Deweloper-biznesmen Kaczyński

| 1 lutego 2019
Kaczyński i banknoty

Teraz już wiemy. Jarosław Kaczyński jest deweloperem-biznesmenem.

W strategii Kaczyńskiego dla zdobywania i utrzymywania władzy zawsze poświęcano dużo miejsca na oskarżenie Platformy o korupcję i układy z wielkim biznesem. Te zarzuty są trafne – nie bez powodu PO jest ulubioną partią grubych ryb.

Jednak dziś afera wokół „taśm Kaczyńskiego” powinna przekonać kolejnych wyborców jego partii, że PiS i PO to jedna rodzina. Pamiętajmy, że w 2005 roku niemal doszło do koalicji rządowej PO-PIS. Nie ma fundamentalnych różnic między PiS a PO.

PiS jest antyliberalny jedynie w sferach dotyczących praw mniejszości lub praw kobiet. Tu posługuje się często retoryką nie różniącą się od języka faszystów, co widzimy codziennie w rządowej TVP.

By podkreślić swoją „inność” wobec chciwych, bogatych Platformersów oderwanych od zwykłego człowieka PiS przypomina też, że ma bliskie relacje z liderami NSZZ „Solidarność”.

Członkowie związku i inni zwolennicy partii Kaczyńskiego mogą teraz zobaczyć jakie Prezes ma układy z wielkim biznesem, i jak jednoosobowo decyduje o ponad miliardowej prywatnej inwestycji.

Oto tylko kilka z istotnych faktów, o których się dowiedzieliśmy:

— Państwowy Bank Pekao, kierowany przez człowieka Zbigniewa Ziobry, miał udzielić wielomilionowy kredyt austriackiemu biznesmenowi Geraldowi Birgfellnerowi na rzecz budowy 190 metrowych „bliźniaczych” wieżowców w centrum Warszawy. Wieżowce miały umożliwić Kaczyńskiemu budowę potężnego imperium finansowego. Inwestycja miała wynieść 1,3 mld złotych.

— Bank Pekao został w 2017 roku odkupiony przez państwo od włoskich właścicieli przy głośnych fanfarach pisowców, dumnych z „repolonizacji” banku. Teraz widzimy czemu – i komu – służy „patriotyzm gospodarczy”, tak pompatycznie głoszony przez premiera Morawieckiego.

— Nepotyzm górą! Nagrane na taśmach rozmowy w siedzibie PiS-u toczyły się w rodzinie. Oprócz Prezesa obecni byli kuzyn Jarosława, córka innego kuzyna i oczywiście jej mąż, Birgfellner.

— Rzecz jasna Jarosław Kaczyński i tak ma ogromną ekonomiczna władzę. Jest niekwestionowanym liderem rządzącej partii, a państwo ma potężny wkład w gospodarkę. Tu jednak widzimy coś innego. Początki budowania prywatno-partyjnego imperium finansowego.

To wszystko się dzieje w czasie, kiedy sojusz między pisowskimi kapitalistami a Solidarnością zaczyna pękać. Rysy się pogłębiają (patrz niżej i s. 10). Afera „taśm Kaczyńskiego” może być przydatna w ich pogłębianiu.

Nie wiemy, jaki to wszystko będzie miało efekt na tegoroczne wybory.

Nawet jeśli Platforma i jej sojusznicy zdołają wykorzystać aferę i w końcu pokonają PiS, nie jest to powód dla radości zwykłego niezamożnego człowieka.

We Francji widzieliśmy, jak bohater europejskich liberałów, Emmanuel Macron, wygrał w prezydenckich wyborach ze skrajniejsza niż PiS prawicą – z Marine Le Pen z faszystowskiego Frontu Narodowego (od czerwca 2018 r. jej partia nosi nazwę Zgromadzenie Narodowe).

Ataki rządów Macrona na niezamożnych spowodowały, że powstał potężny, zdeterminowany ruch „żółtych kamizelek” w całej Francji. Ruch ten jest lewicowy – i stanowi inspirację dla strajku generalnego planowanego na 5 lutego (patrz s. 6-7).

W Polsce poza-SLD-owska lewica jeszcze nie zbudowała dla siebie znacznego poparcia. „Taśmy Kaczyńskiego” mogą przyczynić się do zmiany tego smutnego stanu rzeczy.

Ostatecznie uliczne protesty i strajki pracownicze są najskuteczniejsze w walce ze wszelkim rodzajem prawicowej i neoliberalnej polityki. Lewica musi z tą walką być ściśle związana, inaczej poniesie zasłużoną klęskę.

Andrzej Żebrowski

Tags:

Category: Gazeta - luty 2019, Uncategorized

Comments are closed.