Po tzw. Marszu Niepodległości… Jak pokonać faszystów?

| 1 grudnia 2014
08.11.14 Warszawa. Wiceprzewodniczący OPZZ Andrzej Radzikowski przemawia do antyfaszystów.

08.11.14 Warszawa. Wiceprzewodniczący OPZZ Andrzej Radzikowski przemawia do antyfaszystów.

Już piąty rok pod rząd faszyści w Polsce zdołali zorganizować na masową skalę tak zwany Marsz Niepodległości. Można między bajki włożyć twierdzenia organizatorów, że marsz liczył 100 tys. osób, ale nawet bardziej realistyczna liczba 20 tys. ludzi musi niepokoić.

Według reportera witryny strajk.eu było znacznie mniej osób niż w poprzednich latach, co wydaje się możliwe zważywszy, że w 2012 roku widzieliśmy dużo więcej ludzi z rodzinami. Jakkolwiek ocenić liczbę demonstrantów widać, że widowiskowe marsze 11 listopada wciąż dają faszystom nadzieję na budowanie większego ruchu.

W tym roku po raz drugi demonstrację zorganizował Ruch Narodowy – organizacja, której powstanie zostało ogłoszone na Marszu Niepodległości w 2012 roku.

We Wrocławiu konkurencyjna organizacja faszystowska Narodowe Odrodzenie Polski zorganizowała własny marsz liczący kilka tysięcy osób.

By skutecznie walczyć z faszyzmem musimy zrozumieć następujące punkty.

* Nienazywanie faszystów po imieniu idzie im na rękę. Sami najczęściej twierdzą, że są tylko „patriotami” lub „narodowcami”, co pozwala ludziom o skłonnościach PiS-owskich dołączyć 11 listopada do ich demonstracji.  Nazywają się również ″nacjonalistami‴, zatem błędem jest ograniczać się do tego terminu. W Ruchu Narodowym i NOP mamy do czynienia z groźnymi faszystowskimi organizacjami i powinniśmy to podkreślać. Jeśli ktoś ma wątpliwości, wystarczy spojrzeć na zdjęcie do tego artykułu.

Co więcej, w tym roku po raz kolejny w warszawskim marszu uczestniczyli węgierscy faszyści z partii Jobbik, a na stronie Ruchu Narodowego są wyrazy solidarności dla morderczych nazistów greckiego Złotego Świtu. Pamiętajmy, że główne siły w Ruchu Narodowym to otwarcie faszystowski Obóz Narodowo-Radykalny i endecka Młodzież Wszechpolska. Obie organizacje zachowały przedwojenne nazwy i odwołują się do faszystowskich praktyk tamtych czasów.

* Potrzebny jest szeroki i aktywny ruch antyfaszystowski. Zakazanie uczestnictwa partii czy innych organizacji, które chcą walczyć z faszyzmem, jest samobójcze dla ruchu antyfaszystowskiego. Ruch antyfaszystowski nie może się zamykać w jednym środowisku.

Na szczęście w tym roku w jakiejś mierze udało się zwalczyć ten szkodliwy sposób organizowania demonstracji antyfaszystowskiej, na którą 8 listopada przyszło ok. 2 tys. osób. Jednak udało się to tylko połowicznie – wciąż nie było jasne dla wielu osób z różnych środowisk, że są mile widziani na proteście.

W przyszłości musimy doprowadzić do maksymalnego uczestnictwa w ruchu. Na plus warto odnotować, że w tym roku ponownie w demonstracji Razem Przeciwko Nacjonalizmowi uczestniczyła delegacja Ogólnopolskiego Porozumienia Związków Zawodowych.

* Walka pracownicza jest najlepszym antidotum dla faszyzmu, ruchu dążącym do zduszenia strajków i protestów pracowniczych.  Jednak w czasach wyostrzonej walki klasowej następuje też polaryzacja. Faszyści mogą zostać zmarginalizowani, ale mogą też budować swoje siły, co widzimy na przykładzie nazistowskiego Złotego Świtu w Grecji. Samo liczenie na walkę pracowniczą więc nie wystarczy – potrzebna jest także budowa ruchu antyfaszystowskiego.

* W żadnym wypadku nie możemy się dać oszukać stosowanym czasami przez faszystów językiem „socjalnym”. Europejscy faszyści przed II wojną światową też mówili o bezrobociu i atakach rządzących na biednych – jednak w końcu zniszczyli ruch pracowniczy i wszelką demokrację.

* Obrazki z 11 listopada przekonują niektórych, że faszyści już stworzyli masowy ruch, i że już nie da się nic zrobić. W 2013 r. niektórzy antyfaszyści nawet chcieli zrezygnować z przeprowadzenia demonstracji, co byłoby poważną klęską i wzmocniłoby faszystów. Nie należało i nie należy wpadać w paraliż wskutek przeceniania siły faszystów.  W zeszłym roku w końcu udało się przeprowadzić demonstrację antyfaszystowską. Oznaczało to, że gdy faszyści podpalili skłot i tęczę w centrum Warszawy, kilka dni później możliwe było podwoić liczbę antyfaszystów i zorganizować największą od wielu lat demonstrację.

* Tłumy przychodzące na marsz nie pokazują realnej siły faszystów. Nie wszyscy uczestnicy marszów są zwolennikami Ruchu Narodowego czy NOP-u – często uważają się za prawicowych patriotów. Są to w większości ludzie, którzy równie dobrze mogą pójść za konserwatywnym katolicyzmem PiS-u. By przyciągnąć ich do siebie Kaczyński zaczął organizować coroczne demonstracje w rocznicę wprowadzenia stanu wojennego. W tym roku też odbędzie się marsz PiS-u, tym razem w proteście przed rzekomo sfałszowanym wyborom samorządowym. PiS oczywiście nie jest faszystowski, ale jego demonstracje i marsze faszystów napędzają się nawzajem.

Na dłuższą metę PiS może przegrać w tej rywalizacji. Widać to na przykładzie węgierskich partii Fidesz (kierowanej przez tak uwielbianego przez Kaczyńskiego Viktora Orbána) i faszystowskiego Jobbiku. Między rokiem 2010 a 2014 Jobbik zdobył niemal 200 tysięcy więcej głosów przyciągając część wyborców Fideszu, który stracił prawie pół miliona.

* Marsz 11 listopada pozostaje obecnie największym sukcesem faszystów w Polsce. Fakt, że tysiące osób nie ma nic przeciwko temu by uczestniczyć w manifestacji zorganizowanej przez Ruch Narodowy czy NOP stanowi ostrzeżenie na przyszłość. Niepokoi też, że stało się już kilkuletnią tradycją, że na warszawski marsz przychodzą grupy kibiców gotowych na wszczynanie zamieszek. Oczywiście można wskazać na sprzeczności, które były tak widoczne w tym roku. Liderzy Ruchu Narodowego chcieli, żeby kibice przybyli na marsz, by stworzyć wizerunek twardych żołnierzy ″armii patriotów‴. Jednocześnie wiedzieli, że za dużo przemocy może odstraszyć wyborców mających głosować sześć dni później. W wyniki tych sprzeczności doszło zarówno do rękoczynów między strażą marszu a kibicami chcącymi wyrwać się z tłumu i atakować policję, jak i do wpuszczenia kibiców z powrotem do szeregów marszu, gdy policja ich goniła.

Sprzeczności te nie są jednak żadnym powodem do nadmiernego zadowolenia. W końcu kibice przyszli na marsz i przychodzą co rok. To prawda, że na razie nie udało się RN czy NOP masowo zmobilizować kibiców na co dzień, ale powszechność rasistowskich haseł na stadionach przy dalszym istnieniu Ruchu Narodowego i NOP nie daje nam żadnej pewności, że tak pozostanie.

* Ruch Narodowy i NOP nie są tak potężne jak udają, ale są prawdziwym zagrożeniem. Warto powtarzać, że nazistowski Złoty Świt w Grecji zdobył jedynie 0,29% głosów w wyborach parlamentarnych w 2009 r., a w czerwcu 2012 r. zdobył 18 mandatów i przyciągnął więcej bojówkarzy ulicznych.

* Ruch Narodowy jest zagrożeniem, ale w wyborach samorządowych wypadł blado. Pamiętajmy, że RN powstał już w 2012 roku – dużo się mówi o tej partii, szczególnie w listopadzie. W dodatku liderzy Ruchu Narodowego mieli sporo wystąpień telewizyjnych zarówno w związku z Marszem Niepodległości, jak i z wyborami. W Warszawie Ruch Narodowy nie mógł nawet kandydować na prezydenta we własnym imieniu. RN poparł antyaborcjonistę i przeciwnika edukacji seksualnej Mariusza Dzierżawskiego z komitetu ″Warszawa dla rodziny ″. Dzierżawski jest prezesem fundacji PRO rozmieszczającej w całej Polsce billboardy ze zdjęciami płodów. Otrzymał jedynie 1,57 proc. głosów.

W wyborach na prezydenta Wrocławia jeden z żałosnych fuhrerów Ruchu Narodowego, ″honorowy prezes‴ Młodzieży Wszechpolskiej Robert Winnicki otrzymał tylko 1,38 procent. Do Rady Miasta Wrocławia RN zdobył 1,14 procent głosów.

* Warto podkreślić słabości wyborcze Ruchu Narodowego nie po to, by lekceważyć zagrożenie, które tworzą na przyszłość. Chodzi raczej o to, by zachęcić innych do uczestnictwa w kampaniach antyfaszystowskich. Nie czekajmy aż zdobędą ewentualne masowe poparcie. Przykładowo, protestami powinniśmy zapewnić, żeby nie pozwolono liderom RN czy NOP przemawiać na uczelniach. W ubiegłym roku to się kilkakrotnie udało, lecz niepokoi fakt, że pod koniec listopada Krzysztof Bosak z Ruchu Narodowego promował swoją partię na Uniwersytecie Jagiellońskim i Wrocławskim. Tym sposobem RN chce się przedstawić jako ″normalna‴ partia.

Faszyści w historii i obecnie w Europie budują się dwutorowo. Chcą zdobyć wyborcze poparcie oraz istnieć jako siła uliczną. Musimy ich zwalczać w obu dziedzinach.

W czasach kryzysu i stagnacji światowego systemu kapitalistycznego istnieje żyzny grunt dla rozwoju faszyzmu. Istnieje jednak także żyzny grunt dla rozwoju ruchów antyfaszystowskich i połączenia tych ruchów z walką pracowniczą. Cały czas musimy podkreślać bunt faszystów to pseudobunt, ponieważ celem faszystów jest m. in. wzmocnienie sił represyjnych państwa.

Jest pseudobuntem także dlatego, że faszyści są skrajnymi zwolennikami polityki “dziel i rządź” stosowanej przez każdą klasę rządzącą. Ostatecznie faszyzm doprowadza do skrajności wszelkich cech kapitalizmu – wymusza czołobitność wobec szefów, wzmacnia siły represji państwa, przyspiesza pęd ku wojnie i maksymalizuje wyzysk.

 Andrzej Żebrowski

Category: Gazeta - grudzień 2014

Comments are closed.