Czy wojna może przyjść do Polski?

| 1 października 2026
Tak się walczy z militaryzmem. 25.09.26 Berlin. Christine Buchholz, „Sozialismus von unten” (Socjalizm oddolny) pisze:.„Czwarty strajk szkolny przeciwko poborowi do wojska miał miejsce w stu miastach – wzięło w nim udział 45 tys. osób.
Tak się walczy z militaryzmem. 25.09.26 Berlin. Christine Buchholz, „Sozialismus von unten” (Socjalizm oddolny) pisze:.„Czwarty strajk szkolny przeciwko poborowi do wojska miał miejsce w stu miastach – wzięło w nim udział 45 tys. osób. Chociaż rząd twierdzi, że służba wojskowa nadal jest dobrowolna (ale może stać się obowiązkowa, jeśli nie zgłosi się wystarczająco dużo ochotników), krótko wcześniej ogłoszono, że przeprowadzono już tysiąc obowiązkowych badań lekarskich. Nastroje były bardzo gniewne i polityczne. W kilku miejscach doszło do represji. W Berlinie zatrzymano uczniów i uczennice za skandowanie „obraźliwych haseł” pod adresem kanclerza Friedricha Merza”.

Czy wojna może przyjść do Polski?

Alerty przy wschodniej granicy z Ukrainą, kolejne ćwiczenia wojskowe, coraz częstsze wezwania do przygotowania społeczeństwa na wojnę. Tusk powtarza, że żyjemy w czasie wojny. Rząd chce wciągać coraz więcej ludzi w szkolenia wojskowe, a w tle powraca temat poboru.

To nie są tylko słowa. W 2026 r. rząd dopuścił możliwość powołania nawet 200 tys. osób na ćwiczenia wojskowe. We wrześniu odbyły się manewry „Czarny Obrońca-26” z udziałem 11 tys. żołnierzy i 880 jednostek sprzętu.

Czy to wszystko jest tylko straszeniem? Czy wojna w Ukrainie może naprawdę rozszerzyć się na Polskę – także z ofiarami śmiertelnymi?

Straszenie wojną jest politycznie korzystne dla rządu. W atmosferze zagrożenia władze przedstawiają się jako gwarant bezpieczeństwa. Tusk liczy na to, że obawy wojenne przyciągną ludzi bliżej do władz. Rzeczywiście ostatnio sondaże pokazują lekki wzrost poparcia dla Koalicji Obywatelskiej.

Co więcej skupienie uwagi na czymś tak przerażającym, jak wojna, pozwala rządowi przykrywać własne niedociągnięcia – takie jak fatalny stan ochrony zdrowia czy brak mieszkań.

Jednocześnie ogromne wydatki na zbrojenia pogarszają sytuację zarówno w ochronie zdrowia, jak i w mieszkalnictwie. Im więcej pieniędzy pochłania militaryzacja, tym mniej zostaje na inne wydatki – co z kolei wymaga jeszcze intensywniejszej propagandy wojskowej.

Dług na zbrojenia

Skala tych wydatków jest ogromna. W 2026 r. na obronność przeznaczono łącznie ponad 200 mld zł – 4,81 proc. PKB. Jednak znaczna część tej sumy nie znajduje się bezpośrednio w budżecie państwa. Plan Funduszu Wsparcia Sił Zbrojnych (FWSZ), prowadzonego przez Bank Gospodarstwa Krajowego, przewiduje wydatki rzędu 79,5 mld zł.

„Pozabudżetowe” nie oznacza jednak, że pieniądze spadają z nieba. Fundusz w ogromnej mierze opiera się na długu, pozyskiwanym m.in. poprzez emisję obligacji przez BGK. Dług ten trzeba później obsługiwać i spłacać.

Najwyższa Izba Kontroli twierdzi, że przeniesienie znacznej części wydatków poza budżet nie tylko generuje dodatkowe koszty, ale również zmniejsza przejrzystość finansów publicznych. Innymi słowy pozabudżetowe finansowanie pozwala rządowi przykrywać prawdziwą skalę kosztów zbrojeń. Łatwiej ogłaszać kolejne gigantyczne programy zbrojeniowe, kiedy znaczna część ich finansowania nie pojawia się jako bieżący wydatek budżetowy konkurujący wprost z pieniędzmi na szpitale, mieszkania, szkoły czy transport.

Jednak sprowadzanie obecnej sytuacji wyłącznie do sprytnej taktyki propagandowej rządu byłoby poważnym błędem.

Nie można zrozumieć tego, co się dzieje, bez zrozumienia systemu kapitalistycznego.

Imperialistyczna rywalizacja

Nie ma kapitalizmu bez rywalizacji między państwami i korporacjami, bez militaryzmu i imperializmu. Ukraina stała się przedmiotem ostrej rywalizacji dwóch imperializmów –zachodniego i rosyjskiego. Ciągłe parcie NATO na wschód oraz dążenie rosyjskich władz do podporządkowania sobie państw uznawanych przez nie za swoją „bliską zagranicę” prowadziły do coraz ostrzejszej konfrontacji i obecnej wojny zastępczej między zachodnim i rosyjskim imperializmem.

Z jednej strony Rosja dokonała pełnoskalowej inwazji na Ukrainę. Z drugiej zachodnie mocarstwa dostarczają broń, pieniądze, szkolenie i inne formy wsparcia, realizując własne strategiczne interesy.

Ukraińska klasa panująca przez dziesięciolecia lawirowała między Rosją a Zachodem, a następnie coraz mocniej związała kraj z zachodnim blokiem. Cenę za rywalizację mocarstw płacą jednak nie jej panujący, którzy z wojny dobrze żyją, ale zwykli ludzie – zabici, ranni, uchodźcy oraz ci wysyłani na front.

Militaryzm – dziecko kapitalizmu

Marksistowska tradycja – ta prawdziwa, nie PRL-owska – pozwala zobaczyć związek między kapitalizmem, imperializmem i wojną.

Imperializm to system rywalizacji między państwami kapitalistycznymi, w którym konkurencja ekonomiczna splata się z siłą militarną i geopolityczną. Jej głównymi aktorami są najpotężniejsze państwa i wielkie korporacje. Państwa bronią interesów „swoich” kapitałów, a ich ostra rywalizacja rodzi militaryzm i wojny.

Róża Luksemburg, polska rewolucyjna socjalistka, pisała w 1911 r., tuż przed pierwszą wojną światową:

„Militaryzm w obu swoich postaciach – jako wojna i jako pokój zbrojny – jest prawowitym dzieckiem kapitalizmu”.

To bardzo aktualne słowa. Obecna eskalacja wyścigu zbrojeń i propaganda wokół niej („chcesz pokoju, szykuj się do wojny”) przypomina dolewanie oliwy do ognia i mówienie, że dzięki temu ogień zgaśnie. Dziś ta eskalacja ma miejsce w wielu krajach, nawet w takim państwie jak Niemcy, które do niedawna miały stosunkowo niski poziom wydatków zbrojeniowych.

Odpowiedzią na niebezpieczeństwo rozszerzenia wojny nie może być poparcie dla kolejnych dziesiątek miliardów na zbrojenia, militaryzacji społeczeństwa i przygotowywania ludzi do walki. Nie może być nią również dostarczanie kolejnych ładunków broni rządzącym Ukrainą i coraz większe zaangażowanie w wojnę poprzez stawianie się jej militarnym i finansowym zapleczem. Im bardziej państwa przygotowują się do pełnoskalowej wojny i angażują się w jej eskalację, tym bardziej realną możliwością staje się przejście od wojny zastępczej prowadzonej rękami Ukraińców do bezpośredniego starcia.

Solidarność z Ukrainkami i Ukraińcami

Koalicja Zjednoczeni Przeciw Rasizmowi i Faszyzmowi wzywa do udziału w proteście. 17.10.2026 (sobota) - 14:00. Miejsce: pod pomnikiem Kopernika, Nowy Świat 72, Warszawa.
Koalicja Zjednoczeni Przeciw Rasizmowi i Faszyzmowi wzywa do udziału w proteście.
17.10.2026 (sobota) – 14:00. Miejsce: pod pomnikiem Kopernika, Nowy Świat 72, Warszawa.
Wydarzenie na Facebooku: https://www.facebook.com/events/1636027997938528
Kontakt: zpr.antyrasizm@gmail.com – FB i Insta: @ZjednoczeniPrzeciwRasizmowi

Nasz sprzeciw wobec wojny nie ma nic wspólnego z antyukraińską nagonką PiS-u czy skrajnej prawicy. Solidaryzujemy się ze zwykłymi Ukrainkami i Ukraińcami – nie z ich rządzącymi. To samo dotyczy Rosjanek i Rosjan. Jesteśmy przeciwnikami rosyjskiej inwazji i prawa Putina do decydowania o losach Ukrainy.

Jednak żyjemy w Polsce, kraju należącym do NATO. Dlatego naszym pierwszym zadaniem nie jest wspieranie „naszego” bloku imperialistycznego, lecz przeciwstawianie się militaryzmowi własnych rządzących. Osoby występujące przeciw wojnie w Rosji czy Ukrainie są naszymi sojusznikami.

Politycy lubią mówić o „racji stanu”. Racja stanu jest racją panujących, a nie racją zwykłych ludzi. Naszą racją jest solidarność pracownicza ponad granicami.

Pieniądze na szpitale i mieszkania – nie na wojnę!

Andrzej Żebrowski

Tags:

Category: Gazeta - październik 2026

Comments are closed.