Protesty przeciw „ustawie Gowina” – Nauka nie na sprzedaż

| 1 lipca 2018
15.06.18 Ostatni, jedenasty, dzień okupacji na Uniwersytecie Warszawskim.

15.06.18 Ostatni, jedenasty, dzień okupacji na Uniwersytecie Warszawskim.

W czerwcu doszło do wydarzeń niewidzianych na uczelniach wyż-szych od 1989 r. – wielodniowych okupacji przestrzeni akademickiej przez protestujących studentów, doktorantów i pracowników nau-kowych.

Wszystko z powodu tzw. Konsty-tucji dla Nauki forsowanej przez szefa ministerstwa nauki i szkolnictwa wyższego i wicepremiera Jarosława Gowina (stąd znanej powszechnie jako „ustawa Gowina”).

5 czerwca kilkadziesiąt osób zajęło balkon w Pałacu Kazimierzow- skim (będącym m.in. siedzibą władz rektorskich) na Uniwersytecie Warszawskim. W kolejnych dniach dołączały kolejne grupy podejmujące podobne akcje w innych miastach, między innymi na Uni-wersytetach Jagielloń- skim, Łódzkim, Gdań- skim, Wrocławskim, Adama Mickiewicza w Poznaniu oraz na krakowskiej Akademii Górniczo-Hutniczej.

Protesty odbyły się także w Toruniu, Opolu i Szczecinie. W Białymstoku kierowane były one przez związki zawodowe i rozpoczęły jeszcze przed okupacją podjętą na UW. Jednocześnie do protestujących docierały liczne petycje i listy wsparcia ze strony rozmaitych instytucji działających w szkolnictwie wyższym i nauce.

Przełamanie bariery

Okupacje akademickie oznaczały przełamanie pewnej symbolicznej bariery, nawet jeśli protesty nie były masowe. Łącznie w całej Polsce brało w nich udział kilkaset osób. Same okupacje liczyły nie więcej niż po kilkadziesiąt, czasem mając zupełnie symboliczny wymiar.

Jednak już taka skala akcji postawiła na kilkanaście dni temat „ustawy Gowina” w centrum debat politycznych w Polsce i, co ważniej-sze, ujawniła i wyostrzyła spory w obozie władzy. Brak poparcia dla ustawy publicznie zadeklarowała twardogłowa posłanka PiS Krystyna Pawłowicz, a pozytywne relacje o protestach zagościły także w mediach związanych z Tadeuszem Rydzykiem.

Kłótnie w obozie władzy

Krytyczne opinie pojawiły się także w środowisku związanym z prezy-dentem Andrzejem Dudą. Nie jest tajemnicą, że wielu pisowskim posłom ustawa się nie podoba, głównie z powodu groźby degradacji uczelni regionalnych – czyli znajdujących się w ich okręgach wyborczych.

Kłótnie w obozie władzy są zawsze dobrą wiadomością dla ruchów rzucających jej wyzwanie. Władza zjednoczona i pewna siebie jest zawsze trudniejsza do pokonania. Spory wśród „zjednoczonej prawicy” trzeba widzieć właśnie w ten sposób – jako spory dzielące przeciwnika. Jednak tylko nacisk w postaci protestów, jak najbardziej masowych, może spowodować, że te pęknięcia staną się na tyle istotne, iż sparaliżują cały projekt.

Nauka krytyczna i społecznie odpowiedzialna

Okupujący swoimi działaniami poka-zali, że jest to możliwe. Nawet niewielkie akcje wymusiły odłożenie głosowania nad projektem i wpro-wadzenie do niego kolejnych kilku- dziesięciu poprawek.

To dzięki protestom nowo wpro­wadzane „rady uczelni” nie będą musiały w większości składać się z członków spoza danej uczelni – co zakładała wcześniejsza wersja, potęgując zagrożenia nacisków zew- nętrznych ze strony polityczno-biznesowych układów.

Jednak oczywiście nie zmienia to samej istoty projektu forsowanego przez Gowina, przepełnionego wiarą w techokratyczno-menadżerskie za-rządzanie i oferującego ciąg dalszy neoliberalnej rekonstrukcji nauki i szkolnictwa wyższego.

Ustawa Gowina to kolejny przy-kład ograniczania tego, czego i tak nie było wiele i co zawsze rodziło się w oporze do istniejącego akademic-kiego status quo: krytycznej i spo- łecznie odpowiedzialnej roli nauki i nauczania akademickiego.

To zaprzeczenie wizji świata akademickiego, gdzie stawia się pytania krytyczne wobec rzeczy-wistości, podważa narzucane autory- tety i wzorce, a ostatecznie szuka się możliwości działania na rzecz lep-szego życia jednostek i społeczeństw.

Dotyczy to nie tylko nauk społecz-nych i humanistycznych, ale także eksperymentalnych (z zasadniczymi pytaniami, nad czym eksperymen-tujemy, co wynajdujemy i kto na tym skorzysta). W zamian mamy wizję uczonych jako funkcyjnych państwa i biznesu – najlepiej realizujących granty (państwowe i prywatne), będ-ące ostatecznie pochodną interesów grantodawców.

Dla obalenia „ustawy Gowina” i wymuszenia zmian idących w kierunku akademii demokratycznej, krytycznej i odpowiedzialnej społecz-nie potrzeba znacznie większego ruchu społecznego. Faktyczny zwierz-chnik Gowina, Jarosław Kaczyński, zadeklarował swoje poparcie dla jego projektu, więc bez takiego ruchu wszelkie podziały w obozie władzy mogą zostać skutecznie spacyfi-kowane.

Możemy się jednak spodziewać, że protesty akademickie powrócą i będą mogą mieć miejsce nawet po przyjęciu ustawy, gdy zaczną być wdrażane jej poszczególne elementy. Miejmy nadzieję, że czerwcowe protesty okażą się tylko zwiastunem jesiennego ciągu dalszego. I co waż-niejsze – działajmy w tym kierunku.

Filip Ilkowski

Tags:

Category: Gazeta - lipiec-sierpień 2018

Comments are closed.