Miles Davis – Muzyczny rewolucjonista

| 1 maja 2026
Miles Davis
Miles Davis

26 maja tego roku minie dokładnie sto lat od urodzin amerykańskiego muzyka i wirtuoza trąbki Milesa Davisa. Davis umarł już ponad trzydzieści lat temu, ale jego wpływ na współczesną muzykę trudno przecenić.

Twórczość Davisa słusznie kojarzona jest z jazzem, odcisnął on jednak także wielkie piętno na innych gatunkach: rocku, funku, r’n’b, ambiencie, elektronice, czy hip-hopie.

Davis parł zawsze do przodu, zmieniał stylistykę, dobierał nowych muzyków, wykorzystywał nowe instrumentarium (takie jak na przykład sitar i tabla). Bezsprzecznie można nazwać Milesa Davisa najbardziej innowacyjnym muzykiem dwudziestego wieku.

O Milesie Davisie mówi się także jako „Picassie Jazzu”. Lista muzyków, którzy rozpoczęli swoją karierę grając w zespołach Davisa, to prawdziwa plejada gwiazd jazzu – John Coltrane, Bill Evans, Herbie Hancock, Wayne Shorter, Billy Cobham i Marcus Miller, by wymienić tylko kilku.

W czasie swojej największej popularności – od końca lat pięćdziesiątych do początku lat siedem­- dziesiątych, jego muzyka nie zawsze była zrozumiana.

Oskarżano go nawet, że się „sprzedał” (za jego flirt z jazz-rockiem i z muzyką fusion). Niektórzy krytycy nie pozostawiali na nim suchej nitki – tak było w przypadku „rewolucyjnych” albumów, takich jak Bitches Brew z 1970 i On the Corner z 1972. Zarzucano mu obrazoburcze zerwanie z tradycyjnym jazzem na rzecz nowych, elektronicznych brzmień.

Czas pokazał, że Davis wielokrotnie wyprzedzał swoją epokę. I tak jego płyta In a Silent Way z 1969 została już w retrospektywnej recenzji nazwana arcydziełem protoambientu, a wspomniany On the Corner funkową psychodelią.

Krytyce nie podobał się też jego porywczy i rzekomo arogancki styl sceniczny.

Na te zarzuty odpowiedział jasno: „Nie patrzę na publiczność, nie kłaniam się ani nie rozmawiam z ludźmi, po prostu schodzę ze sceny i tyle”.

Wyjaśnił dalej: „Nie jestem artystą estradowym”, „Jestem tylko jednym, jestem muzykiem”.

Davis pochodził z dość uprzywilejowanej rodziny z St Louis. Jego ojciec zachęcił go do grania na trąbce kiedy Miles miał dwanaście lat. Jako młody uczeń zderzył się z brutalną rzeczywistością rasistowskich Stanów Zjednoczonych.

W jednym z wywiadów wspomina swoje doświadczenia w szkole: „Byłem najlepszy w klasie muzycznej na trąbce” – wyjaśnił. „Ja o tym wiedziałem, wszyscy inni też o tym wiedzieli – ale wszystkie pierwsze nagrody w konkursach trafiały do chłopców o niebieskich oczach”. „To mnie tak wkurzyło” – wspominał Davis – „że postanowiłem, że na moim instrumencie prześcignę każdego białego”.

Początki kariery były trudne, Davis nie odnosił spektakularnych sukcesów. Grał dla małych publiczności. Spędził trochę czasu w Paryżu, występując na festiwalach jazzowych. Czuł tam zresztą, że czarni muzycy jazzowi i ogólnie rzecz biorąc osoby czarnoskóre cieszyły się większym szacunkiem niż w Stanach Zjednoczonych.

Wyjazd ten ukształtował go artystycznie na całe życie. Prawdziwym przełomem było wydanie płyty Kind Of Blue w 1959 roku, na której Miles podłożył podwaliny pod jazz modalny. W wielu rankingach zajmuje ona pierwsze miejsce wśród najlepszych płyt jazzowych wszechczasów.

W latach sześćdziesiątych stopniowo zaczął on wprowadzać elektryczne instrumenty i zdobywać większą popularność. Davis wraz z zespołem wystąpił na przykład przed półmilionową publicznością na Festiwalu Isle of Wight w 1970 roku obok takich gwiazd, jak Jimmy Hendrix, The Who, The Doors czy Joni Mitchell.

W sposób zdecydowany skręcał w stronę muzyki rockowej. W swojej biografii o tym okresie swojej kariery Miles powiedział: „Zacząłem zdawać sobie sprawę, że większość muzyków rockowych nie miała pojęcia o muzyce, nie umiała czytać nut, nie potrafiła nawet grać w różnych stylach… ale dostarczali publiczności brzmienie, które jej się podobało”. W swoim zwyczajowym, skromnym stylu dodał: „Ja potrafiłem to wszystko, i to znacznie lepiej”.

W 1971 roku Miles Davis nagrał płytę poświęconą Jackowi Johnsonowi (A Tribute to Jack Johnson), czarnoskóremu bokserowi, którego kariera przypadła na początek dwudziestego wieku.

Mimo ogromnej siły i talentu Johnson nie mógł zdobyć mistrzostwa świata w USA w czasie segregacji i praw Jima Crowa – otrzymał jedynie tytuł „kolorowego mistrza”.

Dopiero po kilku latach udało mu się wywalczyć mistrzostwo, ale na ringu w Australii. Jonhson, jako jeden z pierwszych czarnoskórych sportowców w USA, odniósł też wielki sukces finansowy, co rozwścieczało wielu rasistów.

Historia Johnsona wywołała w muzyku osobisty oddźwięk. W tak ważnym dla niego albumie nie ograniczył się do współpracy z czarnoskórymi muzykami, takim jak perkusista Billy Cobham czy pianista Chick Corea. „Pierwsze skrzypce” przypadły angielskiemu gitarzyście i przyjacielowi Johnowi McLaughlinowi, z którym intensywnie współpracował na przełomie lat sześćdziesiątych i siedemdziesiątych. Muzycznie A Tribute to Jack Johnson to album bardzo rockowy, albo nawet hard-rockowy.

Późniejsze lata kariery Davisa były już znacznie chudsze. Powrócił w połowie lat osiemdziesiątych, inspirując się nowymi brzmieniami (między innymi rapem czy hip hopem).

W latach osiemdziesiątych Miles Davis wystąpił także dwukrotnie na warszawskim festiwalu Jazz Jamboree.

W 1986 roku wydał on album pod tytułem Tutu. Był to hołd dla południowoafrykańskiego arcybiskupa Desmonda Tutu, który był działaczem na rzecz praw człowieka i przeciwnikiem apartheidu.

Davis stanowczo sprzeciwiał się segregacji rasowej w RPA i wziął udział w projekcie Artists Against Apartheid, która wymownie krytykowała amerykańską politykę tak zwanego „konstruktywnego zaan­ga­- żowania” z rasistowskim rządem RPA.

Na zakończenie anegdota. Podczas spotkania w Białym Domu Nancy Reagan (żona Ronalda) zapytała Davisa: „Czym zasłużyłeś sobie na to, by tu być?”. Miles odpowiedział: „Cóż, pięć czy sześć razy zmieniłem oblicze muzyki. A pani czym się zasłużyła?”.

Miles Davis nadal inspiruje…

Maciej Bancarzewski

Dla początkującego słuchacza:

Kind of Blue (1959)

Sketches of Spain (1960), pierwsze zetknięcie jazzu z world music

In a Silent Way (1969)

Bitches Brew (1970), genialną muzykę łączącą jazz z rockiem uzupełnia genialna okładka

Tutu (1986), na tej płycie grał z Davisem zmarły kilka miesięcy temu skrzypek Michał Urbaniak

Miles Davis (1926-1991)

Tags:

Category: Gazeta - maj 2026, Gazeta - maj 2026 - 2cd.

Comments are closed.