baner.pracdem.stary

„Macierewicz i jego tajemnice” Tomasza Piątka

| 1 września 2017

okladka książki "Macierewicz.i.jego.tajemnice"

Napisanie książki, która w ciągu miesiąca od premiery sprzeda się w ilości 100 tys. sztuk, a tłumy zainteresują się spotkaniami promocyjnymi, wydaje się w Polsce fantazją w dobie niewielkiego i spadającego zainteresowania czytelnictwem. Tymczasem udało się ją zrealizować Tomaszowi Piątkowi, autorowi „Macierewicz i jego tajemnice”.

Tytułowy bohater, czyli obecny szef Ministerstwa Obrony Narodowej do tej pory był powszechnie postrzegany z jednej strony jako szaleniec opętany rządzą władzy i rusofobią, a z drugiej jako bezkompromisowy patriota, zwalczający post-PRL-owskie układy. Publikacja Piątka pokazuje fałsz obu tych narracji, przedstawiając Macierewicza jako wyrachowanego gracza, realizującego interes swojej kliki związanej z narodowo-katolicką prawicą.

Tej tezy bronią setki zacytowanych dokumentów, publikacji, artykułów. Wiele z nich, jak np. dane rejestru KRS jest ogólnodostępne w internecie, co pozwala czytelnikowi samodzielnie je przeanalizować. Dodatkowo dla większej przejrzystości przekazu zamieszczono mapę najważniejszych powiązań Macierewicza zarówno krajowych, jak i zagranicznych.

Książka w przystępny sposób udowadnia, że szef MON, rzekomo tak gorliwie wojujący z dawnymi ubekami, od wielu lat prowadzi wspólne interesy z jednym z nich – Robertem Luśnią, skazanym przez sąd lustracyjny. Dostajemy informacje także o innych, mniej widocznych pomagierach Macierewicza, związanych z nim od dawna i stojących przy nim również dzisiaj. Dowiadujemy się m. in., skąd wzięli się tzw. „eksperci smoleńscy”, 20-letni doradca MON Edmund Janniger, a także co łączy ministra z amerykańskim lobbystą na rzecz koncernów zbrojeniowych Alfonse D’Amato, na rzecz których MON zerwał niedawno kontrakt na dostawę Caracali, co liberalne media przyjęły jako kolejne szaleństwo Macierewicza.

W obliczu tych faktów nie trzeba było długo czekać na reakcję wziętych pod lupę „bohaterów” książki. Jeszcze przed jej premierą, gdy cząstkowe analizy były publikowane w „Gazecie Wyborczej”, jedna z fundacji, w której władzach figuruje Macierewicz wraz z szemranymi wspólnikami, tłumaczyła się mętnie, że jest „jedynie stroną internetową”. Oprócz tego pojawiały się komunikaty ministerstwa, które wyłącznie zaprzeczały zarzutom stawianym przez Piątka, bez podania przekonywającego uzasadnienia. Po wydaniu książki MON złożył także doniesienie do prokuratury za „przemoc i groźby wobec funkcjonariusza państwowego”!

To pokazuje jasno, że władza uznaje się za niepodważalny autorytet i nie zamierza się tłumaczyć, ryzykując typowy w takich okolicznościach proces o zniesławienie. W obliczu dowodów Tomasza Piątka i zainteresowania, jakie wywołała ta książka, nawet najbardziej stronniczy i służalczy sędzia miałby problem z wydaniem korzystnego dla władzy wyroku.

Oprócz wielu zalet książka ma również minusy. Autor wpisuje się w typową dla liberalnych elit narrację, że wszelkie zło tego świata pochodzi od wszechpotężnego Putina, chcącego poprzez PiS i Macierewicza wyrwać Polskę ze struktur NATO i UE, a on stara się temu przeciwstawić, demaskując te powiązania sięgające także Donalda Trumpa. Traktuje działanie kliki Macierewicza jako sabotowanie tzw. „polskiej racji stanu”, a nie systemową patologię kapitalistycznego państwa, która umożliwia również innym, podobnym grupom działania kosztem zwykłych ludzi. Brakuje refleksji, dlaczego to jest możliwe, choć są podane ciekawe przykłady.

To właśnie typowy dla kapitalizmu brak demokratycznej kontroli w zakładach pracy sprawił, że zarząd Herbapolu (z Luśnią na czele) mógł bezkarnie przepłacać nigdy nieopublikowane reklamy w obrzydliwej, antysemickiej gazecie Macierewicza „Głos”, co stanowiło przykrywkę dla oszustw finansowych.

Ograniczoną namiastkę takiej analizy i dostrzeżenie wspólnego interesu klasowego konkurujących elit przeciw pracującym można znaleźć w podsumowaniu: „Podejrzewam, że latach 70. i 80. najbardziej twardogłowi sowieccy komuniści i najbardziej prawicowi amerykańscy republikanie zorientowali się, że mają wspólne interesy. Jedni i drudzy chcieli trzymać swoje ludy w posłuszeństwie, a także wyciskać z nich pieniądze na zbrojenia. Jedni i drudzy mieli wspólnego wroga, którym była globalna demokratyzacja i rozbrojenie”. Nic dziwnego, że mieli wspólne interesy – “sowieccy komuniści” byli po prostu kapitalistami państwowymi.

Mimo braku próby zagłębienia się w temat, czemu kliki jak ta Macierewicza pasożytują na społeczeństwie, warto przeczytać książkę Piątka i śledzić wydarzenia z nią związane, gdyż wiele mówią na temat opresyjnej natury kapitalistycznego państwa.

Piotr Trzpil

Tags:

Category: Gazeta - wrzesień 2017

Comments are closed.