Imperializm USA i desperacja Trumpa wokół Iranu

Morderczy atak USA i Izraela na Iran i Liban pokazał nam wszystkim, jaka jest rzeczywistość systemu, w którym żyjemy.
Przyjrzyjmy się kilku najważniejszym wnioskom, jakie możemy z tego wyciągnąć.
Kapitalizm nie jest systemem sportowej rywalizacji między konkurującymi firmami. To bezwzględna walka o zysk, która nieuchronnie prowadzi do użycia siły. Dlatego wojny nie są odstępstwem – są wpisane w sam system.
Irańskie ataki rakietowe i dronowe na państwa Zatoki Perskiej okazały się skuteczną odpowiedzią na bombardowania USA i Izraela. Pokazują też, że obecność amerykańskich baz wojskowych w danym kraju nie daje żadnej gwarancji bezpieczeństwa. Bazy USA czynią państwa, które je goszczą, potencjalnym celem militarnego ataku.
Powtarzana przez polityków rządowych i opozycyjnych mantra: „jeśli chcesz pokoju, szykuj się do wojny” okazuje się nonsensem. Prawda jest taka, że jeśli intensywnie przygotowujesz się do wojny, prędzej czy później właśnie ją otrzymasz.
Blokada Cieśniny Ormuz przez Iran pokazuje, że to, co dzieje się tysiące kilometrów stąd, wpływa na nas wszystkich. Istnieje jedna światowa gospodarka. Niewielka liczba firm, instytucji finansowych i państw dominuje w tej globalnej gospodarce, podejmując kluczowe decyzje. Przywódcy mniejszych państw i firm w większości przypadków wykonują polecenia najpotężniejszych. Jeśli sprzeciw mniejszych jest zbyt duży, więksi podejmują próby jego zdławienia.
Wojna przeciwko Iranowi nie jest więc wojną między demokracją a dyktaturą. To wojna między najpotężniejszą armią świata – Stanami Zjednoczonymi – i ich silnie uzbrojonym sojusznikiem Izraelem a słabszym państwem.
Nie wiemy, jaki będzie kolejny etap wojny przeciwko Iranowi. Ale porażka agresji USA i Izraela byłaby jej najlepszym wynikiem. To samo dotyczy izraelskich bombardowań i inwazji na Liban oraz trwającej rzezi Palestyńczyków. Porażki imperialistów i ich sojuszników osłabiają ich i wzmacniają ruchy antywojenne na całym świecie.
Wspaniałe protesty przeciwko rasizmowi i faszyzmowi, które odbyły się na całym świecie – głównie 28 marca – obejmowały także żądanie zakończenia wojny przeciwko Iranowi i Libanowi. Protestujący rozumieją, że rasizm i wojna są ze sobą nierozerwalnie związane. Izrael nie może prowadzić ludobójstwa wobec Palestyńczyków bez ich odczłowieczania. Niezależnie od tego, co Trump mówi o „wielkim narodzie irańskim”, nie może prowadzić morderczych bombardowań Irańczyków bez traktowania ich jako gorszych, bezwartościowych.
Trump mówi rzeczy niewiarygodnie głupie i to prawda, że to on ostatecznie odpowiada za decyzję o rozpoczęciu wojny. Jednostki odgrywają ważną rolę w historii. Jednak powinniśmy pamiętać, że źródła wrogości USA wobec Iranu sięgają rewolucji irańskiej z lat 1978–79, która obaliła brutalny reżim szacha – jednego z najbliższych sojuszników USA w regionie. Groźba wojny z Iranem wisi nad światem od dziesięcioleci. Powinniśmy sprzeciwiać się Trumpowi, nie zwalniając jednocześnie z odpowiedzialności całego amerykańskiego imperializmu jako źródła tej krwawej agresji.
USA mają od 750 do 1000 baz wojskowych na całym świecie (w zależności od definicji „bazy wojskowej”). Dlaczego? Aby bronić wolności i demokracji? To dziecinne i kłamliwe wyjaśnienie. Istnieją one po to, by zapewnić zgarnianie przez amerykańską klasę rządzącą jak największą część zysków wytwarzanych przez globalną klasę pracowniczą. Powinniśmy patrzeć na świat z perspektywy pracowniczej, a nie wielkiego biznesu, bankierów i przywódców państw.
Amerykański imperializm jest dziś znacznie słabszy niż kilka dekad temu w najważniejszym obszarze swojej gospodarki – w przemyśle wytwórczym. Marksistowski ekonomista Costas Lapavitsas niedawno zauważył, że w 1945 roku gospodarka USA wytwarzała około połowy światowej produkcji przemysłowej. Tymczasem w 2024 roku Chiny odpowiadały za niemal 30 procent globalnej wartości dodanej w przemyśle… w porównaniu z około 10 procentami przypadającymi USA. To z kolei osłabia dominację USA w systemie finansowym.
Jednak słabsze USA nie oznaczają końca wojen wszczynanych przez to państwo, które wciąż posiada najpotężniejsze siły militarne na świecie. A skoro posiada, to możemy być pewni, że będzie ich używać. A w tle jest zawsze największa rywalizacja imperialistyczna w dzisiejszym świecie – ta między Stanami Zjednoczonymi a Chinami.
Słabsze Stany Zjednoczone nie oznaczają też końca imperializmu. Trwa ciągłe przetasowywanie sił między mocarstwami imperialistycznymi. To pokazuje, że ogromne zmiany są nieuniknione. Jednak, aby zmiany były korzystne dla ludzkości, musimy sprzeciwiać się wszystkim imperializmom i systemowi kapitalistycznemu, w ramach którego istnieją. Dla nas w Polsce, będącej częścią imperialistycznego bloku zachodniego, „główny wróg jest we własnym kraju” – jak stwierdził niemiecki socjalista Karl Liebknecht podczas pierwszej wojny światowej. Oznacza to sprzeciw wobec rosnących wydatków wojskowych, udziału w militarnym sojuszu NATO i „klubie szefów”, jakim jest Unia Europejska.
W większości krajów świata określenie „imperializm USA” jest powszechnie używane. W krajach takich, jak Polska, o „imperializmie” mówi się niemal wyłącznie w odniesieniu do Putina i Rosji. Powiedzmy jasno: Putin jest imperialistą, ale na czele państwa znacznie słabszego niż USA. Jeśli chcemy walczyć z imperializmem, musimy zacząć tutaj, od kraju, w którym żyjemy i jego potężniejszych sojuszników.
Wojna przeciwko Iranowi uderzyła także we wszystkich tych w Iranie, którzy chcą walczyć z represyjnym reżimem tego państwa. Trump cynicznie wzywał Irańczyków do powstania. Jednak jego wojna uniemożliwia rozwój oddolnej rebelii.

Dziś możemy czerpać nadzieję i inspirację z masowych demonstracji w ostatnich latach przeciwko ludobójstwu w Gazie, a także z ogromnych protestów przeciwko rasizmowi, skrajnej prawicy i wojnie, które odbyły się w marcu w USA, Wielkiej Brytanii, Francji, Włoszech i Grecji.
Wojna jest nieunikniona w kapitalizmie, ale nie jest nieunikniona dla społeczeństwa ludzkiego. Przez setki tysięcy lat, zanim powstały społeczeństwa klasowe, nasz gatunek żył bez wojen. „Nie dla wojny” – to więc realistyczne hasło. Jest dziś konieczne w walce o zatrzymanie wojny przeciwko Iranowi, Libanowi i Palestynie, jak i wojny zastępczej między Zachodem a Rosją o Ukrainę. Może jednak zostać w pełni zrealizowane dopiero wtedy, gdy zastąpimy system kapitalistyczny globalną demokracją pracowniczą.
Andrzej Żebrowski
Category: Gazeta - kwiecień 2026







