Między imperialistyczną wojną a imperialistycznym pokojem

| 1 grudnia 2025
Donald Trump i Wołodymyr Zełenski
Donald Trump i Wołodymyr Zełenski

Gdy wiadomości w Polsce zdominował wysadzony tor kolejowy (patrz s. 4), 18 listopada amerykański portal Axios doniósł o nowym amerykańskim planie zakończenia wojny w Ukrainie.

Dwa dni później opublikował 28 punktów tego planu. Z późniejszych „przecieków” wynikało, że został on zasadniczo opracowany przez stronę rosyjską. Reakcją rządu RP i czołowych mocarstw Europy Zachodniej było dyplomatycznie wyrażone przerażenie. Plan zakładał m. in. ustępstwa terytorialne Ukrainy wobec Rosji i sprzeciw wobec rozszerzania NATO. Europejscy przywódcy zostali przy jego opracowywaniu pominięci.

Projekt ujawnił narastające rozbieżności USA pod wodzą Trumpa a władcami Europy Zachodniej. Trump chce się z wojny w Ukrainie wycofać z jak najmniejszymi stratami finansowymi. Widać było to już w poprzednich miesiącach, gdy faktycznie zmusił państwa europejskie do płacenia za amerykańską broń wysyłaną do Ukrainy. W 2025 r. wojna po stronie ukraińskiej finansowana jest głównie za europejskie pieniądze.

Trump zasadniczo dąży do wygaszenia konfliktu, co jest częścią strategii koncentracji amerykańskiej siły na tym, co tamtejsi panujący uznają za jej główne geopolityczne przestrzenie interesów: roponośny „Bliski Wschód”, obie Ameryki i Azja Wschodnia kluczowa w rywalizacji z Chinami.

Jego taktyka to często niespójne naciski na Rosję i Ukrainę mające zmusić je do zawarcia porozumienia. 22 października USA wprowadziły sankcje na dwie największe rosyjskie firmy naftowe: Łukoil i Rosnieft. Trump ogłosił też poparcie dla ustawy nakładającej 500-procentowe cło na towary z państw kupujących rosyjski uran i ropę.

Podejście Trumpa wiąże się też z bardziej bezpośrednim poszukiwaniem namacalnych zysków w relacjach zarówno z przeciwnikami, jak i sojusznikami, w języku nagich interesów i nagiej siły. W listopadzie ogłosił więc obniżenie nałożonych 50-procentowych ceł nałożonych na Indie, gdyż te ograniczyły import rosyjskiej ropy i mają kupować jej więcej ze Stanów Zjednoczonych.

„Plan pokojowy” w to podejście się wpisywał. Wymowny był jego punkt 14 dotyczący zamrożonych funduszy rosyjskiego banku centralnego.

Gdy mocarstwa europejskie radzą, jak je wykorzystać na finansowanie wojny – obawiając się skutków prawnych i utraty wiarygodności europejskiego sektora finansowego – plan zakładał, że „100 mld dolarów zamrożonych aktywów Rosji zostanie zainwestowanych w amerykańskie wysiłki na rzecz odbudowy i rozwoju inwestycji na Ukrainie”. Przy czym „USA otrzymają 50 proc. zysków z tego projektu”, a „Europa przeznaczy kolejne 100 mld dolarów na zwiększenie ilości dostępnych inwestycji na odbudowę Ukrainy”.

Innymi słowy USA miały przejąć połowę zysków z rosyjskich pieniędzy, a niepytana o zdanie „Europa” wyłożyć 100 mld na odbudowę.

Koszmarny sen wasali

Dla mocarstw zachodnioeuropejskich pomysły Trumpa są jak z koszmarnego snu. Wojna w Ukrainie brutalnie ukazała ich wasalną relację wobec USA, której jednak nie chcą zerwać.

Mogą więc tylko próbować łagodzić działania odchodzące od tradycyjnej postaci liberalnego impe- rializmu świata zachodniego, w której USA pełnią rolę globalnego hegemona z udziałem i w interesie klas panujących jego młodszych partnerów.

Mocarstwa te stawiają na wciąż tę samą politykę zbrojenia Ukrainy. Chcą wygrać wojnę z Rosją, w którą dużo zainwestowały, i którą uznają za wojnę o własne interesy – jednocześnie jej bezpośrednio nie prowadząc. Od umierania tysiącami w okopach są Ukraińcy.

To że chcą, nie oznacza, że wygrywają. Sytuacja na froncie jest dla strony ukraińskiej coraz trudniejsza. Odpowiedzią jest dostarczanie coraz to potężniejszej broni, tak jednak, by uniknąć bezpośredniej konfrontacji zbrojnej mocarstw zachodnich z Rosją. Choć siłą rzeczy granica ta staje się coraz cieńsza.

Oznacza to także narastające naciski na bardziej „skuteczną” mobilizację żołnierzy, jak i ograniczanie pomocy dla uchodźców ukraińskich. Narastające dezercje, próby ucieczki z kraju i brutalność służb prowadzących przymusową rekrutację na front nie obchodzą europejskich sponsorów.

Dodajmy, że władze ukraińskie, targane potężnym skandalem korupcyjnych sięgającym najwyższych kręgów, występują tu z nimi w jednym szeregu. Poza jednym wyjątkiem: chęcią bezpośredniego zaangażowania ich w wojnę.

Trump, Putin - flaga ukraińska w tle

Zakończyć rzeź – i system, który ją rodzi

Mocarstwa te (co wymowne, bez udziału Polski) w odpowiedzi na plan Trumpa wypracowały 23 listopada własną propozycję „pokoju”: bez konkretów w kwestiach terytorialnych i z „gwarancjami w stylu artykułu 5” NATO dla Ukrainy. Oczywiste jest, że „gwarantuje” to jedynie dalszą wojnę i prawdopodobnie gorsze warunki do zaakceptowania przez stronę ukraińską w przyszłości.

Oba dokumenty mają jednak istotne części wspólne. W obu ludność tej części terytorium Ukrainy, o którą rzekomo toczy się wojna, traktowana jest jak wymienialny worek ziemniaków bez prawa głosu.

W obu też, poza wątkiem traktatu o broni atomowej, brak propozycji dotyczących wzajemnego ograniczania zbrojeń przez stronę natowską i rosyjską, w tym w Europie Środkowej i Wschodniej.

Zbrojenia i rozbudowa instalacji militarnych ma więc trwać, czyniąc wszelkie porozumienie jeszcze bardziej chybotliwym. Oczywiście władze polskie są w tym pędzie w czołówce peletonu.

Banalnością jest fakt, że żadna imperialistyczna wojna, nawet jeśli jedna strona prowadzi ją cudzymi rękami, nie leży w interesie pracowniczym.

To pracownicy i inni ludzie niezamożni nie tylko za wojnę płacą ze swoich kieszeni, ale na niej tysiącami giną.

Władcy mocarstw walczą ich rękami o władzę, a wysyłający ich na śmierć sami opływają w coraz większe luksusy. Dokładnie to widzimy w Ukrainie.

Trzeba natychmiast zakończyć tę rzeź. Jednak nie miejmy złudzeń, że imperialistyczny pokój między grabieżczymi mocarstwami zakończy ich chęć dalszej grabieży.

Ostatecznie pokój będzie możliwy tylko po obaleniu Trumpów, Putinów i Ursul von der Leyen tego świata, wraz z ich lokalnymi pomagierami i interesami kapitalistycznymi stojącymi za nimi wszystkimi.

Filip Ilkowski

Tags:

Category: Gazeta - grudzień 2025

Comments are closed.