Purpuraci na kolanach

| 1 grudnia 2020
Dziwisz z Kaczyńskim
Dziwisz z Kaczyńskim

Zła passa Kościoła rzymskokatolickiego w Polsce trwa w najlepsze. Aktualny wzrost antyklerykalnych nastrojów zawdzięczamy przede wszystkim trwającym protestom przeciw zaostrzeniu i tak jednego z najostrzejszych praw antyaborcyjnych na świecie.

Kolejnym kamyczkiem do kościelnego ogródka jest reportaż dziennikarza TVN24 Marcina Gutowskiego „Don Stanislao”, który rzuca więcej światła na działania kardynała Stanisława Dziwisza, najbliższego „kapciowego” podczas pon- tyfikatu Jana Pawła II.

Nie jest to pierwszy głośny dokument obnażający patologie i skandale wewnątrz Kościoła rzymskokatolickiego ani w Polsce, ani tym bardziej na świecie. W ostatnich 2 latach dużą popularność zdobyły filmy braci Sekielskich dotyczące ukrywania przez polskich hierarchów przestępstw pedofilskich: „Tylko nie mów nikomu” i „Zabawa w chowanego”, które w serwisie YouTube wyświetlono odpowiednio 24 i 7,7 milionów razy.

Przekaz „Don Stanislao” skupiającego się na prezentacji Dziwisza jako skorumpowanego funkcjonariusza korzystającego z wysokiej pozycji i nieograniczonego dostępu do szefa wpływowej silnie zhierarchizowanej organizacji, dodatkowo wzmacnia opublikowany dzień po emisji filmu oficjalny raport Watykanu dotyczącego amerykańskiego kardynała McCarricka, który wprost przyznaje, że Dziwisz i Wojtyła świadomie bagatelizowali oskarżenia o molestowania seksualne dzieci (które później zostały potwierdzone) wobec niego i nie zablokowali jego nominacji.

Chronienie zbrodniarzy takich jak Maciel Degollado było dla nich akceptowalne, gdy w grę wchodziło tępienie duchownych propagujących postępowy nurt tzw. „teologii wyzwolenia” będącej próbą połączenia rzymskiego katolicyzmu z walką o sprawiedliwość społeczną, a nawet z marksizmem.

Jest jednak oznaką pewnej zmiany, że krytyka okresu panowania Wojtyły coraz bardziej przebija się do powszechnej świadomości także w Polsce, przez długie lata skutecznie cenzurowanej przez główne media liberalne i konserwatywne. Nie pomagało nawet ujawnianie i przyznawanie się przez Watykan do kolejnych skandali pedofilskich, przekrętów finansowych i innych szkodliwych działań osób z dworu Jana Pawła II.

Prawica, zajadle reagująca na wszelką krytykę Wojtyły, jest wyraźnie w coraz większej defensywie i musi uciekać się do coraz bardziej absurdalnych sposobów usprawiedliwiania niewiedzy „świętego” papieża, czy ewidentnego wypierania faktów. I tak otrzymujemy wewnętrznie sprzeczną, propagandową figurę „papieża Schroedingera”, który z jednej strony jest największym, przenikliwym intelektualistą w historii wszechświata obalającym samodzielnie blok wschodni, a z drugiej dziecinnie łatwo oszukiwanym przez podwładnych, niewiedzącym przez prawie 30 lat, co się dzieje w podległej organizacji.

Szeroko rozumiana prawica broni i dalej będzie bronić dotychczasowego wizerunku Dziwisza i Jana Pawła II. Kościół rzymskokatolicki jest bowiem traktowany jako konieczna część narodowo-kapitalistycznej mitomanii rzekomego sukcesu całego społeczeństwa (z wyjątkiem garstki „roszczeniowych leni” i malkontentów) w postaci transformacji z krwawego, skrajnie opresyjnego państwowego kapitalizmu PRL do „wolności” kapitalizmu oligarchicznego III RP. Kościół rzymskokatolicki był ważnym filarem propagandowym, a także ogromnym beneficjentem reform Wilczka w czasach PRL i późniejszego planu Balcerowicza, oznaczającego prywatyzację i wpędzenie milionów w biedę.

Potwierdza to także list otwarty kilkuset profesorów (nie tylko uczelni stricte rzymskokatolickich, jak KUL czy UKSW), przejętych powszechnymi zmianami świadomości społecznej na krytyczną względem kultu JP2.

„Pokazujemy w ten sposób, że nie mamy szacunku dla dziejowych dokonań i najjaśniejszych kart w naszej współczesnej historii. Jeśli takie ich traktowanie nie zostanie powstrzymane, to z czasem pozostaną nam w świadomości tylko klęski i momenty hańby Rzeczpospolitej, obraz z gruntu nieprawdziwy, jednak z wszystkimi tego konsekwencjami. A z nich najpoważniejszą stanie się przekonanie następnego pokolenia, że nie ma żadnego powodu, by wspólnotę z taką przeszłością podtrzymywać.”

W tych słowach znajduje się zupełnie słuszna obawa, że odrzucenie przez społeczeństwo kultu JP2 doprowadzi do zakwestionowania także innych propagandowych mitów o narodowej wspólnocie wyzyskiwaczy i wyzyskiwanych, konieczności prywatyzacji wszystkiego, co się rusza, a być może także sensu istnienia pasożytniczych, kapitalistycznych elit III RP.

Lecący na łeb, na szyję autorytet Kościoła rzymskokatolickiego w Polsce (wg najnowszego sondażu IBRIS tylko 9% młodych ludzi w wieku 18-29 lat ocenia go pozytywnie) daje niewielkie nadzieje, że w przypadku wzrostu walki pracowniczej, tak jak w okresie PRL, uda mu się osiąść okrakiem na barykadzie i pod pozorem mediacji zrobić przysługę rządzącym przez rozbrojenie oddolnych buntów w imię „zgody narodowej”.

Dzisiejsi biskupi, syci przywilejami i miliardami z państwowych pieniędzy, skompromitowani lokalnymi aferami pedofilskimi, są słusznie postrzegani jako uosobienie wojującego zacofania i jedna z przyczyn patologii kapitalistycznego społeczeństwa, stojąca twardo po stronie jego elit. Jędraszewscy, Hoserowie czy Głodzie żadnej polskiej wersji teologii wyzwolenia nie wymyślą, ani nie pozwolą na to innym.

Pisowska czołówka imprezuje z Rydzykiem.
Pisowska czołówka imprezuje z Rydzykiem.

Próbując nieudolnie zatrzymać postępującą szybko laicyzację społeczeństwa, wiążą się z najbardziej wstecznymi ruchami, a także jawnie faszystowskimi organizacjami jak ONR i MW, których pielgrzymki są przyjmowane w Częstochowie ze wszystkimi honorami. Tym samym niszczą zarówno swój autorytet jako przedstawicieli religii miłosierdzia, jak i ciągną w dół faszystów kojarzonych z religianckim kołtuństwem.

Wydaje się, że obecnie poparcie purpuratów dla czegokolwiek jest dla drugiej strony niczym pocałunek śmierci, a niezliczone pomniki Wojtyły lada chwila zaczną spadać z cokołów. Im bardziej kler zacietrzewia się na punkcie utrzymania swojego chwiejącego się monopolu pouczania na temat ludzkiej seksualności, tym bardziej pustoszeją kościoły, tym bardziej spada liczba kandydatów na księży, tym większe staje się poparcie dla ruchu na rzecz praw LGBT+ oraz liberalizacji dostępu do aborcji.

Także rządząca koalicja Zjednoczonej Prawicy, do niedawna przekonana, że nachalny sojusz „tronu i ołtarza” jest gwarancją stabilnego sprawowania władzy, zaczyna odczuwać spadek poparcia społecznego. Masowe protesty, mimo formalnego zakazu ze względu na pandemię, zmuszają do używania jawnej przemocy policyjnej w coraz większym stopniu. W ten sposób upada także mit pozornego przeciwieństwa „spokojnej” i wolnej od gwałtownych buntów społecznych III RP w stosunku do brutalnego reżimu PRL.

Mimo tych wszystkich pozytywnych tendencji i ograniczonego pola manewru hierarchów – zarówno lokalnych, jak i globalnych w Watykanie – ciągle jest za wcześnie na ogłaszanie końca przewodniej roli rzymskiego katolicyzmu i jakiejkolwiek innej religii w polskim społeczeństwie.

Zapotrzebowanie na religię będzie istniało, dopóki nie zostanie obalony kapitalizm, który wpędza pracującą większość w kierat żmudnej, odmóż- dżającej, często bezsensownej społecznie, a użytecznej jedynie z punktu widzenia akumulacji kapitału pracy, która jest nagradzana zaspokojeniem jedynie bieżących potrzeb.

Bez zniszczenia hierarchicznych stosunków społecznych, opartych także na religii, zawsze znajdzie wielu chętnych do oderwania się od frustrującej codzienności i dowartościowania obietnicą nagrody po śmierci za wpasowanie się w normę pokornego wyrobnika kapitalistycznych zysków.

Jak napisał amerykański rewolucjonista John Reed, naoczny świadek Rewolucji Październikowej w reportażu „Dziesięć dni, które wstrząsnęło światem”: „I nagle zrozumiałem, że pobożny naród rosyjski już nie potrzebuje popów, którzy by się dla niego modlili o królestwo niebieskie, gdyż sam buduje na ziemi królestwo, jakiego żadne niebo dać by mu nie potrafiło, królestwo, dla którego słodko umierać.”

Tylko społeczeństwo, a przede wszystkim walczący z wyzyskiem bojowi pracownicy – zarówno wierzący, jak i niewierzący – mogą dokonać wyzwolenia zarówno spod kapitalizmu, jak i ogłupiających religijnych zabobonów.

Piotr Trzpil

Tags:

Category: Gazeta - grudzień 2020

Comments are closed.

WEEKEND ANTYKAPITALIZMU 2019

Plakat – Weekend Antykapitalizmu 2019
Weekend Antykapitalizmu 2019 – 31 maja–2 czerwca Warszawa
Wydarzenie na Facebooku – "Weź udział" i zaproś znajomych!

CZARNY PIĄTEK – Przeciw barbarzyńskiej ustawie

Czarny Piątek 23.03.2018
Wielki protest przeciw ustawie antyaborcyjnej
Wydarzenie na Facebooku

DZIEŃ SPOTKAŃ Z OKAZJI 100. ROCZNICY REWOLUCJI PAŹDZIERNIKOWEJ

 Wiec w Zakładach Putiłowskich w 1917 r.

Pracownicza Demokracja zaprasza na spotkania – – sobota, 4 listopada 2017 w Warszawie g. 15.00-19.00

Wydarzenie na Facebooku