UKRAINA – Trzeba odciąć się od oligarchów i faszystów

| 1 lutego 2014
01.02.14 Kliczko, "król czekolady" Poroszenko, sekretarz stanu USA Kerry i Jaceniuk podczas tzw. Konferencji Bezpieczeństwa.

01.02.14 Kliczko, „król czekolady” Poroszenko, sekretarz stanu USA Kerry i Jaceniuk podczas tzw. Konferencji Bezpieczeństwa.

Czy należy popierać obecne protesty na Ukrainie? Gdyby słuchać argumentów polskich mediów i polityków, odpowiedź jest oczywista – według nich należy popierać protestujących, ponieważ walczą o przybliżenie się do Unii Europejskiej i oddalenie się od Rosji, co ma równać się walce o demokrację i dobrobyt.

Inni widzą obecność faszystów na demonstracjach, wiedzą że Unia Europejska gra o własne imperialne interesy i uważają, że należy wspierać “wybranego w demokratycznych wyborach” prezydenta Janukowycza.

Z kolei trzecia grupa uważa, że chodzi jedynie o walkę między oligarchami ukraińskimi oraz geopolityczne starcia między UE a Rosją, więc należy odciąć się od obu stron.

Żadne z tych stanowisk nie jest odpowiednie dla sytuacji na Ukrainie. Przyjrzyjmy się sprawie bliżej.

Skąd się biorą protesty?

W tle kryzysu politycznego jest kryzys ukraińskiej gospodarki. Prezydent i rząd są odpowiedzialni za politykę tworzenia nędzy i ochronę interesów najbogatszych, dlatego mieszkańcy Ukrainy mają realne powody, by protestować przeciwko nim.

Komentatorzy i politycy w Polsce twierdzą, że potrzebne są “reformy”, po czym Ukraina będzie gotowa wstąpić do Unii. Lecz Ukraina już zasmakowała tego rodzaju dewastujących reform, które UE i Międzynarodowy Fundusz Walutowy chcą dziś kontynuować i wzmagać.

Ukraina stała się niepodległym państwem wraz z upadkiem ZSRR w 1991 r. W latach 90-tych jej gospodarka skurczyła się o 60 procent, a w jednym tylko roku (1994) nawet o 22,9%. Nastąpiło obsceniczne rozwarstwienie społeczne tak, że najbogatsze 100 osób w kraju posiada dziś prawie tyle, ile wynosi 40% ukraińskiego PKB.

Ta neoliberalna katastrofa doprowadziła do tego, że dziś Ukraina jest na 158 miejscu, jeśli chodzi o średnią długość życia (z listy 223 krajów sporządzoną przez CIA). Na Ukrainie średnio żyje się 68,93 lat, a w Polsce 76,45 (77 miejsce).

Gdy nastąpił obecny kryzys, globalny ukraińska gospodarka ponownie tąpnęła – w 2009 r. nastąpił spadek o 14,9%. W 2012 nie było wzrostu, a w zeszłym roku, według Banku Światowego, gospodarka ponownie cofnęła się o 1,1%. Obecnie mamy na Ukrainie szósty z rzędu kwartał recesji.

Kryzys zaostrzył podziały wśród oligarchów co, mieszane z gniewem niezamożnych Ukraińców, tworzy wybuchowy koktajl.

Oligarchowie

Na Ukrainie oligarchowie mają bardziej bezpośredni wpływ na politykę niż ich rosyjscy odpowiednicy. Uwięzienie przez Putina ostatnio uwolnionego oligarchy Michaiła Chodorkowskiego stanowiło jasne ostrzeżenie dla rosyjskich miliarderów, by nie mieszali się do nieautoryzowanej przez prezydenta polityki. Zostało to przez nich doskonale zrozumiane.

Na Ukrainie jest inaczej. Polityka tu jest kształcona przez interesy oligarchów, a te z kolei są kształtowane przez geopolityczne usytuowanie Ukrainy w Europie.

Między Unią Europejską (z pomocą USA) a Rosją toczy się gra przeciągania Ukrainy na swoją stronę – oligarchowie zaś chcą być partnerami bogatych i politycznych elit albo jednej albo drugiej strony lub obu stron jednocześnie.

Podziały wśród miliarderów są wyrażone przez polityków – dlatego 21 listopada 2013 r. centroprawicowi politycy, jak Arsenij Jaceniuk i Witalij Kliczko, wraz z faszystą Ołehem Tiahnybokiem zorganizowali pierwszy protest prounijny.

Kliczko jest pupilkiem europejskiej centroprawicy. W niemieckim tygodniku Der Spiegel (09/12/2013) czytamy: “(…) (CDU) pani Merkel i Europejska Partia Ludowa (…) wybrały Kliczko jako ich de facto przedstawiciela na Ukrainie (…) Kliczko jest naszym człowiekiem,” mówią wyżsi rangą politycy EPL, “ma on jasną europejską agendę” (więcej o partiach, patrz ramka obok).

Wzrost wpływów faszystów

Polityka rządowa i prezydencka wytwarza warunki, które sprzyjają wzrostowi faszyzmu. Nie chodzi jedynie o partię Swoboda Oleha Tiahnyboka, która jest czwartą siłą w parlamencie. Podczas walk na barykadach koalicja skrajniejszych grup faszystowskich, tzw. Prawy Sektor, zdobywa coraz większe poparcie. Dla Prawego Sektora Tiahnybok jest zbyt miękki, ponieważ zawiera sojusz z Jaceniukiem i Kliczko oraz negocjuje z Janukowyczem.

Jest to ostrzeżenie również dla nas w Polsce. Sam fakt wybuchu ruchu masowego nie stanowi żadnej gwarancji, że sprawy potoczą się w dobrym kierunku – by skrajna prawica nie rosła w siłę, lewica musi być aktywna we wszystkich społecznych i pracowniczych protestach.

Skuteczny bunt przeciw polityce rządowej musi także mieć charakter antyfaszystowski. Faszyzm wyklucza potężną broń walki antyrządowej, jakim jest strajk masowy przeprowadzony przez pracowników w całym kraju. Zamiast tego łamie jedność pracowniczą ustawiając jedną grupę przeciw innym. Na Ukrainie oznacza to, że główna partia faszystowska, Swoboda, propaguje rusofobiczną nienawiść wobec 35 procent Ukraińców, którzy w domu mówią po rosyjsku.

Faszyści stanowią mniejszość wśród setek tysięcy protestujących, ale są zorganizowaną siłą. To daje im dużo większy wpływ na bieg wydarzeń niż sugerowałaby sama ich liczba.

Dwa punkty zwrotne

Można zauważyć dwa punkty zwrotne w ostatnich tygodniach.

1. 30 listopada 2013 r. policja brutalnie zaatakowała ludzi na Majdanie, co spowodowało, że znacznie więcej oburzonych ludzi przystąpiło do protestów.

2. 16 stycznia, wprowadzono drakońskie “ustawy dyktatorskie “, według których można było zostać skazanym na 15 lat więzienia za udział w proteście uważanym przez władze za “chuligaństwo” lub działanie “wywrotowe”. Tym razem także więcej osób wyszło na ulice – i słusznie.

Po tych wydarzeniach na protestach wyraźnie dominują nastroje antyrządowe i antyprezydenckie. Okupacje urzędów lokalnej władzy rozpowszechniły się na wiele miast zachodniej i środkowej Ukrainy. Dążenia do Unii Europejskiej zostały zepchnięte na dalszy plan. To dobrze, kampania na rzecz UE (i jej “reform”) może tylko zaszkodzić najmniej zamożnej części ludności. Cały czas jednak zachodni politycy, w tym polscy, starają się przywrócić Unię na czele listy postulatów. W tym celu działa też Waszyngton.

W obu wyżej wymienionych przypadkach decyzje Janukowycza dolały oliwy do ognia. Z jego punktu widzenia miałyby sens, jedynie gdyby potrafił zintensyfikować represje. Jak na razie nie wiemy, czy do tego dojdzie. Wiemy jednak, że najpotężniejsi oligarchowie tego nie chcą.

25 stycznia miało miejsce spotkanie “nieopozycyjnych” oligarchów, którzy postanowili, że konflikt ma być rozwiązany metodami pokojowymi. Wcześniej najbogatszy Ukrainiec i sponsor Janukowycza Rinat Achmetow w komunikacie swej firmy ogłosił, że “siłowy wariant rozwiązania kryzysu jest niedopuszczalny”.

Po stronie gorących zwolenników Unii Europejskiej znajduje się kandydat na premiera “król czekolady” Petro Poroszenko (wart 1,6 mld dolarów według magazynu Forbes), który nawet przemawiał przed tłumem na Majdanie. Poroszenko namawiał posłów Partii Regionów Janukowycza do anulowania ustaw dyktatorskich.

Pozycja Janukowycza jest coraz słabsza. Według opozycyjnej posłanki 25 stycznia spotkanie z Janukowyczem zbojkotowało 78 z 204 posłów i posłanek Partii Regionów. 2 lutego poseł PR przemawiał na scenie Majdanu, solidaryzując się z protestującymi.

Co dalej?

Na razie najważniejsze osiągnięcia Majdanu miały miejsce 28 stycznia, kiedy (tylko 12 dni po ich uchwaleniu) parlament uchylił ustawy dyktatorskie, a premier Mykoła Azarow podał się do dymisji wraz ze swoim rządem.

Amnestia dla uczestników protestów antyrządowych została uchwalona dzień później – ma ona obowiązywać tylko pod warunkiem, że okupowane budynki rządowe i administracji publicznej zostaną opuszczone, a ulice oczyszczone z namiotów i barykad. Protestujący na ulicach nie zgodzili się na ten warunek. 31 stycznia wahający się Janukowycz podpisał ustawę o amnestii i anulowaniu ustaw dyktatorskich.

Jednak nawet jeśli Janukowycz poda się do dymisji, nie będzie to oznaczać osłabienia polityki skierowanej na obronę interesów oligarchów. Postulaty ruchu w żadnym stopniu nie godzą w te interesy.

Niech tzw. pomarańczowa rewolucja w 2004 będzie ostrzeżeniem. Wtedy też kraj był podzielony politycznie na wschód i zachód. Bohater “pomarańczowych” Wiktor Juszczenko wygrał nawet ponownie przeprowadzone wybory prezydenckie pokonując Janukowcyza. Nastąpiło jednak wielkie rozczarowanie – w roku 2010 Juszczenko otrzymał jedynie 5 procent głosów.

Dziś najbardziej zorganizowane ugrupowania polityczne nadające kierunek protestom antyrządowych to siły centroprawicowe i skrajnie prawicowe – z tym że faszyści są o wiele silniejsi niż w 2004 r. To prawda, że wiele osób na protestach niekoniecznie utożsamia się z tymi siłami, jednak niezrzeszonym trudno przedstawić inny kierunek działań.

Historia pokazuje, że możliwa jest jedność zwykłych Ukraińców niezależnie od tego, w jakim regionie kraju mieszkają. W 1991 r., roku upadku ZSRR, jednym z postulatów strajkujących górników w Donbasie (na wschodzie) była niepodległość Ukrainy.

Dziś potrzebna jest polityka pracownicza niezależna od oligarchów ukraińskich, łącząca wschód i zachód kraju, która nie będzie ani w obozie Rosji ani Unii Europejskiej.

Tylko z taką polityką będzie można organizować skuteczne protesty i walczyć o prawdziwą poprawę warunków życia większości mieszkańców Ukrainy.

Polityczne siły na Ukrainie

Partia Regionów – największa partia w parlamencie (185 mandatów – 30% głosów), partia prezydenta Janukowycza.

Batkiwszczyna (Ojczyzna) – centroprawicowa partia uwięzionej miliarderki Julii Tymoszenko. Największa partia opozycyjna (101 mandatów – 25,54% głosów), obecny lider Arsenij Jaceniuk.

Udar (Cios) – centroprawicowa partia. Jej lider Witalij Kliczko jest bokserskim mistrzem świata wagi ciężkiej (w zawieszeniu) i faworytem elit Unii Europejskiej. (40 mandatów – 13,96% głosów).

Swoboda – faszystowska partia, lider Ołeh Tiahnybok (37 mandatów – 10,44% głosów). Poprzednia nazwa partii to przypominająca nazwę hitlerowskich nazistów Socjalno-Nacjonalistyczna Partia Ukrainy. Wzrost poparcia dla faszystów jest niepokojący – w 2007 r. Swoboda zdobyła tylko 0,76% głosów.

Komunistyczna Partia Ukrainy – sojusznik Janukowycza (32 mandaty – 13,18% głosów). Z lewicą nie ma nic wspólnego.

Prawy Sektor – koalicja faszystowskich ugrupowań. Lider Dmytro Jarosz. Zdobywa zwolenników podczas walk ulicznych.

Dane dotyczą ostatnich parlamentarnych wyborów do Rady Najwyższej, które odbyły się w 28 października 2012 r. – do podziału było 450 mandatów.

 Andrzej Żebrowski

Category: Gazeta - luty 2014

Comments are closed.