baner.pracdem.stary

Prof. Chazan i tzw. Deklaracja wiary – Deklaracja wojny przeciw kobietom

| 1 lipca 2014
13.06.14 Sejm. Protest przeciw Chazanowi i antykobiecym lekarzom.

13.06.14 Sejm. Protest przeciw Chazanowi i antykobiecym lekarzom.

Istnieje nadzieja, że oburzenie społeczne, które rozszerzyło się po ujawnieniu „deklaracji wiary” lekarzy katolickich i skandali związanych z praktykami prof. Chazana oraz zgwałconej 11-letnej dziewczynki może stać się początkiem silniejszego ruchu przeciw antykobiecej „ustawie o planowaniu rodziny, ochronie płodu ludzkiego i warunkach dopuszczalności przerywania ciąży”.

Wiemy, że praktyka w sprawie aborcji jest jeszcze bardziej restrykcyjna niż sama ustawa. Wiele kobiet, które nawet według ustawy antyaborcyjnej miałoby prawo do przerywania ciąży, nie dostaje o tym informacji i nie ma możliwości szukania pomocy u odpowiednich lekarzy, ponieważ pierwszy lekarz podporządkuje prawo pacjentki swojemu „sumieniu”.

Tak było w głośnej sprawie profesora Chazana wobec kobiety noszącej płód bez części czaszki, bez części podniebienia, bez części nosa, z nierozwijającym się mózgiem, który zaraz po porodzie najprawdopodobniej umrze. Chazan odmówił dokonania aborcji, a pacjentka nie otrzymała ani informacji o swoich prawach ani skierowania do innego szpitala lub lekarza, który mógłby dokonać zabiegu. Już stwierdzono, że w tym przypadku złamano prawo pacjentki do informacji. Na pewno jest to tylko wierzchołek góry lodowej. Nie wiemy, ile kobiet znalazło się w takiej samej sytuacji.

Nie zapomnijmy, że Polska już ma przeciw sobie jeden wyrok Europejskiego Trybunału Praw Człowieka – w sprawie Alicji Tysiąc, który właśnie dotyczyła braku informacji i możliwości odwołania się od odmowy dokonania zabiegu przerwania ciąży.

„Deklaracja wiary” lekarzy katolickich i studentów medycyny jest taka skrajna, że przekracza to, co jest akceptowane przez większość ludzi wierzących i tak naprawdę zaprzecza wszystkim zasadom medycyny. W punkcie 2 deklaracji pisze: „UZNAJĘ, iż ciało ludzkie i życie, będąc darem Boga, jest święte i nietykalne: – ciało podlega prawom natury, ale naturę stworzył Stwórca, – moment poczęcia człowieka i zejścia z tego świata zależy wyłącznie od decyzji Boga.” Jeśli ciało ludzkie jest nietykalne i podlega prawom natury każda ingerencja medyczna jest próbą przeciwdziałania decyzji Boga i musi być potępiona przez sygnatariuszy deklaracji.

Punkt 3 neguje m.in. fakt, że niektóre osoby rodzą się z nieokreśloną płcią: „PRZYJMUJĘ prawdę, iż płeć człowieka dana przez Boga jest zdeterminowana biologicznie i jest sposobem istnienia osoby ludzkiej”…. a dalej: „…powołanie do rodzicielstwa jest planem Bożym i tylko wybrani przez Boga i związani z Nim świętym sakramentem małżeństwa mają prawo używać tych organów, które stanowią sacrum w ciele ludzkim”.

Potem piszą, że „lekarze katoliccy mają prawo oczekiwać i wymagać szacunku dla swoich poglądów i wolności w wykonywaniu czynności zawodowych zgodnie ze swoim sumieniem.” Wiemy, co to znaczy, jeśli chodzi o antykoncepcję, aborcję i in vitro – a widzimy tu również powrót do potępienia i styg- matyzacji niezamężnych kobiet, które prowadzą życie seksualne i ewentualnie zachodzą w ciążę. Nic nie jest napisane  o tym, że taka pacjentka ma „prawo oczekiwać i wymagać szacunku”. A przecież w dzisiejszych czasach więcej niż co piąte dziecko w Polsce rodzi się w związkach niemałżeńskich.

Podpisujący deklarację lekarze chcą odebrać kobietom już bardzo ograniczone prawa, które mamy do decydowania o własnej płodności. Uważają, że stoją ponad prawem, i że ich sumienie jest nadrzędne wobec sumienia ciężarnej kobiety – jeśli w ogóle myślą, że kobiety mogą mieć sumienie.

 

Maltretowanie

Chcą zmusić kobiety znajdujące się w najtrudniejszych sytuacjach życiowych – czyli te, które jako bardzo nieliczne wyjątki spełniają warunki w ustawie antyaborcyjnej – do dokończenia 9 miesięcy ciąży i urodzenia dziecka wbrew własnej woli. To w najsłabsze z najsłabszych uderza „sumienie” tych lekarzy – co można porównywać z maltretowaniem fizycznym i psychicznym tych kobiet.

Ostatnio nawet radni w Wołominie uchwalili, że “Szpital Powiatowy w swojej działalności kieruje się bezwzględnie zasadą ochrony życia ludzkiego” – czyli lekarze tego szpitala mają rozkaz od swoich pracodawców nierespektowania istniejącego prawa i kierowania się sumieniem katolickim, nawet jeśli nie podzielają poglądów antyaborcyjnych. Wolność sumienia?

Liczba dokonanych zabiegów aborcyjnych w ramach ustawy antyaborcyjnej jest w Polsce bardzo niska– w 2012 roku było to 752 przypadków. Prawie wszystkie wg. drugiego wyjątku od zakazu aborcji w ustawie, który ustala, że aborcja jest dopuszczalna w sytuacji, gdy: „2) badania prenatalne lub inne przesłanki medyczne wskazują na duże prawdopodobieństwo ciężkiego i nieodwracalnego upośledzenia płodu albo nieuleczalnej choroby zagrażającej jego życiu”.

To bardzo mała liczba – zarówno w stosunku do realnej liczby dokonanych aborcji bez sankcjonowania prawa, która szacunkowo może wynosić rocznie ok. 150 tys. (wiele z nich ma miejsce poza granicami Polski) – jak i  w stosunku do liczby dzieci urodzonych z poważnymi wadami wrodzonymi, która wynosi ok. 6 tys. rocznie, czyli 144,3 na 10 tys. urodzeń. Liczba pozostawionych w szpitalach noworodków z innych niż zdrowotnych powodów też przekracza liczbę legalnych aborcji – w 2012 było ich 1021.

 

Antykoncepcja

Wiadomo, że ze strony sygnatariuszy deklaracji nie chodzi o „ochronę życia”, bo przeciwstawiają się też antykoncepcji – czyli po prostu zapobieganiu niechcianej ciąży. Ich celem jest, by kobieta w ogóle nie miała możliwości regulowania, czy chce mieć dzieci, a ewentualnie kiedy i ile.

Argumentuje się, że ciąża nie jest chorobą, więc zapisanie antykoncepcji nie jest leczeniem i nie może należeć do obowiązków lekarzy. Lekarze jednak nie są tylko od leczenia, ale również od profilaktyki. Wiadomo, że każda ciąża stanowi pewne ryzyko zdrowotne. Ciąża może powodować dolegliwości i schorzenia, jak nudności i wymioty, żylaki, anemię, depresję, nadciśnienie i cukrzycę ciążową.

Wszystkie te wymienione problemy zdrowotne są do zniesienia, jeśli ciąża jest chciana, ale w przypadku niechcianej ciąży można mówić o przemocy wobec kobiety. Ciąża i sam poród są bardziej ryzykowne jeśli ciężarna jest bardzo młoda (ciało nie jest wystarczająco rozwinięte do rodzenia) lub jeśli znajduje się w ostatniej fazie swojej płodności (ok. 40 lat). Dlatego antykoncepcja jest jak najbardziej leczeniem profilaktycznym, żeby ewentualne ryzyka związane z zajściem w ciążę podlegały świadomej decyzji każdej kobiety.

Ciąża i urodzenie dziecka stanowią również dla kobiety ryzyko społeczne. Utrata pracy, długoterminowe wykluczenie z rynku pracy, trudna sytuacja materialna to częste konsekwencje dla kobiet po urodzeniu dziecka. Najcięższa jest sytuacja kobiet lub rodzin opiekujących się dziećmi niepełno- sprawnymi. „Ochrona nienarodzonych” i przymus rodzenia idzie w parze z pozostawieniem narodzonych w biedzie z minimalną pomocą ze strony państwa. Równocześnie z domaganiem się prawa kobiet do aborcji walczymy więc o działania na rzecz dzieci narodzonych – bo chcemy, żeby kobiety miały realny wybór.

Ustawa antyaborcyjna i praktyka ludzi takich, jak  Chazan, uderzają przede wszystkim w najbiedniejsze kobiety, dla których niechciana ciąża oznacza rozpacz i problemy nie do pokonania –  jeśli chodzi o sytuację materialną, pracę, mieszkanie itd. – a równocześnie wydanie paru tysięcy złotych na przerwanie ciąży w klinice prywatnej lub zagranicznej jest po prostu niemożliwe.

Prawo do aborcji zawsze było i jest sprawą klasową, o którą walczyły organizacje pracownicze i związkowe. Zamożne kobiety mają kontakty i środki finansowe, by swoje „sprawy” załatwić. W mediach wypowiedział się lekarz, który dokonał zabiegu żonie swojego antyaborcyjnego kolegi, bo była to „sytuacja wyjątkowa”.

W ciągu swojego życia ciążę usunęła między co czwarta a co trzecia dorosła Polka. Oznacza to, że od 4,1 do 5,8 mln kobiet ma takie doświadczenie. Czas najwyższy, by ta cała grupa dała o sobie znać. Nie możemy akceptować, że miliony kobiet w Polsce są nazywane „morderczyniami”. Nie możemy akceptować, że kobiety mają podporządkować swoje ciało i życie fanatykom antykobiecym – czy to księża czy lekarze. Widzimy znaki, że w obliczu prowokujących ataków na kobiety ruch na rzecz prawa do aborcji ma potencjał, by rosnąć w siłę.

Ellisiv Rognlien

Category: Gazeta - lipiec-sierpień 2014

Comments are closed.