70. rocznica palestyńskiej Katastrofy – Kaczyński, Izrael i walka z rasizmem

| 1 maja 2018
Rok 1948 – wypędzeni Palestyńczycy.

Rok 1948 – wypędzeni Palestyńczycy.

We wrześniu 2017 r. Prezes Polski Jarosław Kaczyński stwierdził: „Antysemityzm, którzy dzisiaj ist-nieje przybiera inne formy niż kiedyś. Dzisiaj antysemityzm bardzo często przejawia się jako wrogość wobec Państwa Izrael, tak charaktery-styczna zwłaszcza dla europejskiej lewicy i innych sił funkcjonujących w Europie.”

Było to na kilka miesięcy przed wprowadzeniem ustawy o IPN, ustawo-wemu zadekretowaniu niewinności „narodu polskiego” w odniesieniu do nazistowskich zbrodni w czasie II wojny światowej i – po krytyce ustawy ze strony środowisk żydowskich, USA i Izraela – niespotykanego od lat wybuchu antysemityzmu.

Nienawiść do Żydów ma w Polsce głębokie korzenie historyczne. Nie w tym sensie, że „wszyscy Polacy” byli czy są antysemitami, ale w tym, że siły polityczne posługujące się rasizmem, chętnie wykorzystywały w polskiej historii jego postać skierowaną przeciw Żydom. Przedwojenna endecja, główna formacja polskiej prawicy, była pro-gramowo antysemicka. W latach 30-tych formalne ograniczenia doty-czące Żydów, jak numerus clausus na uniwersytetach czy „paragrafy aryjskie” dotyczące różnych elitarnych zawodów, stały się w Polsce obowiązującym prawem.

Oczywiście Kaczyński o tym wszystkim nie mówi. Nie mówi też o robotniczej, związkowej, lewicowej tradycji walki z antysemityzmem. Prze-ciwnie, dzisiejszy obóz rządzący roztacza nie tylko wizję niewinnego „narodu polskiego”, ale i parasol ochronny nad politycznym spadkobier-cami najbardziej radykalnych anty- semitów z czasów II RP, w stylu ONR czy Młodzieży Wszechpolskiej.

 

Europeizacja rasizmu w Polsce

Słowa Kaczyńskiego nie były jednak zaskoczeniem, będąc wyrazem „euro-peizacji” rasizmu w dzisiejszej Polsce. Po II wojnie światowej w świecie zachodnim antysemityzm nie stanowił już akceptowalnej wśród elit postaci rasizmu. Wpłynęło na to nie tylko koszmarne doświadczenie Holokaustu, będącego produktem „cywilizacji zachodniej”, ale i powstanie Izraela jako jej części.

W czasach rasistowskiego reżimu apartheidu w RPA, dzielącego ludzi na lepszych i gorszych, istniała kategoria „honorowych białych”. W ten sposób traktowano Japończyków (podczas gdy np. Chińczycy byli traktowani jak gorsi „kolorowi”). Na podobnej zasadzie Żydzi w zachodniej ideologii stali się „honorowymi białymi”. Podobnej, choć nie takiej samej, bo antysemityzm był w niej zbyt głęboko zakorzeniony ¬– przeniósł się tylko za zamknięte drzwi. Podboje Izraela – głoszącego, że reprezentuje Żydów (choć wielu z nich nie chciało mieć z nim nic wspólnego) – były jednak traktowane jako podboje świata zachodniego zarezerwowane dla „cywilizowanych”.

Chwalący Izrael Kaczyński, mówią-cy jednocześnie o konieczności zamy- kania granic przed uchodźcami roznoszącymi „pierwotniaki i pasożyty”, jest więc tylko skrajnym wyrazem szerszej tendencji w świecie zachod-nim. Obóz pisowski, codziennie stra- szący muzułmanami chcącymi się dostać do Europy w stylu, której nie powstydziłaby się antysemicka propa-ganda z lat 30-tych, mówi po prostu językiem europejskiej skrajnej prawicy. Jako oficjalny obiekt nienawiści muzułmanie zajęli tam miejsce zaj-mowane niegdyś przez Żydów.

Sytuacja w państwach Europy Wschodniej, w tym w Polsce, jest o tyle specyficzna, że – jak się niedawno przekonaliśmy – przykrywająca antyse-mityzm warstwa pudru „cywilizacji zachodniej” jest tu świeża i szczególnie cienka. Spalenie kukły Żyda na demonstracji przeciw „muzułmańskim imigrantom” może być symbolem współistnienia w Polsce antysemityzmu w stylu przedwojennym i islamofobii świeżo importowanej.

 

Izrael – dziedzictwo kolonizacji i imperializmu

Wypowiedź Kaczyńskiego miała swój ciąg dalszy: „Ktoś powiedział o Izraelu, że jest małym państwem. Otóż, Izrael nie jest małym państwem. Ono udowodniło, że nie terytorium, ale siła ducha i determinacja świadczą o wielkości państwa. Jest państwem na swój sposób wielkim. Tą wielkość musimy traktować jako dowód siły ducha, ale także jako dowód, że nad nami jest siła wyższa, która o wszystkim decyduje, bo bez niej Izrael nie mógłby istnieć. To cud naszych czasów. Dzisiaj właśnie przeciwko Izraelowi kieruje się współczesny antysemityzm.”

Wbrew temu, co twierdził Kaczyń-ski, Izrael nie jest tworem boskim, ale bardzo ludzkim dziedzictwem euro-pejskiego kolonializmu wspieranym, dla własnych interesów, przez amerykański imperializm. 15 maja obchodzimy 70. rocznicę Nakby, czyli palestyńskiej Katastrofy. Tak w Palestynie określa się moment powstania państwa Izrael w 1948 r.

Protesty związane z tą rocznicą trwają już od końca marca. Jeszcze przed początkiem maja izraelskie siły zbrojne zdążył na nich zabić kilku-dziesięciu nieuzbrojonych Palestyń- czyków. Ofiary te dołączają do tysięcy innych od 70 lat. Historia Izraela to bowiem historia nieprzerwanego pasma zbrodni na ludności palestyńskiej, którą państwo to od początku starało się spacyfikować, wykluczyć, wyrzucić, w taki czy inny sposób ­­­– pozbyć się jej. W tym celu Izrael zastrasza, terroryzuje, głodzi, wyburza domy, na każdym kroku czyni życie nieznośnym. W tym celu też zabija – szczególnie tych, którzy mają odwagę walczyć i się przeciwstawiać.

Historia Izraela to nie tylko historia czystek etnicznych prowadzonych w celu budowy kolonialnego państwa dla osadników ­­– począwszy od wygnanych w 1948 r. 750 tys. palestyńskich uchodźców, potomków których prawa do powrotu domagali się zabijani w ostatnich tygodniach demonstrujący.

To także historia wojen i regularnie demonstrowanego zbrodniczego po-kazu siły. Biorąc pod uwagę tylko ostatnią dekadę i „operacje militarne” Izraela w Strefie Gazy: „Płynny Ołów” na przełomie lat 2008/09 – ok. 1400 zabitych Palestyńczyków, „Płynny Brzeg” w rok 2014 – 2220 zabitych Palestyńczyków. I jeszcze „Filar Obrony” w 2012 r. – mniej znany, bo pochłonął „tylko” 166 palestyńskich ofiar.

Dodajmy, że sama Strefa Gazy jest dziś wielkim palestyńskim gettem, zniszczonym przez izraelskie bombar-dowania, zamieszkiwanym przez ok. 2 mln mieszkańców na terenie stano-wiącym 2/3 powierzchni Warszawy. Przy tym zamieszkiwanym w więk-szości potomków uchodźców sprzed 70 lat. Okupowana jest przez Izrael od 1967 r., gdy państwo to zagarnęło m. in. całe terytorium Palestyny.

Oczywiście mieszkańcy Gazy, podobnie jak wszyscy Palestyńczycy, nigdy nie otrzymali równych praw z żydowskimi mieszkańcami Izraela. W 2005 r. izraelskie wojska wycofały się z Gazy, a ona sama stała się otoczona szczelnym kordonem, rodzajem „wewnętrznej granicy” odgradzającej od „właściwego” Izraela. Na podobnej zasadzie działa mur wzniesiony, by oddzielić palestyńskie enklawy na także zajętym w 1967 r. Zachodnim Brzegu Jordanu. Enklawy coraz bardziej ściskane, bo na tych terenach stale powstają nowe osiedla dla osadników.

Izrael twierdzi, że kolonizuje i masakruje, bo musi się bronić. Bo wokół Arabowie. Bo Palestyńczyków jest za dużo. Bo państwo musi mieć wyraźną żydowską większość. To wszystko w ostatnich latach w zna-jomych ramach „wojny z terroryzmem”. Są to dokładnie te same lęki, które miała niegdyś „biała” władza w RPA. Lęki wspólne wszystkim kolonialnym społecznościom żyjącym w atmosferze „zbrojnego obozu” broniącego swojej dominacji i przywilejów.

Wizja państwa, w którym wszyscy mieszkańcy Palestyny, niezależnie od wyznania i narodowości, mają równe prawa jest koszmarem dla Izraela. Podobnie jak wizja państwa, gdzie biali i czarni mieszkańcy mają równe prawa była koszmarem dla apartheidu w RPA. W obu przypadkach to nie wizja równości jest jednak prawdziwym koszmarem, ale rodzący śmierć i zniszczenie system apartheidu.

 

Konsekwentny antyrasizm – solidarność z Palestyńczykami

Wracając do Kaczyńskiego, jego słowa o antysemityzmie lewicy skierowanym przeciw Izraelowi – będące zresztą kolejna kalką haseł proizraelskiej prawicy w „świecie zachodnim” – to nie tylko absurd, ale absurd politycznie wiele mówiący.

Osoba sprawująca faktyczną władzę w jednym z najbardziej wrogim uchodźcom i imigrantom państw europejskich, której obóz polityczny rządzi m. in. dzięki rasistowskiej kampanii nienawiści, odkryła nagle swój „antyrasizm” – w obronie Izraela. Chyba tylko Donald Trump jest na tym polu mniej wiarygodny.

Z drugiej strony nie przypadkiem ci sami ludzie, którzy są najbardziej konsekwentnymi antyrasistami, jedno-cześnie są wrogami kolonializmu, imperializmu, zbrodni i podwójnych standardów „świata zachodniego”, których od dekad Izrael jest jaskrawym wyrazem.

Nie ma sprzeczności między zwalczaniem izraelskiego apartheidu i przeciwstawianiem się antysemityzm-owi. Wręcz przeciwnie, obie kwestie wiąże konsekwentne zwalczanie rasizmu i walka o prawdziwą równość. W 70 lat po Nakbie niezmiennie jesteśmy winni Palestyńczykom pełną solidarność w ich oporze stawianym brutalnemu, opresyjnemu reżimowi.

Filip Ilkowski

Category: Gazeta - maj 2018

Comments are closed.