baner.pracdem.stary

Korzenie rasizmu

| 1 kwietnia 2014
Toussaint lOuverture

Toussaint lOuverture

Ken Olende wyjaśnia, jak kapitalizm i niewolnictwo stworzyły rasizm.

Wielu ludzi uważa, że rasizm przynależy do ludzkiej natury, i że zawsze będzie wśród nas istniał. W rzeczywistości jednak rasizm nie jest zaszyty w naszych mózgach. Najlepszym na to dowodem jest fakt, że nie zawsze istniał on wśród ludzi.

Rozwój rasizmu jest głęboko powiązany z powstaniem kapitalizmu – dlatego też nie pozbędziemy się go, jeśli wpierw nie rozprawimy się z kapitalizmem.

Dyskryminacja rasowa pojawiła się wraz z transatlantyckim handlem niewolnikami. Towarzyszyła ona wyrastaniu Wielkiej Brytanii na kraj kapitalistyczny i światowe mocarstwo. W miarę swego rozwoju rasizm stał się bardzo efektywnym sposobem na dzielenie ludzi, którzy mogliby zagrozić kapitalistycznemu panowaniu.

Niewolnictwo miało podstawowe znaczenie dla wczesnego kapitalizmu, zaś rasizm stał się jego uzasadnieniem. Pomiędzy początkiem XVI wieku a rokiem 1870 przetransportowano do obu Ameryk do 13 milionów niewolników, gdzie pracowali oni na plantacjach trzciny cukrowej, tytoniu i bawełny. By pozyskać taką liczbę żywych niewolników do pracy w koloniach prawdopodobnie schwytano w Afryce aż 21 milionów ludzi.

W XVII i XVIII stuleciu nowo wyrosła w Europie warstwa kapitalistycznych kupców wiele mówiła o ocenianiu ludzi na podstawie ich indywidualnej wartości, oraz o równych szansach dla każdego. Te idee znalazły wyraz w hasłach rewolucji burżuazyjnych: „wszyscy ludzie zostali stworzeni równi” w USA, oraz „wolność, równość, braterstwo” we Francji. Jednak w tym samym czasie, gdy formułowano te zasady, nowi kapitaliści zarabiali pieniądze na brutalnym, lecz ogromnie zyskownym handlu niewolnikami.

Ta sprzeczność została rozwiązana poprzez rozwinięcie uprzedzeń rasowych, które miały na celu dehumanizację czarnej ludności. Idee rasistowskie pojawiły się najpierw wśród plantatorów w Indiach Zachodnich i obu Amerykach.

Gdy pierwsi Europejczycy przybyli do Ameryki najpierw zmusili Rdzennych Amerykanów [tzw. Indian (przyp. tłum.)], by pracowali dla nich. Jednak przepracowanie w połączeniu ze sprowadzonymi z Europy chorobami zakaźnymi doprowadziły do katastrofalnego spadku populacji.

W tej sytuacji plantatorzy sięgnęli najpierw po robotników kontraktowych z Europy. Przez większą część XVII w. to oni, a nie niewolnicy, stanowili większość robotników na plantacjach. Choć ich kontrakty były zawierane na czas określony, to jednak wielu z nich umierało przed upływem terminu umowy.

Plantatorzy odkryli, że importowani z Afryki niewolnicy również nadają się do pracy, a w przypadku ich śmierci można było sięgnąć do łatwo dostępnych obfitych dostaw nowej siły roboczej. Ogromna skala transatlantyckiego handlu niewolnikami wyróżnia to zjawisko na tle wszystkiego, co kiedykolwiek wydarzyło się w Afryce czy gdziekolwiek indziej na świecie. Tak więc najpierw przyszło niewolnictwo, rasizm zaś podążał w ślad za nim. Usprawiedliwieniem dla nich było to, że Afrykańczycy jakoby byli naturalnie stworzeni do niewolnictwa, a poza tym nie byli w pełni ludźmi.

Początkowo te koncepcje rozchodziły się wśród plantatorów powtarzane z ust do ust, jednak potem zaczęły się głębiej zakorzeniać w społeczeństwie. Po upływie stulecia majętni Europejczycy z dumą prezentowali swe uprzedzenia w książkach, takich jak „Historia Jamajki” Edwarda Longa, wydana w 1774 r.

Praca ta, pretendująca do miana traktatu naukowego, zawierała na przykład takie fragmenty na temat czarnoskórych: „Gdy zastanawiamy się nad naturą tych ludzi i ich odmiennością od całej reszty ludzkości, czyż nie musimy dojść do wniosku że są oni innym gatunkiem tego samego rodzaju? Orangutan w swym kształcie jest o wiele bardziej podobny do rasy czarnej niż ta ostatnia jest podobna do białych”.

Odrażające koncepcje właścicieli niewolników zyskały popularność również w Wielkiej Brytanii, szczególnie w wyższych sferach. Oświeceniowy filozof David Hume pisał w roku 1753: „Nigdy nie było cywilizowanego narodu o karnacji innej niż biała: żadnego złożonego przemysłu, żadnej sztuki, żadnej nauki”. Long i Hume nie tylko powtarzali panujące uprzedzenia, lecz również rozwijali nowe idee uzasadniając je za pomocą filozoficznej i naukowej terminologii.

Marksistowski historyk Brian Kelly badał historię brytyjskiej kolonii Chesapeake Bay w Wirginii w decydującym dla powstania rasistowskich idei stuleciu. Kelly ukazuje, że nie było „czymś niezwykłym w pierwszej połowie XVII w. że Afrykańczycy, Europejczycy i Indianie pracowali razem, a nawet dzielili te same kwatery mieszkalne”. „Nie pojawił się jeszcze wtedy żaden wyraźny podział pracy ze względu na rasę, który określałby jaka praca przynależy do poszczególnej grupy. Wiemy, że co najmniej niektórzy biali pracownicy byli świadomi wspólnoty losu, jaka łączyła ich z czarnymi.”

Jednak liczba czarnych określanych jako niewolnicy wzrastała lawinowo. W roku 1670 wprowadzono prawo zabraniające czarnym posiadania własności. Na początku stulecia niektórzy wolni czarni posiadali swych własnych, niewolnych robotników. To, co było do tej pory odchyleniem od istniejącej normy, wtedy właśnie zostało zakazane.

Władcy kolonii mieli wiele powodów, by propagować rasizm. Na przestrzeni ostatniej dekady robotnicy wszczęli całą serię buntów i rządzący pragnęli zapobiec powstaniu więzi solidarności pomiędzy biedakami o różnym pochodzeniu.

Usprawiedliwiane przez rasizm niewolnictwo odegrało kluczową rolę w gromadzeniu przez kapitalistów zasobów pieniężnych, które potem miały sfinansować uprzemysłowienie – proces nazywany przez Karola Marksa „pierwotną akumulacją kapitału”.

Na szczęście przejawom rasizmu zawsze towarzyszyły liczne przykłady ludzi łączących się w walce przeciwko niemu. Świat zaszokował słynny bunt pod wodzą Toussaint L’Ouverture na wyspie znanej obecnie jako Haiti. Niewolnicy powstali i pokonali armię francuską. Inspiracją dla buntowników była Rewolucja Francuska, której hasła równościowe postanowili oni potraktować poważnie. W liście z 1792 r., który przywódcy rewolty niewolników skierowali do kolonialnego zgromadzenia w St. Dominique, Toussaint pisał: „Tak panowie – jesteśmy wolni, tak jak wy, i tylko dzięki waszej chciwości i naszej ignorancji aż po dziś dzień ktokolwiek jeszcze może być utrzymywany w niewolnictwie”.

Klasa rządząca Wielkiej Brytanii w końcu została zmuszona do zniesienia niewolnictwa, jednak w żadnym wypadku nie powodowała nią w tym akcie sympatia dla ofiar. Ustawa abolicyjna przeznaczyła 20 milionów funtów na rekompensaty, lecz pieniądze te miały trafić do właścicieli niewolników, a nie do byłych niewolników, którzy po wyzwoleniu musieli jeszcze płacić czynsz swym poprzednim właścicielom.

Rasizm nie zniknął wraz z ustaniem swej pierwotnej przyczyny. Z małymi modyfikacjami zaczął on pełnić rolę użytecznego narzędzia w zarządzaniu imperium. Poddani imperium nie byli już określani mianem zwierząt czy podludzi. Stali się oni niewdzięcznymi dziećmi, które muszą być wychowywane poprzez „twardą miłość”. Wraz ze schyłkiem imperium po II wojnie światowej rasizm został przeformułowany tak, by usprawiedliwiać obawy i nienawiść żywione wobec imigrantów. Obecnie nasi władcy wolą mówić o różnicach kulturowych, a nie rasowych. Gdy jednak nadchodzi kolejny kryzys społeczny rządzący powracają do oryginalnej formuły i różnice kulturowe raz jeszcze stają się podziałami rasowymi.

 

Pojęcie rasy jest konstruowane w kontekście społecznym i nie ma ono oparcia w prawdziwej nauce. Jednak rasizm jest obecnie społecznym faktem i nikt, kto ma nadzieję zmienić nasze społeczeństwo, nie może tego faktu ignorować.

 

W jaki sposób próbują nas podzielić poprzez rasizm

30.05.10 Warszawa. Demonstracja ws. zastrzelonego przez policję Maxwella Itoyi.

30.05.10 Warszawa. Demonstracja ws. zastrzelonego przez policję Maxwella Itoyę.

 Dlaczego więc rasizm przetrwał upadek niewolnictwa? Karol Marks twierdził, że stało się tak, ponieważ rasizm zapewnia kapitalistom wiele korzyści. Do swoich wniosków doszedł on obserwując podziały pomiędzy irlandzkimi imigrantami w Anglii i „rdzennymi” robotnikami. Argumentacja Marksa ukazuje, że rasizm nie jest związany z jakąś szczególną cechą fizyczną, na przykład z kolorem skóry. Pisał on: „Zwyczajny robotnik angielski nienawidzi robotnika irlandzkiego, gdyż widzi w nim konkurenta, obniżającego jego poziom życia. Irlandczyk odpłaca się pięknym za nadobne.

Ten antagonizm jest sztucznie podtrzymywany i podsycany przez prasę, kościelną ambonę, satyrę, mówiąc krótko wszystkimi środkami, jakie są do dyspozycji klasy rządzącej. Tajemnica niemocy angielskiej klasy pracującej jest zawarta w tym antagonizmie”.

Marks wymienia trzy czynniki, które warunkują istnienie rasizmu. Pierwszym jest ekonomiczna konkurencja pomiędzy pracownikami. Drugim czynnikiem jest ciągłe odnawianie rasizmu przez klasę kapitalistyczną. Trzecim jest atrakcyjność idei rasistowskich dla pracowników, którzy uważają, że mogą skorzystać ekonomicznie na ucisku rasowym. Niektórzy biali pracownicy przyjmują rasizm, gdyż zdaje się on proponować rozwiązania dla ich rzeczywistych, życiowych problemów.

W obecnej sytuacji wyobraźmy sobie pracowników, którzy narzekają na brak mieszkań komunalnych. Kiedy twierdzą oni, że winni temu są imigranci zajmujący te mieszkania, nie tylko mylą się, lecz również „rozwiązanie” które postulują w rzeczywistości osłabia ich pozycję.

Rasizm służy interesom kapitalistów, lecz nie rasistowskich pracowników. Twierdzenie to poparły wyniki przełomowych badań, przeprowadzonych na początku lat 70-tych ubiegłego wieku przez Alberta Szymanskiego. Poddał on analizie płace w całych Stanach Zjednoczonych. Jeśli rasizm przynosi korzyści białym pracownikom, to logiczne byłoby spodziewać się, że białym lepiej się powodzi w najbardziej rasistowskich stanach.

Badania Szymanskiego pokazały, że biali pracownicy w rasistowskich stanach mieli wrażenie, że powodzi im się lepiej. W rzeczywistości jednak ich sytuacja była gorsza niż białych w tych stanach, w których pracownicy byli bardziej zjednoczeni.

Tłumaczył Jacek Szymański

 

Tags:

Category: Gazeta - kwiecień 2014

Comments are closed.