40.ROCZNICA SIERPNIA ’80 Solidarność bronią pracowników – NIE prawicy i liberałów

| 1 września 2020

Jak co 10 lat, czasem też co 5 lat, władze III RP świętują okrągłe rocznice masowych strajków z sierpnia 1980 r., które doprowadziły do powstania i legalizacji związku zawodowego „Solidarność”. Szczególnie obecny pisowski rząd lubi przedstawiać się jako spadkobiercy i kontynuatorzy tamtego ruchu, w kontrze do opozycji „stojącej tam, gdzie stało ZOMO”.

Pomaga im w tym odświeżany przed każdymi wyborami sojusz z dzisiejszą biurokracją „S”. Z tej okazji warto jeszcze raz przyjrzeć się, o co naprawdę walczyła „Solidarność” w 1980 roku, aby odkłamać rządową propagandę i przeanalizować funkcję mitu kontynuacji dziedzictwa „S” w dzisiejszej polskiej polityce.

Podłożem strajków sprzed 40 lat była polityka państwowo-kapitalistycznego reżimu dążąca do przerzucenia na pracowników skutków stagnacji gospodarczej i kryzysu akumulacji kapitału, które objawiły się podwyżkami cen żywności bez odpowiadającego im wzrostu płac, tak jak to wynagrodzono państwowym funkcjonariuszom.

Spowodowało to nasilenie walki pracowniczej i mniejsze, odizolowane strajki, na które reżim odpowiedział represjami i zwolnieniami najbardziej bojowych pracowników, jak Anna Walentynowicz i Lech Wałęsa w Stoczni Gdańskiej. Mimo blokady przepływu informacji przez władze, strajki rozszerzyły się na cały region, a potem cały kraj. Ich koordynacją zajęły się spontanicznie powstające Międzyzakładowe Komitety Strajkowe, do których pracownicy wybierali demokra- tycznie swoich przedstawicieli spośród siebie.

Według raportu Ministerstwa Spraw Wewnętrznych w dniu 30 sierpnia 1980 r. strajkowało 700 tys. pracowników w większości województw. PRL-owskie władze musiały ugiąć się pod tak silną presją i przyjąć 21 postulatów sformułowanych przez strajkujących.

Tamto bezprecedensowe zwycięstwo ruchu pracowniczego pobudziło do aktywności kolejne grupy pracowników najemnych, rolników, studentów, a nawet części członków formal- nie „robotniczej” partii rządzącej PZPR – głównie niższego szczebla, dostrzegających w „Solidarności” ogromną szansę na postępowe zmiany.

Przez kolejne 15 miesięcy dochodziło do wielu lokalnych protestów i strajków, formułujących nie tylko postulaty związane z warunkami zatrudnienia, ale również żądania polityczne postulujące ograniczenie przywilejów i bezkarności biurokratów, zwiększenie społecznej kontroli nad władzą, czy ukaranie skorumpowanych aparatczyków oraz osądzenie funkcjonariuszy milicji używających w przeszłości brutalnych metod w stosunku do protestujących pracowników. Pod koniec tego okresu w ruchu zaczął zdobywać popularność także postulat wprowadzenia samorządności pracowniczej, czyli innymi słowy pracowniczej demokracji.

Spełnienie takich oczekiwań jest niemożliwe w ramach każdej formy kapitalizmu, ponieważ zwiększanie wolności pracowników w miejscach pracy zagraża akumulacji kapitału kosztem potrzeb wyzyskiwanych pracowników, co przekłada się na gorszą pozycję w globalnej konkurencji kapitalistycznej. Dlatego PRL-owskie władze mogły albo zostać rewolucyjnie obalone przez zbuntowanych pracowników, albo ruch pracowniczy musiał zostać zdławiony siłowo.

Niestety, sprawdził się drugi scenariusz, który poprzez stan wojenny zapoczątkował karnawał reakcji, właściwie trwający do dzisiaj. „Solidarność” z 1989 roku nie opierała się już w takim stopniu na aktywności bojowych pracowników i strajków – najwyżej traktowała je instrumentalnie jako kartę przetargową w negocjacjach z władzą, która była zbyt skompromitowana w oczach społeczeństwa, aby mogła przeprowadzić rozpoczęte w 1988 reformy zmierzające do urynkowienia i prywatyzacji gospodarki.

Mimo że kolejna fala strajków była spowodowana właśnie efektami polityki rynkowej demagogii, wpędzającej znaczną część społeczeństwa w ubóstwo, przywódcy „S” ciągle mogli cieszyć się na tyle dużym autorytetem, że klasy pracujące w większości zaakceptowały politykę cięć i prywatyzacji, uznając je za dziejową konieczność nawet wtedy, gdy spowodowało to lawinowy wzrost biedy i bezrobocia.

Niechlubny parasol ochronny nad antyspołeczną transformacją i kolejnymi reformami korzystnymi dla wyzyskiwaczy jest także zasługą biurokracji „S”, która do dzisiaj trzyma się uległego kursu wobec kapitalistów, unikając prowadzenia akcji strajkowych na niewielką skalę. W imię pozornego rozsądku, chrześcijańskich pseudowartości, tzw. „dialogu społecznego”, i trzymania się kurczowo kapitalistycznego legalizmu niekiedy nawet pomaga wyzyskiwaczom zwalczać najbardziej bojowych pracowników innych związków, co było szczególnie widoczne przy okazji strajku generalnego pracowników edukacji w 2019 roku.

Zbyt wiele osób zapomniało lub nie jest świadome rewolucyjnych korzeni „Solidarności”, która sama zalegalizowała się potężnymi strajkami wbrew ówczesnemu prawu, a MKS-y koordynujące strajki pełniły funkcje sowietów z rewolucji rosyjskich w 1905 i 1917 oraz ich wielu odpowiedników podczas rewolucyjnych sytuacji w innych krajach. Przywódcy ruchu, jak np. Andrzej Gwiazda, który dzisiaj bezkrytycznie popiera niemal każde posunięcie pisowskiego rządu, byli tego w pełni świadomi.

Wystarczy pobieżnie przeanalizować słynne 21 postulatów sierpniowych, by dojść do wniosku, że wbrew propagandzie III RP strajkujący w 1980 roku nie domagali się prywatyzacji, urynkowienia czy przywilejów dla rzymskokatolickiego kleru i spełniania jego konserwatywnych zachcianek w polityce społecznej, takich jak ograniczanie dostępu do antykoncepcji, edukacji seksualnej, czy zakaz aborcji. Karol Modzelewski, pierwszy rzecznik prasowy „S”, po latach od transformacji 1989 roku stwierdził dobitnie: „Za kapitalizm nie siedziałbym nie tylko 8,5 roku, ale nawet miesiąca, tygodnia. Nie warto.”

Postulaty sierpniowe dotyczyły przede wszystkim polepszenia standardów zatrudnienia, zwiększenia osłon socjalnych, prawa do legalnego strajku czy ograniczenia przywilejów władzy i represji wobec ruchów opozycyjnych. Część z nich zachowuje swój postępowy charakter także dzisiaj, jak domaganie się obniżenia wieku emerytalnego, naprawy systemu ochrony zdrowia, zapewnienia odpowiedniej liczby miejsc w żłobkach i przedszkolach, zwiększenia dostępu do mieszkań, czy skrócenia czasu pracy – wtedy w postaci żądania wszystkich wolnych sobót.

Ci, co najmocniej przedstawiają się jako kontynuatorzy „Solidarności”, bez znaczenia, że niektórzy nawet osobiście uczestniczyli w tamtych wydarzeniach, dzisiaj byliby pierwszymi do walki wszelkimi możliwymi środkami i formami represji, gdyby w Polsce powtórzyły się strajki o zbliżonej skali.

Właściwie każdy większy strajk czy bojowa demonstracja związkowa w III RP były przedstawiane w głównych mediach jako nieuzasadnione wystąpienia roszczeniowego, samego winnego swojej sytuacji motłochu, niechcącego dostosować się do niepodważalnych reguł kapitalizmu.

Były także przypadki używania jawnej przemocy wobec protestujących i niemożliwa do zliczenia liczba pracowników wyrzucanych przez bezkarnych kapitalistów z miejsc pracy za próbę tworzenia również legalnych związków zawodowych.

Nie potrzeba nawet masowych strajków pracowniczych, by na przykładzie represji wobec ruchu na rzecz praw osób LGBT+ dostrzec pewną ciągłość między państwowo-kapitalistyczną dyktaturą PRL a III RP. Dotyczy ona podejścia do postępowych ruchów społecznych, kwestionujących ideologię rządzących. .

Zakłamana propaganda dotycząca strajków sprzed 40 lat, której celem jest legitymizacja systemu III RP jako najlepszego z możliwych, o który rzekomo chodziło od pierwszego dnia strajku, ciągle działa i będzie działać przy niskim poziomie walki pracowniczej, dopóki nowe bunty społeczne wymierzone w obecnym porządek nie staną się nowym punktem odniesienia i nie obnażą jej fałszu do końca.

Na ten moment wydaje się to abstrakcją, urzędowym optymizmem, czy jałowym wzdychaniem do minionych czasów i bohaterów. Jednak jak pokazuje zarówno historia „S”, jak i innych masowych buntów, także tych teraźniejszych, jak w Białorusi, czy w USA, mogą się one pojawić znienacka po dekadach bierności i apatii. Zadaniem lewicy jest być w jak największym stopniu na nie gotową.

Piotr Trzpil

Tags:

Category: Gazeta - wrzesień 2020, Gazeta - wrzesień 2020 - cd.

Comments are closed.

WEEKEND ANTYKAPITALIZMU 2019

Plakat – Weekend Antykapitalizmu 2019
Weekend Antykapitalizmu 2019 – 31 maja–2 czerwca Warszawa
Wydarzenie na Facebooku – "Weź udział" i zaproś znajomych!

CZARNY PIĄTEK – Przeciw barbarzyńskiej ustawie

Czarny Piątek 23.03.2018
Wielki protest przeciw ustawie antyaborcyjnej
Wydarzenie na Facebooku

DZIEŃ SPOTKAŃ Z OKAZJI 100. ROCZNICY REWOLUCJI PAŹDZIERNIKOWEJ

 Wiec w Zakładach Putiłowskich w 1917 r.

Pracownicza Demokracja zaprasza na spotkania – – sobota, 4 listopada 2017 w Warszawie g. 15.00-19.00

Wydarzenie na Facebooku