Powrót projektu ustawy „Zatrzymaj aborcję” – Do kosza!

| 1 lipca 2018
23.03.18 Warszawa

23.03.18 Warszawa

Największymi i najbardziej skutecznymi protestami, które miały miejsce w Polsce w ostatnich dwóch latach, były demonstracje przeciw zaostrzeniu ustawy antyaborcyjnej – i za prawem kobiet do wyboru.

Kiedy pierwszy projekt o zakazie aborcji w 2016 roku od razu otrzymał poparcie od Jarosława Kaczyńskiego i premier Beaty Szydło, ponad 100 tys. kobiet i mężczyzn demonstrowało w całym kraju, zmuszając rząd do wycofania się. Niespodziewany wybuch czarnego protestu i strajku kobiet doprowadził do pierwszego zwycięstwa nad pisowskim rządem i pokazał, jak silny jest opór kobiet przeciw ingerowaniu polityków, prokuratury i biskupów w sferę ich ciała.

Wiosną tego roku protesty powtórzyły się. Dziesiątki tysięcy wyszły na ulice, tym razem przeciw projektowi ustawy „Zatrzymaj aborcję”, który zakłada zmuszanie kobiet do rodzenia, nawet jeśli prognoza zapowiada śmierć dziecka niedługo po urodzeniu, zakazując aborcji „w przypadku ciężkiego i nieodwracalnego uszkodzenia płodu albo nieuleczalnej choroby zagraża- jącej jego życiu”. Projekt trafił w rekordowym tempie do obrad sejmowych po naciskach politycz- nych ze strony biskupów.

Taka ustawa oznaczyłaby w praktyce zakaz aborcji, gdyż 95% przypadków legalnych aborcji w Polsce to aborcje z powodów uszkodzenia płodu. Przy tym aż 75% przy- padków legalnego przerwania ciąży ma miejsce na podstawie wad powodujących śmierć dziecka niedługo po urodzeniu. Wiadomo, że siły stojące za projektem widzą go tylko jako pierwszy krok do całkowitego zakazu aborcji.

W wyniku protestów w marcu tego roku pisowski rząd znowu wycofał się ze swoich planów. Rozpatrzenie sprawy w komisji sejmowej zostało odroczone bez podania nowego terminu.

Teraz jednak sprawa wraca na agendę sejmowej Komisji Polityki Społecznej i Rodziny.

Protesty są zapowiedziane w kilkunastu miastach w całym kraju i za granicą.

 

Nieludzki projekt

Organizatorki piszą: „Będziemy pod Sejmem w czasie prac Komisji, pilnując realizacji naszego postulatu, który się w odniesieniu do tego nieludzkiego, barbarzyńskiego projektu nie zmienił – ma on trafić do kosza, tak jak każdy inny projekt zmierzający w efekcie do wprowadzenia w Polsce całkowitego zakazu aborcji. Mobilizujemy się także lokalnie!”

Już dzisiejsze prawo doprowadza do takich sytuacji, która spotkała osobę oznaczoną jako X. Kiedy zaszła ona w ciążę, usłyszała, że płód ma takie wady, że umrze niedługo po urodzeniu. Natomiast kiedy zdecydowała się na aborcję, lekarze powiedzieli, że „to wszystko była pomyłka”, urodzi się zdrowe dziecko. Okazało się, że ją świadomie okłamali. Dziecko żyło tylko przez kilka miesięcy.  (źródło: Federacja na rzecz kobiet i planowania rodziny).

W obawie przed oskarżeniami o spowodowanie przerwania ciąży lekarze odmawiają leczenia ciężarnym – były już sytuacje śmierci kobiet z tego powodu.

Ustawa „Zatrzymaj aborcję” doprowadziłaby do zwiększenia liczby takich przypadków, do torturowania kobiet, cierpienia dorosłych i dzieci. Jeszcze trudniej byłoby o badania prenatalne i wszelkie leczenie podczas ciąży.

Dalej istniałaby oczywiście turystyka aborcyjna, ogólnie dostępna dla ludzi zamożnych. Dla kobiet bez pieniędzy tak, jak dzisiaj, pozostałyby mniej bezpieczne rozwiązania nieoficjalne.

Tym razem Andrzej Duda zdeklarował, że podpisze projekt „Zatrzymaj aborcję”, jeśli będzie uchwalony. Wydaje się jednak, że politycy PiS-u są w tej sprawie podzieleni. Wszystkie sondaże pokazują, że większość Polek i Polaków jest przeciwna zaostrzeniu prawa aborcyjnego – dotyczy to również wyborców PiS-u. Znaczna część zarówno ogółu obywateli, jak i elektoratu opcji rządowej, jest za liberalizacją ustawy antyaborcyjnej. Ale jedynie dalszy ciąg masowych protestów może zmusić polityków do odrzucenia nieludzkiego, antykobiecego projektu.

 

O prawo do decydowania

Takie odrzucenie oczywiście nie wystarczy. Ruchowi kobiet chodzi o coś więcej: o prawo do decydowania o sprawach swojego ciała, zdrowia i życia.

Tak, jak czarne protesty w Polsce były inspiracją dla ruchu na rzecz wyboru w Irlandii, jego zwycięstwo w referendum, kiedy wygrano całkowitą legalizację aborcji do 12 tygodnia ciąży, musi być dla nas zachętą i przykładem, że nawet w kraju katolickim jest możliwe wygranie z hierarchią kościelną i innymi antykobiecymi fanatykami.

W chwili napisania tego artykuły nie wiemy, jak skończy się sprawa w komisji sejmowej. Ale wiemy, że walka na pewno się nie skończyła.

 

Ellisiv Rognlien

Tags:

Category: Gazeta - lipiec-sierpień 2018

Comments are closed.