Strajk w oświacie – To były piękne dni

| 1 maja 2019
24.04.19 Demonstracja pod MEN. Agnieszka Kaleta (z tabliczką) 
z koleżankami z I LO im. Bolesława Limanowskiego w Warszawie.
24.04.19 Demonstracja pod MEN. Agnieszka Kaleta (z tabliczką)
z koleżankami z I LO im. Bolesława Limanowskiego w Warszawie.

Kwiecień 2019. Zapamiętajmy tę datę. To miesiąc, który przejdzie do historii jako czas protestów świata pracy w skali niespotykanej w Polsce od początków transformacji. Trzytygodniowy strajk nauczycielek, który ma wszystkie strajki pod sobą. I chociaż dopiero czas pokaże, jaki wpływ strajk wywarł na społeczeństwo i jak odmienił krajobraz walki o prawa pracownicze, to już dziś można pokusić się o stwierdzenie, że te 19 dni strajku wyrwały nas z przydługiej potransformacyjnej drzemki.

Jednocześnie wielu z nas, zarówno uczestnikom, jak i komentatorom ostatnich wydarzeń brakuje języka do opisania zjawiska, którego byliśmy świadkiem. Strajk to tabu, a wyjście na ulice w imię walki o godne zarobki i słuszny gniew nauczycielek to temat niewygodny nie tylko dla władzy, ale również dla opozycji i neoliberalnych mediów. Wyzwaniu rzuconemu rządowi i społeczeństwu przez nauczycielki, które poniosły największe koszty zrywu strajkowego, nie sprostali też liderzy związkowi.

Obecnie najważniejsze znaczenie ma jednak ochrona największych zdobyczy tych trzech tygodni nauczycielskiego festiwalu jedności, solidarności i siostrzeństwa.

Na czas strajku pokoje nauczycielskie zamieniły się w przestrzeń budowania wspólnoty opartej na odzyskanych relacjach i wskrzeszonym poczuciu sprawczości. Strajkowe godziny mijały niespiesznie w atmosferze życzliwości, nadziei na lepsze i wzajemnej troski. Tak wspomina je jedna z moich koleżanek:

„Na początku nauczyciele byli tak poruszeni brakiem dzieci w szkole, że nie wiedzieli, co ze sobą zrobić, ale szybko sami odnaleźli w sobie dziecko i oddali się ciekawym aktywnościom, np. grali w różnego rodzaju gry zespołowe. Przyczyniło się to do zintegrowania naszego grona. Ludzie przestali być anonimowi. Sytuacja zmusiła nas do rozmów i dyskusji na wszelkie tematy. Dobrą atmosferę pozwoliły utrzymać wspólne śniadania, własnoręcznie przez nas przygotowywane.”

Dyskusje w gronach nauczycielskich prowadziliśmy w duchu oświecenia i nowoczesności. Tym większego szoku doznaliśmy, przysłuchując się urągającym rozumowi wypowiedziom uczestników okrągłego stołu zwołanego przez premiera Morawieckiego.

Łączyliśmy siły w międzyszkolnych komitetach strajkowych. Robiliśmy raban na wiecach i pochodach. Pod wspólnymi transparentami głośno i bezwstydnie artykułowaliśmy swoje postulaty, a przede wszystkim obnażaliśmy prawdę o nauczycielskiej biedzie i opłakanym stanie szkolnictwa po deformie.

W czasach pokoju doświadczenie strajku, zwłaszcza trwającego tak długo, jest nieporównywalne z niczym. Z pewnością przełoży się na konsolidację środowiska nauczycielskiego. Nie wiemy jeszcze, czy strajkowanie wejdzie nam w krew. Oby! Powoli szykujemy się na wrzesień.

Agnieszka Kaleta

Nauczycielka, członkini ZNP

Szkoła Podstawowa z Oddziałami Integracyjnymi nr 330 im. Nauczycieli Tajnego Nauczania w Warszawie

Tags:

Category: Gazeta - maj 2019

Comments are closed.