Zwycięstwo faszystowskiej AfD w kolejnym niemieckim landzie

| 1 października 2026
08.09.2026 Kolonia. Protest przeciwko AfD.
08.09.2026 Kolonia. Protest przeciwko AfD.

Wybory do landtagu w Meklemburgii-Pomorzu Przednim okazały się kata- strofą dla prawicowej CDU kanclerza Friedricha Merza

Wyniki głosowania z 20 września okazały się kolejnym sygnałem alarmowym świadczącym o gwał- townym wzroście wpływów faszy- stowskiej Alternatywy dla Niemiec (AfD).

Partia zdobyła w Meklemburgii-Pomorzu Przednim, landzie leżącym na północnym wschodzie kraju, aż 38,2 proc. głosów. To drastyczny skok w porównaniu z 16,7 proc., jakie to rasistowskie ugrupowanie uzyskało w wyborach w 2021 roku.

Od 2014 roku AfD sukcesywnie powiększała swój stan posiadania w regionalnych parlamentach, jednak jak dotąd na drodze do rządów stała tzw. „zapora ogniowa” (niem. Brandmauer). Ta niepisana zasada zobowiązywała partie głównego nurtu do odrzucania możliwości tworzenia koalicji ze skrajną prawicą.

Dziś jednak ustalenia te znajdują się pod potężną presją środowisk dążących do zjednoczenia prawicy w Niemczech. Wewnątrz samej CDU rosną naciski, by zrewidować dotychczasowe podejście do AfD.

Rządząca dotąd w Meklemburgii-Pomorzu Przednim socjaldemo­kra­tyczna SPD zajęła drugie miejsce z wynikiem 35,5 proc. Szefowa tam­tejszych struktur i premierka landu, Manuela Schwesig, opierała swoją kampanię niemal wyłącznie na jednym przekazie, który głosił, że tylko jej partia jest w stanie powstrzymać AfD. Taktyka ta pozwoliła SPD utrzymać stosunkowo stabilne poparcie w regionie, mimo że na szczeblu federalnym partia przeżywa głęboki kryzys. Ostatnie sondaże dają jej zaledwie 12 proc. poparcia w skali kraju. Kampania Schwesig doprowadziła ponadto to zmarginalizowania lewi­co­wej Die Linke, której poparcie stopniało z 9,9 proc. w 2021 roku do około 6,5 proc. w obecnych wyborach.

Największym prze­granym okazała się jednak CDU. Uzyskując zaledwie 4,9 proc. głosów, chadecja nie przekroczyła progu wyborczego i znalazła się poza landtagiem. To naj­gorszy wynik tej partii w wyborach regionalnych od 1949 roku. Katastrofalna porażka tradycyjnej prawicy obnaża ogromne niezado­wolenie społeczne z polityki rządzącej na szczeblu federalnym koalicji CDU i SPD oraz wskazuje na postępującą radykalizację prawicowego elektoratu.

Dla kanclerza Friedricha Merza to kolejny cios. Jego pozycję osłabiła dotkliwa porażka w przeprowadzonych dwa tygodnie wcześniej wyborach w Saksonii-Anhalcie, gdzie AfD była bliska zdobycia bezwzględnej większości. Szef rządu zmaga się obecnie z rosnącą falą krytyki we własnych szeregach. Choć Merz deklaruje wolę pozostania na stanowisku, jego polityczna przyszłość stoi pod dużym znakiem zapytania.

Powodów do optymizmu nie dają kanclerzowi również wieści z Berlina, gdzie odbyły się wybory do władz miejskich. W tym przypadku powody do zadowolenia ma dla odmiany radykalna lewica. Die Linke zdobyła w stolicy 25,7 proc. głosów, zaliczając spektakularny wzrost z 12,2 proc. w 2023 roku. Lewica oparła swoją kampanię na kwestiach mieszkaniowych, żądając wdrożenia wyników niewiążącego referendum, w którym mieszkańcy opowiedzieli się za wywłaszczeniem wielkich koncernów mieszkaniowych. Kluczowymi tematami były także rosnące koszty życia i transport publiczny.

CDU uzyskała w Berlinie 18,8 proc., co oznacza znaczący spadek w porównaniu z 28,2 proc. uzyskanymi w poprzednich wyborach. Poparcie dla AfD wzrosło do 16,3 proc., choć partia ta pozostaje w stolicy znacz­nie słabsza niż w Meklem­burgii-Pomorzu Przednim.

Die Linke stoi obecnie przed perspektywą negocjacji koalicyjnych. Potencjalnymi partnerami są SPD oraz Zieloni, jednak ze względu na ich chłodny stosunek do tej partii rozmowy mogą potrwać tygodniami.

Można się spodziewać, że obie te partie będą wywierać nacisk na Die Linke, aby wycofała się ze swoich obiet­nic skła­danych lokatorom, dążąc do wykazania jej niezdolności do skutecznego rządzenia. Stawka tej gry jest wysoka – i to nie tylko dla samego Berlina.

Kluczową kwestią pozostaje mobili­zacja środowisk sprzeciwiających się zarówno rosnącemu w siłę faszyzmowi, jak i neoliberalnemu centrum, które toruje mu drogę.

Część establishmentu ma nadzieję na „ucywilizowanie” AfD

Hitler i von Papen. Hitlera nie udało się „ucywilizować”.
Hitler i von Papen. Hitlera nie udało się „ucywilizować”.

Na prawicy rośnie presja na porzucenie zasady niewchodzenia w koalicję z AfD.

Wielu komentatorów wskazuje jako wzór szefową włoskiego rządu Giorgię Meloni i jej ugrupowanie Bracia Włosi. Twierdzą oni, że bliska współpraca z prawicowym mainstreamem jest w stanie „stępić ostrze” skrajnej prawicy.

Tymczasem Meloni prowadzi agresywną, rasistowską politykę, napędzając podziały w celu utrzymania władzy i skierowania społecznego gniewu z dala od szefów. Rząd w Rzymie uderza nie tylko w imigrantów, ale także w organizacje niosące im pomoc humanitarną.

Konserwatywni komentatorzy wolą jednak przymykać na to oczy. Z ich punktu widzenia liczy się fakt, że Meloni popiera NATO, wspiera Ukrainę i opowiada się za Unią Europejską. Podziw budzi stabilność jej sprzy­jającego biznesowi rządu, który okazał się trwalszy od po­przednich gabinetów we Włoszech.

W tym duchu na łamach tygodnika The Economist uka­zał się artykuł wstęp­ny nawołujący do nawiązania nowej współpracy na pra­wicy. Zdaniem jego autora „gdyby CDU zasyg­na­lizowała, że nie wyklucza dog­ma­tycznie przyszłej współ­pracy z ugrupo­waniem, które porzu­ciłoby najbardziej rady­kalne hasła i głoszących je polityków, mogłoby to pomóc bardziej umiarkowanemu skrzydłu w AfD, nie­chętnemu wyrażającym skrajne poglądy członkom własnej partii. Ros­nąca siła AfD i pewność siebie jej kierow­nictwa utrudniają ten proces, jednak AfD przypo­minająca Braci Włochów Giorgii Meloni byłaby rozwiązaniem znacznie lepszym niż ugrupo­wanie sto­j­ące na marginesie euro­pej­skiego skrajnie prawicowego popu­­lizmu”.

Jak pokazuje historia, to niebez­pieczna koncepcja przynosząca fatalne skutki. W 1933 roku konserwatywny polityk Franz von Papen pomógł przekonać prezydenta Paula von Hindenburga do mianowania Adolfa Hitlera kanclerzem. Papen wraz z innymi tradycyjnymi konserwatystami wierzyli, że będą w stanie wykorzystać Hitlera, zatrzymując realną władzę dla siebie. Zamierzali posłużyć się mas­owym poparciem nazistów do opano­wania ulic i zniszczenia zagrożenia ze strony związków zawodowych oraz lewicy, zachowując realną władzę w kraju.

Pierwszy gabinet Hitlera wydawał się utwierdzać ich w tym przekonaniu – naziści objęli w nim zaledwie trzy teki, w tym urząd kanclerza, pod­czas gdy pozostałe stanowiska przy­padły kon­serwatystom i bez­partyjnym fachow­com.

Papen zasłynął stwier­dze­niem, że Hitler został „osa­czony”. Miał się również chwa­­­lić, że „za dwa miesiące zapędzą Hitlera w taki róg, że będzie kwiczał”. Historia po­ka­zała jednak, jak tragiczne w skutkach było to złudzenie.

1 lutego 1933 roku Hitler rozwiązał parlament, a po pożarze Reichstagu zawiesił swobody obywatelskie i rozbił opozycję.

Zaledwie miesiąc później naziści stworzyli prawne fun­da­menty pod swoją dyktaturę, rozpo­czynając całkowity demontaż wszelkich form demokracji.

Yuri Prasad
Tłumaczył Tomasz Wiewiór

Tags:

Category: Gazeta - październik 2026

Comments are closed.