baner.pracdem.stary

100. rocznica rewolucji w Rosji – Demokracja pracownicza w działaniu

| 1 listopada 2017
John Reed

John.Reed

Wielu osobom komunizm kojarzy się z brakiem demokracji. Trudno się dziwić. Państwa nazywające się komunistycznymi były represyjne i antypracownicze. Jednak komunizm kiedyś miał zupełnie inne znaczenie – o którym dzisiejsi rządzący nie chcą przypominać. Tu amerykański dziennikarz-rewolucjonista John Reed opisuje, jak działała demokracja pracownicza w pierwszym okresie rewolucji rosyjskiej.

SOWIETY są tworzone bezpośrednio przez robotników w fabrykach oraz chłopów na terenach wiejskich.

Początkowo delegaci do rad robotniczych, żołnierskich i chłopskich byli wybierani według reguł, które zależały od potrzeb i wielkości danej grupy. W niektórych wsiach chłopi wybierali jednego delegata na pięćdziesięciu głosujących. Żołnierze w koszarach mogli wybrać określoną liczbę delegatów na każdy pułk bez względu na jego liczebność, ale w oddziałach polowych obowiązywała odmienna metoda.

W dużych miastach robotnicy szybko przekonali się, że sowiety stawały się niewydolne, jeżeli liczba delegatów nie była ograniczona do jednego na pięciuset robotników. Na tej samej zasadzie podczas pierwszych dwóch Wszechrosyjskich Kongresów Sowietów jeden delegat przypadał na dwadzieścia pięć tysięcy głosujących, chociaż w praktyce delegaci reprezentowali okręgi o różnej wielkości.

Piotrogrodzki Sowiet Deputowanych Robotniczych i Żołnierskich, który działał w czasie, gdy przebywałem w Rosji, może służyć jako przykład tego, jak miejskie organy władzy funkcjonują w ramach socjalistycznego państwa. Sowiet liczył około 1200 deputowanych i w zwykłych okolicznościach jego sesje plenarne odbywały się co dwa tygodnie.

W toku działalności wybrano Centralny Komitet Wykonawczy złożony ze 110 członków, proporcjonalnie do podziałów partyjnych. Tenże Centralny Komitet Wykonawczy włączał do swojego grona na podstawie zaproszenia delegatów z komitetów centralnych wszystkich partii politycznych, komitetów centralnych związków zawodowych, komitetów fabrycznych oraz innych demokratycznych organizacji…

Ustrój oparty na sowietach był niezwykle elastyczny i umożliwiał uczestniczenie w sprawowaniu władzy przedstawicielom tych wszystkich zawodów, które zdołały się zorganizować i wyraziły taką wolę, na przykład kucharzom, kelnerom, sprzątaczom, służącym czy woźnicom.

Wybory delegatów opierają się na reprezentacji proporcjonalnej, co oznacza, że partie polityczne są reprezentowane proporcjonalnie do liczby głosujących w danym mieście. Ponadto głosowanie odbywa się na partie polityczne i programy, a nie na kandydatów. Kandydaci są nominowani przez komitety centralne partii politycznych, które mogą ich zastępować innymi członkami. Delegaci nie są wybierani na ustaloną kadencję i mogą w każdej chwili zostać odwołani.

wiec w Zakładach Putiłowskich w 1917 r.

Wiec w Zakładach Putiłowskich w 1917 r.

Nigdy nie wymyślono ciała politycznego bardziej wrażliwego i lepiej odpowiadającego na wolę powszechną. Stanowiło to niejako konieczność, ponieważ w czasie rewolucji wola powszechna zmienia się wyjątkowo często. Na przykład w pierwszym tygodniu grudnia 1917 r. odbywały się parady i demonstracje poparcia dla Zgromadzenia Konstytucyjnego – a więc przeciwko władzy sowietów.

Do jednej z takich parad otworzyło ogień kilku nieodpowiedzialnych żołnierzy Gwardii Czerwonej. Zginęło kilka osób. Reakcja na tę idiotyczną przemoc była natychmiastowa. W ciągu dwunastu godzin radykalnie zmienił się skład Sowietu Piotrogrodzkiego. Odwołano kilkunastu bolszewików, których zastąpili mienszewicy. Gdy trzy tygodnie później nastroje się uspokoiły, mienszewicy zaczęli być jeden po drugim odwoływani, a ich miejsce zajmowali z powrotem bolszewicy…

GDY wybuchła rewolucja marcowa, właściciele i administratorzy wielu zakładów przemysłowych albo je pozostawili, albo zostali z nich usunięci przez robotników…

Bez wsparcia ze strony nadzorców, kierowników, a w wielu przypadkach także inżynierów i księgowych, robotnicy stanęli przed wyborem: kontynuować pracę albo skazać się na głodowanie. Wybrano komitet obejmujący po jednym delegacie z każdego wydziału lub działu. Na komitecie ciążył obowiązek zarządzania fabryką.

Oczywiście początkowo sytuacja wydawała się beznadziejna. Funkcje poszczególnych działów dało się w ten sposób skoordynować, ale brak wyszkolenia technicznego robotników skutkował groteskowymi sytuacjami.

W czasie spotkania komitetu w jednym z zakładów pewien robotnik wstał i powiedział: „Towarzysze, dlaczego mielibyśmy się martwić? Brak ekspertów technicznych nie jest poważnym problemem. Pamiętajmy, że dotychczasowy właściciel nie był ekspertem technicznym – nie wiedział nic o konstruowaniu maszyn, chemii czy chociażby buchalterii. Jego rola sprowadzała się do posiadania. Gdy potrzebował pomocy technicznej, zatrudniał w tym celu ludzi. Teraz to my jesteśmy właścicielami. Zatrudnijmy więc inżynierów, księgowych i innych – niech dla nas pracują!”

W fabrykach państwowych problem był względnie łatwy do rozwiązania – rewolucja automatycznie usunęła „właściciela” i nigdy nie ustanowiła nowego. Jednak gdy komitety fabryczne formowały się w zakładach prywatnych, były one wściekle atakowane przez właścicieli, którzy w większości zawiązywali umowy ze związkami…

Na początku czerwca zaczęła nabierać kształtu mniej lub bardziej świadoma kampania burżuazji zmierzająca do zatrzymania rewolucji i rozbicia demokratycznych organizacji. Zaczynając od komitetów fabrycznych, właściciele zakładów przemysłowych planowali zniszczyć wszystko, w tym sowiety.

Armia została zdezorganizowana, zaopatrzenie, amunicja i żywność nie docierały do niej, a rzeczywiste pozycje oddziałów zostały ujawnione Niemcom (np. w Rydze); na wsi przekonywano chłopów do gromadzenia ziarna i prowokowano do nieposłuszeństwa, które dawało Kozakom wymówkę do tego, by „przywracać spokój”; w przemyśle – ważniejszym niż wszystko inne – sabotowano wykorzystanie maszyn i działalność samych fabryk, rujnowano transport oraz niszczono kopalnie węgla, metali i innych surowców. Próbowano każdego sposobu, aby zamknąć fabryki i zmusić robotników głodem do podporząd- kowania się z powrotem dawnemu reżimowi.

Temu robotnicy musieli się przeciwstawić. Powołany został Komitet Fabryczny, który przejął kontrolę nad produkcją. Co zrozumiałe, początkowo rosyjscy robotnicy popełniali niedorzeczne błędy, o których w kółko dowiadywał się świat. Robotnicy domagali się nierealnie wysokich pensji, próbowali wprowadzać skomplikowane technicznie procesy bez odpowiedniego doświadczenia, a w kilku przypadkach zdecydowali się nawet na przywrócenie dawnych właścicieli.

Jednak wspomniane przykłady stanowiły jedynie niewielki odsetek tych wszystkich zakładów, których robotnicy okazali się wystarczająco zaradni, aby prowadzić produkcję bez udziału właścicieli…

W Nowogrodzie znajdował się zakład tekstylny. W pierwszych dniach rewolucji właściciel zakładu oznajmił:

„Nadciągają kłopoty. Dopóki trwa rewolucja, nie uda nam się osiągnąć żadnych zysków. Wstrzymajmy prace do czasu, aż się ten zryw wypali”. Zamknął zakład i wraz z personelem biurowym, chemikami, inżynierami i dyrektorem udał się do Piotrogrodu. Już na drugi dzień robotnicy wznowili produkcję…

W całej Rosji robotnicy zdobywali niezbędną wiedzę na temat podstaw produkcji przemysłowej, a nawet dystrybucji towarów, więc gdy tylko wybuchła rewolucja październikowa, mogli wprawić w ruch machinę pracowniczej kontroli nad produkcją.

John Reed

Tłumaczył Łukasz Wiewiór

 

Pierwsze wydanie: październik 1918 r. w amerykańskim magazynie socjalistycznym „The Liberator”.

Category: Gazeta - listopad 2017

Comments are closed.