Lalkomania

Przez ostatnie tygodnie przez Polskę przetacza się fala „lalkomanii”. Niemal każdy ma coś do powiedzenia na temat najnowszej netfliksowej ekranizacji powieści Bolesława Prusa.
Atmosfera była już podkręcana na długo zanim udostępniono sześcioodcinkowy serial w połowie września. Nie powinno dziwić, że korporacja motywowana wynikami oglądalności wzięła się właśnie za ekranizację klasyki literatury.
Dodać należy, że Lalka była już wcześniej adaptowana – najbardziej znane i udane wersje to filmowa z 1968 (z bardzo dobrymi kreacjami stworzonymi przez Beatę Tyszkiewicz i z Mariusza Dmochowskiego) i serialowa z 1977 roku (z Jerzym Kamasem i Małgorzatą Braunek).
Lalka Bolesława Prusa to z pewnością jedna z najlepszych polskich powieści. Śmiało można ją zestawić z innymi dziewiętnastowiecznymi dziełami Balzaka, Tołstoja czy Zoli. Prusowi, podobnie jak powyższym autorom, udało się pokazać społeczeństwo w niezwykle kluczowym momencie rozwoju kapitalizmu.
Fabuła książki zbudowana jest wokół relacji pomiędzy próżną arystokratką Izabelą Łęcką i ambitnym kapitalistą Stanisławem Wokulskim. Lalka to oczywiście o wiele więcej niż romans. Prusowi poprzez wielowarstwową narrację udało się przed- stawić zacofaną i reakcyjną klasę arystokratów, warstwy biedoty, dorobkiewiczów, mniejszości żydowskiej (i stosunku Polaków do niej), a także naukowców i wizjonerów drugiej połowy dziewiętnastego wieku.
Adaptacją filmowa nigdy nie może być wierną wersją książki, właśnie przez tę wielowątkowość. Filmowcy zawsze stoją przed wyborem: na której części fabuły się skupić, a którą pominąć.
Twórcy netfliksowej Lalki poszli jeszcze inna drogą. Serial łączą z powieścią tylko imiona bohaterów. Ich rys charakterologiczny, a nawet ciąg wydarzeń, w których uczestniczą, jest alternatywną lalkową rzeczywistością. Nie chodzi tutaj nawet o wulgaryzmy, którymi przepełnione są dialogi w netfliksowej Lalce.
Powieść Prusa jest tylko kanwą albo raczej pretekstem do wyprodukowania dramatu kostiumowego pełnego scen erotycznych, eksplozji i strzelanin. Niektóre wątki serialu w sposób niezamierzony są wręcz absurdalne i groteskowe. Łęcka (Sandra Drzymalska) przedstawiona jest jako feministka (emancypantka), a postać jej ojca Tomasza Łęckiego (Jacek Braciak), przypomina raczej kreację tego samego aktora z Drogówki Wojciecha Smarzowskiego (starszego posterunkowego Jerzego Trybusa, który nadużywał alkoholu podczas służby).
Trudno nie odnieść wrażenia, że serialowa „Lalka” to współczesny serial obyczajowy, w którym aktorzy grają w dziewiętnastowiecznych kostiumach. Tym bardziej trudno w nim szukać obrazu przemian politycznych, ekonomicznych i obyczajowych, które dokonywały się na ziemiach polskich podczas zaborów i które tak świetnie rozumiał i opisał Prus.
Droga produkcja, plany zdjęciowe i sama gra aktorska w żadnym wypadku nie robią takiego wrażenia jak wspomniane ekranizacje z lat sześćdziesiątych i siedemdziesiątych. Oczywistym jest, że serial Netflixa powstał wyłącznie z powodów komercyjnych, a nie artystycznych.
Lalkomania będzie trwała dalej – jakby było mało tego, pod koniec września do kin wchodzi długometrażowy film Lalka (z Marcinem Dorocińskim i Markiem Konradem w rolach głównych). Tymczasem najlepiej zatopić się (być może po raz kolejny) w powieści Prusa i zapomnieć o współczesnych adaptacjach.
Maciej Bancarzewski
Lalka dostępna na platformie Netflix od 16 września.
Scenariusz i reżyseria:
Paweł Maślona.
W rolach głównych:
Tomasz Schuchardt, Sandra Drzymalska, Jacek Braciak i Dariusz Chojnacki.
Category: Gazeta - październik 2026, Gazeta - październik 2026 - 2cd.








