Społeczność LGBT+ wrogiem numer jeden rządzących – dość tego!

| 1 września 2020
10.08.2020 Wrocław
10.08.2020 Wrocław

Tegoroczna kampania prezydencka była przełomowym momentem w procesie budowania przez polityków obozu rządzącego homofobicznej narracji.

Wcześniej również byliśmy świadkami obraźliwych i pełnych pogardy wypowiedzi działaczy Zjednoczonej Prawicy na temat zarówno postulatów społeczności LGBT+, jak i samej społeczności. Jednak po raz pierwszy od momentu przejęcia władzy przez PiS w 2015 roku tak wysoki rangą polityk tego ugrupowania odważył się bez ogródek nazwać tę społeczność „ideologią”.

W toku zaciętej walki o głosy wyborców Andrzej Duda uznał, że odczłowieczenie ogromnej grupy mniejszośc- iowej, która z uwagi na odmienną orientację seksualną lub tożsamość płciową narażona jest na dyskryminację w niemal każdej sferze życia, przysporzy mu zwolenników i przeważy szalę zwycięstwa.

Strategię propagandową polegającą na pozbawianiu grupy osób podmiotowości i na odczłowieczaniu jej do perfekcji opanowali naziści. Ostatnimi czasy Kościół katolicki odważył się sięgnąć po te sprawdzone metody, porównując społeczność LGBT+ do zarazy. Słowa Dudy odbiły się szerokim echem na całym świecie i wywołały lawinę protestów w wielu polskich miastach, jednak obóz rządzący wcale nie myśli rezygnować z eskalowania homofobicznych nastrojów.

Minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro wyrasta w ostatnich miesiącach na lidera ultrakonserwatywnej frakcji w szeregach Zjednoczonej Prawicy. Podległy mu państwowy aparat przemocy w postaci armii prokuratorów wykorzystuje do prześladowania i zwalczania wszelkich ruchów emancypacyjnych, zbijając w ten sposób kapitał polityczny w ramach wewnętrznej walki o wpływy.

W duchu maksymy „dziel i rządź” Ziobro co rusz kreuje nowych wrogów publicznych. Jego pierwszym celem stała się antyprzemocowa Konwencja Stambulska, którą podległy mu wiceminister sprawiedliwości Marcin Romanowski nazwał „genderowym bełkotem i neomarksistowską propagandą, która przewraca do góry nogami nasz świat wartości”.

W dniu 25 lipca, dzień po protestach będących odpowiedzią na plany wypowiedzenia przez rząd konwencji, Ziobro zwołał konferencję prasową, w trakcie której potwierdził rozpoczęcie procesu wypowiedzenia.

Krótko po tym grupa aktywistów i aktywistek zatknęła tęczowe flagi na kilku warszawskich pomnikach, między innymi na stojącej przed bazyliką św. Krzyża figurze Chrystusa, co wzbudziło moralne oburzenie w szeregach polskiego rządu. Celem akcji było zwrócenie uwagi na wzrastającą w kraju homofobię, podsycaną szczególnie mocno przez Kościół katolicki, państwowych urzędników, a także kontrolowane przez nich media, której skutkiem są nierzadko samobójstwa osób LGBT+ oraz skierowana wobec nich przemoc słowna i fizyczna.

W odpowiedzi na akcję premier Mateusz Morawiecki zapalił znicz pod figurą i zapowiedział, że „w Polsce nie popełnimy błędów Zachodu. Wszyscy widzimy, do czego prowadzi tolerancja wobec barbarzyństwa”.

Zawieszenie flag na pomnikach stanowiło symboliczne zwieńczenie serii pomniejszych aktów protestu, które miały miejsce wcześniej w odpowiedzi na słowa Dudy z kampanii prezydenckiej, wypowiedzi kościelnych hierarchów, systemową rządową homofobię i działalność rozmaitych prawicowych fundacji.

Na czele organizacji pozarządowych, które ze szczególną zaciętością zwalczają walczące o równe prawa organizacje LGBT+ i szerzą homofobiczne oszczerstwa, stoją Ordo Iuris i Fundacja Pro – Prawo do Życia.

Ultrakonserwatywne Ordo Iuris prowadzi przede wszystkim działalność lobbingową na wszystkich szczeblach władzy i zapewnia wsparcie prawne osobom, które pozywane są do sądów za homofobiczną działalność.

Fundacja Pro – Prawo do Życia, której twarzą jest Kaja Godek, niestrudzona bojowniczka o tradycjonalistyczne społeczeństwo wolne od „propagandy lobby LGBT”, zdobyła przed kilkoma laty rozgłos za sprawą ustawianych w miejscach publicznych polskich miast banerów prezentujących zakrwawione ludzkie płody lub homofobiczne paszkwile zrównujące homoseksualność z pedofilią.

W wielu miejscach te skandaliczne wystawy były niszczone przez osoby, które nie godziły się na mowę nienawiści w przestrzeni publicznej. W 2019 roku na ulice polskich miast wyjechały furgonetki oklejone podobnymi banerami i wyposażone w głośniki, z których emitowano fałszywe komunikaty na temat społeczności LGBT. To właśnie jedna z takich furgonetek została zniszczona pod koniec czerwca tego roku na ulicy Wilczej w Warszawie przez grupę osób, którą prokuratura powiązała z kolektywem Stop Bzdurom, tym samym, który miesiąc później wywiesił tęczowe flagi na pomnikach.

Po incydencie z ciężarówką miały miejsce zatrzymania na wniosek prokuratury. Jako pierwsza aresztowana została Margot, aktywistka kolektywu. 14 lipca policja w cywilu wkroczyła do jej mieszkania, zakuła ją w kajdanki i siłą umieściła w cywilnym samochodzie, nie pozwoliwszy się ubrać, założyć butów ani skarpetek. Funkcjonariusze nie udzielili informacji, dokąd Margot zostanie zawieziona. Świadkowie wspominają, że zatrzymanie przypominało raczej porwanie.

Dwa tygodnie później, 28 lipca, doszło do wspomnianego już zatknięcia tęczowych flag na warszawskich pomnikach. 3 sierpnia zatrzymano ponownie Margot, a dzień później Łanię, również aktywistkę Kolektywu Stop Bzdurom. Krótko po aresztowaniach Kampania Przeciw Homofobii napisała na swoim Facebooku: „Nie mamy wątpliwości, że nagłe zatrzymania aktywistek mają charakter represyjny i są motywowane politycznie”. Po wpłaceniu kaucji Margot wyszła na wolność, mimo że prokuratura wnioskowała o trzy miesiące aresztu.

Prokuratura odwołała się od decyzji sądu, który następnie zmienił zdanie i nakazał dwumiesięczny areszt. Margot schroniła się w siedzibie Kampanii Przeciw Homofobii, przed którą kilkudziesięcioosobowa grupa aktywistów utworzyła mur z własnych ciał. Mimo że Margot zdecydowała się na dobrowolne oddanie się w ręce policji, ta nieoczekiwanie nie podjęła żadnych czynności i odjechała.

Aktywiści zdecydowali więc na zorganizowanie pochodu na Krakowskie Przedmieście pod pomnik Chrystusa. Tam jednak czekała na nich policja, która aresztowała Margot i umieściła ją w nieoznakowanym samochodzie. Kilka osób wskoczyło na dach pojazdu, inne usiadły wokół niego. O godzinie 20.00 policja przeprowadziła szturm na protestujących wokół samochodu aktywistów. Liczne nagrania dostępne w Internecie w pełni ukazują brutalność policyjnej akcji. Funkcjonariusze dokonali masowych zatrzymań, które dotknęły także zupełnie przypadkowe osoby.

Z raportu Biura Rzecznika Praw Obywatelskich wynika, że policja dopuszczała się wobec zatrzymanych przemocy w samochodach i utrudniała im dostęp do pomocy prawnej. W przypadku większości zastosowano kontrolę osobistą, która obejmowała rozebranie do naga i zrobienie przysiadu. Niektórym nie zapewniono dostępu do jedzenia ani napojów. W sposób dyskryminujący policja potraktowała także zatrzymane osoby transpłciowe. Po zatrzymaniach funkcjo- nariusze podejmowali czynności, które noszą znamiona szykan. Nachodzili domy osób aresztowanych po demonstracjach, wypytywali sąsiadów i spisywali członków rodzin.

Nie ucichły jeszcze echa wydarzeń na Krakowskim Przedmieściu, a media obiegła wiadomość, że Kaja Godek rozpoczęła zbiórkę podpisów pod projektem ustawy, która zakazywałaby manifestacji osób LGBT, eksponowania tęczowej flagi w przestrzeni publicznej, a także artystycznego przerabiania godła, pomników czy symboli religijnych.

Ustawa określałaby, jakich treści czy postulatów nie można by propagować w trakcie takich manifestacji. Na liście wyszczególniono oczywiście takie kwestie, jak: związki partnerskie, małżeństwa jednopłciowe, adopcja i przysposobienie dzieci przez pary tej samej płci oraz przedstawianie płci jako bytu niezależnego od uwarunkowań biologicznych. Zapisy projektu ustawy do złudzenia przypominają homofobiczne prawo obowiązujące od lat w putinowskiej Rosji. Warunkiem poddania projektu pod obrady sejmu jest zebranie 100 tysięcy podpisów, a zbiórka ma potrwać do końca października.

Nie ulega wątpliwości, że represyjne działania państwowego aparatu opresji wobec społeczności LGBT+ mają na celu między innymi odwrócenie uwagi od ekonomicznych konsekwencji pandemii wirusa COVID-19. Cały świat powoli pogrąża się w kryzysie ekonomicznym, który prowadzi do wzrostu bezrobocia, wzrostu cen rozmaitych usług i żywności, a także spadku wynagrodzeń tych osób, które miały na tyle szczęścia, że zachowały dotychczasową pracę.

Pandemia obnażyła słabości kapitalizmu i jego niemożność do zapewnienia bytowego bezpieczeństwa w obliczu ogromnego kryzysu zdrowotnego. Rząd sięgnął więc po sprawdzone rozwiązanie – wskazał niezadowolonemu społeczeństwu wroga i rozpoczął kampanię oszczerstw i przemocy, próbując przekonać opinię publiczną, że społeczność LGBT to nie ludzie, a „ideologia”, której celem jest zniszczenie fundamentów tradycyjnej polskiej rodziny.

Tomasz Wiewiór

Tags:

Category: Gazeta - wrzesień 2020

Comments are closed.

WEEKEND ANTYKAPITALIZMU 2019

Plakat – Weekend Antykapitalizmu 2019
Weekend Antykapitalizmu 2019 – 31 maja–2 czerwca Warszawa
Wydarzenie na Facebooku – "Weź udział" i zaproś znajomych!

CZARNY PIĄTEK – Przeciw barbarzyńskiej ustawie

Czarny Piątek 23.03.2018
Wielki protest przeciw ustawie antyaborcyjnej
Wydarzenie na Facebooku

DZIEŃ SPOTKAŃ Z OKAZJI 100. ROCZNICY REWOLUCJI PAŹDZIERNIKOWEJ

 Wiec w Zakładach Putiłowskich w 1917 r.

Pracownicza Demokracja zaprasza na spotkania – – sobota, 4 listopada 2017 w Warszawie g. 15.00-19.00

Wydarzenie na Facebooku