Film: Witaj w klubie – Opowiada o sprawach ważnych

| 1 marca 2014

fillm.witaj.w.klubie.plakat

Szczęśliwcom, którzy mogli obejrzeć Witaj w klubie (org. Dallas Buyers Club) podczas zeszłorocznego Camerimage w Bydgoszczy, można tylko pozazdrościć. Wszyscy, którzy nie mieli jeszcze okazji Klubu zobaczyć, mogą odetchnąć, bo film kanadyjskiego reżysera Jean-Marc’a Vallée wreszcie wchodzi na ekrany polskich kin (premiera 14 marca).

Jean-Marc Valée, znany między innymi z C.R.A.Z.Y. (2006)  i Młodej Wiktorii (2009), jest już uznanym reżyserem i laureatem wielu nagród filmowych. Podczas tegorocznej gali oskarowej, choć nominowany, nie otrzymał jednak statuetek za najlepszy film i reżysera. Majstersztyk aktorski Matthew McConaughey’ego oraz Jareda Leto w rolach głównych przyniosły natomiast filmowi statuetki za najlepszą pierwszo- i drugoplanową rolę męską.

Warto dodać, że niezwykle rzadko zdarza się, by Amerykańska Akademia Filmowa tak zgodnie uznała kreacje aktorskie z tego samego filmu za najlepsze w obu kategoriach. Ostatnio miało to miejsce dokładnie 10 lat temu w przypadku Rzeki tajemnic (org. Mystic River; reż. Clint Eastwood). Poziomu gry aktorskiej w Witaj w klubie nie trzeba nawet komentować. Role McConaughey’ego i  Leto (wokalista zespołu Thirty Seconds To Mars, aktywista ekolo- giczny) są największym atutem filmu i będą w historii kina należeć do wybitnych.

Warto natomiast trochę więcej reflekcji poświęcić samej fabule, która choć “nieoscarowa”; z akcją osadzoną w latach 80-tych XX wieku, mówi o wciąż bardzo ważnych współcześnie problemach.

Oparty na faktach Dallas Buyers Club to poruszająca historia Rona Woodroofa, homofobicznego macho, na co dzień elektryka z Dallas, prywatnie entuzjasty rodeo, który dowiaduje się, że jest nosicielem wirusa HIV. Lekarze dają mu 30 dni życia.

Kowboj rozpoczyna walkę z czasem i uprzedzeniami społecznymi, znajdując się nagle po tej samej stronie barykady, co pogardzani przez niego wcześniej homoseksualiści i transseksualiści. Wykluczenie i bezradność wobec systemu opieki zdrowotnej nie pozostawiają Woodroofowi zbyt dużego wyboru. W poszukiwaniu ratunku wyrusza do Meksyku.

Wkrótce okazuje się, że Ron walczy nie tylko o własne życie. Jego największym wrogiem okazuje się być Amerykańska Agencja ds. Żywności i Leków (FDA). Sposób, w jaki leki są testowane, legalizowane i wprowadzane na rynek, służy przede wszystkim zyskom wielkich koncernów farmaceutycznych. Dobro pacjentów jest celem drugoplanowym. Hipokryzja systemu jest tym większa, że w przypadku poważnych nieuleczalnych chorób, jak na przykład AIDS, poddawani testom, chwytający każdej szansy pacjenci, są przede wszystkim królikami doświadczalnymi, niejednokrotnie wpisanymi w bilans strat już w momencie podania pierwszej dawki leku.

Witaj w klubie to film, który zachwyca grą aktorską i z nutką humoru, choć momentami tragiczny. Opowiada o sprawach ważnych. Metamorfoza głównego bohatera to w pewien sposób alegoria społecznego postrzegania AIDS, które przestało być wstydliwą stygmą dotyczącą tylko marginesu społecznego i wyklętych mniejszości seksualnych. Warto!

   Ela Bancarzewska

Film: Scena zbrodni

Ludobójstwo wsparte przez Zachód

film.scena.zbrodni

Indonezja – z jednej strony przepiękne plaże Bali, z drugiej slumsy Dżakarty i  fabryki odzieży, w których pracują miliony nisko opłacanych pracowników – rzadko kojarzy się z ludobójstwem.

W latach 1965-1966 w wyniku czystki “antykomunistycznej” brutalnie zamordowano około miliona Indonezyjczyków. Rzeź ta miała także wymiar etniczny, skierowany przeciwko Chińczykom. W tym samym czasie Stany Zjednoczone i Wielka Brytania aktywnie wspierały rząd indonezyjski. Tragiczne wydarzenia z lat sześćdziesiątych pominięte są w indonezyjskich podręcznikach do historii, a i na świecie masakra przyćmiona jest ludobójstwem Pol Pota, Stalina czy Hitlera. Konsekwencją czystki było dojście do władzy Suharto, który przez trzydzieści lat trzymał zarówno autorytarny, jak i neoliberalny kurs. Jego rządy kosztowały życie kolejne sto tysięcy mieszkańców Indonezji.

Film dokumentalny Scena zbrodni  bezpośrednio nie przedstawia historii z lat 1965-66. Twórcy filmu skontaktowali się z żyjącymi jeszcze członkami Panczaszila – paramilitarnej organizacji, która organizowała mordy na komunistach. Siepacze zabawili się w aktorów i  dokonali  teatralnej inscenizacji mordów sprzed dziesiątków lat. Scena zbrodni to jakby wizja lokalna przeprowadzona ponad czterdzieści lat po masowych egzekucjach.

Świadectwo ludobójstwa

“Bohaterowie” dokumentu bez zażenowania pokazują okrucieństwo jakiego dopuścili się na tysiącach bezbronnych mężczyzn, kobiet i dzieci. Pokazują najbardziej efektywne techniki tortur i zabójstw. Czują się dumni, iż mordowali “zdrajców”. Film pozbawiony jest jakiegokolwiek komentarza. Scena zbrodni to obszerne świadectwo ludobójstwa, jednak pozostawia poczucie

niesprawiedliwości. Oprawcy Panczaszila są nadal częścią politycznej elity, dobrze usytuowani, beztrosko spędzają czas w centrach handlowych i na łowieniu ryb. Scena zbrodni będzie jednak przypominać co stało się w Indonezji 50 lat temu.

Scena zbrodni to koprodukcja brytyjsko-duńsko-norweska, wyreżyserowana przez Amerykanina, Joshuę Oppenheimera.

Film został wyprodukowany już w 2012, ale na polskie ekrany trafia dopiero teraz (premiera odbyła się 28 lutego). Dokument dostał tegoroczną, nagrodę Brytyjskiej Akademii BAFTA, a także został nominowany do Oskara. Otrzymał także szereg innych nagród i wyróżnień. Film nie jest dystrybuowany w Indonezji, ale i tak zaczął robić tam duże wrażenie. Każdy, kto mieszka w Indonezji, może bezpłatnie ściągnąć film z internetu.

 Maciej Bancarzewski

Russia Today i Polska Today

 russia.today.logo

logo.tvp.wiadomosci

 

Russia Today (RT) to anglojęzyczna stacja informacyjna nadająca z Moskwy. Jest ona całkowicie podporządkowana Kremlowi, który ją zresztą finansuje. RT jest dostępna w sieciach kablowych na całym świecie.

Nic więc dziwnego, iż RT stało się orężem Putina podczas konfliktu na Ukrainie. Media  na całym świecie relacjonowały, w jaki sposób RT manipuluje i sieje prorosyjską propagandę. W Polsce RT krytykował nawet Radek Sikorski. W relacjach Russia Today ciężko doszukać się obiektywizmu.

Tyle tylko, iż tego samego obiektywizmu nie znajdziemy w TVN24, Polsat News czy TVP Info. Nie trzeba  sięgać  pamięcią do marca 2003 roku i programów Tomasza Lisa w TVN24, który niezdrowo podniecał się inwazją w Iraku z emfazą pokazując na mapie ruch wojsk amerykańskich. Od lat polskie media usprawiedliwiają “pokojową” i “stabilizacyjną” misję w Afganistanie.  Nic innego, tylko czysty, manipulatorski standard RT.

Maciej Bancarzewski

Category: Gazeta - marzec 2014

Comments are closed.