Marksiści o anarchizmie. Nie ma bogów. Nie ma panów. Nie ma też przywódców?

Nieufność anarchizmu do hierarchii i przywódców jest zrozumiała. Jednak, jak pisze Tomáš Tengely-Evans, „choć jego duch jest słuszny, metody są zasadniczo błędne”
Co przychodzi Ci na myśl, gdy słyszysz słowo „anarchizm”? Wolność, indywidualizm, wzajemna pomoc, chaos i bezpośrednie działanie. A jak z marks- izmem? Klasa, kolektywizm, autorytaryzm i państwo – i… nuda. Dlaczego?
Po pierwsze, rozpowszechniona jest obawa, że marksizm zmierza w kierunku odgórnej organizacji, która odtwarza te same hierarchie, które stara się zlikwidować. Anarchizm ma zaś wiele znaczeń, ale ogólnie dąży do organizacji niehierarchicznej.
Po drugie, popularny jest obraz marksizmu jako „etatystycznego”, podczas gdy anarchizm opowiada się za takimi rzeczami, jak np. zniesienie policji.
Ogólny sceptycyzm dotyczący organizacji i przywództwa jest uzasadniony. Od kierownika w pracy po polityków i „ekspertów” w wiadomościach, twoje życie jest zdominowane przez nieodpowiedzialne przed nikim hierarchie i przywódców. Co więcej, jak dobrze działają partie głównego nurtu? W rzeczywistości niezbyt dobrze – również partie lewicowe.
Jednak marksiści mają znacznie szersze rozumienie tego, czym jest „przywództwo”. Przywództwo istnieje, niezależnie od tego, czy je dostrzegasz, czy nie. Jeśli jesteś w pracy i kontrujesz kogoś, kto powtarza kłamstwa prawicy na temat migrantów, to również jest przywództwo. Jeśli organizujesz strajk w pracy, oznacza to, że pełnisz rolę przywódczą w klasie pracow- niczej. Tak więc spontaniczność i przywództwo nie są oddzielone żelazną ścianą.
Problem związany z anarchistyczną krytyką przywództwa i autorytetu sięga głębiej. Kiedy znosi się demokratyczne struktury, które pociągają ludzi do odpowie- dzialności, rezultatem nie jest wcale organizacja „horyzontalna” lub „bezprzywódcza”.
Amerykańska pisarka feministyczna Jo Freeman podzieliła się swoimi refleksjami na temat doświadczeń związanych z radykalnymi grupami kobiecymi, które były pod wpływem anarchistycznych sposobów organizowania się w latach 60. XX wieku.
„Wbrew temu, w co chcielibyśmy wierzyć, nie ma czegoś takiego jak grupa bez struktury” – napisała w książce „The Tyranny of Structurelessness” (Tyrania braku struktury). Opisała „tworzenie nieformalnych struktur”, które stanowią „podstawę elit” w grupach.
Oznacza to, że pomimo wszelkich deklaracji antyelitaryzmu, anarchizm może ostatecznie stać się bardzo elitarny. Istnieje niebezpieczeństwo, że elitarne staną się rewolucyjne organizacje socjalistyczne. Jednak najlepszym sposobem, by demokracja mogła rozkwitnąć, jest zakorzenienie się w codziennych zmaganiach pracowników.
Rewolucyjna organizacja musi łączyć demokrację i centralizm. Pełna, szczera i – miejmy nadzieję – gorąca debata na temat tego, co należy zrobić, oraz jedność w działaniu, aby sprawdzić, czy dana perspektywa polityczna jest słuszna, czy nie.
W ruchach zawsze toczy się walka o przywództwo. Jeśli rewolucyjni socjaliści powstrzymają się od działania, próżnia nie zostanie wypełniona ani spontanicznością, ani organizacją horyzontalną.
Reformiści, którzy chcą ograniczyć zmiany do ram systemu, także rywalizują o przywództwo. A ludzie z klasy pracowniczej, w samym środku rewolucji, nie zrywają od razu ze wszystkimi reformi- stycznymi i zacofanymi ideami.
Ruchy o ogromnym potencjale rewolucyjnym mogą ostatecznie zwrócić się ku przywództwu reformistycznemu, co kończy się ich porażką.
Rewolucja hiszpańska 1936 roku
Jak katastrofalne były tego skutki, widać na przykładzie rewolucji hiszpańskiej w 1936 roku. Anarchizm cieszył się tam masowym poparciem, został poddany próbie – i tej próby nie wytrzymał.
Anarchistyczny związek zawodowy CNT liczył milion członków i był dominującą tendencją w zorganizowanej klasie robotniczej w Hiszpanii.
Rewolucja hiszpańska wybuchła po tym, jak generał Francisco Franco przeprowadził faszystowski zamach stanu przeciwko nowo wybranemu rządowi Frontu Ludowego. W skład tego rządu wchodzili komuniści, socjaliści i liberalni kapitaliści, którzy popierali Republikę Hiszpańską.
Państwo hiszpańskie zostało w dużej mierze sparaliżowane zamachem, ale robotnicy powstali, aby powstrzymać faszystów w Madrycie i Barcelonie. Przejęli kontrolę nad tymi miastami, tworząc komitety, które zarządzały społeczeństwem od podstaw — od opieki zdrowotnej, transportu i żywności po obronę.
Przyszłość państwa hiszpańskiego wisiała na włosku – czy zwycięży rewolucja robotnicza, czy faszyzm? Anarchistyczni przywódcy zdecydowali się wejść do rządu Frontu Ludowego.
Problem polegał jednak na tym, że rząd Frontu Ludowego opowiadał się za ponadklasową jednością „sił demokratycznych” przeciwko faszyzmowi.
W praktyce przyniosło to stłumienie oddolnej rewolucji robotniczej, aby utrzymać poparcie liberalnych kapitalistów.
Jedyną siłą, która mogła powstrzymać postęp faszyzmu, była zorganizowana klasa pracownicza. Jednak przywódcy anarchistyczni przekazali kierownictwo tym, którzy mieli stłumić właśnie tę siłę.
„Albo będziemy współpracować, albo narzucimy naszą dyktaturę” – powiedzieli przywódcy CNT. „Nic nie jest bardziej odległe od anarchizmu niż narzucanie swojej woli siłą. Nie przejęliśmy władzy nie dlatego, że nie byliśmy w stanie, ale dlatego, że nie chcieliśmy tego zrobić, ponieważ byliśmy przeciwni wszelkim formom dyktatury”.
W rezultacie Republika Hiszpańska skierowała broń przeciwko robotnikom, a faszyzm odniósł zwycięstwo. Ta poważna porażka wynika ze słabości anarchistycznej analizy państwa i przywództwa.
Zarzut „etatyzmu” wobec marksizmu jest od dawna obecny i zrozumiały.
Socjalizm kojarzony z oficjalnie komunistycznymi państwami, takimi jak dawny Związek Radziecki czy Chiny, oraz lewicowymi partiami reformistycznymi lub socjaldemokratycznymi, jest etatystyczny. Istnieje jednak inna tradycja „socjalizmu oddolnego”, którą reprezentowali Karol Marks, Fryderyk Engels, Włodzimierz Lenin i Róża Luksemburg.
W tym przypadku socjalizm oznacza społeczeństwo zarządzane oddolnie przez demokratyczne organy. Nie chodzi tylko o to, aby pracownicy zarządzali miejscami pracy lub planowali gospodarkę – chodzi o wyrwanie korzeni opresji.
Nie da się tego osiągnąć bez obalenia w drodze rewolucji państwa kapitalistycznego, które podtrzymuje ten system.
Dlatego marksiści, podobnie jak anarchiści, opowiadają się za społeczeństwem bezklasowym i bezpaństwowym. Opowiadamy się za zniesieniem policji i podzielamy poglądy ruchu abolicjonistycznego na temat policji, kompleksu przemysłowo-więziennego i państwa kapitalistycznego.
Istnieją jednak istotne różnice między marksizmem a anarchizmem w kwestii państwa. Marks, Lenin i inni twierdzili, że po rewolucji konieczne będzie utworzenie nowego państwa pracowniczego jako przejściowego do społeczeństwa bezpaństwowego i bezklasowego.
To nowe państwo pracownicze, oparte na oddolnej organizacji demokratycznej, byłoby całkowicie odmienne od państwa kapitalistycznego, które służy mniejszości. Nadal dysponowałoby represyjnymi instrumentami, takimi jak milicja robotnicza, ale odpowiadałoby przed większością. Dlaczego miałoby ich potrzebować?
Michaił Bakunin, jeden z czołowych anarchistów w czasach Marksa, potępił zalecenie Marksa dotyczące państwa pracowniczego.
„Zgodnie z ich interpretacją będzie to nic innego jak »klasa robotnicza wyniesiona do rangi klasy rządzącej«” – szydził. „Zadajmy sobie pytanie, jeśli klasa robotnicza ma być klasą rządzącą, to nad kim ma rządzić? Krótko mówiąc, pozostanie kolejna klasa proletariacka, która zostanie podporządkowana nowym rządom, nowemu państwu”.
Argument Marksa był zupełnie inny. Kluczowe pytanie brzmiało: co stanie się ze starą klasą rządzącą bezpośrednio po rewolucji? Czy uważasz, że Jeff Bezos lub Elon Musk poddaliby się i powiedzieli: „W porządku, wygraliście w uczciwej walce – oto nasze miliardy”? Nie – walczyliby zaciekle, aby odzyskać swój kapitał.
Oznacza to, że konieczne jest państwo pracownicze, które może bronić rewolucji i stłumić zagrożenie kontrrewolucją.
Wielu zapyta: „Czy tak nie było w Rosji?”. Jednak dojście do władzy Stalina nie było logicznym wynikiem idei Marksa czy Lenina. W wyniku rewolucji rosyjskiej z 1917 r. władzę przejęły rady robotnicze (sowiety) i one zaczęły zarządzać nowym społeczeństwem od podstaw.
Niestety fala rewolucji w innych krajach nie zdołała się przebić, a imperialistyczne armie najechały Rosję.
Wojna zdziesiątkowała klasę robotniczą i wycieńczyła rady. Partia bolszewicka, która przewodziła rewolucji, znalazła się w sytuacji izolacji i kontroli nad państwową biurokracją, próbując powstrzymać załamanie społeczne.
Pod koniec kolejnej dekady biurokracja przekształciła się w nową klasę rządzącą.
Dzisiaj podzielamy pragnienie anarchistów, aby zburzyć system. Opowiadamy się za akcją bezpośrednią i wspieramy każdego, kto przeciwstawia się państwu. Ale wyzwolenie nie nadejdzie dzięki oświeconym mniejszościom – czy to tym, którzy chcą zostać wybrani do parlamentu, czy małym grupom podejmującym bezpośrednie działania.
Siła, która może zburzyć państwo i system pogoni za zyskiem, leży w rękach pracowników. Widzieliśmy tego przebłyski podczas niedawnych włoskich strajków generalnych w sprawie Palestyny.
Anarchizm ma słuszny cel. Jednak jego metody nie są w stanie zburzyć państwa i systemu. Jesteśmy marksistami, ponieważ chcemy z nimi wygrać.
Tłumaczył Marek Uchan
Category: Gazeta - grudzień 2025, Gazeta - grudzień 2025 - cd.










