Lewica i Unia Europejska

| 1 lipca 2018
30.06.18 Wiedeń. Ponad 100-tysięczna demonstracja związkowa przeciw próbom wprowadzenia 12-godzinnego dnia pracy przez konserwatywno-faszystowski rząd. Strajki są planowane.

30.06.18 Wiedeń. Ponad 100-tysięczna demonstracja związkowa przeciw próbom wprowadzenia 12-godzinnego dnia pracy przez konserwatywno-faszystowski rząd. Strajki są planowane.

23 czerwca Partia Razem zorganizowała publiczną imprezę pod tytułem „Europejska Wiosna” na temat Unii Europejskiej i przyszłorocznych wyborów do Parlamentu Europejskiego.

Pod względem frekwencji spotkanie było bardzo udane. Paręset osób w warszawskim kinie mogło usłyszeć przemówienia lewicowych mówców z różnych europejskich krajów, m.in. Janisa Warufakisa, byłego ministra finansów w Grecji w rządzie lewicowej Syrizy.

Jest rzeczą oczywistą, że lewica powinna współpracować ze swoimi odpowiednikami za granicą. Skutecznie przeprowadzone kampanie wyborcze mogą przyczynić się do wzmocnienia lewicowych nastrojów w społeczeństwie, podważyć wpływy nacjonalizmu i przyczynić się do odrodzenia bojowego ruchu pracowniczego.

Jednak współpraca to jedno, a tworzenie iluzji w Unii Europejskiej, która jest i była od początku skonstruowana, by wzmocnić stronę wielkiego biznesu przeciwko pracow- nikom i kapitalistom z konkurencyjnych państw, to drugie.

Na facebookowej stronie Razem podsumowano wypowiedzi jednej z liderek partii, Agnieszki Dziemianowicz-Bąk, w przytoczonym tam wideo- klipie.

„15 lat temu powiedzieliśmy „tak!” marzeniu o pokoju, świecie bez podziałów i bez nienawiści. Niemal dokładnie 15 lat temu, także w czerwcu – Polska zagłosowała za dołączeniem do europejskiej wspólnoty.

Unia Europejska potrzebuje dzisiaj nadziei i odważnej wizji. Europejska Wiosna to odpowiedź na tę potrzebę. Razem z naszymi partnerami zbudujemy taką Unię, która wszystkim pracownikom w Europie zapewni godną płacę oraz dobre i bezpieczne warunki pracy. W której politykę prowadzi się w imieniu mieszkańców, a nie wyłącznie wielkiego biznesu. W której poważnie traktuje się o demokrację i prawa człowieka. Chcemy przedstawić Wam program, z którym już w przyszłym roku wraz z partnerami z Danii, Chorwacji, Francji, Grecji, Portugalii czy Niemiec wystartujemy w wyborach do Parlamentu Europejskiego: Nowy Ład dla Europy.”

W innym wpisie czytamy: „łączymy siły, by zreformować i uratować Unię Europejską”.

Jak widać, jest to strategia naprawy Unii Europejskiej – strategia, którą Warufakis firmuje od lat. W jego przypadku nasuwa się myśl, że powinien nauczyć się czegoś na przykładzie Grecji, co do niereformowalności Unii. W ostatnich latach za otrzymanie „pakietów ratunkowych” grecki rząd Syrizy zgodził się na upokarzające warunki – nastąpiły ogromne cięcia socjalne, wprowadzono głodowe eme- rytury oraz prywatyzację i masowe zwolnienia. Jeszcze dziś Grecja ma „oddać” wierzycielom, głównie bankom niemieckim i francuskim, ok. 64 mld euro.

Pracownicy i pracownice greccy przeprowadzili strajk generalny 30 maja tego roku przeciwko programowi cięć socjalnych firmowanemu przez Unię.

Internacjonalizm jest niezbędną cechą autentycznej lewicy, lecz, wbrew mitologii liberałów, od samego początku projektu prowadzącego do Unii Europejskiej, integracja unijna nie miała nic wspólnego z oddolną solidarnością społeczeństw.

W strategii Stanów Zjednoczonych integracja europejska – także w NATO – była projektem mającym służyć wzmocnieniu Zachodu w czasie zimnej wojny. Nie chodziło tu o jakiś „pokój na świecie”, tylko o skuteczne wyposażenie zachodnich klas panujących w ekonomiczne i militarne narzędzia dla rywalizacji z resztą świata.

Niektórzy liderzy europejscy chci-eli i chcą stworzyć z Unii potężne mocarstwo – imperialistyczną siłę, która może walczyć o interesy swoich kapitalistów. Różnią się tym, jak widzą należyty stopień niezależności od USA. Inne, bardziej nacjonalistyczne rządy, promują ideę luźniejszej integracji.

By doprowadzić do bliższej integracji, liberałowie stosuję strategię propagandową „balonów i flag”, co widzimy co roku na Paradzie Schumana i podobnych imprezach.

Jeśli lewica chce rozwijać swoje wpływy, nie może powielać takiego infantylnego przekazu liberałów.

Nie można też oddać nacjonalistom sprzeciwu wobec tej wielkiej machiny kapitalistycznej.

15 lat temu większość ludzi głosowało za Unią z powodów takich, jak możliwość swobodnego podróżowania po Europie i ewentualnie podjęcia pracy w krajach zachodnich.

Jeśli były i są jakieś iluzje co do Unii, to lewica powinna je podważyć, a nie promować.

Zamiast propagować ideę, że Unia Europejska może stać się narzędziem dla wywalczenia sprawiedliwości społecznej, powinniśmy jako lewica stawiać na oddolną solidarność między- narodową. Od kogo możemy wziąć przykład? Nie od „instytucji unijnych”, ale choćby od masowo protestujących antyrasistów i antyfaszystów w Grecji, Niemczech, Austrii i Brytanii, od strajkujących we Francji i Grecji, od wspaniałej kampanii w Irlandii na rzecz praw kobiet do przerywania ciąży.

W kraju takim, jak Polska, gdzie rządzą nacjonalistycznie nastawieni politycy, istnieje pokusa, by szukać jakiegoś magicznego ratunku ze strony pozornie „milszych” rządzących w innych państwach i ich instytucjach. Jednak nawet najbogatsze rządy w krajach Unii prowadzą antypracowniczą politykę, zamrażając pensje pracowników (Niemcy), czy atakując nabyte prawa pracownicze (Francja).

Nie chcemy pielęgnować pojęcia „europejskości”, które służy wykluczeniu reszty świata i przyczynia się do rasizmu wobec uchodźców i imigrantów.

Realne starania o lepsze społeczeństwo łączą się z solidarnością i samoorganizacją oddolną. Udawanie, że Unia Europejska – kolektyw oligarchów i państwowych szefów – może przyczynić się do zwalczania militaryzacji, wyzysku i dyskryminacji, jest szkodliwą ślepą uliczką.

Andrzej Żebrowski

 

Tags:

Category: Gazeta - lipiec-sierpień 2018

Comments are closed.