Brytyjskie wybory parlamentarne – dlaczego Partia Pracy przegrała?

| 1 stycznia 2020
13.12.19 Londyn. Nazajutrz po wyborach 2000 osób protestuje przeciw Borisowi Johnsowi. Tysiące protestowały również w Glasgow a setki w innych miastach.
13.12.19 Londyn. Nazajutrz po wyborach 2000 osób protestuje przeciw Borisowi Johnsowi. Tysiące protestowały również w Glasgow a setki w innych miastach.

W wyborach 12 grudnia konserwatyści zdobyli znaczącą większość w parlamencie. To czas na wznowienie oporu, a nie na odwrót – walka trwa dalej.

Na razie torysi [Partia Konserwatywna] otrzymali zastrzyk energii, jednak wkrótce dopadnie ich cały szereg problemów związanych z Brexitem i innymi problemami. Konserwatyści otrzymali 365 mandatów, zaś Partia Pracy 203. Spośród 59 mandatów w Szkocji Szkocka Partia Narodowa zgarnęła 48. W całej Wielkiej Brytanii torysi otrzymali 1,2% głosów więcej niż w 2017 r., zaś laburzyści [Partia Pracy] niemal 8% mniej.

Torysi zdobyli szereg miejsc, uważanych za bastiony Partii Pracy w środkowej i północnej Anglii. W niektórych przypadkach są to okręgi, w których nigdy przedtem nie został wybrany konserwatywny poseł.

To wstrząsająca wiadomość dla każdego pracownika, dla służby zdrowia, dla szkół, dla ludzi cierpiących pod okrutnym reżimem Universal Credit

[nowy system zasiłków socjalnych, wprowadzony przez konserwatystów, by
ograniczyć wydatki na pomoc społeczną – przypis tłumacza]

, dla wszystkich tych, którzy chcą działań w związku z chaosem klimatycznym, dla ludzi tkwiących na umowach śmieciowych bez praw związkowych.

Umrze więcej bezdomnych. Więcej zdesperowanych ludzi zostanie deportowanych lub uwięzionych. Rasiści poczują się silniejsi, kobiety i ludzie LGBT+ staną w obliczu nowych ataków. To jednak nie koniec. Wszyscy przegraliśmy, jednak nie zostaliśmy złamani.

Uczniowie wciąż będą protestowali w sprawie klimatu. Pracownicy uniwersytetów i Kolei Południowo-Zachodnich mogą strajkować. Będzie więcej agitacji za niepodległością Szkocji. Wyniki wyborów nie mogą być podstawą do twierdzenia, że wszyscy pracownicy mają reakcyjne poglądy, albo też, że zwykli ludzie w środkowej i północnej Anglii to wrogowie postępu.

Jest tragedią, że część pokładów gniewu w społeczeństwie znalazła ujście w poparciu dla torysów, którzy uczynią życie tych ludzi gorszym. Wielu socjalistów będzie odczuwało przygnębienie, jednak trzeba stawić opór. Musimy również zapytać, jak to się stało.

Gdy Partia Pracy przegrywała wybory przy poprzednich okazjach lewica partyjna miała na to gotowe wytłumaczenie. Winna była laburzystowska prawica, ze swym programem tylko nieco łagodniejszych oszczędności budżetowych.

Tym razem to wytłumaczenie nie jest prawdziwe. Partia miała uczciwego i przekonanego do swych zasad lewicowego przywódcę, oraz radykalny – w porównaniu z wieloma poprzednimi – program wyborczy.

To prawda, że media w przytłaczającej większości wspierały torysów, co dotyczy również „zrównoważonej” BBC. Lewicowy przywódca Partii Pracy Jeremy Corbyn był obiektem podłego cyklu kłamstw i zniesławień. Jednak jakkolwiek byłoby to nieprzyjemne, bogaci ludzie urabiający media, by zyskać ich poparcie, są stałym czynnikiem w społeczeństwie klasowym.

Prawica Partii Pracy przy każdej okazji próbowała podważyć pozycję Corbyna i oczernić go. Jednak znowuż – prawica w łonie tej partii zawsze istniała.

Niektóre elementy kampanii wyborczej laburzystów mogły być lepsze. Powinna ona być skoncentrowana na masowych wiecach i dużych imprezach publicznych, otwartych dla wszystkich. Zamiast tego widać było dążenie do wdrożenia bardziej „profesjonalnego” podejścia, skupionego na chodzeniu od drzwi do drzwi.

W dwóch debatach telewizyjnych z [konserwatywnym premierem] Johnsonem Corbyn mógł być bardziej zaczepny, przypisując mu odpowiedzial- ność za Grenfell [pożar bloku z mieszkaniami socjalnymi w Londynie, w którym zginęło ponad 70 osób], 130 tys. śmiertelnych ofiar cięć budżetowych oraz jego obrzydliwe wypowiedzi, pełne homofobii i rasizmu. Jednak ogólnie rzecz biorąc wybory nie są wygrywane lub przegrywane w ciągu sześciu tygodni kampanii. Musimy zajrzeć głębiej.

Brexit

Brexit był głównym problemem. To on brutalnie podzielił klasę pracującą, pozwalając tak odrażającemu oszustowi, jak Johnson, pozować na przyjaciela zwykłych ludzi, który przeciw- stawia się elicie. W tych okręgach, gdzie ponad 60% wyborców zagłosowało za wyjściem z UE w referendum z 2016 r., poparcie dla konserwatystów wzrosło średnio o 6%. Z drugiej strony tam, gdzie ponad 60% oddało głosy za pozostaniem, rzeczywiste poparcie dla tej partii spadło o 3 punkty procentowe.

Przez ostatnie dwa lata Partia Pracy coraz bardziej zbliżała się do opcji za pozostaniem i wezwała do przeprowadzenia drugiego referendum. To była duża zmiana w stosunku do stanowiska z roku 2017: „Partia Pracy akceptuje rezultat referendum”.

To nowe podejście przyniosło katastrofalne skutki, antagonizując ogromne rzesze tych, którzy głosowali za wyjściem. W większości okręgów, które głosowały za Brexitem, liczba głosów oddanych na laburzystów spadła o 10 punktów procentowych. Jednocześnie w większości okręgów, będących za pozostaniem w UE, ta liczba również spadła – tym razem o ponad 6 punktów procentowych.

„Lexit” (lewicowy Brexit) – program walki o pracowniczy Brexit – był wyśmiewany przez wielu laburzystów, ale to było słuszne stanowisko.

Wszyscy ci, którzy twierdzą, że Partia Pracy powinna opowiedzieć się za pozostaniem w UE szybciej i bardziej całościowo, powinni popatrzeć na los Liberalnych Demokratów. Ich straszny wynik wyborczy był nawet gorszy od tego z roku 2017, kiedy zdobyli oni tylko 12 mandatów. Ukoronowaniem porażki była utrata mandatu przez szefową partii Jo Swinson na rzecz Szkockiej Partii Narodowej. Zaczynała ona swoją kampanię wyborczą od twierdzenia, że to ona może zostać premierem.

Katastrofalne skutki przyniosły też ustępstwa w obliczu oskarżeń o antysemityzm. Zamiast stwierdzić, że krytykowanie Izraela i syjonizmu nie jest przejawem antysemityzmu, partia zrejterowała i zdradziła Palestyńczyków. To po prostu zdemoralizowało jej działaczy i zachęcało do kolejnych ataków.

Bardziej fundamentalnym problemem jest niski poziom walki w społeczeństwie. Kiedy ludzie angażują się w strajki, protesty i demonstracje, nabierają poczucia kolektywnej jedności. Stają się wtedy bardziej otwarci na radykalne idee. Jednak nie widać było takiego rodzaju ruchu oporu.

Corbyn wzmocnił całą lewicę, podnosząc ufność w to, że socjalistyczne idee mogą być popularne. Jednak odwrotną stroną jego sukcesu było to, że przywódcy związkowi i wielu działaczy postawiło wszystko na jego wyborcze postępy.

Nie było dużych demonstracji, ani żadnych zachęt do strajków. Nawet gdy torysi byli w opałach, jedyną odpowiedzią były działania w parlamencie, a nie na ulicach i nie w miejscach pracy.

Niecały rok temu układ o Brexicie wynegocjowany przez premier May został odrzucony przez parlament większością 230 głosów. To była największa porażka parlamentarna jakiegokolwiek rządu w historii. Nie było wtedy żadnych masowych protestów, ani próby zmuszenia torysów do ustąpienia.

Później parlamentarny klincz zmusił Johnsona do zaproponowania nowych wyborów 14 października. Partia Pracy uciekła, odmawiając przyjęcia wyzwania.

Wielu przywódców związkowych zawiodło klasę pracującą. Brak nacisku na strajki i determinacja, by wszystkie siły skupić na poparciu Partii Pracy, przyniosły fatalne skutki.

Gdy nadchodzą złe czasy musimy powtarzać, że to co dzieje się na ulicach i w pracy jest ważniejsze niż to co dzieje się w parlamencie.

„Labourism” (socjaldemokratyzm), czyli idea że parlament jest najważniejszy i że wszystko inne musi być temu podporządkowane, w ostatecznym rozrachunku okazuje się być problemem. Tkwienie w pułapce światopoglądu, którego horyzont ogranicza Partia Pracy i jej wewnętrzne walki, jest czymś katastrofalnym. Dlatego właśnie potrzebujemy niezależnej organizacji rewolu- cyjnej.

Johnson stoi w obliczu poważnych problemów. Ci którzy głosowali na niego, oczekują, że będzie działał na ich korzyść, a tak się nie stanie. Brexit będzie wymagał kolejnych wyczerpujących negocjacji. Nowe wstrząsy gospodarcze mogą dotknąć cały świat i Wielką Brytanię. Jednak lewica nie może podążać taką samą drogą. Teraz potrzebujemy konkretnych działań, a nie wymówek. Nie poddawać się, ale walczyć z torysami i ich systemem!

Działanie może obalić prawicę

Zwycięstwo prawicy w wyborach nie oznacza wcale, że nie może ona zostać pokonana. W 1970 r. Partia Konserwatywna w Wielkiej Brytanii odniosła niespodziewane zwycięstwo w wyborach, zdobywając 46% głosów. W ciągu 2 lat doszło do ogólnokrajowego strajku górników. W latach 1972-74 miało miejsce ponad 200 strajków okupacyjnych w fabrykach. Standard życia pracowników się polepszył. W lutym 1974 r. 250 tys. górników strajkowało przez cztery tygodnie w związku ze sporem o wysokość podwyżek płac. Konserwatywny premier Heath zwołał wybory parlamentarne, każąc ludziom wybierać między nim a górnikami – i przegrał.

W wyborach prezydenckich we Francji w 2017 r. kandydat socjaldemokratów zajął piąte miejsce w pierwszej turze, zdobywając 6% głosów. Druga tura rozegrała się pomiędzy neoliberalnym Emmanuelem Macronem i faszystką Marine Le Pen. W ciągu 18 miesięcy kraj ogarnął ruch Żółtych Kamizelek, zaś rok później masowe strajki i demonstracje grożą obaleniem rządów Macrona.

Charlie Kimber

Tłumaczył Jacek Szymański

Tags:

Category: Gazeta - styczeń 2020, Gazeta - styczeń 2020 - cd.

Comments are closed.

WEEKEND ANTYKAPITALIZMU 2019

Plakat – Weekend Antykapitalizmu 2019
Weekend Antykapitalizmu 2019 – 31 maja–2 czerwca Warszawa
Wydarzenie na Facebooku – "Weź udział" i zaproś znajomych!

Dość rasizmu i faszyzmu! 16.03.2019

Plakat - demonstracja antyrasistowska 16 marca 2019
Demonstracja antyrasistowska w związku z Międzynarodowym Dniu Walki z Rasizmem – sob. 16 marca 2019, godz. 12.00, Pomnik Kopernika, Warszawa.
Wydarzenie na Facebooku gdzie znajdziesz info nt. demonstracji również w innych miastach

CZARNY PIĄTEK – Przeciw barbarzyńskiej ustawie

Czarny Piątek 23.03.2018
Wielki protest przeciw ustawie antyaborcyjnej
Wydarzenie na Facebooku

DZIEŃ SPOTKAŃ Z OKAZJI 100. ROCZNICY REWOLUCJI PAŹDZIERNIKOWEJ

 Wiec w Zakładach Putiłowskich w 1917 r.

Pracownicza Demokracja zaprasza na spotkania – – sobota, 4 listopada 2017 w Warszawie g. 15.00-19.00

Wydarzenie na Facebooku