Karol Modzelewski (1937-2019)—„Za kapitalizm nie zgodziłbym się siedzieć ani jednego dnia”

| 1 czerwca 2019
09.1981 Gdańsk. Karol Modzelewski na I zjeździe „Solidarności”.
09.1981 Gdańsk. Karol Modzelewski na I zjeździe „Solidarności”.

Karol Modzelewski zmarł w Warszawie 28 kwietnia, w wieku 81 lat.

Jego życie jest inspiracją dla każdego, chcącego zastąpić obecny system kapitalistycznego wyzysku społeczeństwem, w którym zwykli ludzie decydują o tym, co i jak produkować.

W młodości Karol był rewolucyjnym socjalistą. Współtworzył najlepszą analizę marksistowską, która wyszła z bloku wschodniego. Był jednym z liderów studenckiego buntu w 1968 r. Odegrał kluczową rolę w 10-milionowej rebelii pracowników w latach 1980-81 i sprzeciwił się wprowadzeniu neoliberalnej terapii szokowej po upadku pseudosocjalistycznego, państwowokapita listycznego reżimu w 1989 roku.

Modzelewski urodził się w Moskwie w 1937 r. – w czasie apogeum stalinowskiego terroru w ZSRR, kiedy aresztowano miliony, a setki tysięcy zastrzelono na rozkaz Stalina. Jego biologiczny ojciec został uwięziony w gułagu. Młody Karol przyjął nazwisko Zygmunta, nowego partnera swojej matki, który również został aresztowany, był torturowany i trafił do więzienia. Rodzina przeniosła się do Polski po wojnie. Przybrany ojciec był przez cztery lata ministrem spraw zagranicznych PRL.

To powstanie robotnicze w Poznaniu w czerwcu 1956 r. zmieniło Karola Modzelewskiego w rewolu- cjonistę. Żołnierze i czołgi zostały użyte do stłumienia buntu – zginęło około 50 robotników. Modzelewski codziennie prowadził rozmowy z robotnikami w warszawskiej Fabryce Samochodów Osobowych, gdzie pracował Lechosław Goździk (najbardziej znany lider robotników tamtych czasów).

Obserwowanie Goździka nauczyło go, że na wiecach trzeba traktować tłumy robotników z auten- tycznym szacunkiem i „zaprosić ich do wspólnego namysłu”, przedstawiając racjonalne argumenty. Stanowi to wyraźny kontrast do dzisiejszych specjalistów PR i polityków, którzy postrzegają zwykłych ludzi jako „ciemny lud” do manipulacji.

Kiedy w październiku 1956 r. była realna groźba, że rosyjskie czołgi mogą wjechać do ​​Warszawy, Modzelewski dołączył do robotników okupujących fabrykę FSO. Byli oni uzbrojeni w kilka sztuk broni palnej, odkuwki i butelki z benzyną. W końcu wojska rosyjskie zawróciły. Do rewolucji w Polsce nie doszło, inaczej niż na Węgrzech, gdzie w 1956 r. to tysiące ludzi zostało zabitych po inwazji ZSRR.

W listopadzie 1956 r. Modzelewski współtworzył Rewolucyjny Związek Młodzieży, ogólnokrajową organizację, która liczyła 20 tys. członków i była niezależna od partii rządzącej. RZW miał krótki żywot – dwa miesiące, zanim został wchłonięty przez oficjalną organizację.

W połowie lat 60. wraz z Jackiem Kuroniem Modzelewski napisał List otwarty do partii, wnikliwą marksistowską analizę PRL-u. Autorzy argumentowali, że państwowa kontrola przemysłu nie uczyniła Polski państwem socjalistycznym. To społeczeństwo klasowe było motywowane „produkcją dla produkcji”. Tymi samymi słowami Marks opisał kapitalizm w Kapitale.

Autorzy pokazali także w Liście otwartym, jak system parlamentarny nie jest autentycznie demokratyczny, pisząc że „nawet w najdoskonalszej postaci nie jest on formą ludowładztwa”. Dla nich tylko demokratyczna kontrola pracowników nad produkcją i likwidacja armii i policji może zapewnić socjalistyczną alternatywę zarówno na Wschodzie, jak i na Zachodzie. List otwarty został opublikowany w kilku językach przez socjalistów na całym świecie i stał się ważną bronią teoretyczną dla rebeliantów 1968 roku.

Modzelewski i Kuroń zostali skazani na karę więzienia w rzekomo socjalistycznym państwie za to wezwanie do prawdziwego socjalizmu.

Modzelewski otrzymał kolejny wyrok więzienia za bycie jednym z liderów buntu studenckiego w Warszawie w 1968 r., który doprowadził do okupacji uczelni i demonstracji w całym kraju, do których dołączyło wielu młodych pracowników.

W sądzie prokurator zaatakował Modzelewskiego z antysemicką żółcią (matka Karola była z pochodzenia Żydówką). Był to czas, kiedy ponad 15 000 Żydów, których rodziny częściowo przeżyły Holokaust, zostało zmuszonych do emigracji po fali zorganizowanego przez reżim antysemityzmu.

Wychodząc z więzienia Modzelewski skoncentrował się w latach 70-tych na studiach akademickich, stając się (w 1990 roku) profesorem. Był autorem książek o historii Polski i Europy w średniowieczu.

W 1980 roku Modzelewski powrócił do działania, grając kluczową rolę w 10-milionowym buncie pracowniczym. Potęga tego ruchu opierała się na masowych strajkach, okupacjach i tworzeniu Międzyzakładowych Komitetów Strajkowych (MKS). Na ścianie dużego zakładu w Pruszczu Gdańskim Modzelewski widział transparent z napisem „MKS-Solidarność”. Biuletyn strajkowy w Stoczni Gdańskiej również nosił nazwę „Solidarność”. Na jego sugestię „Solidarność” stała się nazwą nowego, niezależnego od państwa związku.

W tym czasie Modzelewski nie był już rewolucjonistą, jednak wciąż zamierzał budować silny ruchu robotniczy. Był wnikliwym analitykiem, szanowanym przez robotników i stał się oficjalnym rzecznikiem „Solidarności”. Zrezygnował ze stanowiska po tym, jak bezterminowy strajk generalny został odwołany przez przywódcę „Solidarności” Lecha Wałęsę, bez wiedzy kierownictwa związku. Strajk miał się odbyć 31 marca 1981 r., cztery dni po czterogodzinnym strajku ostrzegawczym, podczas którego cała gospodarka była w rękach pracowników.

Modzelewski wrócił w lipcu do przywództwa, delegowany z regionu dolnośląskiego i konsekwentnie opowiadał się za „Samorządną Rzeczpospolitą”. Program ten został przyjęty jesienią podczas I zjazdu „Solidarności”. Napisano w nim: „Autentyczny samorząd pracowniczy będzie podstawą samorządnej Rzeczy- pospolitej”.

Inaczej niż List otwarty, program ten nie wyznaczał drogi do całkowitego przejęcia władzy przez pracowników, jednak wyraźnie wyraził dążenie ruchu w kierunku demokracji pracowniczej.

Niestety idee zawarte w Liście otwartym nie były już propagowane przez jego autorów i nie były znane w ruchu. Jak pisze sam Modzelewski w swojej autobiografii: „Między sierpniem 1980 a grudniem 1981 r., gdy miałem okazję stykać się z wieloma robotnikami czynnymi w „Solidarności”, nie natrafiłem wśród nich ani razu na ślad bezpośredniej znajomości naszego tekstu sprzed piętnastu lat… List otwarty był szerzej znany na świecie niż w Polsce.”

Modzelewski był jednym z bardzo niewielu dobrze znanych przywódców Solidarności, którzy sprzeciwiali się balcerowiczowskiej „transformacji” po 1989 r., która wprowadziła kapitalizm w stylu zachodnim, w jego ostro neoliberalnym wydaniu – wraz z masowym bezrobociem i ogromnym wzrostem poziomu ubóstwa. Mózgi większości pozostałych zostały wyprane przez ideologię „wolnorynkową”. Na początku lat dziewięć- dziesiątych bezskutecznie próbował utworzyć socjaldemokratyczną partię z masowym poparciem typu „post-Solidarność” – najpierw Solidarność Pracy, potem Unię Pracy.

Modzelewski trwał przy ruchu pracowniczym do końca. Zaledwie kilka dni przed śmiercią słusznie nazwał dzisiejszych przywódców Solidarności łamistrajkami za to, że zawarli odrębną umowę z rządem tuż przed rozpoczęciem strajku w oświacie.

Notatka osobista. Spotkałem Modzelewskiego kilkakrotnie, rozmowy z nim były zawsze ciekawe. Kilka lat temu kupił egzemplarz Listu otwartego, który mieliśmy na stoisku z literaturą Pracowniczej Demokracji. Wydawał się bardzo zadowolony, że to kolportujemy. Kilka miesięcy temu spotkałem go przypadkiem na ulicy i zaproponowałem mu darmowy egzemplarz naszej gazety. Jednak nalegał, żeby zapłacić, dodając dodatkową kwotę – nazywając ją „składkami”!

Andrzej Żebrowski

W swojej autobiografii Modzelewski wspomina o spotkaniu, gdy uczestniczył w panelu z Lechem Wałęsą. Wałęsa „wspomniał coś o naszej walce o kapitalizm, ale przyzwoitość kazała mu dodać, że wtedy tak nie mówiliśmy, bo ludzie by nas nie zrozumieli. Ktoś z sali zagadnął mnie i przypomniał, że przypłaciłem tę walkę długimi pobytami w więzieniu. Janek udzielił mi głosu, a ja bez namysłu odpaliłem: „Widocznie Wałęsa wiedział więcej ode mnie. Ja nie walczyłem o kapitalizm. Przesiedziałem osiem i pół roku, ale za kapitalizm nie zgodziłbym się siedzieć ani jednego dnia”.”

Tags:

Category: Gazeta - czerwiec 2019

Comments are closed.