potrzebują ducha!”.

Szyszkowo-rydzykową konferencję zaszczycił również sam Dyrektor Generalny Lasów Państwowych, pan dr Konrad Tomaszewski. Zgodził się z ks. Guzem i innymi prelegentami demas-kującymi „zielony nazizm”. Ujawnił przy tym, że Lasy Państwowe są w istocie instytucją religijną realizującą poświę-coną zagadnieniom środowiska ency- klikę „Laudatio Si” papieża Franciszka-Bergoglio. Z całą tą encykliką jest jednak taki problem, że usiłują ją przejąć niecne lewaki i wypaczyć jej sens „w kierunku ekocentrycznym, gdzie człowiek musi się wycofać, a przyroda dominować. (…) Próbowano, ale się nie udało, bo dzięki ministrowi Szyszce (…) odczy-taliśmy, co tam jest naprawdę napisane w tej encyklice. Tam jest napisane to, co leśnicy realizują od 90 lat”.

„My leśnicy nie damy się rozbroić, bo wiemy, że – obok wsi i kościoła – jesteśmy swoistym gwarantem tego, że będziemy żyli tu i teraz. I na naszych warunkach [powyższe cytaty pochodzą z: https://oko.press/ekolodzy-zieloni-nazisci-ktorzy-chca-przejac-wladze-nad-swiatem-czyli-lasy-panstwowe-u-o-rydzyka/]”.

Przeciw czemu chce się zbroić Tomaszewski i jemu podobni, i jakie są te ich warunki, powiedział 23 czerwca 2017 w programie „Kwadrans Polityczny” w TVP:  „W tej chwili ludzi, z których mózgów wymyto te podsta-wowe wartości, że kobieta to kobieta, mężczyzna to mężczyzna, że nie warto kochać się z kozą, dlatego że z tego dzieci nie będzie, a więc gdy już jest przygotowane podłoże mózgowe, to wtedy można się posiłkować pewnymi instrumentami, które służą zarzą-dzeniem wszystkimi i wszystkim bez użycia środków przymusu bezpoś-redniego [https://oko.press/konrad-tomaszewski-ekologow-warto-uprawiac-seksu-koza-wystep-dyrektora-lasow-panstwowych-tvp/]”.

Czemu tyle uwagi poświęciliśmy tej plugawej konferencji i wypowiadanym tam idiotyzmom? Chodziło tu o to, aby pokazać jak wygląda „intelektualne” zaplecze PiS-u, a właściwie anty-intelektualne. Strategia polityczna prezesa Kaczyńskiego i jego partii oparta jest na sojuszu z najbardziej wstecznymi środowiskami. Można znaleźć tam ultrakatolickich fundamen-talistów, kreacjonistów, antyszczepion- kowców – o rasistach, homofobach czy po prostu faszystach już nawet nie wspominając. Pan dyrektor Toma-szewski jest właśnie przykładem takiej dyszącej nienawiścią prawackiej kreatury.

Osobnikiem dokładnie tego samego sortu jest pisowski minister środowiska Jan Szyszko. Trudno wyobrazić sobie gorszego człowieka na tym stanowisku, który neguje fakt antropogenicznego globalnego ocieplenia, dla którego drzewa to jedynie przyszłe deski, a dzikie zwierzęta istnieją tylko po to, by je zabijać.

Szacuje się, że okresie obowiązy-wania barbarzyńskiej ustawy „lex Szyszko” w pierwotnym brzmieniu, zezwalającym na niczym nieograni-czoną wycinkę drzew na terenach prywatnych, bezpowrotnemu znisz-czeniu uległo blisko trzy miliony drzew, których „nie da się zastąpić z dnia na dzień nowymi sadzonkami, bo zanim te osiągną rozmiary swoich poprzedników minie ok. 70-80 lat. Zatem dziś sadzone drzewa służyć będą dopiero naszym wnukom. Nasze dzieci utraciły je bezpowrotnie [wiadomosci.onet.pl, 24 czerwca 2017 r.]”.

Szyszko jako myśliwy jest protektorem tej zgrai indywiduów oddanych swej prymitywnej, okrutnej rozrywce. Zezwolił na zabijanie priorytetowo chronionych dotychczas gatunków z żubrem na czele. O stopniu zwyrodnienia Szyszki i jego kolesi ze strzelbami świadczy niesławna „afera bażantowa”. Skandalem było zarówno samo polowanie – w istocie ogromna masakra, w trakcie której z klatek wypuszczono wprost pod lufy 600 bażantów –  jak i udział w nim ministra, który żałośnie się tłumaczył, że brał w tym udział „prywatnie” – „realizował swoją pasję”.

Jednak symbolem pisowskiego gwałtu na przyrodzie stała się dewastacja Puszczy Białowieskiej. Wszystko zaczęło się na początku 2016 – niedługo po wyborczym zwycięstwie PiS – kiedy to Szyszko przeszło trzykrotnie zwiększył limit drewna pozyskiwanego w Nadleśnictwie Biało-wieża – jednym z trzech położonych w części Puszczy, która nie stanowi obszaru Białowieskiego Parku Naro-dowego, bądź rezerwatów.

Naukowcy i inni ludzie związani z ochroną przyrody od lat bezskutecznie domagali się uznania całego polskiego obszaru Puszczy za park narodowy (tak jak jest po stronie białoruskiej). Zawsze ich argumenty przegrywały z motywami merkantylnymi prymitywnej eksploatacji lasu.

Niemniej w ten, czy inny sposób Puszcza była chroniona na całym swym obszarze. Przez wiele lat wydawało się więc, że wszystko zmierza w dobrym kierunku – kulminacją tego stało się wpisanie całego obszaru Puszczy na listę Światowego Dziedzictwa UNESCO, jako unikalnego w skali globalnej obszaru, gdzie zachodzą naturalne procesy rozwoju, zamierania i odradzania się lasu bez bezpośredniej ingerencji człowieka.

Od dojścia PiS do władzy trwa ofensywa mająca na celu zamianę Puszczy w zwykły las gospodarczy – plantację drzew gdzie ścina się drzewa, których miejsce zajmują potem sadzonki, które potem również się ścina… itd.

Względy merkantylne – zysk Lasów Państwowych, korzyść własna ich biurokracji – z pewnością odgrywają w tym wszystkim ogromną rolę. Nie tłumaczą jednak wszystkiego. Dlaczego PiS, Szyszko i ich poplecznicy tak lekceważąco odrzucają rzeczowe argumenty naukowców i przyrodników? Dlaczego tak uparcie ignorują międzynarodowe ustalenia? Dlaczego wreszcie tak zaciekle szykanują aktywistów, zwykłych ludzi blokujących wycinki?

Odpowiedzi – w pewnym sensie – udzielił sam Szyszko na zjeździe klubów Gazety Polskiej: „Puszcza Białowieska to swego rodzaju okręt flagowy nurtu lewicowo-libertyńskiego całej Europy Zachodniej, który uważa, że człowiek jest największym wrogiem zasobów przyrodniczych, a najwyższą formą ochrony jest “nie wycinaj drzew””.

Puszcza stała się symbolem, wokół którego gromadzą się ludzie wystę-pujący przeciw tępej prawackiej wizji, że jedynym możliwym stosunkiem do przyrody jest niczym nieograniczona eksploatacja. Tak, jak, analogicznie, niczym nieograniczony wyzysk w przypadku człowieka. W ten sposób walka o zachowanie dziedzictwa przyrodniczego ściśle łączy się z walką o wyzwolenie człowieka. Dlatego ruch ekologiczny jest takim samym wrogiem reprezentującego reakcję PiS, jak ruch LGBT+, Czarny Protest kobiet, antyfaszyści, czy wreszcie ruch pracowniczy. Dlatego musimy połączyć nasze wysiłki, by przetrwać i zwyciężyć!

Michał Wysocki

Tags:

Category: Gazeta - lipiec-sierpień 2017

Comments are closed.