Aborcja – Wybór należy do kobiety

| 1 października 2013
25.09.13 Protest przed Sejmem.

25.09.13 Protest przed Sejmem.

Antyaborcjoniści znowu chcą narzucać swoją politykę nienawiści wobec kobiet reszcie społeczeństwa. Zbierali 400 tys. podpisów, by zakazać aborcji w przypadku nieodwracalnego uszkodzenia płodu i w ten sposób znęcać się na niewielką liczbą kobiet, znajdujących się w bardzo trudniej sytuacji życiowej. 

Zmuszanie kobiet do rodzenia dzieci wbrew własnej woli to wyraz pogardy i brak ludzkiego traktowania osób płci żeńskiej – niezależnie od tego, jaka jest przyczyna decyzji kobiety, by nie urodzić dziecka.

W Polsce i tak prawo wyboru jest mocno ograniczone. Według oficjalnych statystyk rocznie wykonuje się ok. 600 legalnych aborcji – w 2011 roku było ich 669, z tego 620 z powodu uszkodzenia płodu.

Można też porównać liczbę przerwań ciąży do innych statystyk. W 2011 roku odnotowano 1653 urodzeń martwych i 1836 zgonów niemowląt, z czego 1258 zmarło w okresie pierwszych 27 dni życia. Jedna trzecia zgonów spowodowana była wadami wrodzonymi. Kobiety dotknięte tak tragicznymi sytuacjami albo nie wiedziały o ciężkich uszkodzeniach płodu albo nie otrzymały zgody na aborcję albo chciały mimo wszystko rodzić. Gdyby „obrońcy życia” wygrali swoją krucjatę przeciw prawom kobiet liczba zgonów niemowląt na pewno poszłaby w górę.

W dodatku do tych liczb dochodzą poronienia (samoistne zakończenie ciąży przed 22 tygodniem jej trwania). Szacuje się, że ok. 60% wszystkich poczęć kończy się samoistnie jeszcze przed zakończeniem pierwszego trymestru ciąży – a z klinicznych stwierdzonych przypadków ciąż około 15% – czyli jest ich o wielokrotnie więcej niż wynosi liczba aborcji.

 

Histeria antyaborcyjna

Gdyby im faktycznie chodziło o „obronę życia”, to dlaczego skupiają się na tak małej części niedokończonych ciąż, którą stanowią zabiegi aborcyjne na życzenie kobiety?

Histeria antyaborcyjna też wpływa na dostęp do usług medycznych, takich jak badania prenatalne, USG itd. W strachu przed widmem przerywania ciąży lekarze odmawiają ciężarnym takich badań – chyba, że robią je prywatnie płacąc niebagatelne pieniądze.

Oznacza to, że przyszłe matki nie dowiedzą się o ewentualnym uszkodzeniu płodu – i oznacza też, że w niektórych przypadkach możliwości wyleczenia płodu przed urodzeniem nie są wykorzystywane.

Propozycja, która teraz przegrała w Sejmie, zakładała wprowadzenie prawie całkowitego zakazu aborcji w Polsce. Kobiety byłyby zmuszane do przechodzenia przez 9 miesięcy ciąży, a następnie rodzenia dzieci nawet z tak ciężkimi wadami, że oznaczałyby niemal pewną śmierć niemowlęcia wkrótce po porodzie.

Nawet w mniej skrajnych przypadkach wiadomo, że sytuacja dla kobiet wychowujących dzieci niepełnosprawne jest bardzo ciężka i może istnieć mnóstwo powodów, dla których ciężarna kobieta uznaje, że rodzenie dziecka nie będzie dla niej możliwe.

 

Warunki życiowe

Może ma już inne dzieci, które potrzebują opieki i czasu – nawet czasami z niepełnosprawnością. Może kobieta jest w takim wieku, że będzie trudno zachować siłę na całkowitą opiekę przez 20 następnych lat. Może ryzykuje utratę pracy lub sama będzie musiała zrezygnować z pracy, by zostać z dzieckiem, które potrzebuje całodobowej opieki. Może ryzykuje zostanie samotnym żywicielem dziecka na minimalnej pensji lub zasiłku. Może rodzina ma małe mieszkanie, gdzie nie ma warunków do opieki nad niepełnosprawnym dzieckiem.

Czasami dzieci nie mogą w ogóle wychodzić z domu, bo nie ma windy, nie mają odpowiedniego wózka itd. – a pomoc ze strony państwa jest prawie nieistniejąca. Zasiłki rodzinne i opiekuńcze są skandalicznie niskie. Progi dochodowe, by otrzymać niektóre zasiłki również.

W mediach często widzimy desperackie apele o pomoc na konieczną rehabilitację, operację  lub leki dla dzieci chorych lub niepełnosprawnych.

Ponadto w domach dziecka już teraz żyje dużo chorych i niepełnosprawnych dzieci opuszczonych przez rodziców, ponieważ ci nie są w stanie się nimi opiekować.

Przeciwnicy praw kobiet próbują atakować i tak bardzo ograniczone wyjątki w ustawie antyaborcyjnej. Gdyby tym razem wygrali – następnie zaatakowaliby prawo do przerywania ciąży po gwałcie i w wyniku kazirodztwa. Ruch pro-choice (czyli za wyborem kobiety) najczęściej musi po prostu bronić stanu rzeczy przed pogorszeniem, a debata toczy się na podstawie założeń antyaborcjonistów.

Wiemy, że za oficjalnymi, bardzo małymi liczbami dokonanych aborcji kryje się duże podziemie aborcyjne oraz turystyka aborcyjna. Przerywanie ciąży jest jak najbardziej możliwe dla kobiet, które mają na to środki finansowe. Dla kobiety bezrobotnej lub pracującej za płacę minimalną może to jednak być wydatek nie do ogarnięcia. Panuje więc wielka hipokryzja i udawanie, że chodzi o „ochronę życia”.

Rezultatem tej hipokryzji są również tragiczne wypadki, kiedy matka, ojciec lub inny opiekun zabija już urodzone dziecko.

 

Polska i Irlandia

Polska ustawa antyaborcyjna jest wśród najbardziej restrykcyjnych w Europie. Bardziej restrykcyjne prawo mają Irlandia, Malta, Monako i San Marino. Ale w Irlandii nastroje szybko się zmieniają. Co najmniej dwa razy skandaliczne sprawy związane z zakazem aborcji oburzyły społeczeństwo i znacząco zmieniły opinię publiczną w tej sprawie. W listopadzie 2012 r. 31-letnia ciężarna Savita Halappanavar zmarła na sepsę, ponieważ szpital odmówił usunięcia już obumierającego płodu, gdyż było jeszcze słychać było bicie jego serca . Życie kobiety miało taką samą – a w praktyce mniejszą – wartość, co życie płodu .

Wielkie oburzenie Irlandczyków po tej sprawie doprowadziło parlament do uchwalenia nowej ustawy  – aborcja będzie teraz dozwolona, kiedy życie kobiety jest zagrożone, również jeśli istnieje ryzyko samobójstwa ciężarnej kobiety.

W rzeczywistości kilkanaście irlandzkich kobiet codziennie jeździ do Wielkiej Brytanii, by tam przerwać ciążę.

 

Kampania

Teraz ponad 80 proc. mieszkańców Irlandii uważa, że aborcja powinna być dostępna również w innych przypadkach niż obecnie – a 39 proc. jest za prawem do aborcji na życzenie kobiety.

W Polsce liczby są podobne, choć mniej osób popiera prawo kobiety do wyboru. Liczba ta spadła zdecydowanie od 1992 roku, kiedy została wprowadzona ustawa antyaborcyjna. Ma to związek z dominacją debaty publicznej przez antyaborcjonistów popieranych przez Kościół.

Chcąc zmienić ten stan rzeczy warto być bardziej ofensywnym – np. rozpocząć szeroką kampanię na rzecz liberalizacji ustawy – czyli dostępu do aborcji na życzenie kobiety. Wiemy, że także posłowie są pod wpływem ogólnych nastrojów społecznych i nawet jeśli taka kampania nie dałaby rezultatów od razu, mogłaby na dłuższą metę zmienić bieg wydarzeń.

 

 

Category: Gazeta - październik 2013

Comments are closed.