Dzisiejszy faszyzm i stawianie mu oporu

Faszyzm u władzy to śmiertelne zagrożenie dla zwykłych ludzi.
Historycznie oznaczał zniszczenie wszelkiej demokracji, wszelkich form oddolnej samoorganizacji na czele ze związkami zawodowymi i wszelkich przestrzeni wolności, a w końcu wymordowanie milionów ludzi: Żydów, Romów, osób nieheteronormatywnych, osób z niepełnosprawnościami, związkowców i lewicowców.
Z tego powodu organizacji faszystowskich nigdy nie można traktować jak zwykłych prawicowych partii. I z tego powodu potrzebujemy analizy, która pozwoli nam odróżnić je od innych autorytarnych partii. Zwłaszcza teraz, gdy partie i ruchy skrajnej prawicy rosną w siłę na całym świecie, a ich faszystowskie warianty odcinają się od jakichkolwiek związków z faszystowską ideologią i faszystowskimi projektami z przeszłości.
Po wydarzeniach w Londynie we wrześniu zeszłego roku, kiedy to miał miejsce największy w powojennej historii Brytanii marsz skrajnej prawicy, w którym uczestniczyło 110 000 ludzi, marksista Richard Donnelly podjął się analizy współczesnych odmian brytyjskiego faszyzmu. W artykule “We are the counter-revolution”: Tommy Robinson and the remaking of British fascism” [Jesteśmy kontrrewolucją. Tommy Robinson i restrukturyzowanie brytyjskiego faszyzmu”] przygląda się postaci Tommy’ego Robinsona, który stał na czele londyńskiej demonstracji.
Zapoznając się ze spostrzeżeniami Donnelly’ego, warto pamiętać, że Robinson to idol i źródło inspiracji dla faszystowskiej prawicy w Polsce.
Uczestniczył w listopadowych „marszach niepodległości”, a w 2025 roku w Sejmie przyjął go sprawujący urząd wicemarszałka Krzysztof Bosak, lider faszystowskiego Ruchu Narodowego. Robinson jest dla niego „de facto dysydentem w reżimie politycznej poprawności”. Bosak uznał także, że dla „milio- nów zaszczutych przez media Brytyjczyków” jest on ludowym bohaterem.
Wiele wniosków wypływających z analizy Donnelly’ego da się rozciągnąć na zjawisko współczesnego faszyzmu w Polsce (tu piszemy o Robercie Bąkiewiczu).
Robinson zdystansował się od najbardziej zdyskredytowanych elementów brytyjskiego faszyzmu, takich jak jawne uwielbienie Hitlera, nazistowska symbolika i antysemityzm.
Zamiast tego przeorientował swój ruch wokół zradykalizowanej islamofobii i jej wersji czerpiącej z teorii spiskowych.
To przesunięcie sprawiło, że wielu komentatorów i antyfaszystów nie postrzega Robinsona jako faszysty, przez co bagatelizuje zakres jego politycznego projektu. Robinson jest w ich oczach rasistą, którego wyróżnia skrajna nienawiść wobec muzułmanów. Tymczasem w publicznych wystąpieniach Robinsona przeplatają się także transfobia, homofobia, antyfeminizm, rasizm wobec migrantów oraz wrogość wobec lewicy i ruchów postępowych.
Zdobycze okresu powojennego, takie jak multikulturalizm, formalna równość płci, świeckość i liberalna demokracja, nie są w jego światopoglądzie produktami oddolnych walk, ale wynikiem projektu narzuconego narodowi przez jego elity.
Wszystkie te ideologiczne nitki tkają spiskową teorię, zgodnie z którą kraj znajduje się w stanie oblężenia, a to legitymizuje użycie przemocy i autorytarne rozwiązania.
Faszyzm – stały zestaw przekonań czy polityczna strategia?
Jak słusznie zauważa Donnelly, faszyzm w XXI w. nie będzie reprodukował form z lat 30. XX wieku. Jego symbole, retoryka i organizacja zmieniły się.
Ideologia nie jest oczywiście bez znaczenia w przypadku faszyzmu. To ona stanowi spoiwo, które łączy ze sobą jego zwolenników Jednak faszyzm w warstwie głoszonych przekonań ulega ciągłym przeobrażeniom i zawsze pasożytuje na dostępnej w danym momencie ideologii klas panujących. Tę ideologię doprowadza do jej krańcowej, morderczej postaci i wymierza ją w grupy, które na potrzeby interesów tej klasy pełnią funkcję kozłów ofiarnych.
Co więcej w rozpoznawaniu zagrożenia faszyzmem decydujące nie jest również to, co faszyści twierdzą na swój temat, gdyż prawdę traktują w sposób radykalnie instrumentalny. Zdolność faszyzmu do przystosowywania się do istniejących warunków polega m.in. na tym, że naśladują polityczny dyskurs, który cieszy się uznaniem. Dopiero wtedy, gdy nabierają wystarczającej pewności siebie, przestają zaprzeczać swojemu pokrewieństwu z historycznym faszyzmem.
W przypadku Robinsona nie odhaczymy wielu pól na ideologicznej checkliście, która odwołuje się m.in. do międzywojennych reżimów, biologicznego rasizmu, jawnego antysemityzmu i totalitarnej władzy państwa, ale przy wpisywaniu go w długi rodowód brytyjskich faszystowskich liderów decydująca będzie funkcja uprawianej przez niego polityki.
Dopiero rzucenie światła na faszyzm nie tylko jako ideologię, ale przede wszystkim jako strategię na polu fundamentalnych procesów kształtujących społeczną rzeczywistość da nam narzędzia do rozpoznawania brunatnego zagrożenia, zanim będzie za późno.
Dla marksisty Donnelly’ego historia dotychczasowych społeczeństw jest historią konfliktów klasowych i za punkt wyjścia dla swojej analizy przyjmuje on klasyczne marksistowskie teorie faszyzmu. Odnosi się zwłaszcza do tej zaproponowanej przez Lwa Trockiego, który rozumiał faszyzm jako strategię kontrrewolucyjnej masowej mobilizacji pojawiającej w warunkach ostrego kryzysu, gdy stosowane dotychczas przez elity mechanizmy rządzenia zawodzą w powstrzymywaniu zintensyfikowanego społecznego konfliktu.
Jak ujął to Donnelly, historia uczy, że faszyści brutalnie umacniają władzę państwową i władzę kapitału, a obsesyjnie unicestwiają „organizacyjną i kulturalną infrastrukturę klasy pracow- niczej i jej potencjalnych sojuszników: związków zawodowych, partii socjalistycznych, lewicowej prasy, społeczności skupiających mniejszości etniczne i wszelkich instytucji zdolnych do stawiania zbiorowego oporu”.
Do realizacji swoich celów faszyzm czerpie energię z zaangażowania grup społecznych spoza ruchu klasy pracowniczej, sekcji tradycyjnej (drobni właściciele kapitału) i nowej klasy średniej (przełożeni i menadżerowie w większych miejscach pracy). Przyciąga je retoryką, która, według Donnelly’ego, stanowi fuzję „resentymentu wobec postępów poczynionych przez mniej uprzywilejowane grupy i lęku przed obniżeniem pozycji na drabinie społecznych hierarchii. Gniew jest kierowany w górę na „globalistów” i skorumpowane elity oraz w dół na migrantów, urasowione mniejszości, kobiety, zorganizowanych pracowników i lewicę”.
Faszystowski bunt to w rzeczywistości pseudobunt, który przekodowuje antagonizmy klasowe w konflikty o charakterze narodowym i cywilizacyjnym. W ten sposób dyscyplinuje społeczeństwo i zawęża społeczne horyzonty.
W świetle analizy, która kładzie nacisk na polityczną funkcję ruchu Robinsona, wyraźnie jawi się on jako faszysta. Donnelly pisze, a czytelnik w Polsce może z łatwością sobie wyobrazić, że cytat mógłby dotyczyć innych liderów na skrajnej prawicy, w tym Bąkiewicza, Bosaka i Brauna:
„Priorytetyzowanie przez niego ulicznej mobilizacji względem strategii wyborczej odzwierciedla zaangażowanie w budowanie siły zdolnej do sprawowania fizycznej kontroli i wywierania presji w przestrzeni publicznej. Jego retoryka z muzułmanów, migrantów, feministek i lewicy czyni egzystencjalne zagrożenia odpowiedzialne za rozkład życia społecznego i jednocześnie potępia „globalistów”, polityczne elity i instytucje państwowe w imieniu zdra- dzonego ludu. Ta podwójna orientacja – antyelitarna w formie i gwałtownie antylewicowa w treści – jest kluczowa dla faszystowskiej strategii. Gdy Robinson deklaruje, że jego ruch jest kontrrewolucją, artykułuje dokładnie logikę zidentyfikowaną przez teorię marksistowską: mobilizację społecznych sił celem odebrania rzeczywistych lub wyobrażonych zdobyczy uciśnionych grup i lewicy raczej w drodze zastraszania niż demokratycznej perswazji”.
Kontrrewolucja bez rewolucji
Kolejnym spostrzeżeniem Donnelly’ego, znacznie ułatwiającym orientację stronie antyfaszystowskiej, jest to, że w rzeczywistości faszyzm może funkcjonować jako kontrrewolucja bez rewolucji, jako „wyprzedzająca strategia, której celem jest zablokowanie możliwości wstrząsu w przyszłości, dyscyplinująca społeczeństwo zawczasu i likwidująca wywalczone w przeszłości zdobycze, zanim w spójny sposób pojawi się odnowa oddolnej walki”. Kontrrewolucja jest więc do wyobrażenia bez zintensyfikowanego społecznego konfliktu, ale w momentach „intensywnego i systemowego kryzysu, który zaledwie otwiera możliwość pojawienia się rewolucyjnych sił, nawet jeśli takie siły jeszcze nie funkcjonują”.
Robinson, Bąkiewicz, Bosak, Braun i im podobni mobilizują się przeciwko samej możliwości dalszej transformacji, która zagrozi istniejącym hierarchiom i zdestabilizuje system władzy. Faszystowska kontrrewolucja ma więc oblicze wyczekujące odnowionej politycznej kontestacji. Przy czym, co najistotniejsze, faszyści nie wyczekują rozwoju wypadków z założonymi rękami. Posu- wają się do zastraszania i fizycznych ataków, które coraz częściej przybierają formę rasistowskich, antymigranckich pogromów, takich jak ten w Belfaście (patrz s. 12), gdzie ich bandy podpalały domy, samochody i atakowały osoby o niebiałym kolorze skóry.

Antyfaszyzm dziś
Historia uczy, że skuteczna obrona grup, które znalazły się na celowniku faszystów, wymaga zorganizowanych działań podejmowanych przez ogół społeczności na ulicy i w sąsiedztwie oraz nacisku, który pochodziłby od zorganizowanych pracowników.
W brytyjskim przypadku w ostatnim czasie byliśmy świadkami licznych antyrasistowskich i antyfaszystowskich mobilizacji, kontrmanifestacji, blokad, a także związkowych pikiet i solidarnościowych pracowniczych działań, włącznie z powstrzymywaniem się od pracy, które zakłóciły faszystowskie projekty, odzyskując dla antyfaszystów kontrolę nad publiczną przestrzenią.
Tommy Robinson mógł triumfować w Londynie we wrześniu 2025 roku, jednak kolejna demonstracja siły zaplanowana przez niego na 16 maja, która miała rzucić wyzwanie obecnie najbardziej progresywnej sile w brytyjskiej polityce, a mianowicie ruchowi pale- styńskiemu, okazała się klapą wobec dużo liczniejszej obecności na placach i ulicach Londynu osób solidaryzujących się z Palestyńczykami i stawiających opór antyimigranckiej fali.
Antyfaszyści na całym świecie patrzą dziś na obrazy dwudziestotysięcznego tłumu, który wytrąca argumenty z rąk faszystów w Belfaście, tak jak jeszcze niedawno patrzyli na dzielnych mieszkańców amerykańskim Minneapolis, którzy zorganizowali imponującą sieć wzajemnego wsparcia i oporu wobec oprawców z ICE. Ich zwycięstwa to nasze zwycięstwa, a faszyzm nie przejdzie!
Agnieszka Kaleta
Category: Gazeta - lipiec-sierpień 2026








