Polscy naziści w telewizji… … a PiS wciąż promuje faszystów

| 1 lutego 2018
29.04.18 Przeciwnicy chronionego przez policję marszu  faszystowskiego ONR.

29.04.18 Przeciwnicy chronionego przez policję marszu faszystowskiego ONR.

Materiał ukazujący polskich faszystów świętujących rocznicę urodzin Adolfa Hitlera, który został wyemitowany przez TVN 20 stycznia br., odbił się szerokim echem. Sprawił, że nawet Sejm zdominowany w 100% przez prawicę różnych odcieni, musiał kilka dni później pochylić się nad tematem: „czym jest faszyzm i jak z nim walczyć?”.

Ten, kto naiwnie oczekiwał jakiejkolwiek samokrytyki władz odpowiedzialnych za wzrost znaczenia skrajnej prawicy w Polsce oraz realnego planu działań na rzecz odwrócenia tego trendu, z pewnością rozczarował się poziomem debaty. Zamiast tego po raz kolejny w Sejmie oraz prorządowych mediach obserwowaliśmy festiwal hipokryzji, ignorowania zjawiska faszyzmu, antylewicowej krucjaty oraz wypierania związków parlamentarnej prawicy z bojówkarzami zwalczającymi na ulicach „innych” i szeroko rozumianą opozycję.

Kulminacją tej kilkudniowej farsy i zarazem prezentacją najważniejszych urojeń i manipulacji polskiej prawicy ostatnich 30 lat było wystąpienie Joachima Brudzińskiego, obecnego ministra spraw wewnętrznych. Podczas 40-minutowej paplaniny pokazał w arogancki sposób, że rządzący nie zamierzają zmieniać kursu wobec faszystów i stać ich jedynie na puste deklaracje w tej kwestii, gdyż ciągle bardziej opłaca im się traktowanie ich jako sojuszników.

Szef MSWiA cynicznie zredukował polski faszyzm jedynie do garstki najbardziej oczywistych, „hajlujących wariatów w lesie” pokazanych przez TVN, co rzekomo ma być „sukcesem polskiego społeczeństwa”, dowodzić brakowi przyzwolenia na takie postawy.

Bez potępienia

Ani razu nie potępił organizatorów tzw. Marszu Niepodległości zapraszających zza granicy gości przyznających się do faszyzmu, a pojawiające się zawsze i w dużej ilości rasistowskie i ksenofobiczne hasła jak np. „Europa będzie biała albo bezludna”, „módlmy się o islamski holocaust” oraz symbole (krzyże celtyckie, falangi) nazwał działaniami garstki prowokatorów pośród dziesiątek tysięcy „patriotów”.

Ponadto usprawiedliwiał brak reakcji policji na ewidentne przestępstwa oraz dziękował prawicowym szczujniom Rydzyka i braci Karnowskich za walkę z „mową nienawiści”, choć każdego dnia ją tworzą w stosunku do muzułmanów czy osób sprzeciwiających się ich wizji narodowo-katolickiego zamordyzmu.

Oprócz tego Brudziński popadał w patetyczne, bogoojczyźniane tony twierdząc, że Niemcy mają większe problemy z neofaszyzmem, a sama powstańcza karta rodziców Kaczyńskiego jest gwarancją braku antysemityzmu w Polsce. Grzmiał, że dzięki temu hitleryzm i banderyzm nie mają racji bytu w Polsce.

Jednak ani razu nie zająknął się na temat oficjalnego państwowego kultu tzw. „żołnierzy wyklętych”, wśród których byli faszyzujący partyzanci dokonujący mordów i czystek etnicznych na Żydach, Białorusinach, Litwinach i Ukraińcach, o których honorowanie uporczywie latami walczyła skrajna prawica. Jak widać, dla PiS nie ma nic złego w czystkach etnicznych, gdy dokonuje się ich w imię „narodu polskiego”.

Jeszcze więcej miejsca poświęcił przedstawianiu członków partii rządzącej jako „ofiar” symetrycznej przemocy, co ma tłumaczyć konieczność walki państwa z rzekomym komunistycznym „totalitaryzmem”, który uosabiają skłoty oraz zakłócanie demonstracji skrajnej prawicy i miesięcznic smoleńskich. Oblanie farbą drzwi kilku biur posłów PiS jest dla niego tym samym, co szybko rosnąca liczba ulicznych pobić na tle rasistowskim.

Dokarmianie

Takie deklaracje ze strony przedstawiciela rządu oznaczają tylko jedno – dokarmianie faszystowskiego potwora będzie kontynuowane, a pretekst walki ze zbrodniczymi ideologiami ma służyć jako grunt pod represje wymierzone przede wszystkim w tradycyjnie związane z lewicą oddolne ruchy społeczne broniące praw kobiet, praw pracowniczych czy sprzeciwiające się wycince puszczy. Tymczasem agresja faszystów będzie „potępiana, ale rozumiana” jak w przypadku ataku na działaczy KOD przez Młodzież Wszechpolską w Radomiu.

To nie jest żaden wynalazek aktualnej pisowskiej władzy, gdyż wpisuje się to w trend typowy dla całego dotychczasowego okresu III RP, gdzie błędne zrównywanie komunizmu i faszyzmu jest usankcjonowane w konstytucji oraz kodeksie karnym – podczas rządów PiS jest to po prostu bardziej widoczne.

W ten sposób istniejące ramy prawne są instrumentem sugerującym symetrię np. pomiędzy ruchem lokatorskim blokującym eksmisje niezamożnych z reprywatyzowanych kamienic, a faszystowskimi bojówkami, które napadają na jego działaczy. Również w tym duchu można usłyszeć w Wiadomościach TVPiS postulaty zdelegalizowania umiarkowanej, socjaldemokratycz- nej partii Razem, czy zupełnie marginalnej Komunistycznej Partii Polski.

Innym istotnym czynnikiem powodującym brak woli politycznej, który jest całkowicie wypierany przez obóz rządzący, jest otwieranie drogi członkom skrajnie prawicowych grup do wysokich stanowisk w państwie, co daje faszystom potencjał na umacnianie swojej pozycji po cichu i bez większego zaintere- sowania mediów.

Mimo że ciągle nie są w stanie zdobyć miejsc w parlamencie i samorządach pod własnym szyldem, jest to bardzo niebezpieczne zjawisko. Mowa tu o takich ludziach jak Piotr Głowacki, wiceprezes Młodzieży Wszechpolskiej i zarazem dyrektor działu audytu NBP, czy prokuratura w Białymstoku uznająca (jeszcze za rządów PO) swastykę za „symbol szczęścia” i umarzająca śledztwa przeciwko przemocy faszystom.

Aby zwalczyć wzrost skrajnej prawicy potrzebny jest masowy oddolny ruch społeczny zdolny do zrównoważenia, a najlepiej przeważenia nad instytucjami machiny państwa kapitalistycz- nego, która nigdy nie była, nie jest i nie będzie neutralna wobec faszyzmu. Nie ma innej drogi.

Nie można ignorować znaczenia faszystów traktując ich jako „garstkę idiotów”, którzy raz na jakiś czas pobiją na ulicy kogoś dla rozładowania emocji. Każdy taki atak jest legitymizowany przez wpływowego polityka mówiącego o uchodźcach roznoszących „pasożyty, pierwotniaki” (Kaczyński w 2015), czy profesora z lubelskiego IPN-u Tomasza Panfila stwierdzającego, że na początku okupacji: „sytuacja Żydów nie wyglądała bardzo źle”.

Wbrew temu, co wielu wydaje się ludziom unikającym zaangażowania politycznego, takie oceny wydarzeń histo- rycznych mają duże znaczenie, bo pokazują, o jaką wizję społeczeństwa chodzi obecnym rządzącym – posłusznych, zniewolonych wyrobników harujących na ich niezasłużone majątki i niewierzących w zmianę tego stanu. Temu właśnie służy współczesne wybielanie dawnych zbrodni faszyzmu, współpraca z prawicowymi bojówkami i przymykanie oczu na ich wybryki.

To nie jest nieświadomość, ani przypadek, że poseł PiS Bartłomiej Wróblewski sfinansował ONR-owcom dojazd autokarem na marsz podłości 2016, a w zeszłym roku złożył wniosek do TK o sprawdzenie zgodności z konstytucją obecnej, bardzo restrykcyjnej ustawy dotyczącej aborcji, co może skutkować jej dalszym zaostrzeniem. Takich związków rządzących z bardziej skrajną prawicą jest bardzo wiele, a ich opis wystarczyłby na kilka numerów tej gazety.

Prawicy udało się w powszechnej świadomości sprowadzić faszyzm do „niemieckiego szaleństwa” i wyrugować jego postrzeganie jako szczególnie opresyjnej formy kapitalizmu. Polska prawica próbuje iść jeszcze dalej wrzucając go do zbioru lewicowych ideologii, dzięki czemu ich „patriotyzm” i „konserwatyzm” jawią się jako środek zaradczy.

Walka o odkłamanie

Musimy podjąć walkę o odkłamanie tego i pokazywać, że jest to ruch o charakterze klasowym, wymierzonym przeciw dotychczas nieodebranym prawom pracujących, które hamują jeszcze większy transfer bogactwa do już obrzydliwie bogatych.

Tylko tak możemy skutecznie demaskować różnych „szeryfów”, którzy lubią uwodzić poprzez wizerunek „obrońców ludu” tak jak wiceminister sprawiedliwości Patryk Jaki. Dziś walczy jedynie z wygodnym dla jego obozu wycinkiem patologii reprywatyzacji, a wcześniej chodził na czele islamofobicznego marszu. Wobec wzrostu protestów pracowniczych tacy karierowicze będą bezradni i zdolni do okazania pogardy w stylu „a niech jadą”. Bardzo prawdopodobne, że będą próbowali zaszczuć także mniejszość ukraińską.

Faszyzm nie zaczyna się od dymiących kominów Auschwitz, ani nie polega na jedzeniu swastyki z wafelków. Zakorzenia się poprzez bierną akceptację przemocy wobec obcokrajowców, czy też nauczycieli drwiących ze studniówkowego partnera uczennicy o innym kolorze skóry. Takich incydentów we współczesnej Polsce jest coraz więcej, a ich sprawcy mogą wynajdować kolejne błahe powody, uderzające także w Polaków o „typowym” wyglądzie.

Jeśli sobie w porę nie uświadomimy ich szkodliwości i dalej będziemy bagatelizować takie zdarzenia, to możemy stracić na wiele lat szansę na uwolnienie się od patologii kapitalistycznej organizacji społeczeństwa.

Piotr Trzpil

Category: Gazeta - luty 2018

Comments are closed.

WEEKEND ANTYKAPITALIZMU 2019

Plakat – Weekend Antykapitalizmu 2019
Weekend Antykapitalizmu 2019 – 31 maja–2 czerwca Warszawa
Wydarzenie na Facebooku – "Weź udział" i zaproś znajomych!

Dość rasizmu i faszyzmu! 16.03.2019

Plakat - demonstracja antyrasistowska 16 marca 2019
Demonstracja antyrasistowska w związku z Międzynarodowym Dniu Walki z Rasizmem – sob. 16 marca 2019, godz. 12.00, Pomnik Kopernika, Warszawa.
Wydarzenie na Facebooku gdzie znajdziesz info nt. demonstracji również w innych miastach

CZARNY PIĄTEK – Przeciw barbarzyńskiej ustawie

Czarny Piątek 23.03.2018
Wielki protest przeciw ustawie antyaborcyjnej
Wydarzenie na Facebooku

DZIEŃ SPOTKAŃ Z OKAZJI 100. ROCZNICY REWOLUCJI PAŹDZIERNIKOWEJ

 Wiec w Zakładach Putiłowskich w 1917 r.

Pracownicza Demokracja zaprasza na spotkania – – sobota, 4 listopada 2017 w Warszawie g. 15.00-19.00

Wydarzenie na Facebooku