Polska i światowa gospodarka – Morawieckiego czeka rozczarowanie

| 1 stycznia 2018
Najbogatszy człowiek świata Jeff Bezos i jego wielbiciel Mateusz Morawiecki.  W 2017 r. majątek założyciela i szefa firmy Amazon przekroczył 100 mld dolarów.  Wyzyskuje on pracowników także w Polsce.

Najbogatszy człowiek świata Jeff Bezos i jego wielbiciel Mateusz Morawiecki.
W 2017 r. majątek założyciela i szefa firmy Amazon przekroczył 100 mld dolarów.
Wyzyskuje on pracowników także w Polsce.

„Kwitnąca gospodarka jest warunkiem prowadzenia szczodrej polityki społecznej”, powiedział w swoim sejmowym expose 12 grudnia nowy premier Mateusz Morawiecki.

To czy polska gospodarka będzie kwitnąć, jest ściśle związane ze stanem globalnej gospodarki.

Ekonomiści Organizacji Współpracy Gospodarczej i Rozwoju (znanej z angielskiego jako OECD) uważają, że: „Światowa gospodarka rozwija się w najszybszym tempie od 2010 roku, a wzrost gospodarczy staje się coraz bardziej zsynchronizowany w różnych krajach. Ten długo oczekiwany postęp globalnego wzrostu, wspierany przez bodźce polityczne, towarzyszy trwałym wzrostom zatrudnienia, umiarkowanej poprawie koniunktury i wzrostowi wymiany handlowej.”

Jednak OECD, skupiająca 35 czołowych światowych gospodarek (bez Chin i Rosji), i inne instytucje, jak Międzynarodowy Fundusz Walutowy i Bank Światowy, widzą też negatywne zjawiska w obecnym wzroście. Oto niektóre z nich:

– OECD twierdzi, że mimo przyspieszenia globalnej gospodarki w 2018, większość gospodarek świata nie osiągnie wzrostu PKB na głowę z okresu przed powstaniem kryzysu 10 lat temu. Międzynarodowy Fundusz Walutowy ma pod tym względem podobną prognozę.

– OECD uważa, że w 2018 zobaczymy szczytowy wzrost światowej gospodarki od początku kryzysu dekadę temu, potem nastąpi osłabienie – i światowy wzrost będzie znacznie niższy niż ten sprzed kryzysu. Dlaczego? Dzieje się tak, dlatego że globalny wzrost wydajności pracy (produkcja na osobę zatrudnioną) pozostaje niski, a wzrost zatrudnienia obecnie osiąga szczyt.

– Według OECD poprawa globalnych wskaźników ekonomicznych jest w znacznej mierze oparta na aktywach finansowych i nieruchomościowych. Innymi słowy, jest oparta na to, co Karol Marks nazwał kapitałem fikcyjnym (kapitałem spekulacyjnym). Bańki spekulacyjne prysną, kiedy sektory z kapitałem produkcyjnym (wytwarzanym przez ludzką pracę) zaznają głębszych trudności z powodu niewystarczających zysków. Nie na miejscu jest więc duma obozu pisowskiego z rekordowego roku dla największych spółek na warszawskiej giełdzie.

– Motorem kapitalistycznej gospodarki jest wyzysk pracowników. Gdy brakuje wystarczających inwestycji w pracę ludzką nie ma mowy o zdrowym boomie gospodarczym, który da się podtrzymać. W co obecnie inwestują wielkie korporacje, szczególnie w USA? Wzrost zysków przeznaczają w znacznej mierze na odkupienie własnych akcji (podwyższając ich ceny) lub na wypłacenie zwiększonej dywidendy akcjonariuszom.

Korporacje notowane w S&P 500 kupiły 3,5 biliona dolarów (!) własnych akcji w latach 2010-2016, czyli prawie o 50% więcej niż w poprzednim cyklu. (S&P 500 to indeks giełdowy agencji ratingowej Standard and Poor’s, w skład którego wchodzi 500 firm – głównie amerykańskich – o największej kapitalizacji, notowanych na nowojorskiej giełdzie i NASDAQ.)

– Lwia część aktywów (akcji, obligacji nieruchomości) należy do słynnego 1 procenta najbogatszych ludzi świata (a najwięcej do 0,1% z nich). Dlatego przy obecnych wysokich cenach na rynkach aktywów rozszerzają się gwałtownie różnice majątkowe między superbogatymi a resztą społeczeństwa (patrz s. 2).

Polska w gospodarce światowej

Oczywiście ewentualny kryzys nie uderzy w każdy kraj w identyczny sposób. Donald Tusk zawsze się chwalił, że kryzys, który uderzył mocno od końca 2008 r., pozostawił Polskę jako jedyny kraj Unii Europejskiej, który nie doznał recesji. Jednak i wtedy nastąpiło spowolnienie gospodarki. Dziś Polska jest jeszcze bardziej zintegrowana z globalną gospodarką, szczególnie z europejską – więc jest też bardziej wrażliwa na wydarzenia w innych krajach.

Jeden sposób na oszacowanie poziomu integracji to oszacowanie, ile wynosi handel zagraniczny (import plus eksport) jako procent produktu krajowego brutto. Oto kilka danych OECD na rok 2016. Polski handel zagraniczny jest równy całemu PKB – eksport 52%, import 48%, czyli razem 100%. Dla porównania liczby dla następujących państw są odpowiednio niższe: Francja 29+31, Zjednoczone Królestwo 28+30, Niemcy 46+38, USA 12+15.

Integracja Polski ze światową gospodarką pod względem handlu jest coraz większa. W 2008 r. handel import plus eksport wyniósł 81% PKB. W 2009 r. z powodu kryzysu spadł do 75% – po czym rósł z każdym rokiem, przekraczając 100% w 2016 r. (dane Banku Światowego).

Gdyby globalna gospodarka była zdrowa, dobrze by to wróżyło dla polskiej gospodarki. Jednak tak nie jest.

Wystarczy porównać okres po wybuchu kryzysu z tym, co się stało w latach 30-tych XX wieku. Wzrost gospo- darczy obecnie jest o wiele wolniejszy.

Jeśli weźmiemy rok 2007 jako początek wielkiego kryzysu ostatniej dekady to widzimy, że według prognoz MFW cały wzrost PKB w krajach G7 wyniesie 20% w 2022 r. – czyli przez 15 lat. (Oczywiście, prognoza ta jest zależna od braku kolejnego tąpnięcia światowej gospodarki.)

15 lat po rozpoczęciu się wielkiego kryzysu w roku 1929 odpowiedni wzrost wyniósł 62%.

Nawet niektórzy piarowcy neoliberalizmu są dziś bardziej ostrożni w swoich prognozach nt. światowej gospodarki. Na koniec roku tytuł artykułu Witolda Gadomskiego z „Gazety Wyborczej” brzmi: „Światowa gospodarka w 2018 roku bez katastrof? Prognozy niepesymistyczne pierwszy raz od 10 lat.” Widać tu o wiele mniej buńczuczności niż w okresie superoptymizmu neoliberałów w pierwszym dziesięcioleciu nowego milenium.

Co to wszystko oznacza? Globalny kapitalizm nie może wyjść z dołka kryzysowego i osiągnąć silnego wzrostu. Na świecie możemy się spodziewać w najbliższych latach kolejnej fali kryzysu. Pamiętajmy o tym, gdy słyszymy utopijne fantazje gospodarcze nowego premiera Mateusza Morawieckiego.

Solidarność pracownicza

Głównym celem polityków establiszmentu jest tworzenie dobrych warunków dla zarabiania zysków, szczególnie dla wielkiego biznesu.

Polityka antykapitalistów oparta jest na czymś wręcz odwrotnym – na solidarności pracowniczej. Wspieramy i propagujemy wszystko, co wzmacnia tę solidarność – szczególnie strajki, podczas których jako pracownicy zaczynamy brać sprawy w swoje ręce.

Istotne jest, aby pokonać wszystkie bariery dla tej solidarności, takie jak wszelkie formy dyskryminacji. Pracownicy są kobietami i mężczyznami, pochodzą z różnych krajów, wyznają różne religie (lub nie wyznają żadnej), są też osobami o różnych orientacjach seksualnych. Musimy więc aktywnie zwalczać seksizm (czyli dyskryminację ze względu na płeć), rasizm, islamofobię, antysemityzm i homofobię.

Jeśli taka polityka ci odpowiada, wstąp do Pracowniczej Demokracji.

Andrzej Żebrowski

Napisz do nas: pracdem@go2.pl – więcej info na s. 12.

(Obszerniejszą analizę światowej gospodarki znajdziesz na ciekwaym bloku brytyjskiego marksisty Michaela Robertsa: thenextrecession.wordpress.com)

 

Category: Gazeta - styczeń 2018

Comments are closed.