baner.pracdem.stary

Bośnia Pracownicy przeciw nacjonalizmowi

| 1 marca 2014
14.02.14 Sarajewo. 140 pracowników strajkuje w hotelu Holiday.

14.02.14 Sarajewo. 140 pracowników strajkuje w hotelu Holiday.

Jesteśmy głodni w trzech językach”, “Wolność jest moim narodem”, “Nie ma nacjonalizmu, nie ma podziałów, wszyscy jesteśmy tacy sami, wszyscy jesteśmy głodni” – z takimi hasłami masowe protesty na ulicach Bośni i Hercegowiny dostarczają ważną lekcję całemu światu. Tam gdzie pracownicy decydują się na walkę, nacjonalizm może być pokonany.

Katastrofalne skutki braku takiej walki widzimy dzisiaj na Ukrainie – i nie tylko.

Protesty

5 lutego masowe protesty wybuchły w Tuzli. Kilka tysięcy zatrudnionych i bezrobotnych pracowników wyszło na ulice w opozycji do zamykania zakładów, prywatyzacji, korupcji, równocześnie żądając wypłaty niewypłaconych pensji. Zostali brutalnie zaatakowani przez policję. Dwa dni później miały miejsce protesty w ponad 30 miastach. Podpalono rządowe budynki w Sarajewie i innych miejscowościach.

Wściekłość pracowników łatwo wytłumaczyć. Płace są bardzo niskie i często niewypłacane, podczas gdy oficjalna stopa bezrobocia wynosi 44,5 procent – a wśród młodych ponad 60 procent. Blisko 600 tys. ludzi jest bez pracy w kraju, gdzie ludność liczy 3,8 miliona.

Nacjonalistyczna rzeź

Przed dwoma dekadami zwykli ludzie w Bośni byli ofiarami tragicznych skutków etnicznego nacjonalizmu.

Po drugiej wojnie światowej Bośnia była częścią państwowokapitalistycznej Jugosławii, która została rozdarta w latach 1991-92, gdy byli politycy partii komunistycznej przekształcili się w nacjonalistów. Jugosławia stała się ekonomiczną i geopolityczną zdobyczą, o którą walczyły USA, kraje Unii Europejskiej i Rosja.

Między rokiem 1992 a 1995, podczas krwawej wojny domowej w Bośni,

ponad 100 tys. osób zginęło. Trzy siły nacjonalistyczne (chorwacka, serbska i muzułmańska lub bo- szniacka) dokonywały rzezi na cywilach zmierzając do “wyczyszczenia etnicznego” moż- liwie dużego obszaru. NATO wsparło etniczne czystki dokonane na Serbach przez siły chorwackie – uzbroiło je i bombardowało pozycje serbskie.

W 1995 r. zdominowana przez USA konferencja pokojowa w Dayton (w stanie Ohio) doprowadziła do stworzenia tej Bośni, którą dzisiaj znamy – gdzie polityka pozostaje osadzona w nacjonalistycznym betonie.

Normalna pogarda ludzi wobec polityków jest zwielokrotniona z powodu stworzonych w Dayton niewiarygodnie rozbudowanych struktur rządowych złożonych z polityków zarabiających grube pieniądze (i mających wiele okazji do biznesowej korupcji).

Dziś Bośnia i Hercegowina jest podzielona na dwie części według pochodzenia etnicznego – Republika Serbska oraz prawie dwa razy ludniejsza Federacja BiH (głównie Boszniacy i Chorwaci). Dystrykt Brczko ma mniej niż 100 tys., własny rząd i jest częścią zarówno Federacji jak i Republiki Serbskiej. Federacja jest podzielona na 10 kantonów, każdy z własnym rządem.

Większość protestów odbyło się w Federacji, ale znamienne jest że kilkaset osób również demonstrowało w Banja Luce i innych miastach w Republice Serbskiej.

Unia Europejska

Na czele wszystkich tych struktur znajduje się niewybrany Wysoki Przedstawiciel reprezentujący europejskie mocarstwa i USA. On ma prawo zmienić ustawodawstwo i odwołać polityków ze stanowisk.

W obliczu protestów, obecny Wysoki Przedstawiciel Austriak Valentin Inzko powiedział, że Unia Europejska może zwiększyć liczbę żołnierzy w Bośni, jeśli sytuacja się pogorszy.

Bośnia już ma umowę stowarzyszeniową z Unią Europejską, co powinno być przestrogą dla tych ludzi na Ukrainie, którzy żywią nadzieję na bliską integrację z Brukselą. Dominacja Unii Europejskiej dała ludziom w Bośni prywatyzację, bezrobocie, a teraz groźbę interwencji kolejnych wojsk w dodatku do 600 żołnierzy z sił Unii Europejskiej EUFOR obecnie stacjonujących w kraju.

Szukanie autentycznej

demokracji

Ludzie są zdeterminowani, by znaleźć nową, autentyczną formę demokracji. W całym kraju organizują masowe zgromadzenia zwane “plenum” i formułują postulaty dotyczące m. in. wyższych pensji, ponownych nacjonalizacji, darmowej opieki zdrowotnej, nadzoru pracy sędziów, końca nacjonalistycznej polityki oraz dymisji rządów na poziomie kraju i kantonów lub nawet likwidacji kantonów i podziału kraju na dwie części.

Politycy próbują skierować te spotkania na bezpieczne tory, ale już w pierwszych dniach protestów cztery rządy kantonów zostały zmuszone do złożenia dymisji. Wydaje się, że powołanie nowego rządu “fachowców” jest popularnym żądaniem, co nie dziwi, skoro alternatywa – samodzielne działanie pracowników na przestrzeni wszystkich miejsc pracy – jeszcze nie wydaje się realna.

To może się zmienić. Zainspirowani obecnymi protestami pracownicy hotelu Holiday w Sarajewie zastrajkowali 14 lutego żądając wypłaty zaległych pensji. Zignorowali sądowy zakaz strajkowania i groźby zwolnienia ze strony swojego szefa.

Protesty w całej Bośni wciąż mają miejsce.

Zniszczyły one stereotyp “odwiecznej rywalizacji etnicznej”, którym regularnie posługuje się Zachód, by usprawiedliwić swoje zbrojne interwencje i polityczne projekty wobec słabszych państw. Dlatego są tak ważne.

Andrzej Żebrowski

Category: Gazeta - marzec 2014

Comments are closed.