Niebezpieczeństwo lekceważenia faszyzmu

| 1 grudnia 2017
11.11.17 Warszawa.  Manifestacja antyfaszystów.

11.11.17 Warszawa.
Manifestacja antyfaszystów.

Czy można nazwać tzw. Marsz Niepodległości marszem faszystowskim?

Wśród głównych organizatorów marszu był Obóz Narodowo Radykalny (ONR), organizacja, która odwołuje się bezpośrednio do swoich faszystowskich poprzedników z lat 30-tych XX wieku. Wraz z sojusznikami z Ruchu Narodowego i Młodzieży Wszechpolskiej organizowali w ostatnich latach wiele mniejszych demonstracji, jak ta we Wrocławiu w listopadzie 2015 roku. Wtedy na islamofobicznej pikiecie spalono kukłę Żyda.

ONR i sojusznicy noszą flagi i transparenty z symboliką faszystowską, jak falanga czy krzyż celtycki. 11 listopada widzieliśmy je obok rasistowskich haseł na transparentach, jak: „Europa będzie biała albo bezludna”, „Wszyscy równi, wszyscy biali” i „Biała Europa braterskich narodów”. Karol Gac, dziennikarz z prawicowego portalu dorzeczy.pl, pisał na Twitterze, że maszerujący skandowali: „Biała siła, Ku-Klux-Klan”, „Narodowy socjalizm” i „Sieg Heil!”. Widać, że nawet wprost hitlerowskie hasła nie są obce polskim faszystom.

Wątek chwalenia terroryzmu (KKK, naziści) był powielany. Widzieliśmy baner z wizerunkiem Janusza Walusia, polskiego faszysty, który w 1993 r. zabił Chrisa Haniego – odważnego bojownika przeciwko apartheidowi. Był też transparent przedstawiający karykaturę muzułmanina z wielkim nosem w koniu trojańskim i zamaskowanego terrorystę z polską flagą, który rzuca w niego koktajl Mołotowa.

Chcąc podkreślić, o co im naprawdę chodzi, organizatorzy marszu zaprosili faszystów i nazistów z całej Europy – niektórzy z nich przemawiali jako honorowi goście (patrz s. 7).

Podsumowując, polscy faszyści organizowali marsz, stali na jego czele, dostarczyli rasistowskich haseł i faszystowskiej symboliki, które zdominowały pochód, jak i zaprosili faszystów z całej Europy do wzięcia udziału i zabrania głosu. Dlatego uzasadnione jest nazwać tzw. Marsz Niepodległości marszem faszystowskim.

 

Chyba nie można nazwać wszystkich uczestników tego marszu faszystami?

Oczywiście, że nie można. Jednak to marna pociecha. Mussolini i Hitler nie tworzyli tylko paramilitarnych bojówek ulicznych, lecz również przyciągali ludzi z dziećmi do swoich spotkań i demonstracji. W ten sposób mogli budować masowy ruch i zdobyć większe poparcie.

Jest się czego obawiać właśnie dlatego, że faszyzm normalizuje się do takiego stopnia, że kilkadziesiąt tysięcy osób nie widzi nic złego w uczestniczeniu w manifestacji kierowanej przez faszystów.

 

Czy faszyści już się stali potężną siłą masową?

Na szczęście nie – i musimy zapewnić, że nigdy nią nie będą. Gdy kandydowali we własnym imieniu, otrzymali śladowe poparcie w wyborach 2015 r. (chociaż kilku z nich weszło do Sejmu z innych list, głównie Kukiz’15).

Co do siły ulicznej, tzw. Marsz Niepodległości jest obecnie jedynym czasem w roku, kiedy faszyści mogą przyciągnąć takie tłumy. Zwykle ich demonstracje mobilizują najwyżej kilkaset osób.

W dniu 11 listopada zarówno marsz w warszawie, jak i wrocławski marsz faszystów, były mniej liczne niż w zeszłym roku.

W Warszawie w 2016 roku policja podała frekwencję liczącą 75 tys. a ratusz 60 tys. W tym roku szacunek policji wyniósł 60 tys., a ratusza 30 tys.

We Wrocławiu wg szacunków Gazety Wyborczej w tzw. Marszach Patriotów organizowanych przez faszystowskie Narodowe Odro- dzenie Polski w ostatnich latach uczestniczyło: 2015 r. – 10 tys. osób; 2016 r. – 3 tys. W tym roku marsz NOP-u liczył 60 osób. Organizowanie głównego marszu przejęli Piotr Rybak (ten od spalenia kukły Żyda) i faszystowski eks-ksiądz Jacek Międlar. Ich marsz przyciągnął połowę mniej niż rok temu – 1500 osób.

Oczywiście tegoroczne liczby z Warszawy i Wrocławia są wciąż niepokojąco duże. Jednak warto je przytaczać, by nie ulec propagandzie samych faszystów, którzy chcą, by nie tylko ich przeciwnicy, ale także reszta społeczeństwa myślała, że stają się coraz silniejsi. Takie wrażenie można by odnieść z doniesień medialnych ws. marszu.

Przy czym należy podkreślić, że faszyści mogą bardzo szybko stać się większym zagrożeniem, co widzieliśmy pod koniec 2015 r., kiedy organizowali liczne islamofobiczne demonstracje antyuchodźcze w całym kraju.

 

Dlaczego więc w tym roku był taki szum medialny wokół 11 listopada?

Po raz pierwszy znaczna część mediów krajowych i zagranicznych zauważyło faszystowski charakter marszu – chociaż był on widoczny odkąd marsze te powstały na początku tej dekady.

Wynika to zapewne z różnych przyczyn, m. in. z większej wrażliwości mediów zagranicznych na skrajną prawicę po dojściu Trumpa do władzy w USA. Ta wrażliwość dotyczy także znanej z rasistowskiej retoryki i wrogości wobec uchodźców władzy PiS w Polsce. Przy tym mieliśmy kumulację dwóch lat promowania faszystów przez obóz władzy. W związku z tym, ruch antyfaszystowski i media zaczęły bardziej konsekwentnie – do czego zawsze przekonywaliśmy w Pracowniczej Demokracji – nazywać organizatorów tzw. Marszu Niepodległości faszystami.

Uwagę mediów przyciągnęły także odważne akcje kobiet tego dnia. Na mszy dla ONR, Ruchu Narodowego i Młodzieży Wszechpolskiej w warszawskim kościele św. Barbary ksiądz pozdrawiał władze tych organizacji. Gabriela Lazarek rozwinęła transparent z cytatem Jana Pawłą II : „Rasizm to grzech, który stanowi wielką zniewagę Boga”. Kobieta została siłą wyrzucona za drzwi przez faszystów, gdzie przechodnie uratowali ją przed pobiciem.

13 niesamowicie odważnych kobiet siedziało na trasie samego marszu. Trzymały transparent z napisem „Faszyzm STOP”. Zostały one oplute, kopane i brutalnie wyniesione. Jedna straciła przytomność. Równie bohaterska czternasta koleżanka filmowała całe wydarzenie.

 

Jak wygląda obecnie strona antyfaszystowska?

Tak jak w 2016 r. 11 listopada w tym roku miała miejsce kilkutysięczna demonstracja antyfaszystów. Były flagi i transparenty wielu organizacji, m.in.: Strajku Kobiet, Partii Razem, Pracowniczej Demokracji, Zielonych, Inicjatywy Pracowniczej, anarchistów, organizacji LGBT+, Inicjatywy Polskiej. Uczestniczyły także członkinie i członkowie stowarzyszeń, jak Dom Otwarty, które organizuje pomoc rzeczową dla uchodźców i prowadzi szkolenia antyrasistowskie.

Najbardziej cieszyła obecność wielu osób, szczególnie młodych, które po raz pierwszy uczestniczyły w takiej manifestacji.

Dało się odnieść wrażenie, że wzrasta oburzenie wobec działań faszystów i że możemy w przyszłości przyciągnąć znacznie więcej osób do przyszłych protestów.

Trzeba podkreślić, że w ostatnich tygodniach po raz pierwszy miliony ludzi w Polsce słyszało dzień w dzień, że organizatorzy tzw. Marszu Niepodległości są faszystami.

To bardzo ważne. Faszyści nie znoszą, gdy nazywa się ich, jak należy. Wiedzą, że grozi to odwróceniu się od nich znacznej części dzisiejszych uczestników ich marszu.

Same słowa jednak nie wystarczają. Musimy być bardziej widoczni i liczniejsi na ulicach.

 

Były jakieś akcje antyfaszystowskie czy antyrasistowskie po 11 listopada?

Tak. 15 listopada w Poznaniu antyfaszyści protestowali pod pubem, w którym przemawiał Robert Winnicki, lider faszystowskiego Ruchu Narodowego. Ogłuszający hałas protestujących kilkakrotnie przerwał spotkanie.

29 listopada odbyła się antyrasistowska pikieta solidarnościowa przy metrze Centrum w Warszawie w związku z atakiem na Ośrodek Kultury Muzułmańskiej dwa dni wcześniej, kiedy zamaskowani mężczyźni obrzucili Ośrodek kamieniami i powybijali szyby.

Protest ten pod hasłem „STOP rasistowskim atakom – NIE dla islamofobii!” zorganizowała koalicja Zjednoczeni Przeciw Rasizmowi. Była liczna reprezentacja muzułmanek i muzułmanów, co dobrze wróży dla przyszłości ruchu antyrasistowskiego i antyfaszystowskiego. Protestujący dyskutowali z przechodniami – a z ich strony nie odnotowano wrogości. Pokazuje to, jak ważne jest wyjście na ulice, gdy mają miejsce rasistowskie ataki. Musimy podważyć rasistowski przekaz mediów, w szczególności rządowego TVP (patrz s. 9).

Jak powiedziała Natalia Gebert z Domu Otwartego: „Nie możemy być obojętni, musimy reagować na każdy rasistowski atak. Tym razem kamienie zostały rzucone na budynek, następnym razem – mogą zranić ludzi „.

Lubna Al-Hamdani, lekarka i muzułmanka z rodziny polsko-irakijskiej, wyraziła nadzieję, że kiedy jej syn dorośnie, to nie będzie już słyszał tych przykrych słów, które ona spotyka na ulicy i w pracy, tylko dlatego, że tak a nie inaczej wygląda.

Na demonstracji z entuzjazmem  przyjęto zapowiedź protestu 17 marca 2018 w Warszawie – w związku z ONZ-owskim Międzynarodowym Dniem Walki z Rasizmem.

Działają też studenci. Na uniwersytetach w Warszawie i Gdańsku powstały Studenckie Komitety Antyfaszystowskie (s. 7).

 

Jaka jest przyszłość ruchu antyfaszystowskiego i antyrasistowskiego?

Te dwa ruchy są w oczywisty sposób ściśle związane – i trzeba pamiętać, że skrajna prawica ma też innych wrogów. 11 listopada nosiła ona również transparenty antyaborcyjne.

W ostatnim czasie islamofobia i nienawiść wobec uchodźców jest główną treścią działania faszystów, jednak nie zapomnieli o osobach LGBT+ i wciąż je atakują.

Dlatego organizacje kobiece i LGBT+ są również filarami naszego ruchu.

Trzeba też przyciągnąć znacznie większą liczbę osób z różnych grup etnicznych do współorganizowania protestów.

Przed II wojną światową faszyzm niszczył ruch pracowniczy. Dlatego, mimo wszelkich trudności, należy też starać się o poparcie dla naszego ruchu ze strony związków zawodowych.

Widzieliśmy w Polsce i w innych krajach, że w czasach politycznej niestabilności związanej z nieudolnością systemu kapitalistycznego faszystowskie organizacje mogą błyskawicznie rosnąć w siłę. Jednak nie zapomnijmy, że antyfaszyści również mogą zdobywać coraz większe poparcie.

Musimy reagować na każdy atak rasistów i faszystów oraz organizować jak największe demonstracje uliczne.

 

Andrzej Żebrowski

Tags:

Category: Gazeta - grudzień 2017

Comments are closed.