Donald Trump: szowinista i wróg kobiet

| 1 lipca 2017
21.01.2017 Waszyngton. Wielka demonstracja kobiet przeciw Trumpowi.

21.01.2017 Waszyngton. Wielka demonstracja kobiet przeciw Trumpowi.

Przed wizytą Donalda Trumpa w Polsce podkreślano wspólne interesy rządu polskiego i administracji amerykańskiej. Oprócz sojuszu militarnego i wspólnej postawy rasistowskiej wiadomo, że również polityka antykobieca jednoczy przedstawicieli władzy obu państw.

Donald Trump słynie ze swojej seksistowskiej postawy i pogardy wobec kobiet.

Znane nagranie jego wypowiedzi, kiedy chwali się, że przysługują mu specjalne prawa do molestowania seksualnego („You can do anything. Grab ‘em by the pussy” “Możesz zrobić z nimi wszystko. Łapać je za cipę”), komentarze poniżające kobiety za wygląd, organizowanie konkursów „Miss” – będące szczytem uprzedmiotowienia kobiet – cała jego historia seksistowskiej praktyki może wzbudzić tylko wstręt i oburzenie.

Nic dziwnego więc, że kobiety, po wyborze Trumpa na prezydenta, na masową skalę protestowały w USA i innych krajach. Szacuje się, że razem ok. 5 mln ludzi na świecie maszerowało przeciw Trumpowi.

Antykobiecość Trumpa nie polega tylko na obraźliwych wypowiedziach– za słowami idą czyny. Jego polityka ma bardzo negatywne konsekwencje dla tej większości społeczeństwa, którą stanowią kobiety.

Jednym z jego pierwszych posunięć po przejęciu prezydentury było wprowadzenie i rozszerzenie tzw. „gag rule” („regulaminu knebla”). Polega on na wycofaniu finansowania amerykańskiego ze zdrowotnych programów pomocowych w państwach Globalnego Południa  prowadzonych przez organizacje pozarządowe,  jeśli w swojej pracy udzielają pomocy związanej z aborcją lub mówią swoim pacjentkom coś na temat aborcji.

Czyli nie chodzi tylko tu o zakaz dokonania aborcji, ale w ogóle o zakaz wszelkiej informacji, skierowań, doradztwa, pomocy prawnej, szkoleń czy lobbowania, podczas których wymienia się słowo “aborcja” – nawet w krajach, gdzie aborcja jest legalna. Czyli cenzura, która idzie dużo dalej niż ewentualne restrykcje prawne w danym kraju.

Ten „gag rule” był wprowadzany za każdym razem, kiedy republikański prezydent dochodzidł do władzy, ale Trump poszedł dużo dalej niż jego poprzednicy –  wprowadził ten zakaz dla wszelkiego rodzaju pomocy zdrowotnej, nie tylko dla programów planowania rodziny.

Organizacje, które stoją przed faktem „gag rule” mają wybór: albo go nie akceptować i stracić wszystkie dotacje ze strony USA, albo dostosować się do niego, powodując tym samym wzrost liczby zachorowań i śmierci wśród kobiet.

W krajach, gdzie wczesne i częste ciąże oraz porody stanowią poważne zagrożenie dla zdrowia bardzo wielu kobiet, to bezpieczne zabiegi aborcyjne naprawdę mogą ratować ludzkie życie.

Według Światowej Organizacji Zdrowia co roku dokonuje się 36 mln zabiegów aborcyjnych, z tego 21,6 mln w niebezpiecznych warunkach, a spośród nich 18,5 mln w krajach biednych. Śmierć z powodu niebezpiecznych aborcji stanowi 13% wszystkich przypadków śmierci związanych z macierzyństwem. Oznacza to oczywiście, że ciąża i poród stanowi ogromne ryzyko dla życia kobiety.

Wiadomo, że jeśli kobiety nie dostają informacji o bezpiecznych sposobach przerywania ciąży, rosnąć będzie liczba niebezpiecznych zarówno ciąż i porodów, jak i zabiegów aborcyjnych dokonanych przez niewykwalifikowane osoby w warunkach podziemnych.

Prawie 140 organizacji, wśród nich Marie Stopes International (MSI) i Międzynarodowa Federacja Planowanego Rodzicielstwa (IPPF), nie zaakceptowały „gag rule”. Uważają, że świadczenie usług związanych z aborcją jest kluczowe dla ich działalności i nie mogą z tego zrezygnować.  MSI straci przez wycofanie funduszy amerykańskich (20% swojego rocznego budżetu) i szacuje, że może to doprowadzić do śmierci 14 kobiet ciężarnych dziennie.

W kwietniu br. Trump posunął się jeszcze dalej i wycofał wszelkie wsparcie finansowe dla ONZ-owskiego funduszu UNFPA – prowadzącego działania związane z szeroko rozumianymi sferami praw kobiet, świadomego rodzicielstwa, poprawy warunków rodzenia oraz walki z chorobami przenoszonymi drogą płciową.

Fundusz prowadzi i finansuje projekty, w dziedzinach takich, jak:

– planowanie rodziny i zapobieganie niechcianym ciążom

– zapewnianie bezpiecznego przebiegu ciąży i porodu

– ograniczanie liczby zarażeń chorobami przenoszonymi drogą płciową (w szczególności HIV/AIDS)

– zwalczanie przemocy wobec kobiet

– promocja równouprawnienia kobiet

Nietrudno wyobrażać sobie, jakie skutki wycofanie funduszy z USA będzie miało dla kobiet na całym świecie.

W wielu krajach stopień śmierci ciężarnych kobiet jest bardzo wysoki – i często tylko organizacje pozarządowe oferują darmowe usługi zdrowotne dla najbiedniejszych rodzin.

Jedną z kluczowych działań różnych organizacji oraz funduszu UNFPA to badania profilaktyczne pod kątem raka szyjki macicy. Prostym i niekosztownym testem używając octu można rozpoznawać zmiany nowotworowe. Wczesne odkrycie tej choroby może ratować bardzo dużo kobiet przed śmiercią, bo choroba ta jest uleczalna na wczesnym etapie. Zatrzymanie funduszy przez Trumpa oznacza, że rak często będzie stwierdzony dopiero w ostatniej i już śmiertelnej fazie.

Antykobieca polityka Trumpa uderza więc w najbiedniejsze kobiety świata.

Jednak również na froncie domowym Trump stanowi zagrożenie dla zdrowia kobiet – nie tylko promując antyaborcyjną politykę, ale też ograniczając dostęp do innych aspektów ochrony zdrowia związanych z ciążą, macierzyństwem i płodnością.

W czasie kampanii wyborczej zaszokował on wypowiedzią, że kobiety, które przerywają ciążę, powinny spotykać się z „jakiegoś rodzaju karą” – mimo wszystko byłby to dość daleko idący krok nawet na tle coraz większychj restrykcji antyaborcyjnych w Stanach.

Trump wybrał znanego antyaborcjonistę Mike’a Pence’a jako kandydata na wiceprezydenta. Jako gubernator stanu Indiana Pence wprowadził najbardziej skrajną legislację przeciw prawu wyboru dla kobiet, skutkiem której pewna kobieta z Indiany, Purvi Patel, która szukała opieki medycznej po poronieniu, trafiła do więzienia na więcej niż rok czasu.

Ustawa Affordable Care Act (ACA – Ustawa o dostępnej opiece medycznej), wprowadzona przez administrację prezydenta Obamy, chociaż jak najbardziej niedoskonała, zawiera wymóg, by większość ubezpieczycieli zdrowotnych oferowała pełne pokrycie kosztów za środki antykoncepcyjne na receptę. Dzisiaj 55 mln kobiet korzysta z pokrycia takich kosztów.

Jednak już dzisiaj niektórzy pracodawcy wystąpili do sądu (Sprawa Hobby Lobby), by zostać wyłączeni z takiego obowiązku wobec swoich pracowników – z powodu przekonań religijnych – i wygrali sprawę. Czyli pracownikom odebrano prawo do decydowania o własnym zdrowiu.  Na podobnej zasadzie katolickie szpitale w USA odmawiają ofiarom gwałtu pomocy w postaci dostępu do pigułki „dzień po”.

Trump chce jednak pójść dalej – w ramach swojego planu zniesienia ACA. Proponuje, by pacjenci, którzy mają publiczne ubezpieczenie, zostali wykluczeni z dostępu do opieki od organizacji Planowanego Rodzicielstwa.

Trump proponuje również odebrać kobietom lub ciąć do minimum pokrycie w ramach ubezpieczenia kosztów związanych z macierzyństwem .

Te propozycje na razie nie zostały jeszcze wprowadzone, bo ostateczne głosowanie nad zniesieniem ACA jeszcze się nie odbyło.

Natomiast, jak wiadomo, zawsze najłatwiej przychodzi atakować prawa najbiedniejszych. W związku z tym odebrano pacjentom tzw. Title X (czyli tym o najniższych dochodach) dostępu do opieki planowania rodziny w ośrodkach, gdzie aborcja jest dostępna. 4 miliony ludzi polegają na opiece w ramach Title X, który m.in. robi badania, by odkryć raka piersi i szyjki macicy. W głosowaniu 30 marca zadecydował podwójny głos wiceprezydenta Pence’a – bo reprezentanci podzielili się 50/50, w kwietniu ustawa została podpisana przez Trumpa.

Groźby Trumpa, by znieść ACA, i bardzo realne ryzyko, że tak się stanie, doprowadziły do tego, że w obawie przed utratą dostępu do antykoncepcji kobiety masowo zgłaszają się do organizacji Planowanego Rodzicielstwa, by umieścić spirale domaciczne. Od wyborów Trumpa liczba takich konsultacji wzrosła o 900 procent.

Objęcie prezydentury przez Trumpa było wielką zachętą dla fanatyków antykobiecych. Mianowanie sędziego Neila Gorsucha do Sądu Najwyższego wzmocni te tendencje i stanowi realne zagrożenie, że władze mogą podjąć dalsze kroki, by pogorszyć prawo w zakresie zdrowia reprodukcyjnego i równouprawnienia.

Masowe protesty na początku tego roku przeciw Trumpowi jednak wskazują, że opór wobec takich prób może być silny i międzynarodowy.

Ellisiv Rognlien

 

 

Tags:

Category: Gazeta - lipiec-sierpień 2017

Comments are closed.