100. rocznica wyprawy kijowskiej: najazd Piłsudskiego – mit wojny prewencyjnej

| 1 maja 2020
09.05.1920 Kijów. Defilada Wojska Polskiego. Wkrótce 
 żołnierze Piłsudskiego zostali wygnani z miasta.
09.05.1920 Kijów. Defilada Wojska Polskiego. Wkrótce
żołnierze Piłsudskiego zostali wygnani z miasta.

100 lat temu – w maju 1920 roku wojska Piłsudskiego wkroczyły do Kijowa. I mimo że nie sposób dowieść zamiaru najazdu bolszewickiego na Polskę, opowieść o uzasadnionej – rzekomo – wojnie prewencyjnej, oczywiście w obronie całej „cywilizacji”, panuje w opracowaniach historycznych, podręcznikach szkolnych i oficjalnej propagandzie.

Przed wyprawą kijowską

Pod koniec roku 1919 działania wojenne między Polską a Rosją Radziecką faktycznie ustały. Czerwona republika, walcząca z wewnętrznymi i zewnętrznymi wrogami, z rozpadającym się przemysłem i groźbą głodu, proponowała pokój na zasadzie stanu posiadania, tj. zgadzając się na pozostawienie Polsce zachodniej części Ukrainy i Białorusi (wraz z Mińskiem). Analogicznych propozycji nie odrzuciły kraje nadbałtyckie, a bolszewicy podstępnie ich nie najechali (mimo że potencjał obronny tych państw był minimalny).

Ugodowa postawa Sowietów utwierdziła jednak tylko mniemanie Piłsudskiego, że [bolszewicy] powinni stać się wobec nas pokorni i żebrzący. Jednak o tym, że propozycje rządu Lenina mogły dawać nadzieję na trwała pacyfikację świadczyły opinie pochodzące bynajmniej nie od naiwnych sowietofilów, lecz polskiego wywiadu i części wojskowych. Generał Kutrzeba był zdania, że Bez wątpienia Rosja chciała pokoju [1].

Również polska „dwójka” (Oddział II Sztabu Generalnego Wojska Polskiego, zajmujący się wywiadem i kontrwywiadem), wskazując na ogromne wewnętrzne trudności czerwonej Rosji, w lutym 1920 r. stwierdzała, że Rząd sowiecki pragnie pokoju. Z tych informacji Piłsudski przyswoił sobie jednak tylko przekonanie o nadzwyczajnej słabości Sowietów [2]. Od dawna nie były też tajemnicą federalistyczne plany Piłsudskiego, przy czym realizowane „per nogam” i z „rewolwerem w kieszeni”. Piłsudski pomaszerował na Kijów, gdyż nie spodziewał się istotnego oporu i chciał siłą wymusić traktat pokojowy odpowiadający jego mocarstwowej wizji.

Wyprawa kijowska

Natarcie polskie, rozpoczęte 25 kwietnia 1920 r., przyniosło początkowo dość znaczne sukcesy. W maju żołnierze Piłsudskiego byli już w Kijowie. Sprzymierzeńcem Piłsudskiego w tej wojnie miał stać się ukraiński ataman Semen Petlura, z którego wojskami walczyła zresztą wcześniej także i armia polska.

Petlura, kreujący się na obrońcę niepodległej Ukrainy, z żołnierzami nie tylko nielicznymi, ale i zdemoralizowanymi (m.in. w krwawych pogromach Żydów), nie był jednak silnym sojusznikiem.

Wkraczając na Ukrainę odwołał on dekrety wywłaszczeniowe czerwonej władzy. Groźba utraty ziemi sprawiła, że ukraińscy chłopi pozostali obojętni wobec Petlury i jego „armia” pozostawała efemerydą. Przeciwnie nawet, młodzi Kozacy masowo rozpoczęli masowo zaciągać się do Armii Czerwonej, by powstrzymać powrót „polskich panów” [3].

Opinie, opinie, opinie

Taka wersja wydarzeń, aczkolwiek zawiera fakty, nie jest jednak wygodna dla obecnej propagandy. Napad? Brzydki sojusznik? Niezadowoleni chłopi? Lecz wszystko może wytłumaczyć teza o wojnie prewencyjnej, podjętej przeciwko bol- szewikom, którzy chcieli – pod płaszczykiem rozmów pokojowych – zaata- kować Polskę. Przy tym w narracji historycznej pojawił się też wątek „światowej rewolucji”. Warto więc zaznaczyć, że Piłsudski, chociaż wiele razy wspominał o groźbie najazdu bolszewickiego, to jednak wiązał go z hegemonicznymi planami czerwonej Rosji wobec Polski, a nie z ideą rewolucyjnej „pożogi” niesionej w głąb Europy.

Tezę o wojnie prewencyjnej zaprezentował w swoim czasie np. W. Pobóg-Malinowski [4]. „Dowodami” były dla niego koncentracja sił bolszewickich na północy i groźby Trockiego pod adresem państwa polskiego. Pobóg-Malinowski nie znał jednak żadnego konkretnego dokumentu mogącego podtrzymać tezę o planowanej przez czerwonych agresji…

Jednakże w pewnej chwili otwarte zostały tajne archiwa radzieckie. Czy w radosnych czasach „demokracji” Jelcyna, gdy Rosja przyznawała się zarówno do zbrodni popełnionych, jak i nawet niepopełnionych, z ich mętnych głębin wypłynęła wreszcie prawda? Spójrzmy na stosunkowo niedawne publikacje. E. Duraczyński, cytując Piłsudskiego jeszcze z 1919 r. – jestem przekonany, że Sowiety rosyjskie będą usiłowały zaatakować Polskę – komentuje tę myśl krótko: „Piłsudski miał niewątpliwie rację”. Po czym, jako jedyny dowód, przytacza sąd innego historyka, R. Pipesa:

Winą za wybuch wojny polsko-bolszewickiej powszechnie obarcza się Polskę i nie ulega kwestii, że to polskie wojska ją zaczęły, uderzając w kwietniu 1920 roku na sowiecką Ukrainę. Jednakże dokumenty z archiwów sowieckich skłaniają do przypuszczeń, że gdyby Polacy nie zaatakowali, zrobiłaby to Armia Czerwona [5].

Dwa w jednym! Trudno zdecydować, który z obu autorów – Duraczyński czy Pipes – uważa swoich czytelników za większych idiotów. Czy były doradca Reagana, tworzący ową przedziwną konstrukcję słowną: „skłaniają do przypuszczeń, że gdyby”?

Czy też były kierownik Wydziału Nauki i Oświaty Komitetu Centralnego PZPR (i to z lat stanu wojennego), który podpiera swoje „niewątpliwe” sądy ARGUMENTACJĄ Pipesa.

Czy na takiej zabawie słownej polegać ma naukowa argumentacja? Czy może należałoby raczej przytoczyć chociaż jeden konkretny dokument?

Fakty, fakty, fakty

Rzecz w tym, że istnieje dość argumentów świadczących, że do czasu wyprawy kijowskiej bolszewicy nie planowali ataku na Polskę. Inaczej niż robią to Pipes czy Duraczyński, można też cytować konkretne dokumenty, bez „skła- niania się do przypuszczeń”, a także i bez „gdybania”.

Wojna rozpoczęła się w chwili, gdy Polska miała na Ukrainie 142 tys. żołnierzy (w tym ponad 65 tys. walczących), podczas gdy siły Armii Czerwonej wynosiły 55 tys. (w tym niespełna 20 tys. walczących). Chyba dość niezwykły stosunek sił, jak na rzekomo przygotowywaną czerwoną inwazję? Nie, to manipulacja, bo bolszewicy „koncentrowali się” do ataku na Białorusi! (zakrzykną wielbiciele Piłsudskiego). Nie do końca: na Białorusi stosunek sił polskich do radzieckich wynosił 158 tys. (79 tys.) do 169 tys. (89 tys.), co oznaczało raczej równowagę sił [6].

Nie koniec na tym. Wbrew sądom Piłsudskiego, w latach 1918-1919 bolszewicy nie mieli z pewnością planu agresji przeciw swojemu zachodniemu sąsiadowi [7]. Czerwony generał Boncz-Brujewicz nie kłamał, gdy pisał, że Rewolucyjna Rada Wojenna Republiki w drugiej połowie 1919 r. odrzuciła propozycję podjęcia strategicznego rozwijania sił zbrojnych przeciw Polsce [8]. Jak jednak wyglądała sytuacja w rok później?

O ówczesnych wojennych priorytetach rewolucyjnej Rosji – kierunkach obrony i ataku – świadczą telegramy Lenina z 11 i 17 marca 1920 r.:

Litwinow również uprzedza, że Polska będzie walczyć, że nasze propozycje pokojowe są traktowane jako przejaw słabości.

Polacy zapewne będą prowadzić wojnę. My robimy wszystko, co możliwe, by wzmocnić obronę.

Zdobycie Baku to dla nas absolutna, absolutna konieczność. Skoncentrujcie na tym wszystkie wysiłki [9].

Na koniec kolejna ważna dla tematu informacja: jeszcze w połowie kwietnia gławkom (głównodowodzący) Kamieniew za głównego wroga uznał Wrangla, dopuszczając nawet osłabiać front polski [10]. Istotnie, wyruszający z Krymu „czarny baron” Wrangel, stanowił dla czerwonej Rosji potencjalnie większe niebezpieczeństwo niż Polska.

A może dokument przygotowujący najazd na Polskę istniał, lecz zaginął lub został zniszczony? Tylko całkowity laik może wierzyć, że dokumenty o strategicznym znaczeniu nie pozostawiają po sobie śladów w postaci notatek, dodatkowych poleceń, ekspertyz, dekretów wykonawczych i wreszcie realnych działań. Uczciwy historyk może więc stwierdzić jedno: bolszewicy chcieli zakończyć wojnę na Kaukazie i na Krymie (a także z białymi na Syberii i z basmaczami w Azji Środkowej). Przygotowywali się też do obrony przed polskim uderzeniem. I wszystkie te działania udokumentowane są w jednoznaczny sposób.

Andrzej Witkowicz

Przypisy:

[1] Arski Stefan, My pierwsza brygada, Warszawa 1963, s. 288-291, 306-309.
[2] Halbersztadt Jerzy, Wojna polsko-radziecka 1919-1920…, w: Mówią Wieki 1-2/1985, 1/1986.
[3] Kula Marcin, Narodowe i rewolucyjne, Londyn-Warszawa 1991, s. 270-271.
[4] Pobóg-Malinowski Władysław, Najnowsza historia polityczna Polski, tom I, Gdańsk 1990.
[5] Eugeniusz Duraczyński, Stalin. Twórca i dyktator supermocarstwa, Pułtusk-Warszawa 2012, s. 111-112.
[6] Мельтюхов Михаил Иванович, Советско-польские войны. Военно-политическое противостояние 1918—1939 гг., Москва 2004, s. 58-59.
[7] Białe plamy czarne plamy. Sprawy trudne w relacjach polsko-rosyjskich (1918-2008), Warszawa 2010, s. 63.
[8] Boncz-Brujewicz Michał, Wspomnienia 1914-1919, Warszawa 1959, s. 486-487.
[9] Lenin Włodzimierz, Dzieła wszystkie. Tom 51. Dokumenty lipiec 1919-listopad 1920, Warszawa 1989, s. 147, 153.
[10] Какурин Н., Меликов В., Гражданская война в России: Война с белополяками, Москва 2002, s. 111.

Tags:

Category: Gazeta – maj 2020, Gazeta – maj 2020 - cd.

Comments are closed.

WEEKEND ANTYKAPITALIZMU 2019

Plakat – Weekend Antykapitalizmu 2019
Weekend Antykapitalizmu 2019 – 31 maja–2 czerwca Warszawa
Wydarzenie na Facebooku – "Weź udział" i zaproś znajomych!

CZARNY PIĄTEK – Przeciw barbarzyńskiej ustawie

Czarny Piątek 23.03.2018
Wielki protest przeciw ustawie antyaborcyjnej
Wydarzenie na Facebooku

DZIEŃ SPOTKAŃ Z OKAZJI 100. ROCZNICY REWOLUCJI PAŹDZIERNIKOWEJ

 Wiec w Zakładach Putiłowskich w 1917 r.

Pracownicza Demokracja zaprasza na spotkania – – sobota, 4 listopada 2017 w Warszawie g. 15.00-19.00

Wydarzenie na Facebooku